Puszcza nie weźmie do siebie 4-ligowca. Ekstraklasowicza nie stać na piłkarza Ząbkovii

Mateusz Augustyniak nie zasili szeregów Puszczy Niepołomice w PKO Ekstraklasie. Finansowe oczekiwania czwartoligowej Ząbkovii Ząbki zablokowały transfer do tego klubu.

Bramkostrzelny talent zachwalany przez Stanowskiego

Augustyniak był postrachem bramkarzy w czwartej lidze. Zdobył aż 22 bramki, a jego talent nie umknął uwadze Krzysztofa Stanowskiego, właściciela KTS Weszło Warszawa, którego drużyna mierzyła się przeciwko 23-letniemu napastnikowi.

Zainteresowanie Augustyniakiem zaowocowało testami w Puszczy Niepołomice. Wszystko wskazywało na to, że młody napastnik stanie przed szansą gry na najwyższym szczeblu rozgrywek w Polsce. Jednak, jak zdradził członek zarządu Puszczy, Marek Bartoszek, transfer został zablokowany przez zbyt wysokie wymagania finansowe.

– Kwota za wykup tego zawodnika to nie na budżet Puszczy Niepołomice, nie na ligę i nie na dotychczasowe jego popisy – powiedział Bartoszek w rozmowie z Weszło.com.

Według Bartoszka suma transferu przekraczała zdecydowanie możliwości finansowe klubu z Niepołomic.

– Policzę Wam, ile to jest cyfr: jeden, dwa, trzy (…) no zdecydowanie drożej, niż Klimek, który przyszedł do nas z Widzewa Łódź – wyjaśniał Bartoszek.

Przypomnijmy, że Antoni Klimek dołączył do Puszczy za 50 tysięcy złotych. Dziennikarz Weszło.com Paweł Paczul dopytywał, czy transfer Augustyniaka mierzyłby się w setkach tysięcy złotych, na co Bartoszek odpowiedział twierdząco.

To nie pierwszy taki przypadek, gdzie finanse blokują ruch na rynku wewnętrznym.

Źródło: Weszlo.com

Ostra krytyka w stosunku do sędziego Superpucharu Hiszpanii. Szereg niezrozumiałych decyzji

Efektowny triumf Barcelony w finale Superpucharu Hiszpanii (5:2) przesłonił błędy sędziowskie Jesusa Gila Manzano. Nie uciszył jednak krytyki, a dziennikarze i eksperci wytykają arbitrowi liczne pomyłki, które mimo jednostronnego wyniku stały się obiektem gorącej dyskusji. Xavier Bosch z „Mundo Deportivo” określił występ sędziego jako „katastrofalny” i wskazał szereg jego niezrozumiałych decyzji.

Kontrowersyjne decyzje sędziego

Jednym z najbardziej komentowanych momentów meczu była czerwona kartka dla Wojciecha Szczęsnego. Polskiego bramkarza wyrzucono z boiska dopiero po interwencji VAR, co sam zainteresowany przyjął bez sprzeciwu. Jednak to tylko jedna z wielu sytuacji, w których Jesus Gil Manzano potrzebował pomocy technologii.

– Sędzia z Estremadury nie dostrzegł rzutu karnego dla Gaviego – VAR go uratował – nie dostrzegł czerwonej kartki dla Szczęsnego – VAR go uratował – pominął drugą żółtą kartkę dla Camavingi i drugą żółtą dla Viniciusa. Co więcej, pozwolenie medykom na bandażowanie kostki Mbappe na boisku przez dwie minuty jest poniżające – wylicza Bosch w swoim komentarzu.

Jak się okazuje, błędy arbitra nie zakończyły się na boisku. Oficjalny protokół meczowy również został źle wypełniony. Gil Manzano przypisał gole Barcelony niewłaściwym zawodnikom. Bramkę Raphinhi zapisano jako trafienie „Dias Belloli, Raphael”, a piąty gol został błędnie przypisany Alejandro Balde.

– Cóż, Gil Manzano nawet nie potrafił bezbłędnie wpisać listy strzelców. Nazwiska zdobywców bramek Barcelony na zawsze zostaną błędnie zapisane w oficjalnych zapisach archiwalnych RFEF. Według Gila Manzano [czwartego] gola strzelił Dias Belloli, Raphael, to znaczy Raphinha. Co gorsza, strzelca piątego gola również się pomylił. Przyznał go Alejandro Balde, podczas gdy to strzelał Raphinha. Błędy sędziowskie powtarzały się zatem nawet po zdobyciu medalu. (Od kiedy panuje głupi trend wręczania medali sędziom?) – skomentował Bosch.

Przekonujące zwycięstwo Barcelony sprawiło, że decyzje sędziego nie miały decydującego wpływu na losy trofeum. Niemniej jednak dziennikarze i komentatorzy nie szczędzili ostrych słów pod adresem Gila Manzano. Według wielu opinionistów był to nieodpowiedni arbiter na taki kaliber spotkania. Dziennikarze otwarcie krytykowali go po spotkaniu na platformach społecznościowych i w mediach.

Źródło: Mundo Deportivo, Przegląd Sportowy Onet

Klopp o zarzutach Manchesteru City. „Zrobimy imprezę w ogrodzie”

Juergen Klopp w żartobliwy sposób podzielił się swoimi przemyśleniami na temat możliwych konsekwencji postępowania wobec Manchesteru City. Niemiecki szkoleniowiec, który dwukrotnie zakończył rozgrywki Premier League na drugim miejscu za „The Citizens”, zapowiedział, że w przypadku utraty przez rywali zdobytych tytułów… zorganizuje imprezę na Majorce.

Sukcesy Kloppa na Anfield Road

W trakcie swojej kadencji w Liverpoolu Klopp zbudował drużynę, która stała się jedną z najlepszych na świecie. Ekipa triumfowała w lidze i Lidze Mistrzów. W sezonach 2018/2019 oraz 2021/2022 piłkarze Liverpoolu zakończyli rozgrywki Premier League na drugim miejscu, ustępując tylko Manchesterowi City.

Kilka tygodni temu rozpoczęto postępowanie wobec „Obywateli”. Wszystko w związku z podejrzeniem naruszenia zasad Finansowego Fair Play (FFP). Jeśli klub zostanie uznany za winny, grozi mu nawet utrata tytułów zdobytych w ostatnich latach.

W takim scenariuszu Liverpool mógłby zostać uznany za najlepszą drużynę Premier League w sezonach 2019 i 2022.

Podczas wtorkowego wydarzenia organizowanego przez Red Bull, Juergen Klopp został zapytany o sytuację Manchesteru City. Niemiec w swoim charakterystycznym stylu podzielił się swoimi planami.

– Kiedy wyjeżdżałem, mieliśmy taką rozmowę. Nie spędziłem zbyt wiele czasu na Majorce, bo ciągle latam w różne miejsca. Ale gdyby tak się stało, powiedziałem wszystkim, którzy chcieliby przyjechać: „Po prostu zarezerwujcie lot na Majorkę. Ja kupię piwo! Zrobimy imprezę w ogrodzie” – zażartował Klopp.

Obecnie Liverpool radzi sobie znakomicie pod wodzą nowego trenera, Arne Slota. Drużyna zajmuje pierwsze miejsce w tabeli Premier League.

Źrodło: Sky Sports

Koniec pewnej ery w reprezentacji Polski. Kolejne zmiany w związku z przenosinami

Reprezentacja Polski szykuje się do kolejnych zmian logistycznych. Oprócz przeniesienia meczów na Stadion Śląski w Chorzowie biało-czerwoni pożegnają warszawski hotel DoubleTree by Hilton. Według „Sport.pl” nową bazą kadry będzie luksusowy hotel Monopol w Katowicach.

Nowa baza reprezentacji Polski w Katowicach

Według doniesień Tomasza Włodarczyka z portalu „Meczyki.pl” reprezentacja Polski przeniesie się ze Stadionu Narodowego w Warszawie na Stadion Śląski w Chorzowie. Teraz pojawiają się kolejne doniesienia dotyczące zmian logistycznych związanych z meczami kadry.

Zmiana stadionu na Stadion Śląski w Chorzowie to nie jedyna reorganizacja, jaka czeka reprezentację Polski w 2025 roku. Według portalu „Sport.pl” wraz z przeprowadzką kadra narodowa kończy wieloletnią współpracę z warszawskim hotelem DoubleTree by Hilton. Wspomniane źródło przekonuje, że od marcowego zgrupowania nową „siedzibą” drużyny stanie się hotel Monopol w Katowicach.

Hotel DoubleTree by Hilton był przez lata miejscem, gdzie kadra stacjonowała przy okazji meczów rozgrywanych na PGE Narodowym. Obiekt ten stał się symbolem dotychczasowej ery reprezentacji. Teraz, w związku z przeniesieniem meczów na Stadion Śląski, logistyka kadry ulega całkowitej zmianie.

Katowice jako nowe centrum działań

Hotel Monopol w Katowicach stanie się nową bazą operacyjną reprezentacji. To właśnie tam drużyna będzie przygotowywać się do meczów, a także organizować konferencje prasowe i inne działania medialne. Co więcej, treningi przedmeczowe również będą odbywać się na Stadionie Śląskim.

Ostateczna decyzja o zmianie stadionu i bazy reprezentacji zostanie podjęta na posiedzeniu zarządu PZPN, które odbędzie się 14 stycznia.

Źródło: Meczyki.pl, Sport.pl

Szczęsny z refleksją po czerwonej kartce. „Uwielbiam tę grę”

Wojciech Szczęsny nie wytrwał na murawie do końca meczu z Realem Madryt po czerwonej kartce za faul na Kylianie Mbappé. Polski bramkarz przerwał milczenie w mediach społecznościowych, gdzie podzielił się refleksjami na temat tego zdarzenia.

Zwycięstwo „Dumy Katalonii” w spektakularnym stylu

FC Barcelona znacząco poprawiła nastroje po końcówce ubiegłego roku. W finale Superpucharu Hiszpanii pewnie pokonała Real Madryt. Mecz zakończył się wynikiem 5:2. To już drugie imponujące zwycięstwo Barcelony nad „Królewskimi” w tym sezonie. W październiku, w ligowym El Clasico, „Blaugrana” triumfowała 4:0.

Wojciech Szczęsny i jego czerwona kartka

Wojciech Szczęsny rozpoczął mecz w podstawowym składzie, jednak jego udział zakończył się w 56. minucie. Po analizie VAR otrzymał czerwoną kartkę za faul na Kylianie Mbappé. Po zejściu Szczęsnego między słupkami stanął Iñaki Peña. Mimo starań młodego golkipera, Real Madryt zdołał zdobyć bramkę z rzutu wolnego.

W wyniku czerwonej kartki Szczęsny został zawieszony na jeden mecz. Nie weźmie udziału w zaplanowanym na środę starciu Barcelony z Realem Betis w ramach pucharu kraju. Polski bramkarz odniósł się do całej sytuacji na swoim Instagramie.

„Tak, podjąłem złą decyzję i zostałem wyrzucony z boiska w moim pierwszym El Clasico! Tak, to nie jest szczególnie przyjemne uczucie. Ale doświadczenie pozwala mi spojrzeć na rzeczy z innej perspektywy.

We wrześniu zakończyłem karierę piłkarską i cieszyłem się życiem na plażach i polach golfowych Marbelli. 4 miesiące później mogłem zagrać w grę, którą wcześniej mogłem oglądać tylko w telewizji lub grać w FIFA. I nigdy nie zamierzałem się ukrywać i grać w tę grę, bojąc się podejmowania trudnych decyzji i podejmowania ryzyka.

Można by pomyśleć, że to właśnie ta postawa spowodowała moją czerwoną kartkę. Wolę myśleć, że to właśnie ta postawa doprowadziła mnie do tego miejsca, w którym jestem teraz, i to dzięki mojej czasami nieuzasadnionej odwadze mogę teraz cieszyć się swoim pierwszym trofeum jako piłkarz Barcelony!

Życie bez strachu może czasami sprawić, że poczujesz się zraniony, ale uwierz mi, w zamian otrzymasz niesamowitą przygodę! Uwielbiam tę grę!”

Czerwona kartka nie przesłoniła Szczęsnemu radości z pierwszego trofeum zdobytego w barwach Barcelony. Nie wiadomo jednak, jaka będzie sytuacja Polaka po odbyciu kary.

Źródło: Instagram

Kulesza wskazał problemy reprezentacji. „Trener Probierz dziś nie ma zbyt dużego wachlarza możliwości”

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej w rozmowie z TVP Sport podsumował mijający rok z perspektywy występów polskiej reprezentacji. Kulesza wskazał kluczowe problemy, z którymi zmaga się kadra narodowa. Podkreślił również wyzwania, jakie stoją przed kadrą w nadchodzących meczach.

Problemy z regularną grą kadrowiczów

Jednym z głównych tematów rozmowy była sytuacja polskich piłkarzy w klubach. Według Kuleszy zbyt wielu reprezentantów nie gra regularnie, co przekłada się na ich formę i możliwość zaprezentowania pełnego potencjału podczas spotkań w barwach narodowych.

– Jeśli dziś patrzymy na naszą reprezentację, to tylko czterech kadrowiczów gra w klubach pełne 90 minut, pozostali w klubach nie grają, lub grają bardzo mało. Wiemy, że gdy piłkarz nie gra, to później ciężko odnaleźć mu się na boisku podczas meczu reprezentacyjnego. Taki piłkarz nie ma możliwości pokazania się ze swojej najlepszej strony, bo po prostu nie pozwala mu na to między innymi jego kondycja. Rytm meczowy jest w tym przypadku bardzo ważny – powiedział prezes PZPN.

Według 62-latka brak regularnej gry zawodników utrudnia selekcjonerowi Michałowi Probierzowi odpowiednie przygotowanie drużyny. Kulesza podkreślił, że piłkarze spędzają w klubach około 300 dni w roku, a z reprezentacją jedynie 20 dni, co ogranicza jego możliwości treningowe.

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej odniósł się także do sytuacji selekcjonera Michała Probierza.

– Michał Probierz dziś nie ma zbyt dużego wachlarza możliwości. Patrząc historycznie, na mistrzostwa Europy w Niemczech, to w spotkaniu z Austrią po stronie naszych rywali było 14 zawodników, którzy grali regularnie w Bundeslidze. Naszych piłkarzy z takim dorobkiem zbyt wielu w składzie nie było, widzimy więc, jak duże są to różnice. Później kibice wymagają od Michała Probierza, od zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej, żeby nasi piłkarze grali. My też tego chcemy – stwierdził.

W nadchodzącym roku polską reprezentację czeka start eliminacji mistrzostw świata. Biało-Czerwoni zmierzą się m.in. z Holandią lub Hiszpanią, a także z Finlandią, Litwą i Maltą. Pierwsze mecze eliminacyjne reprezentacja rozegra 21 i 24 marca.

– W 2025 roku życzyłbym sobie, żebyśmy uzbierali jak najwięcej punktów w eliminacjach mistrzostw świata, bo zdajemy sobie sprawę z tego, jak to jest ważne dla związku, dla rozwoju polskiej piłki, ale przede wszystkim dla kibiców polskiej reprezentacji – zakończył.

Źródło: TVP Sport

Lech Poznań złożył ofertę za piłkarza Olympiakosu. Padła kwota

Lech Poznań kontynuuje przygotowania do rundy wiosennej Ekstraklasy. Po zakontraktowaniu Islandczyka Gísliego Thórdarsona za pół miliona euro, klub nie zwalnia tempa w poszukiwaniu kolejnych wzmocnień. Według portalu Sportowy Poznań, Kolejorz złożył ofertę za greckiego obrońcę. Padła również kwota umieszczona w propozycji.

Lech z konkretną ofertą za piłkarza Olympiakosu

Jak donosi Maksymilian Dyśko z portalu Sportowy Poznań, Lech Poznań złożył ofertę za greckiego obrońcę Apostolosa Apostolopoulosa.

Według wspomnianego źródła propozycja wynosi 700 tysięcy euro za sam transfer podstawowy, do którego mogą dojść bonusy oraz procent z przyszłej sprzedaży.

Apostolopoulos to zawodnik uniwersalny, mogący grać na lewej i prawej obronie, a także jako środkowy obrońca. Taka wszechstronność byłaby cennym atutem dla układanki trenera Nielsa Frederiksena.

Grecki obrońca mógłby stanowić wartościowe uzupełnienie składu i alternatywę dla Michała Gurgula.

Apostolopoulos rozegrał w bieżącym sezonie łącznie osiem spotkań dla Olympiakosu. Spędził na boisku 480 minut. Jego kontrakt z greckim klubem obowiązuje do 30 czerwca 2026 roku.

Źródło: Sportowy Poznań

Kosecki z szokującym wspomnieniem z Niemiec. „Policja przetrzepała mi cały samochód”

Jakub Kosecki w programie „To jest Sport.pl”podzielił się jedną z najbardziej nietypowych sytuacji, jakie spotkały go w trakcie kariery piłkarskiej. „Kosa” powiedział o swoich doświadczeniach z czasów gry w niemieckim SV Sandhausen i konfrontacji z policją.

Wspomnienia Koseckiego z Niemiec

Jakub Kosecki grał w SV Sandhausen przez dwa sezony – najpierw w ramach wypożyczenia z Legii Warszawa, a później na stałe po transferze definitywnym. Jak wspomina, kultura dyscypliny i punktualności w niemieckim futbolu była niezwykle rygorystyczna.

– Często mówi się, że Niemcy są jak roboty. Porządek, czystość, grafik, nie można się spóźniać. (…) Tak jak w różnych klubach się spóźniałem, tak w Niemczech nigdy. Trener potrafił cię usadzić na ławce na kilka meczów za jakąś głupotę jak spóźnienie na obiad czy do autokaru. Wszystko musiało odbywać się punktualnie – relacjonował Kosecki w Sport.pl.

Pewnego ranka, jadąc na trening z Mannheim do Sandhausen, Kosecki został zatrzymany przez niemiecką policję.

– Wsiadłem wcześniej, mówię: „posłucham muzyczki”. Jadę, ograniczenie do 80 km/h, ja jechałem około 70 km/h. Przede mną w takim samym tempie jechała policja. I już myślę: „coś mi tu nie gra, zaraz będzie jakiś problem – wspominał Kosecki.

Policja zatrzymała go do kontroli, przeszukała samochód, a także wykonała testy na obecność narkotyków. Kosecki musiał zadzwonić do klubu, by poinformować o spóźnieniu. Dla własnego bezpieczeństwa robił zdjęcia i filmy na dowód sytuacji.

Mimo nietypowych okoliczności trener SV Sandhausen nie zaakceptował wyjaśnień piłkarza.

– Oczywiście się spóźniłem, wpadłem do klubu, a trener tylko spojrzał na zegarek. Przysięgam, że przez trzy mecze nie podniosłem się z ławki. Trener powiedział mi, że to ja jeżdżę samochodem i to moja wina. Jego nic nie interesowało tylko punktualność – podsumował Kosecki.

Źródło: Sport.pl

Dziennikarz zdradził kulisy ostatnich wydarzeń z udziałem Szczęsnego. „To nie jest farmazon”

Wojciech Szczęsny niespodziewanie znalazł się w wyjściowym składzie FC Barcelony na mecz Superpucharu Hiszpanii. Łukasz Wiśniowski na kanale Foot Truck wyjaśnił kulisy decyzji Hansiego Flicka.

Wiśniowski zdradza kulisy ostatnich wydarzeń z FC Barcelony

Według informacji przekazanych przez hiszpańskie media, Inaki Pena spóźnił się na przedmeczową odprawę. To zdenerwowało Hansiego Flicka. W rezultacie wychowanek Barcy został pominięty w wyjściowym składzie na półfinałowy mecz Superpucharu Hiszpanii.

– Rzeczywiście tak było, Inaki Pena spóźnił się na odprawę. Wprawdzie bardzo, bardzo niewiele, ale Hansi Flick to człowiek, który tego typu niesubordynacji bardzo nie lubi – powiedział Łukasz Wiśniowski.

Obecnie wszystko wskazuje na to, że Wojciech Szczęsny wystąpi także w niedzielnym finale Superpucharu Hiszpanii, w którym Blaugrana zmierzy się z Realem Madryt.

– Pytanie, czy Hansi Flick nie szukał trochę haków, alibi, żeby taką decyzję podjąć. Odnosił się do casusu Wojtka Szczęsnego po meczu, mówił o tym, że to była po prostu jego decyzja. Nie potwierdził doniesień Heleny Condis. Natomiast wiemy, że rzeczywiście z tym spóźnieniem to nie jest farmazon – dodał Wiśniowski.

– Czy Inaki Pena może sobie pluć w brodę? Pewnie tak, choć z drugiej strony on już w El Clasico zagrał w tym sezonie, on pewnie zagra jeszcze dużo ciekawych meczów – podsumował dziennikarz.

Źródło: Foot Truck/Meczyki.pl

Hiszpanie chwalą Szczęsnego. „Nieoczekiwany gość stał się kluczem do zwycięstwa”

Hiszpańskie media rozpisują się o Wojciechu Szczęsnym. Polak swoim występem w meczu FC Barcelona z Athletikiem w Superpucharze Hiszpanii udowodnił, że jest bramkarzem najwyższej klasy.

Zaskakująca zmiana w składzie i świetny mecz Polaka

Wojciech Szczęsny niespodziewanie znalazł się w wyjściowej jedenastce FC Barcelony na mecz półfinałowy z Athletikiem. Polak zastąpił Inakiego Penę. Decyzja trenera była efektem dyscyplinarnym wobec Hiszpana, który spóźnił się na zbiórkę drużyny. Jak zauważyło „Mundo Deportivo”, ta decyzja mogła być przełomowa dla polskiego bramkarza.

Zobacz także: Udany mecz Wojciecha Szczęsnego! Polak chwalony za granicą [REAKCJE]

Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla Barcelony, a Szczęsny odegrał w tym kluczową rolę. Polak po raz kolejny zachował czyste konto, co zdarzyło się dopiero drugi raz w tym sezonie w dwóch meczach z rzędu.

Hiszpańska prasa podkreślała, że Szczęsny był nie tylko pewnym punktem w bramce, ale także aktywnie uczestniczył w grze defensywnej, wielokrotnie wychodząc poza pole karne, aby neutralizować zagrożenia.

– Nieoczekiwany gość stał się kluczem do zwycięstwa. Szczęsny był bardzo uważny przez 90 minut. Wielokrotnie wychodził przed pole karne w najczystszym stylu ter Stegena, wybijał piłkę głową lub nogami w akcjach, które mogły stwarzać zagrożenie. Było nawet kilka sytuacji, w których bramkarz przedwcześnie opuścił pole karne i początkowo popełniał błąd, ale szybko wiedział, jak go skorygować i zniwelować zagrożenia Athleticu. W jednej z nich wykazał się szybkością samego Inakiego Williamsa – napisali w „Mundo Deportivo”.

Po tak udanym występie rodzi się pytanie, czy Wojciech Szczęsny zasłużył na miejsce w wyjściowym składzie na finał Superpucharu. Dziennikarze zastanawiają się, czy Hansi Flick zdecyduje się dać kolejną szansę Polakowi, czy wróci do Inakiego Peny.

Zobacz także: Wojciech Szczęsny vs Athletic Bilbao. Kompilacja kapitalnych interwencji [WIDEO]

– Teraz zadaniem Hansiego Flicka będzie zadecydowanie, czy Inaki Pena wróci do wyjściowego składu w niedzielnym wielkim finale przeciwko Mallorce lub Realowi Madryt, czy też Szczęsny zaliczył występ godny ponownego wyjścia na boisko w decydującym meczu o pierwszy tytuł w sezonie – pisze „Mundo Deportivo”.

Drugi półfinał pomiędzy Realem Madryt a Mallorcą odbędzie się już w czwartek, 9 stycznia, o godz. 20:00. Zwycięzca tego starcia zmierzy się z Barceloną w finale, który zaplanowano na niedzielę, 12 stycznia, również na godz. 20:00.

Źródło: Mundo Deportivo, Sport.pl

Legia chciała sprowadzić reprezentanta Polski! To byłby hit transferowy

Legia Warszawa myślała o wzmocnieniu składu Karolem Świderskim. Mariusz Piekarski potwierdził, że klub kontaktował się w sprawie transferu. Jednak zbyt wysokie koszty sprawiły, że stołeczny zespół musiał zrezygnować z tej opcji. Takie doniesienia przekazał Łukasz Olkowicz z „Przeglądu Sportowego Onet”.

Legia priorytetowo poszukuje napastnika

Warszawski klub intensywnie szuka nowego napastnika po nieudanych ruchach transferowych z lata. Zarówno Jean-Pierre Nsame, jak i Migouel Alfarela nie spełnili oczekiwań podczas rundy jesiennej.

W ostatnich tygodniach w mediach pojawiały się różne nazwiska potencjalnych wzmocnień. Karol Świderski wydawał się najciekawszym kandydatem.

Legia kontaktowała się z agentem Świderskiego, by dowiedzieć się, czy istnieje możliwość potencjalnego transferu do polskiej ligi.

Ustalenia Łukasza Olkowicza z Przeglądu Sportowego Onet potwierdził agent piłkarza, Mariusz Piekarski. „Tak, Legia kontaktowała się z nami” – stwierdził.

Świderski nosi się z zamiarem opuszczenia Charlotte FC, a media spekulowały o jego możliwym powrocie do Hellasu Verona. Piekarski jednak zdementował te doniesienia. Agent podkreślił, że zawodnik nadal analizuje swoje opcje.

Na ten moment nie ma możliwości na transfer Świderskiego do Legii

Według doniesień Przeglądu Sportowego Onet transfer Świderskiego do Legii Warszawa nie dojdzie do skutku z powodu wysokich kosztów. Charlotte FC oczekuje za piłkarza około 3 milionów euro.

Dodatkowo, zarobki Świderskiego w Major League Soccer wynoszą około 2,2 miliona dolarów rocznie, co znacząco przewyższa standardy finansowe w Ekstraklasie.

Karol Świderski w przeszłości grał w Jagiellonii Białystok, gdzie wystąpił w 128 meczach. Zdobył w tym czasie 25 bramek i zanotował 9 asyst.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

(fot. Janusz Partyka/ Legia.com)

Boniek przejechał się po rządach Kuleszy. Mocne słowa byłego prezesa PZPN

Zbigniew Boniek w mocnych słowach skomentował dotychczasowe działania Cezarego Kuleszy w Polskim Związku Piłki Nożnej. Wiele wskazuje na to, że wygrana Kuleszy w nadchodzących wyborach nie będzie taka prosta do osiągnięcia.

Afery z udziałem PZPN-u

Cezary Kulesza objął stanowisko w 2021 roku. Choć ostatnie miesiące były relatywnie udane, nie można zapomnieć o kontrowersjach, które rzuciły cień na działalność federacji. Mowa tutaj m.in. o zatrudnieniu ochroniarza Dominika G., oskarżonego o związki z grupą przestępczą, skandalu z Mirosławem Stasiakiem w Kiszyniowie, czy nieudanym zatrudnieniu selekcjonera Fernando Santosa.

Nie można również zapominać o kwestiach takich, jak np. niewpuszczanie kibiców Wisły Kraków na mecze wyjazdowe czy niespełnione obietnice z przepisem młodzieżowca. Wszystkie te kwestie mogą wpłynąć na poziom poparcia dla Kuleszy w zbliżających się wyborach.

Ostre słowa Bońka

Były prezes Zbigniew Boniek, który odszedł ze stanowiska po dwóch kadencjach, pozostawał dotąd neutralny wobec działań swojego następcy. Ostatnio jednak zdecydował się na ostrą krytykę. Na kanale Prawda Futbolu nie szczędził gorzkich słów.

– Jak patrzę na te wybory, to bym zapytał: co wy żeście zrobili przez cztery lata? Oprócz tego, że macie budżet 60-70 mln większy dzięki spółkom skarbu państwa, bo poukładaliście się z politykami i dali wam pieniądze – stwierdził.

Boniek wytknął również współpracę PZPN z agencją reklamową Publicon. Były piłkarz Juventusu stwierdził, że firma nie posiada doświadczenia na poziomie wymagań związku.

Kluby zdecydują?

Zdaniem Bońka w nadchodzących wyborach kluczową rolę odegrają kluby ekstraklasy i pierwszej ligi, które odpowiadają za 60-70 proc. głosów.

– Jeżeli nie będą za obecnym prezesem, to Czarka nie ma, taka jest prawda. One stanowią prawie 40 głosów, do tego trzy-cztery wojewódzkie związki… – ocenił.

Były prezes federacji podkreślił także, że baronowie PZPN są podzieleni i ich wpływ na wyniki wyborów może być mniejszy niż w poprzednich latach.

Pominięty na gali

Na koniec Boniek odniósł się do grudniowej gali 105-lecia PZPN, gdzie według niego próbowano umniejszyć jego rolę w historii polskiej piłki nożnej.

– Oni żyją małymi tematami. Zapomnieli pokazać gola Bońka na gali 105-lecia, zapomnieli, że była drużyna Janusza Wójcika, która zdobyła srebrny medal na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie…. To wynikało z ich zawiści – podsumował.

Źródło: Prawda Futbolu, Sport.pl

Zaskakujące kulisy transferu Klicha. Mógł trafić do Cracovii

Według doniesień Interii Sport transfer Mateusza Klicha do Cracovii był bardzo bliski finalizacji. Na drodze stanęły jednak przepisy panujące w Major League Soccer. Łukasz Olkowicz z Przeglądu Sportowego dodaje jednak, że przeszkodą były także kwestie finansowe.

Hitowy transfer nie doszedł do skutku

Transfer Mateusza Klicha do Cracovii miał być jednym z najgorętszych wydarzeń zimowego okienka transferowego w polskiej Ekstraklasie. Po 13 latach gry w zagranicznych klubach wychowanek Tarnovii miał wrócić do klubu, w którym rozpoczęła się jego poważna kariera. Jednak zamiast wielkiego powrotu, 35-letni pomocnik postanowił kontynuować swoją przygodę w MLS, gdzie podpisał kontrakt z Atlantą United.

Mateusz Klich zadebiutował w Ekstraklasie jeszcze jako nastolatek, a dobre występy w barwach Cracovii otworzyły mu drzwi do reprezentacji Polski. Zagrał w niej jeszcze zanim ukończył 21 lat. Tuż po debiucie w biało-czerwonych barwach wyjechał za granicę, gdzie trafił do VfL Wolfsburg.

Choć w Bundeslidze nie zabłysnął, to później rozwinął skrzydła w holenderskiej Eredivisie. Bronił tam barw PEC Zwolle i Twente Enschede. Prawdziwy rozkwit kariery Klicha nastąpił w Leeds United. Po trudnym początku i krótkim powrocie do Holandii, pomocnik stał się kluczowym zawodnikiem drużyny. Pomógł Pawiom w awansie do Premier League. W angielskiej ekstraklasie rozegrał 82 spotkania, z kolei w reprezentacji Polski wystąpił 41 razy.

Po zakończeniu przygody z Leeds Klich przeniósł się do DC United. Podpisał wówczas dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia. W MLS rozegrał 63 mecze. Strzelił w tym czasie sześć bramek. Niedawno mógł jednak trafić do Cracovii.

Mógł trafić do Cracovii

Według doniesień Interii Sport pierwsze rozmowy między Klichem a Pasami rozpoczęły się już pół roku temu. Klub z Krakowa chciał sprowadzić pomocnika po zakończeniu sezonu w MLS. Zawodnik miał być ogromnym wzmocnieniem dla drużyny walczącej o podium Ekstraklasy.

Wspomniane źródło przekonuje, że na początku grudnia transfer wydawał się niemal pewny. Cracovia planowała już nawet organizację podróży dla Klicha do Polski. Jednak w ostatniej chwili do gry wkroczyła Atlanta United, która zaoferowała DC United wybór w pierwszej rundzie draftu oraz możliwość dodatkowej płatności w przypadku przedłużenia kontraktu na 2026 rok.

Na drodze stanęły przepisy i finanse

Zgodnie z zasadami obowiązującymi w MLS, jeśli nowy klub wyrówna ofertę obecnego zespołu zawodnika, piłkarz nie ma wyboru i musi przejść do nowej drużyny. To właśnie te regulacje sprawiły, że transfer do Cracovii nie doszedł do skutku.

Nieco inne światło na tę sprawę rzuca Łukasz Olkowicz. Dodatkowym czynnikiem miała być także różnica w oczekiwaniach finansowych. Dziennikarz Przeglądu Sportowego wyjaśnił, że Cracovia i Klich nie zdołali porozumieć się w tej kwestii.

– Prezes Dróżdż nie chce tworzyć kominów płacowych. Woli zaoszczędzić – powiedział Olkowicz na kanale Meczyki.pl.

Mateusz Klich pozostaje w MLS jako zawodnik Atlanty United. Według Interii Sport w krakowskim klubie na razie nie ma planów, by za rok ponownie starać się o sprowadzenie piłkarza.

Źródło: Interia Sport, Meczyki.pl

Luis Suarez z bohaterskim gestem. Włączył się w ratowanie mężczyzny

Luis Suárez w minioną sobotę udowodnił, że bohaterstwo nie ogranicza się do murawy. W urugwajskiej miejscowości Ciudad de la Costa piłkarz odegrał kluczową rolę w akcji ratunkowej mężczyzny, który groził popełnieniem samobójstwa. Dzięki zaangażowaniu Urugwajczyka i służb sprawa zakończyła się pomyślnie po trwających 20 godzin negocjacjach.

Kontrowersyjny zawodnik w nowym świetle

Luis Suárez przez lata wzbudzał liczne kontrowersje. Trzykrotne ugryzienie rywali przylgnęło do niego jako element jego boiskowego temperamentu. Jednak z wiekiem i doświadczeniem Suárez spokorniał. Świadczy o tym m.in. jego zachowanie sprzed kilku dni.

Do zdarzenia doszło w piątkowy wieczór, kiedy 49-letni mężczyzna wspiął się na sześciometrowe drzewo z liną zawiązaną wokół szyi. Groził, że odbierze sobie życie, jeśli nie pojawi się jego partnerka. Mężczyzna był objęty zakazem zbliżania się w związku z przemocą domową.

Na miejscu przez wiele godzin trwały negocjacje, w które włączyły się zarówno służby ratunkowe, jak i organizacje pozarządowe. Przypadkowo w okolicy spacerował Luis Suárez wraz z żoną. Widząc dramatyczną sytuację, postanowił zaangażować się w pomoc. W rozmowie z przedstawicielami mediów Andrea (reprezentująca organizację pozarządową) opowiedziała o wkładzie Suáreza.

– Suarez podszedł i wspólnie staraliśmy się w empatyczny sposób porozmawiać, aby nie przedłużać sytuacji. Dzięki wspólnym wysiłkom, około godziny 17:30 w sobotę, mężczyzna zgodził się zejść z drzewa – stwierdziła.

Mężczyzna po zejściu z drzewa został przekazany Specjalnej Jednostce ds. Przemocy Domowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Tam zostanie poddany profesjonalnej ocenie i objęty niezbędną pomocą.

Źródło: X

Messi odpuścił spotkanie z prezydentem USA. Nie pojawił się na ceremonii wręczania wyjątkowego medalu

Lionel Messi zdobył kolejne indywidualne wyróżnienie. Argentyńczyk został uhonorowany Prezydenckim Medalem Wolności. To najwyższe cywilne odznaczenie w Stanach Zjednoczonych przyznawane za wybitne osiągnięcia w różnych dziedzinach życia. Messi jednak nie pojawił się na ceremonii. Inter Miami wydał oświadczenie wyjaśniające tę nieobecność.

Medal od Bidena

Prezydencki Medal Wolności przyznaje prezydent Stanów Zjednoczonych. Wyróżnienie wręcza osobom, które w szczególny sposób wpłynęły na rozwój kultury, nauki, sztuki, pokoju na świecie czy innych kluczowych dziedzin. W gronie wyróżnionych w przeszłości znaleźli się m.in. papież Jan Paweł II, Michael Jordan, Steven Hawking czy Walt Disney. Medal przyznaje się zarówno obywatelom USA, jak i cudzoziemcom.

W 2025 roku Prezydenckim Medalem Wolności odznaczono aż 19 osób. Wśród nich znaleźli się m.in.:

  • Bono – muzyk i działacz społeczny,
  • Hillary Clinton – była sekretarz stanu,
  • Michael J. Fox – aktor i działacz na rzecz walki z chorobą Parkinsona,
  • Earvin „Magic” Johnson – koszykarz i filantrop,
  • Jane Goodall – światowej sławy etolog i antropolog.

Do tego grona dołączył również Lionel Messi. Jego działalność charytatywna i wpływ na młodzież oraz społeczności na całym świecie przyniosły mu wspomniane wyróżnienie.

Pomimo tego wyróżnienia Messi nie pojawił się na ceremonii. To oczywiście wywołało spekulacje. Inter Miami wydał oficjalne oświadczenie, które rzuca światło na tę sytuację. W komunikacie podkreślono, jak wielkim zaszczytem dla Messiego było otrzymanie Prezydenckiego Medalu Wolności. Wyjaśniono również, dlaczego nie mógł uczestniczyć w uroczystości:

– Przed wydarzeniem Messi przekazał Białemu Domowi, że otrzymanie tego odznaczenia jest dla niego ogromnym zaszczytem. Jednak ze względu na konflikt w harmonogramie i wcześniejsze zobowiązania nie mógł uczestniczyć w uroczystości. Docenił ten gest i zaznaczył, że ma nadzieję na spotkanie w najbliższej przyszłości.

Messi został odznaczony nie tylko za swoje dokonania sportowe, ale również za działalność poza boiskiem. Kapitan Interu Miami od lat angażuje się w liczne inicjatywy dobroczynne. Fundacja Leo Messiego wspiera programy zdrowotne i edukacyjne dla dzieci na całym świecie. Jest także Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF.

Źródło: Inter Miami, Interia Sport, X (Twitter)

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.