Lech Poznań nie tak wyobrażał sobie wznowienie rozgrywek Ekstraklasy. „Kolejorz” pierwszy mecz rundy wiosennej przegrał z Lechią Gdańsk. W dodatku na własnym terenie.
Oczekiwania wobec Lecha były zdecydowane. Powrót rozgrywek miał oznaczać pogoń za czołówką tabeli. Spotkanie z Lechią sprowadziło jednak „Kolejorza” na ziemię.
„Zabrakło przede wszystkim jakości”
Po porażce (1-3), Niels Frederiksen nie ukrywał rozczarowania postawą swojej drużyny. Przede wszystkim przyznał, że nie będzie szukać na siłę pozytywów.
– To jeden z tych dni, gdy trudno znaleźć coś dobrego patrząc na naszą grę. Zagraliśmy na poziomie znacznie niższym od tego, co zwykle oczekujemy. Zabrakło nam wielu podstawowych elementów w naszej grze. Bez nich trudno myśleć o zwycięstwie – ubolewał Frederiksen.
Według szkoleniowca główną winę ponoszą piłkarze. Wskazał przede wszystkim brak jakości w zagraniach, powolne budowanie akcji czy przegrywane pojedynki.
– Zabrakło przede wszystkim jakości w grze z piłkę. Rozgrywaliśmy nasze akcje zbyt wolno, za mało było ruchu, przegrywaliśmy większość pojedynków jeden na jeden, szczególnie w obronie. Pozwalaliśmy rywalowi na zbyt wiele. Mieliśmy też kłopoty w momencie, gdy przeciwnik podchodził pod nas wyżej, a my z tym nie potrafiliśmy sobie poradzić – analizował.
– Lechia miała jasny plan i starała się nas bardzo szybko atakować. My nie radziliśmy sobie z pressingiem przeciwnika, który atakował nas wysoko. Może powinniśmy czasami spróbować stosować prostsze środki i grać długim podaniem, choć to nie jest nasza filozofia gry. Zawsze staramy się budować nasze akcje od bramki – podsumował Duńczyk.