Nietypowy kierunek Linetty’ego po zakończeniu kontraktu? „Polak wybrał kolejny klub”

Karol Linetty regularnie pojawia się na boisku w barwach Torino. Pełni nawet funkcje kapitana drużyny. Jednak jego przyszłość w zespole stoi pod znakiem zapytania. Według najnowszych doniesień Polak może niedługo dołączyć do klubu z niższej ligi.

Sensacyjne doniesienia z Włoch

Obecny kontrakt Polaka wygasa w czerwcu przyszłego roku, a rozmowy o jego przedłużeniu jak dotąd nie przyniosły porozumienia. Jak donosi włoski dziennik Tuttosport, Linetty zdecydował, że nie zamierza podpisywać nowej umowy z Torino.

Ta informacja wywołała falę spekulacji na temat jego przyszłości. Co ciekawe, piłkarz podobno już wybrał nowy klub.

Według doniesień Linetty rozważa powrót do Sampdorii Genua. To klub, w którym spędził pięć lat przed transferem do Torino. Decyzja ta może budzić zdziwienie, ponieważ Sampdoria aktualnie zajmuje dopiero 15. miejsce w Serie B. Drużyna z Genui jest zatem daleko od możliwości awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej.

W obecnym sezonie Linetty rozegrał 15 spotkań w Serie A. Zdobył w tym czasie jedną bramkę. Portal Transfermarkt wycenia pomocnika na 3,5 miliona euro.

Źródło: Tuttosport, WP Sportowe Fakty

Stępiński wróci do Polski? Dziennikarz przedstawił nowe światło na sprawę

Pod koniec listopada Legia Warszawa zmierzyła się z Omonią Nikozja w meczu fazy grupowej Ligi Konferencji. Spotkanie zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem drużyny Goncalo Feio (3:0). Jednak to nie sportowe emocje przyciągnęły największą uwagę, a kontrowersyjna oprawa przygotowana przez kibiców cypryjskiego klubu. Teraz dziennikarz z Cypru rzucił nowe światło na sprawę, mówiąc, że to nie pierwszy i ostatni przypadek w tym klubie, gdzie Omonia stawia na zdanie kibiców.

Zamieszanie po meczu w Europie

Fani Omonii Nikozja wywiesili transparent z napisem: „W 1945 r. Armia Czerwona wyzwoliła Warszawę”, co wywołało oburzenie w Polsce.

Do sytuacji odniósł się Mariusz Stępiński, napastnik Omonii i reprezentant Polski. W rozmowie z TVP Sport skomentował, że transparent o takiej treści nie powinien zostać wywieszony.

– Ludzie, którzy to zrobili, nie są – moim zdaniem – do końca świadomi historii, nie są wyedukowani, nie wiedzą, jak było naprawdę. Nikt normalny nie wywiesza takiego transparentu. Takie zachowania należy stanowczo potępić i trzeba o tym mówić. Nie wkładajmy wszystkich do jednego worka. To było nieprzemyślane zachowanie garstki kibiców.

Posłuchali głosu kibiców

Słowa Stępińskiego odbiły się szerokim echem na Cyprze, a na jego wypowiedź zareagowały władze klubu. Rzecznik prasowy Omonii, Andreas Demetriou stwierdził, że nie udzielił piłkarzowi zgody na wywiady.

– Uznajemy jego prawo do wyrażania swoich poglądów – zwłaszcza w kwestii, która dotyczy jego kraju – chociaż nie otrzymał on niezbędnej zgody na udzielenie wywiadu. Z przykrością jednak zauważamy, że kilka jego odniesień do całości wywiadu, a nie tylko do kontrowersyjnej kwestii, było niefortunnych.

Po medialnej burzy sytuacja zawodnika w drużynie uległa drastycznej zmianie. Wcześniej regularnie grający i strzelający gole Stępiński nagle wylądował na ławce rezerwowych. W ciągu sześciu kolejnych spotkań pojawił się na boisku zaledwie na 16 minut.

Czas na powrót do Polski?

Okazało się, że to nie przypadek. Cypryjski dziennikarz Stel Stylianou w rozmowie z portalem „WP SportoweFakty” stwierdził, że to któryś raz, kiedy taka sytuacja ma miejsce.

– Nie sądzę, żeby to był przypadek, że Stępiński został przesunięty na ławkę rezerwowych, skoro wygłosił takie komentarze polskiej prasie. Klub został zmuszony do ukarania go przez niektórych kibiców i, jak można było się spodziewać, uległ im.

Co ciekawe, dziennikarz dodał, że to nie pierwszy taki przypadek, kiedy klub przekłada zdanie kibiców ponad dobro zawodnika.

Obecna sytuacja Mariusza Stępińskiego wywołała spekulacje na temat jego przyszłości. Według informacji portalu goal.pl zainteresowanie napastnikiem wykazują kluby z Ekstraklasy. Mowa o Lechu Poznań, Motorze Lublin oraz Rakowie Częstochowa.

Źródło: WP Sportowe Fakty, Goal.pl, TVP Sport

Kibice Barcelony chcą alternatywy dla Lewandowskiego! Pojawiło się dwóch potencjalnych kandydatów

Robert Lewandowski zmaga się z zauważalnym spadkiem skuteczności. Chociaż początek sezonu w jego wykonaniu był imponujący, to w ostatnich tygodniach fani FC Barcelony mają powody do niezadowolenia. Teraz zadają sobie pytanie, czy „Lewy” może wrócić na właściwe tory.

Kibice niezadowoleni z Lewandowskiego?

Lewandowski zdobył w tym sezonie La Liga 16 bramek w 19 meczach. To czyni go najlepszym strzelcem rozgrywek. Jednak od pamiętnego dubletu przeciwko Realowi Madryt (4:0) jego skuteczność wyraźnie spadła.

W kolejnych siedmiu spotkaniach ligowych trafił do siatki zaledwie dwa razy – przeciwko Celcie Vigo (2:2) i Realowi Betis (2:2). Takie liczby budzą pytania o formę napastnika.

Hiszpańskie media donoszą o niezadowoleniu kibiców. Według ankiety opublikowanej przez „Mundo Deportivo”, aż 24,3% fanów chce, aby klub wzmocnił pozycję numer „9” w zimowym oknie transferowym. „Robert Lewandowski jest najlepszym strzelcem ligi, ale w ostatnich ośmiu spotkaniach zdobył tylko dwa gole. To może być oznaka zmęczenia fizycznego i psychicznego” – czytamy.

Fani Barcelony już wskazują kandydatów do zastąpienia Lewandowskiego. Najczęściej wymienianym nazwiskiem jest Erling Haaland z Manchesteru City. Norweg pozostaje jednym z najbardziej pożądanych napastników na świecie.

Drugą opcją jest Viktor Gyökeres, który zachwyca w barwach Sportingu. Szwed w 15 meczach ligowych zdobył aż 18 bramek. Latem prawdopodobnie stanie się obiektem zainteresowania największych klubów.

Aktualnie w Hiszpanii trwa przerwa zimowa, ale Barcelona już przygotowuje się do kolejnych spotkań. 4 stycznia drużyna zmierzy się z Barbastro w Pucharze Króla, a 18 stycznia powróci do rozgrywek ligowych. Wówczas podejmie Getafe. Kataloński klub zajmuje obecnie trzecie miejsce w tabeli z dorobkiem 38 punktów.

Źródło: Mundo Deportivo

Stolarczyk o debiucie w Premier League: „Marzenia się spełniają”

Jakub Stolarczyk zadebiutował w Premier League. Niedługo po spotkaniu opublikował w mediach społecznościowych post, w którym podzielił się swoimi spostrzeżeniami z meczu przeciwko Liverpoolowi.

Debiut Polaka w lidze angielskiej

26 grudnia Liverpool podjął u siebie Leicester City. Drużyna The Reds pokonała beniaminka 3:1, jednak w Polsce nie o tym mówiło się najwięcej. Pełny mecz w barwach ekipy Leicester City zanotował Jakub Stolarczyk.

Polak pokazał się z dobrej strony, o czym świadczą oceny w angielskim mediach. Sam piłkarz po spotkaniu podzielił się swoimi przemyśleniami z debiutu w poście na portalu X.

– To nie był wynik, którego wszyscy chcieliśmy. Ale debiut w Premier League był wyjątkowym uczuciem. Od dziecka marzyłem o tym dniu. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają i pomogli mi do tego dążyć. Marzenia się spełniają – napisał Polak.

W następnej kolejce Leicester City zagra z Manchesterem City. Bardzo możliwe, że 24-letni Polak ponownie otrzyma szansę od Ruuda van Nisterlooya.

Puszcza wraca do Niepołomic? Prezes Ekstraklasy zdradził szczegóły

Puszcza Niepołomice wkrótce może ponownie zagrać na swoim stadionie. Po ponad dwóch latach korzystania z obiektu Cracovii trwają prace, które mają umożliwić powrót „Żubrów” do Niepołomic.

Sensacyjny awans i wyzwania związane ze stadionem

Puszcza Niepołomice była jednym z największych zaskoczeń sezonu 2022/2023 w polskiej piłce. Po zajęciu 5. miejsca w tabeli 1. Ligi zespół Tomasza Tułacza wygrał baraże, (pokonał wówczas na wyjeździe Wisłę Kraków 4:1 oraz Bruk-Bet Termalikę 3:2 po dogrywce).

Awans do Ekstraklasy był ogromnym sukcesem sportowym, ale jednocześnie stworzył nowe wyzwanie związane z obiektem w Niepołomicach. Stadion w tym mieście nie spełniał wymogów Ekstraklasy – szczególnie w zakresie produkcji telewizyjnej. Gęsta zabudowa okolicy uniemożliwiała wjazd wozów transmisyjnych, a skromne trybuny nie spełniały standardów ligi.

Z tego powodu „Żubry” swoje mecze „domowe” rozgrywały na stadionie Cracovii w Krakowie. Klub i lokalne władze Niepołomic nie poddali się jednak w dążeniach do przywrócenia meczów Ekstraklasy na miejscowy stadion.

Jak informował burmistrz Michał Hebda, od czerwca 2023 roku rozpoczęły się intensywne prace modernizacyjne. Zgodnie z zapowiedziami stadion ma zostać dostosowany do wymogów transmisyjnych oraz standardów Ekstraklasy.

Prezes Ekstraklasy, Marcin Animucki w rozmowie z WP SportoweFakty potwierdził, że w Niepołomicach trwają ostatnie prace nad infrastrukturą.

– Od początku wspieraliśmy Puszczę, by mogła grać na swoim stadionie. Klub wiedział, że po awansie musi dokonać poważnych inwestycji. Byliśmy niedawno w Niepołomicach, sprawdziliśmy wszelkie kwestie związane z możliwościami produkcyjnymi i, z tego, co wiem, Niepołomice powinny być przygotowane do rozgrywania meczów na swoim obiekcie od drugiego meczu domowego w rundzie wiosennej – powiedział Animucki.

Według zapowiedzi, Puszcza Niepołomice może zagrać pierwszy mecz na odnowionym stadionie w weekend 1-2 marca 2025 roku. Będzie to 23. kolejka Ekstraklasy. Przeciwnikiem „Żubrów” będzie Motor Lublin. Wcześniej Puszcza rozegra trzy z czterech pierwszych meczów rundy wiosennej na wyjazdach.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Manchester United pod lupą inspektorów higieny. Na Old Trafford znaleziono gryzonie!

Manchester United zmaga się z nietypowym problemem. Podczas niedawnej kontroli na Old Trafford odkryto dowody obecności myszy, co skutkowało obniżeniem oceny higienicznej stadionu do zaledwie dwóch gwiazdek.

Dowody obecności myszy na Old Trafford

Inspektorzy higieny odkryli ślady aktywności gryzoni w kilku kluczowych miejscach na stadionie. Jak podaje Mike Keegan z Daily Mail, odchody myszy znaleziono zarówno w parterowych apartamentach korporacyjnych, jak i w jednym z kiosków oferujących jedzenie dla kibiców.

Sytuacja ta wywołała spore poruszenie. Szczególnie dlatego, że Old Trafford jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych stadionów na świecie, goszczącym tysiące fanów podczas każdego meczu. W wyniku wykrytych nieprawidłowości stadion otrzymał ocenę zaledwie dwóch gwiazdek w systemie oceny higienicznej.

Obniżenie oceny to kolejny wizerunkowy cios w stronę Manchesteru United. Przypomnijmy, że niedawno klub zmagał się z niespodziewanym wywiadem Marcusa Rashforda, który wyraził gotowość na opuszczenie Czerwonych Diabłów. Kilka dni później United przegrali u siebie z Bournemouth 0:3 w ligowej potyczce.

Nie jest to z pewnością najlepszy prezent od inspektorów higieny na święta. Miejmy jednak nadzieję, że sytuacja szybko się poprawi, ponieważ obecność gryzoni w strefie gastronomicznej może mieć przykre konsekwencje także dla kibiców.

Źródło: Mike Keegan

Agent Lewandowskiego zaoferował piłkarza Barcelonie. Miałby zastąpić Polaka?

FC Barcelona zmaga się z kryzysem, a Robert Lewandowski również nie prezentuje formy, która zapewniała Katalończykom punkty na początku sezonu. W ostatnich tygodniach polski napastnik stracił skuteczność. Co ciekawe, agent Lewandowskiego zaproponował Dumie Katalonii potencjalnego następcę w miejsce Polaka.

Problemy Lewandowskiego i Barcelony

Wraz z obniżką formy Polaka ucierpiała również skuteczność zespołu. Barcelona, która jeszcze niedawno była liderem La Liga, w ostatnich siedmiu meczach wygrała tylko raz. Teraz musi gonić Real i Atletico.

Taki rozwój wydarzeń wywołał dyskusje na temat przyszłości Lewandowskiego w klubie. Scenariusz opuszczenia Barcelony przez Polaka już po tym sezonie wydaje się mało realny. Katalończycy muszą się jednak przygotować na życie bez niego.

Katalońska prasa już wcześniej sugerowała nazwiska potencjalnych następców. Wśród nich wymieniano Jonathana Davida z Lille, jednak teraz uwagę przyciągnął inny zawodnik – Christopher Nkunku.

Francuz był jednym z najbardziej rozchwytywanych piłkarzy po sezonie 2022/23. Wówczas jako zawodnik RB Lipsk zdobył koronę króla strzelców Bundesligi z 16 bramkami. Latem 2023 roku Nkunku dołączył do Chelsea za ponad 60 milionów euro. Jego kariera w Londynie nie układa się jednak zgodnie z oczekiwaniami.

Kontuzje w poprzednim sezonie oraz brak miejsca w podstawowym składzie w Premier League sprawiły, że Francuz częściej pojawia się na boisku w Lidze Konferencji. Tam radzi sobie znakomicie, o czym świadczą liczby (5 goli i 3 asysty w pięciu meczach).

Według dziennika Sport, to właśnie agent Lewandowskiego, Pini Zahavi, zasugerował Barcelonie transfer Nkunku. Zawodnik chciałby opuścić Chelsea już w styczniu.

Jednak Duma Katalonii nie planuje ruchów transferowych zimą z powodu ograniczeń finansowych. Francuz jest jednak gotów obniżyć swoje wymagania finansowe, co może otworzyć drogę do transferu latem.

Źródło: Sport

Udinese zainteresowane piłkarzami Ekstraklasy. Runjaić nie zapomniał o Polsce

Kosta Runjaić po kilku latach pracy w Polsce nie zapomina o piłkarzach z Ekstraklasy. Udinese, którego Niemiec jest aktualnie szkoleniowcem, przygląda się kilku zawodnikom z naszej ligi.

Runjaić sprowadzi do siebie ligowców z Polski?

Kosta Runjaić pracował w Polsce w dwóch klubach. Początkowo odpowiadał za wyniki Pogoni Szczecin, a później dołączył do Legii Warszawa, z którą zdobył Puchar Polski. Łącznie spędził w polskiej lidze sześć lat.

Po rozstaniu z Wojskowymi wraz z początkiem lipca 2024 roku przejął włoskie Udinese. Tam zaczął bardzo dobrze, gdzie na początku sezonu jego zespół znajdował się nawet w czołówce Serie A. Teraz klub wrócił do środka tabeli.

W rozgrywkach pomaga mu już jeden z piłkarzy Ekstraklasy. Niemiecki szkoleniowiec sprowadził latem Jespera Karlstroema z Lecha Poznań, który z miejsca stał się pewniakiem w składzie byłego trenera Pogoni i Legii.

Bliski przenosin do jego klubu był także Dziekoński z Korony, jednak klub nie doszedł do porozumienia z Udinese.

Wiele wskazuje na to, że to nie koniec zakusów Runjaicia na piłkarzy z Polski.

Według Tomasza Włodarczyka Udinese interesuje się Kapuadim z Legii Warszawa. Dziennikarz dodaje również, że jedną z opcji dla klubu niemieckiego szkoleniowca jest Mateusz Skrzypczak z Jagiellonii Białystok.

Można więc się spodziewać, że Udine będzie kolejną przystanią dla przynajmniej jednego z piłkarzy Ekstraklasy.

Źródło: Meczyki.pl

Ładny gest Bayernu w obliczu tragedii z Magdeburga. Dołączyli także piłkarze Lipska

W piątkowy wieczór Bayern Monachium odniósł pewne zwycięstwo nad RB Lipsk (5:1). Jednak radość na Allianz Arenie szybko ustąpiła miejsca refleksji, gdy media obiegła informacja o tragicznym ataku na jarmark świąteczny w Magdeburgu.

Tragiczny atak w Magdeburgu

Gdy Bayern rozgrywał swój mecz, zamachowiec w Magdeburgu wjechał samochodem w tłum odwiedzających jarmark bożonarodzeniowy. Skutki tego dramatycznego zdarzenia były tragiczne – odnotowano ofiary śmiertelne oraz kilkadziesiąt osób z poważnymi obrażeniami.

Po zakończeniu meczu na Allianz Arenie miała odbyć się uroczystość bożonarodzeniowa z udziałem kibiców, zawodników i działaczy klubu. Jednak w związku z dramatycznymi wydarzeniami w Magdeburgu ceremonia została odwołana.

Decyzję tę ogłosił dyrektor Bayernu, Jan-Christian Dreesen, który w emocjonalnym wystąpieniu podzielił się tragicznymi wieściami.

– Miałem tutaj stanąć w zupełnie innych okolicznościach. W Magdeburgu miał miejsce makabryczny atak, dlatego zdecydowaliśmy się zrezygnować z dzisiejszej ceremonii bożonarodzeniowej. To wydarzenie powinno być wesołe, lecz w tej chwili nie byłoby to odpowiednie. Dlatego proszę wszystkich o powstanie, ponieważ pamięć o ofiarach i ich bliskich jest słuszna i ważna – powiedział dyrektor bawarskiego klubu.

Kibice Bayernu oraz piłkarze obu drużyn uczcili pamięć ofiar minutą ciszy, po której wspólnie zaśpiewali kolędę „Cicha noc” wraz z chórem Toelzer Boys. Do upamiętnienia ofiar dołączyli również zawodnicy RB Lipsk.

Podobnie zareagowali kibice podczas meczu Fortuny Duesseldorf z Magdeburgiem (2:5). Po otrzymaniu informacji o zamachu, fani obu drużyn solidarnie przerwali doping, oddając hołd ofiarom tragedii.

Źródło: X

Kuriozalna sytuacja w lidze szkockiej. Piłkarz wyleciał z boiska po golu kolegi [WIDEO]

Szkocki zawodnik występujący na poziomie League Two stał się bohaterem niecodziennego zdarzenia, które obiegło internet. Wszystko za sprawą czerwonej kartki, którą otrzymał tuż po tym, jak jego drużyna zdobyła bramkę.

Niecodzienny przebieg meczu Forfar z Peterhead

W ubiegły wtorek kibice szkockiej League Two byli świadkami rywalizacji między Forfar a Peterhead. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a na listę strzelców wpisali się Kieran Shanks i Nathan Cannon. Mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby nie zdarzenie, które miało miejsce w końcówce pierwszej połowy.

Drużyna gości musiała od tego momentu grać w osłabieniu, gdyż Andrew McCarthy został wyrzucony z boiska za swoje zachowanie po golu. Do nietypowej sytuacji doszło po efektownym uderzeniu Kierana Shanksa, który zdobył bramkę dla Peterhead. Piłka wpadła do siatki z taką siłą, że od razu z niej wyleciała.

W euforii McCarthy postanowił ją dobić. Niestety, zamiast trafić ponownie do bramki, piłka trafiła w głowę podnoszącego się bramkarza Forfar, Marca McCalluma. Zamiast radości z gola, doszło do zamieszania na boisku.

Całe zajście nie umknęło uwadze sędziego, który natychmiast wkroczył do akcji. Rozdzielił graczy i, ku zaskoczeniu wszystkich, sięgnął po czerwoną kartkę dla McCarthy’ego.

26-letni zawodnik nie krył szoku – uklęknął na murawie i nie dowierzał w decyzję arbitra.

Pomimo osłabienia, drużyna Peterhead zdołała utrzymać remis do końca spotkania. Obie ekipy mają przed sobą jeszcze jedno wyzwanie przed przerwą świąteczną. W sobotę Forfar zmierzy się na wyjeździe z Clyne, a Peterhead podejmie u siebie Bonnyrigg Rose.

Źródło: X

Gual niezadowolony z sędziowania w Szwecji. „Ustalają zasady, kiedy chcą”

Legia Warszawa przegrała w czwartek 1:3 ze szwedzkim Djurgardens w meczu fazy grupowej Ligi Konferencji. W trakcie spotkania doszło do kilku kontrowersji, które po meczu ocenił Marc Gual. Hiszpan podważył decyzje sędziów w rozmowie z TVP Sport.

Niewidoczny gol i kontrowersyjna decyzja

Do jednej z najbardziej dyskusyjnych sytuacji doszło w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Po strzale Marca Guala piłka według niego przekroczyła całym obwodem linię bramkową. Sędziowie jednak nie stwierdzili, że padł gol.

Chwilę później Djurgardens wyprowadziło skuteczną kontrę, która zakończyła się bramką na 2:0. Ta sytuacja szczególnie wywołała frustrację wśród Hiszpana, który po meczu nie krył niezadowolenia.

Hiszpański napastnik w rozmowie z TVP Sport podkreślił, że sytuacja z jego nieuznanym golem była kluczowa. Snajper Legii podważył również sens wznowienia meczu przy ograniczonej widoczności.

– Zdobyłem bramkę! Powinna zostać uznana. Ustalają zasady, kiedy chcą. Skoro nie widzieli gola, bo było trochę dymu, to czemu graliśmy… Nie rozumiem, czemu graliśmy, kiedy sędziowie nie do końca widzieli, co dzieje się na murawie. Jeśli jest VAR, a kamery nie są w stanie dostrzec pewnych rzeczy, to gra powinna być zatrzymana – powiedział.

Źródło: TVP Sport

Bramkarz Górnika Zabrze świadkiem trzęsienia ziemi o sile 7,8. Przerażające wakacje Majchrowicza

Filip Majchrowicz z Górnika Zabrze postanowił odpocząć po rundzie jesiennej Ekstraklasy. Razem z partnerką wybrał się na egzotyczne Vanuatu. To malownicze państwo położone na Oceanie Spokojnym. Sielankowy urlop szybko przerodził się jednak w horror, gdy kraj nawiedziło potężne trzęsienie ziemi o sile 7,8 w skali Richtera.

Kataklizm, który wstrząsnął Vanuatu

Vanuatu zostało dotknięte klęską żywiołową, która doprowadziła do śmierci co najmniej kilkunastu osób, a setki uznano za zaginione.

Reuters poinformował, że trzęsienie ziemi dotknęło bezpośrednio lub pośrednio 116 tysięcy osób spośród 330 tysięcy mieszkańców kraju. Zniszczenia są ogromne – zawalone budynki, zniszczone drogi i osunięcia ziemi to obrazki, które obiegły światowe media.

Filip Majchrowicz opowiedział o swoich przeżyciach w rozmowie z Bartłomiejem Jędrzejczakiem.

– Byliśmy na wodospadach i gdy wracaliśmy, to się zaczęło. Leciał w nas ogromny głaz, ale jakimś cudem udało się nam przeczołgać. Na szczęście skończyło się na zadrapaniach. Tu wszystko jest zniszczone, nikt nie chce tutaj być – powiedział.

Zawodnik podzielił się także swoimi doświadczeniami na Instagramie, gdzie opisał dramatyczne próby powrotu do kraju.

– Wywiady robią, a my nie mamy, jak wrócić. Wszystko wraca do normalności – biorą Australijczyków, a Europejczycy siedzą na dupie. Ambasada Unii Europejskiej długi czas nie miała kontaktu z Australią i dopiero już o 13:00 naszego czasu będą spotkania, mimo że takie kraje, jak Nowa Zelandia wywożą swoich obywateli – podsumował.

– Francuzi wywożą tych, którzy chcą na Nową Kaledonię, z której teraz ciężko gdziekolwiek dolecieć, bo mają swoje problemy. Jedyne pocieszenie to dach nad głową, jedzenie i wi-fi – dodał w kolejnej relacji piłkarz Górnika.

Źródło: Bartłomiej Jędrzejczak, Filip Majchrowicz

Szwedzi obawiają się meczu z Legią. „Ich kibice mają niesamowicie złą reputację”

Szwedzkie media obawiają się starcia Djurgarden z Legią Warszawa. Nie do końca chodzi jednak o strefę boiskową, a bardziej o kibiców, którzy przylecą do ich kraju na mecz Ligi Konferencji.

Drżą przed meczem z Wojskowymi

Legia Warszawa w czwartek o godzinie 21:00 zagra w Sztokholmie mecz przeciwko Djurgarden. Przed spotkaniem dużo mówi się o kibicach z Polski. Szwedzcy dziennikarze podjęli ten temat w publikacjach, obawiając się zadymy w mieście i na trybunach.

– Rok temu Legia Warszawa została ukarana grzywną w wysokości 100 tys. euro i zakazem sprzedaży biletów swoim kibicom na pięć kolejnych meczów wyjazdowych w rozgrywkach UEFA. Po tym, jak podczas meczu z Aston Villą rzuciła w policję środkami pirotechnicznymi i doszło do bójki, w której rannych zostało trzech policjantów – wspomina portal fotbollskanalen.se.

Według medialnych doniesień do Szwecji ma się wybrać około 800 kibiców z Warszawy i okolic. W Sztokholmie podjęto środki, aby zapewnić bezpieczeństwo na trybunach. Menedżer ds. bezpieczeństwa Djurgarden, Mats Jonsson w rozmowie z fotbollskanalen.se stwierdził, że będzie to spore wyzwanie dla klubu.

– Środki pirotechniczne? Nie powinniśmy jednak malować obrazu wojny światowej. Kibice Legii Warszawa mają niesamowicie złą reputację pod tym względem, ale nie powinniśmy brać za pewnik, że tak się stanie. Będziemy podkreślać, że będziemy chronić i dbać o naszych gości w godny i dobry sposób. Nie powinniśmy stać na krawędzi. Będziemy starać się znaleźć dobrą równowagę w tym, co robimy – powiedział Mats Jonsson.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet, fotbollskanalen.se

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.