Kontuzja obrońcy problemem Probierza? Prawdopodobnie ominie go marcowe zgrupowanie

Z Holandii spłynęły do Polski kiepskie informacje w kontekście bloku obronnego naszej kadry. SC Heerenveen poinformowało o poważnej kontuzji Pawła Bochniewicza.

Problemy Probierza

Reprezentacja Polski po minionym zgrupowaniu spadła do niższej dywizji Ligi Narodów.

W marcu Biało-Czerwoni rozpoczną nowy rozdział, czyli rywalizację o udział w mundialu. Co prawda do powołań zostało jeszcze wiele czasu, ale wiemy już, że selekcjoner raczej nie uwzględni w swojej liście Pawła Bochniewicza.

Wiele wskazuje na to, że Polak nie będzie do dyspozycji Probierza z uwagi na kontuzję z minionego meczu przeciwko RKC Waalwijk.

– Paweł Bochniewicz doznał poważnej kontuzji kolana podczas ostatniego ligowego spotkania. Dokładne badania wyjaśnią, jak poważna jest kontuzja, ale pewne jest, że 28-letni obrońca nie będzie mógł grać przez kilka miesięcy – czytamy w klubowym komunikacie.

Źródło: SC Heerenveen

Mourinho wbił szpilkę Guardioli. Poszło o pokazane palce

Jose Mourinho odpowiedział na słowa Pepa Guardioli. Portugalczyk skomentował jego sytuację, a przy okazji wbił mu szpilkę, przypominając o zarzutach wobec Manchesteru City.

Gest Guardioli w stronę kibiców Liverpoolu

W niedzielnym meczu Manchester City przegrał z Liverpoolem 0:2. Przedłużył tym samym serię bez zwycięstwa. W odpowiedzi na zaczepne piosenki fanów Liverpoolu Pep Guardiola pokazał kibicom gospodarzy sześć palców, które miały symbolizować liczbę tytułów Premier League.

Gest ten przywołał wspomnienia sprzed kilku lat, kiedy Mourinho, prowadząc Manchester United, pokazywał trzy palce, przypominając o swoich trofeach. Historia ta skończyła się jednak jego zwolnieniem.

– Mam nadzieję, że w moim przypadku będzie inaczej. On wygrał trzy tytuły, ja sześć, ale jesteśmy w tej samej sytuacji. My jednak trzymamy się razem. Nasi kibice wiedzą, że jesteśmy dużo lepsi niż to, o czym śpiewali fani Liverpoolu – powiedział po meczu Pep Guardiola.

Na te słowa odpowiedział Mourinho. Portugalczyk wykorzystał sytuację, aby wbić szpilkę Hiszpanowi i zaczepić go w kontekście zarzutów wobec Manchesteru City.

– Guardiola mnie zaczepił i powiedział, że zdobył sześć tytułów, a ja tylko trzy. Ale ja wygrałem je czysto i fair. Gdybym przegrał, pogratulowałbym przeciwnikowi, bo był lepszy ode mnie. Nie chciałbym wygrywać i jednocześnie radzić sobie ze 150 zarzutami – wypalił.

Mourinho wyraźnie nawiązał do 115 zarzutów dotyczących naruszenia zasad finansowego fair play przez Manchester City. Postępowanie w tej sprawie toczy się od września i może zakończyć się już w lutym lub marcu przyszłego roku. Klubowi grozi nawet spadek z Premier League.

Flick uciął medialne spekulacje ws. Lewandowskiego. Jasne stanowisko Niemca

Robert Lewandowski niespodziewanie spędził cały mecz przeciwko Mallorce na ławce rezerwowych. FC Barcelona wygrała 5:1, jednak brak Polaka w składzie wzbudził liczne spekulacje.

Teoria o braku nietykalnych w drużynie

Hiszpański dziennik La Vanguardia przedstawił interesującą interpretację decyzji Hansiego Flicka. Według wspomnianego źródła niemiecki menedżer chciał wysłać jasny sygnał, że w jego zespole nie ma zawodników ponad drużyną.

Plotki z otoczenia Barcelony sugerowały, że Lewandowski w ostatnich tygodniach bardziej skupiał się na swoich indywidualnych osiągnięciach niż na pracy zespołowej. Przykładem miał być gol stracony w meczu z Las Palmas, gdzie brak koncentracji Polaka dodał argumentów do tej tezy.

Zmiana w składzie na mecz z Mallorcą miała być symbolicznym ruchem. Miał on pokazać, że każdy zawodnik musi w pełni angażować się w dobro drużyny.

Hansi Flick jednak szybko uciął wszelkie spekulacje mediów. Po meczu Niemiec wyjaśnił, że decyzja o pozostawieniu Lewandowskiego na ławce była podyktowana chęcią zapewnienia mu odpoczynku.

Zwycięstwo nad Mallorcą pozwoliło Barcelonie utrzymać czteropunktową przewagę nad Realem Madryt w tabeli La Liga. Królewscy mają jednak dwa mecze rozegrane mniej.

UEFA ukarała Legię. Poszło o transparenty przeciwko Łukaszence

UEFA nałożyła karę na Legię Warszawa za transparenty wywieszone podczas meczu Ligi Konferencji z Dynamem Mińsk. Wyrażone przez kibiców stanowisko wobec reżimu na Białorusi nie przypadło do gustu europejskiej federacji, co poskutkowało dotkliwą sankcją finansową.

Transparenty przeciwko Łukaszence podczas meczu Legii

Podczas meczu Legii Warszawa z Dynamem Mińsk kibice obu drużyn wykorzystali okazję do zamanifestowania swojego sprzeciwu wobec polityki białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenki.

Na trybunach pojawiły się transparenty jasno wyrażające ich stanowisko: goście z Białorusi zaprezentowali hasło „Zatrzymać Łukaszenkę i krwawą dyktaturę”, a gospodarze odpowiedzieli hasłem „Łukaszenka ch*j”.

Mimo że spotkanie zakończyło się zwycięstwem Legii 4:0, wydarzenia na trybunach przyciągnęły większą uwagę Komisji Dyscyplinarnej UEFA niż sam wynik. Kara finansowa była niemal pewna. Europejska federacja piłkarska uznała, że takie działania kibiców naruszają zasady związane z organizacją wydarzeń sportowych.

Portal Legionisci.com poinformował, że UEFA nałożyła na Legię Warszawa grzywnę w wysokości 17,5 tys. euro za „zaprezentowanie na trybunach przekazu, który nie odpowiada charakterowi wydarzenia sportowego”.

Źródło: Legionisci.com

Guardiola użył sposobu Mourinho, aby uciszyć fanów Liverpoolu. Krzyczeli: „Rano będziesz zwolniony” [WIDEO]

Liverpool pokonał 2:0 Manchester City w niedzielny meczu Premier League. Podczas spotkania doszło do zabawnej sytuacji. Pep Guardiola zareagował na śpiewy kibiców z Anfield, używając sposobu Jose Mourinho.

„Guardiola zwolniony rano”

Hit ligi angielskiej zakończył się zwycięstwem The Reds. Fani Liverpoolu, aby dopiec rywalom, dodatkowo rozpoczęli specjalne śpiewy w kierunku trenera City. Pep Guardiola usłyszał z trybun, że „rano będzie zwolniony”.

Hiszpan zareagował na całe zamieszanie ze sporym dystansem. Na twarzy Guardioli było widać delikatny uśmiech, a wszystko skwitował pokazaniem kibicom Liverpoolu sześciu palców. Mają one symbolizować liczbę zdobytych tytułów ligowych w niebieskiej części Manchesteru.

Jest to nawiązanie do Jose Mourinho, który swego czasu na jednej z konferencji prasowej poprosił dziennikarzy o większy szacunek, ponieważ trzykrotnie wygrywał ligę. W trakcie wymawiania tych słów, również pokazywał palce.

Kluczowy piłkarz Bayernu złapany na jeździe pod wpływem alkoholu. Klub nie będzie wyciągał surowych konsekwencji

Alphonso Davies znalazł się w centrum kontrowersji po zatrzymaniu przez policję za jazdę pod wpływem alkoholu. Kanadyjski obrońca miał 0,6 promila alkoholu we krwi, jednak klub postanowił nie wyciągać wobec niego surowych konsekwencji.

Zatrzymanie przed wielkim klasykiem

Do incydentu doszło w nocy ze środy na czwartek, tuż przed kluczowym meczem z Borussią Dortmund. Policja zatrzymała Daviesa podczas rutynowej kontroli drogowej, gdzie wykryto u niego 0,6 promila alkoholu.

W Niemczech taki wynik skutkuje mandatem w wysokości 500 euro oraz miesięcznym zakazem prowadzenia pojazdów. Davies miał wolny dzień po meczu z Paris Saint-Germain. Piłkarz spędził czas w gronie przyjaciół, rozpoczynając wieczór na jarmarku bożonarodzeniowym, a kończąc w jednym z monachijskich klubów.

Choć sytuacja wywołała poruszenie w mediach, sam zawodnik nie odniósł się publicznie do zdarzenia. Jak podaje portal „Sport1.de”, władze Bayernu Monachium postanowiły nie eskalować sytuacji. Klub nie planuje kar wobec piłkarza, co potwierdza fakt, że Davies brał udział w treningu drużyny przed wyjazdem do Dortmundu.

Co więcej, wszystko wskazuje na to, że Kanadyjczyk wybiegnie w wyjściowym składzie na sobotni mecz z Borussią Dortmund. Bayern Monachium zamierza kontynuować rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktu z Daviesem, którego obecna umowa wygasa pod koniec sezonu.

Klub pozostaje optymistyczny co do osiągnięcia porozumienia z zawodnikiem, który odgrywa kluczową rolę w zespole. Niemiecki klasyk Borussia Dortmund – Bayern Monachium odbędzie się w sobotę o godzinie 18:30.

Źródło: Sport1.de/The Athletic/NY Times

Wojciech Szczęsny i Fermín López zadrwili z błędu wychowanka Barcelony. „Dziękujemy” [WIDEO]

Podczas spotkania Barcelony z Celtą Vigo kamery Movistar+ uchwyciły moment, w którym Wojciech Szczęsny oraz Fermín López żartowali z Óscara Minguezy. Polak i Hiszpan dziękowali byłemu zawodnikowi Dumy Katalonii za popełniony błąd.

Błąd Minguezy i bramka Lewandowskiego

Sobotni wieczór na Estadio Abanca-Balaídos zapowiadał się jako okazja dla FC Barcelony na pewne zwycięstwo i umocnienie pozycji w LaLidze.

Po pierwszej połowie goście prowadzili 1:0, a w 61. minucie Robert Lewandowski podwyższył wynik po fatalnym błędzie Óscara Minguezy. Obrońca Celty Vigo, próbując wybić piłkę w boczny sektor, popełnił gafę, którą polski napastnik wykorzystał bezbłędnie.

Óscar Mingueza od sezonu 2022/2023 reprezentuje barwy Celty Vigo. Wcześniej przez wiele lat związany był z Dumą Katalonii, gdzie przeszedł pełen proces szkolenia. Łącznie zagrał w Barcy 66 spotkań.

Po błędzie Minguezy, który doprowadził do gola Lewandowskiego, na ławce rezerwowych Barcelony doszło do zabawnej wymiany zdań między Wojciechem Szczęsnym a Fermínem Lópezem. Znany z poczucia humoru polski bramkarz nie mógł powstrzymać się od ironicznego komentarza.

Wojciech Szczęsny: Czy Mingueza grał tutaj?

Fermín López: Tak, był w Barcelonie.

WS: Cóż, dziękujemy.

FL: Jest z La Masii, jest Cule. Dziękujemy, Mingueza”.

Scenka szybko obiegła media społecznościowe. Ich ironia straciła na znaczeniu, gdy Celta Vigo zdobyła dwie bramki w drugiej połowie. Utrata punktów okazała się kosztowna – przewaga Barcelony nad Realem Madryt zmalała do czterech punktów, przy czym „Królewscy” mają jeszcze jeden mecz zaległy.

Źródło: Movistar+/BarcaInfo

Bramkarz z Belgii z trafieniem z dystansu. Gol Buteza podbija internet [WIDEO]

Belgijski bramkarz Jean Butez zaskoczył wszystkich swoim spektakularnym trafieniem w meczu trzeciej ligi belgijskiej. Akcja z 18. minuty na pewno zapisze się na długo w pamięci kibiców.

Zjawiskowy gol bramkarza

W miniony weekend w 13. kolejce trzeciej ligi belgijskiej zespół Thes Sport pokonał rezerwy Royal Antwerp wynikiem 2:1. Chociaż mecz zakończył się zwycięstwem Thes Sport, to właśnie bramkarz pokonanej drużyny, Jean Butez, stał się bohaterem wieczoru.

Akcja bramkowa rozpoczęła się w 18. minucie spotkania. Jean Butez, bramkarz rezerw Royal Antwerp, otrzymał podanie kilkanaście metrów przed swoim polem karnym. Po chwili namysłu zdecydował się na niespodziewane uderzenie. Piłka, posłana długim lobem, przelobowała wysoko ustawionego bramkarza Thes Sport i wpadła do siatki.

Jean Butez nie jest nowicjuszem w świecie belgijskiej piłki. W poprzednich sezonach pełnił rolę podstawowego bramkarza pierwszej drużyny Royal Antwerp. Jednak kilka miesięcy temu stracił swoje miejsce na rzecz młodego golkipera, Senne Lammensa.

Źródło: X

Mourinho i Ronaldo znów razem? Trener odniósł się do plotek

José Mourinho w humorystycznym tonie odniósł się do plotek o potencjalnym wznowieniu współpracy z Cristiano Ronaldo. Media spekulowały, że portugalski gwiazdor mógłby dołączyć do tureckiego Fenerbahçe.

Lider, ale bez wielkich trofeów

Cristiano Ronaldo dołączył do Al-Nassr na początku 2023 roku. W barwach tego zespołu rozegrał już 80 meczów. Zdobywał w tym czasie 69 goli i dołożył 18 asyst.

Mimo indywidualnych sukcesów, drużynie nie udało się wywalczyć prestiżowych trofeów, takich jak mistrzostwo Arabii Saudyjskiej czy Puchar Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Obecny kontrakt CR7 obowiązuje do końca czerwca, a wiele wskazuje na to, że może zostać przedłużony.

Sam Ronaldo nie zamierza kończyć kariery. Jego celem jest udział w Mistrzostwach Świata 2026, o ile zdrowie mu na to pozwoli. Nieoficjalnie wiadomo, że jednym z marzeń Ronaldo jest przekroczenie magicznej granicy 1000 goli w karierze.

Aktualnie do tego osiągnięcia brakuje mu jeszcze 89 trafień. A to motywuje go do kontynuowania gry na najwyższym poziomie.

Hiszpańska stacja Cadena SER niedawno donosiła, że José Mourinho miał zadzwonić do Cristiano Ronaldo z pytaniem o jego przyszłość i ewentualny transfer do Fenerbahçe.

Informacja ta szybko obiegła media, ale Mourinho odniósł się do niej z dużą dozą ironii podczas konferencji prasowej po meczu z Kayserisporem, który jego drużyna wygrała 6:2.

– Wiadomości o Cristiano Ronaldo w Fenerbahçe są śmieszne. Może on przyjedzie do Stambułu, żeby coś zjeść, bo to w połowie drogi między Arabią Saudyjską a Portugalią. Może ewentualnie zechce zobaczyć się z jego starym przyjacielem José. Zawsze możemy spożyć posiłek w moim hotelu – powiedział 61-letni trener, wyraźnie naigrywając się z medialnych spekulacji.

Cristiano Ronaldo i José Mourinho współpracowali w Realu Madryt w latach 2010–2013. Pod wodzą Portugalczyka, Królewscy sięgnęli po mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Hiszpanii.

Źródło: Fabrizio Romano, Cadena SER

Lukas Podolski wciąż traktowany ulgowo? Ekspert apeluje do sędziów

Lukas Podolski po raz kolejny znalazł się w centrum kontrowersji. W meczu Górnika Zabrze z Piastem Gliwice (1:0) zachowanie gwiazdy PKO Ekstraklasy wywołało burzę wśród ekspertów, którzy zarzucają sędziom pobłażliwość wobec 39-latka. Były sędzia międzynarodowy, Adam Lyczmański w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet zaapelował, aby skończyć z traktowaniem Podolskiego jak z jajkiem.

Nieodpowiedzialne zachowanie Podolskiego na boisku

Mecz derbowy na Śląsku zawsze budzi dodatkowe emocje, jednak tym razem Lukas Podolski przekroczył granice. Na boisku pojawił się dopiero w 73. minucie, ale już kilka minut później dał się poznać z negatywnej strony.

W 86. minucie zaatakował z dużym impetem Damiana Kądziora. Zdaniem Adama Lyczmańskiego, było to zagranie chamskie i bandyckie, które zasługiwało na czerwoną kartkę.

– Ważnym kryterium w takich sytuacjach jest to, czy pięta jest osadzona na ziemi. I wtedy mówilibyśmy o żółtej kartce. A tu warto zauważyć, że ten atak nie jest wykonany stopą po ziemi, tylko wyraźnie trafia w staw skokowy zawodnika Piasta. Już za samo to zdarzenie kompletnie nie rozumiem braku pokazania choćby żółtej kartki. Według moich kryteriów jest to czerwona kartka. Na szczęście zawodnikowi Piasta chyba nic się nie stało. Zupełnie nie widzę usprawiedliwienia dla tego typu bandyckich ataków. Każdego piłkarza powinniśmy oceniać tak samo, nie ma znaczenia, że to jest zawodnik tak utytułowany i z takim CV – powiedział Lyczmański w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.

Kolejne kontrowersje i brak reakcji sędziów

Chwilę po faulu Podolski wykonał „gest Kozakiewicza” w kierunku rywali, co również uszło mu na sucho. Zdaniem eksperta Canal+ sędzia Paweł Raczkowski popełnił w tej sytuacji poważne błędy.

– Gdyby sędzia pokazał mu za ten faul żółtą kartkę, co i tak byłoby błędem, to za ten gest należy się druga żółta kartka. I w tym momencie już pana Podolskiego nie powinno być na boisku. A nie został w żaden sposób ukarany – dodał Lyczmański.

Brutalne uderzenie Jakuba Czerwińskiego

W 89. minucie sytuacja się powtórzyła. Podolski, tym razem bez piłki, w niesportowy sposób uderzył Jakuba Czerwińskiego. Sędziowie nie zauważyli tego incydentu.

– To kolejne zachowanie niemające nic wspólnego z piłką nożną. Ciekawy jestem, czy Komisja Ligi się nad tym pochyli. Umknęło to sędziom, co nie powinno się w ogóle wydarzyć – dodał były arbiter.

Historia kontrowersji z udziałem Podolskiego

To nie pierwszy raz, gdy Lukas Podolski unika kary za swoje zachowanie. Lyczmański w rozmowie z portalem Przegląd Sportowy Onet przypomniał wcześniejszy incydent, w którym zawodnik Górnika odmachnął się sędziemu po otrzymaniu żółtej kartki. Ekspert uważa, że takie zachowania są nieakceptowalne, niezależnie od nazwiska.

Przed meczem docierały informacje o awarii systemu VAR, co mogło usprawiedliwić niektóre decyzje arbitrów. Jednak w doliczonym czasie gry, gdy Jakub Czerwiński uderzył Erika Janżę, wideoweryfikacja została użyta.

– Wydaje mi się, że to nie umknęło sędziom, tylko po prostu zostało źle zinterpretowane. […] Ja widzę tam uderzenie z premedytacją i ruch wykonany w kierunku Jakuba Czerwińskiego. […] Chciałbym, żeby otrzymał za to karę i to pomimo tego, że mówimy o zawodniku, który ma wielkie osiągnięcia. Ale trzeba to wreszcie powiedzieć głośno, że do tej pory sędziowie obchodzili się z Lukasem Podolskim, jak z jajkiem. Czas z tym skończyć! – podsumował Lyczmański.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet, Canal+ Sport

FC Barcelona odrzuciła gigantyczną ofertę za Lamine Yamala. Mogli dostać więcej niż za Neymara

Lamine Yamal stał się jednym z najgorętszych nazwisk w europejskim futbolu. Po wyjątkowo udanym sezonie, w którym zdobył mistrzostwo Europy z reprezentacją Hiszpanii i został uhonorowany prestiżową nagrodą Kopa Trophy, zgłosił się po niego jeden z europejskich klubów.

Rekordowa oferta od PSG

W trakcie letniego okna transferowego Paris Saint-Germain zaproponowało za Yamala rekordowe 250 mln euro. Gdyby transakcja doszła do skutku, młody Hiszpan stałby się najdroższym piłkarzem w historii.

Jednak FC Barcelona nie miała zamiaru pozbywać się jednej ze swoich największych gwiazd młodego pokolenia. Doradca prezydenta klubu Joana Laporty, Enric Masip, w rozmowie z El Chiringuito potwierdził zdecydowaną postawę katalońskiego klubu.

– Paris Saint-Germain złożyło latem ofertę za Lamine Yamala w wysokości 250 mln euro. Laporta nawet tego nie rozważał. Nie było szans na sprzedaż Yamala – powiedział.

W obecnym sezonie Yamal udowadnia swoją wartość na boisku. W 16 rozegranych meczach zdobył sześć bramek i zanotował osiem asyst. Obecnie młody zawodnik powraca do pełni formy po kontuzji stawu skokowego.

Źródło: El Chiringuito

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.