NEWSY I WIDEO

Lechia dostała świetną ofertę za Bobcka. Miliony nie zrobiły wrażenia

Tomas Bobcek znakomicie wszedł w rundę wiosenną Ekstraklasy. Słowak w meczu z Lechem potwierdził świetną formę i strzelił bramkę. Dawid Dobrasz podaje, że Lechia miała otrzymać za swojego napastnika bardzo lukratywną ofertę.




W pierwszej części sezonu, Bobcek zgromadził w sumie 14 goli i 4 asysty. Tym samym sporo mówiło się o zainteresowaniu ze strony zagranicznych klubów. Ostatecznie Słowak został jednak w Gdańsku.

Miliony na stole

Już w pierwszym meczu w 2026 roku, Bobcek potwierdził, że nadal znajduje się w wysokiej formie. Ustrzelił gola przeciwko faworyzowanemu Lechowi Poznań, natomiast Lechia wygrała niespodziewanie przy Bułgarskiej 3-1.




Dawid Dobrasz z portalu meczyki.pl ustalił, że Bobcek mógł zimą jednak odejść z klubu. Według dziennikarza, Lechia otrzymała ofertę z FC Midtjylland. Duńczycy proponowali ponoć aż sześć milionów euro.

Choć oferta była lukratywna, działacze z Gdańska nie byli pod wrażeniem. Bez żalu odrzucili propozycję, co jak na razie okazało się świetnym posunięciem. Niewykluczone, że za Bobcka dużo więcej uda się wyciągnąć podczas letniego okna.

Źródło: meczyki.pl

Frederiksen skomentował porażkę z Lechią. Obwinił piłkarzy

Lech Poznań nie tak wyobrażał sobie wznowienie rozgrywek Ekstraklasy. „Kolejorz” pierwszy mecz rundy wiosennej przegrał z Lechią Gdańsk. W dodatku na własnym terenie.




Oczekiwania wobec Lecha były zdecydowane. Powrót rozgrywek miał oznaczać pogoń za czołówką tabeli. Spotkanie z Lechią sprowadziło jednak „Kolejorza” na ziemię.

„Zabrakło przede wszystkim jakości”

Po porażce (1-3), Niels Frederiksen nie ukrywał rozczarowania postawą swojej drużyny. Przede wszystkim przyznał, że nie będzie szukać na siłę pozytywów.




– To jeden z tych dni, gdy trudno znaleźć coś dobrego patrząc na naszą grę. Zagraliśmy na poziomie znacznie niższym od tego, co zwykle oczekujemy. Zabrakło nam wielu podstawowych elementów w naszej grze. Bez nich trudno myśleć o zwycięstwie – ubolewał Frederiksen.

Według szkoleniowca główną winę ponoszą piłkarze. Wskazał przede wszystkim brak jakości w zagraniach, powolne budowanie akcji czy przegrywane pojedynki.

– Zabrakło przede wszystkim jakości w grze z piłkę. Rozgrywaliśmy nasze akcje zbyt wolno, za mało było ruchu, przegrywaliśmy większość pojedynków jeden na jeden, szczególnie w obronie. Pozwalaliśmy rywalowi na zbyt wiele. Mieliśmy też kłopoty w momencie, gdy przeciwnik podchodził pod nas wyżej, a my z tym nie potrafiliśmy sobie poradzić – analizował.

– Lechia miała jasny plan i starała się nas bardzo szybko atakować. My nie radziliśmy sobie z pressingiem przeciwnika, który atakował nas wysoko. Może powinniśmy czasami spróbować stosować prostsze środki i grać długim podaniem, choć to nie jest nasza filozofia gry. Zawsze staramy się budować nasze akcje od bramki – podsumował Duńczyk.

Hitowy transfer Wieczystej? To byłby rekord transferowy!

Jeszcze tej zimy Wieczysta Kraków może dokonać kolejnego ciekawego transferu. Według ostatnich doniesień, Żółto-Czarni mogą chcieć pobić klubowy rekord transferowy.




Jesienią rozegrano 19 z 14 kolejek I Ligi. Bezsprzecznie najlepszą drużyną tej części rozgrywek była Wisła Kraków, która jest liderem, mającym aż 9 punktów przewagi nad 2. miejscem w tabeli. Z kolei Wieczysta Kraków radziła sobie jesienią ze zmiennym szczęściem i uzbierała 30 punktów, co daje jej 6. miejsce w tabeli. Tyle samo punktów ma jednak również będąca na 10. pozycji Miedź Legnica.

Różnica między 2. a 10. zespołem w tabeli I Ligi wynos zaledwie 4 punkty. To oznacza, że walka o awans wiosną będzie niezwykle zacięta. W trakcie zimowego okna transferowego swoje szanse postanowiła zwiększyć Wieczysta Kraków. Do klubu z Chałupnika trafili: Nikola Knezevic (wcześniej OFK Belgrad), Mikkel Maigaard (Cracovia) oraz Paulinho (Otelul Galati). Dodatkowo na zasadzie wypożyczenia Wieczysta sprowadziła Natana Dzięgelewskiego (Górnik Zabrze) oraz Eliasa Olssona (Lechia Gdańsk).

Na tym jednak nie koniec. Według ostatnich doniesień, Wieczysta może przeprowadzić jeszcze jeden transfer. I to nie byle jaki, bo miałby to być klubowy rekord transferowy. Według „Gazety Krakowskiej”, szeregi Wieczystej ma zasilić Aleksandar Djermanovic. Klub Wojciecha Kwietnia ma zapłacić za tego piłkarza ponad pół miliona euro. Dotychczasowy rekord transferowy Wieczystej to pół miliona euro za Nikolę Knezevica.

Aleksandar Djermanovic to 23-letni obrońca. Urodził i wychował się w Serbii. Jego ostatnim klubem było OFK Belgrad, gdzie był podstawowym zawodnikiem. Wcześniej był również w Crvenej Zvezdzie Belgrad, jednak nie zdołał się tam przebić do podstawowego składu. Portal Transfermarkt wycenia go obecnie na 1,5 miliona euro.





źródło: Gazeta Krakowska

Adrian Siemieniec ostro o kibicach Jagiellonii. „Atmosfera wokół drużyny stała się bardzo negatywna”

Adrian Siemieniec w mocnych słowach wypowiedział się na temat atmosfery wokół Jagiellonii Białystok. Szkoleniowiec Jagi stwierdził, że część kibiców albo odkochała się w klubie, albie nie wspiera zespołu tak, jak powinna.




Po kilku tygodniach przerwy do gry wróciła PKO BP Ekstraklasa. Najciekawiej zapowiadającym się starciem pierwszej ligowej kolejki w 2026 roku wydawało się być spotkanie Widzewa Łódź z Jagiellonią Białystok. Oczy wielu kibiców skupiony są na Widzew, który w zimowym oknie transferowym wydał już grubo ponad 10 milionów euro na transfery.

Siemieniec niezadowolony z kibiców

Przed meczem Widzewa z Jagiellonią ciekawej wypowiedzi udzielił Adrian Siemieniec. Słowa trenera Jagi odbiły się szerokim echem w polskich mediach. Wypowiedź Siemieńca dotyczyła atmosfery wokół klubu oraz nieodpowiedniego podejścia kibiców do zespołu.

Kiedy trzy lata temu przychodziłem do pierwszego zespołu, klub był w trudnym momencie – zarówno finansowym, jak i sportowym. Nie ma co tego ukrywać. Panowała wtedy atmosfera jedności, wsparcia, zebrania się wokół wspólnego celu i większej pokory – rozpoczął Adrian Siemieniec.

Dziś nie można mylić chęci rozwoju i robienia postępu z brakiem pokory. Trzeba też umieć odróżnić ambicję od arogancji. Powinniśmy doceniać miejsce, w którym jesteśmy, patrzeć na to trzeźwo, a jednocześnie jasno mówić: chcemy iść do przodu, chcemy się rozwijać. Jedno drugiego nie wykluczazauważył trener Jagiellonii.

– Mam jednak wrażenie, że atmosfera wokół drużyny stała się bardzo negatywna — to po prostu czuć. I to mnie niepokoi, bo daje poczucie, że to nie jest dobry kierunek. Odnoszę wrażenie, że część kibiców albo odkochała się w drużynie i klubie, albo nie wspiera ich tak, jak powinna. Widać to choćby przy rozmowach o transferach. Skala nieuzasadnionej krytyki i jadu, który się wylewa, jest dla mnie po prostu bardzo niesmaczna – podsumował Siemieniec.




Odpowiedź kibiców Jagi

Pod zamieszczonym powyżej tweetem z wypowiedzią Adriana Siemieńca pojawiło się dużo komentarzy ze strony kibiców Jagiellonii. Można z nich wywnioskować, że kibice Jagi nie odwrócili się od zespołu Adriana Siemieńca, a jedynie mają co do niego duże oczekiwania. Można również zauważyć duże niezadowolenie kibiców, jeśli chodzi o wzmocnienia, a raczej ich niedobór.

– Mam wrażenie, że jest duże niezrozumienie w klubie różnicy między hejtem a podstawnymi oczekiwaniami. Nikt się nie odkochał. To, że kibice wymagają rozwoju i widzą realne szanse na duże rzeczy jest dowodem na to, że im zależy. Nie odwrotnie – napisał jeden z kibiców Jagiellonii.

– Jedyne, co zasługuje na krytykę, to obecne, trwające właśnie ostatnie okienko. Owszem, za pięć miesięcy może się okazać, że krytyka była nieuzasadniona, ale na ten moment niestety wszystko na to wskazuje – napisał inny kibic Jagi.

Zbigniew Boniek nie zgadza się z Robertem Lewandowskim. „Co innego mówią, a co innego robią”

Zbigniew Boniek skontrował jedną z ostatnich wypowiedzi Roberta Lewandowskiego. – Czasem piłkarze i trenerzy co innego mówią, a co innego robią – stwierdził były prezes PZPN.




Robert Lewandowski rozgrywa już 4. sezon w barwach FC Barcelony. Trwające rozgrywki są dla Polaka z pewnego względu wyjątkowe. A to dlatego, że po raz pierwszy od dawien dawna Robert często pełni rolę zmiennika. Co prawda rozegrał on w tym sezonie już 25 meczów, jednak spędzał w nich średnio 53 minuty na boisku. Z 25 spotkań tylko w 14 wystąpił w wyjściowym składzie.

W czwartek Polsat Sport opublikował wywiad ze Zbigniewem Bońkiem. Były prezes PZPN został zapytany o słowa Roberta Lewandowskiego, który miał podkreślać, że 2 mecze mniej w Lidze Mistrzów są dla FC Barcelony bardzo ważne z uwagi na fakt, że od początku sezonu grają co 3 dni i nie ma zbytnio czasu na regenerację. Boniek szybko skontrował te słowa przypominając, że Robert jest w tym sezonie często rezerwowym.

– Muszę się z Robertem nie zgodzić. Czy oni rzeczywiście są tak bardzo zmęczeni? Nie wydaje mi się, żeby Robert grał wszystko od dechy do dechy, każdy mecz od początku do końca. Poza tym trener Romy Gasperini powiedział wprost, że dzięki meczom dwa razy w tygodniu jego drużyna zrobiła postęp, piłkarze wyszli na wyższy poziom. Czasem piłkarze i trenerzy co innego mówią, a co innego robią – skomentował Zbigniew Boniek.





źródło: Polsat Sport

Lech nie przekonał Szkotów. Celtic twardo stawia warunki w sprawie Palmy

Lech Poznań nie odpuszcza walki o Luisa Palmę, a rozmowy z Celtikiem Glasgow utknęły w martwym punkcie. Szkockie media ujawnili szczegóły negocjacji. Kwota wykupu wciąż pozostaje nie do zaakceptowania dla mistrza Polski.

Brak porozumienia ws. Honduranina

Szkockie media poinformowały w czwartek, 29 stycznia 2026 roku, że Lech Poznań nadal negocjuje z Celtikiem Glasgow w sprawie definitywnego wykupu Luisa Palmy. Według doniesień z Wysp najnowsza propozycja złożona przez mistrza Polski została jednak odrzucona.

Dzień później portal „The Celtic Star”, cytowany przez stronę „kkslech.com”, podał kolejne informacje zza kulis. Według serwisu prezes Lecha Piotr Rutkowski regularnie kontaktuje się z władzami Celtiku, ale jego oferty nie spełniają oczekiwań szkockiego klubu. Negocjacje trwają, jednak stanowisko Celtiku pozostaje niezmienne.

W opublikowanym materiale szkocki portal ujawnił konkretną kwotę, od której Celtic zaczyna rozmowy.

– Uważa się, że Celtic wycenia Luisa Palmę na około 3,5 miliona funtów, co Piotr Rutkowski bezskutecznie próbował wynegocjować w drodze regularnych rozmów z zarządem Celtiku – czytamy.

3,5 miliona funtów to około 4 miliony euro, czyli w przeliczeniu blisko 17 milionów złotych. Taka suma od początku pojawiała się przy okazji wypożyczenia Honduranina na rok z opcją wykupu, dlatego dla Lecha nie jest ona zaskoczeniem. Jednocześnie to kwota, która znacząco przekracza dotychczasowe realia transferowe klubu z Poznania.

26-letni pomocnik ma kontrakt z Celtikiem ważny do 30 czerwca 2028 roku. We wszystkich rozgrywkach zdobył 6 bramek i zanotował 5 asyst. Ewentualny wykup Luisa Palmy oznaczałby dla Lecha pobicie klubowego rekordu transferowego.

Źródło: kkslech.com, The Celtic Star

Jan Urban nie wyklucza wielkiego powrotu na baraże! „Wtedy dostaniemy odpowiedź”

Niewykluczone, że reprezentacja Polski na mecze barażowe MŚ 2026 zostanie solidnie wzmocniona. Jan Urban przekazał, że w kadrze ponownie może zagrać Jakub Moder. Wszystko zależy od jego dyspozycji po powrocie po kontuzji.




26-latek w bieżącym sezonie jeszcze nie rozegrał ani jednego meczu. Moder wraca do siebie po operacji kręgosłupa, któremu poddał się w minionym roku.

Duże wzmocnienie

Zapowiada się, że wkrótce pomocnik wróci na murawę w barwach Feyenoordu. W połowie stycznia Robin Van Persie przekazał na konferencji prasowej, że Polak znów trenuje z resztą drużyny. Powrót do gry wydaje się więc kwestią czasu.




To także dobre wieści dla reprezentacji Polski. Jan Urban w rozmowie z „WP Sportowe Fakty” zapewnił, że Moder pozostaje w orbicie zainteresowań kadry. Jeśli powrót do gry okaże się udany, to 26-latek może pomóc kolegom podczas marcowych baraży.

– Być może będziemy mogli skorzystać z Kuby w marcu, w barażach. Jeżeli będzie zdrowy, może zdążyć dojść do formy fizycznej. Zaczął już trenować z zespołem, ale musi wskoczyć na taki poziom, by mógł ćwiczyć na sto procent – zaznaczył Urban dla „WP Sportowe Fakty”.

– Wtedy dostaniemy odpowiedź, czy po kontuzji nie ma śladu, czy Kuba będzie odczuwał dyskomfort. Podejrzewam, że na dzień dzisiejszy nawet sam Kuba tego nie wie. Trening a mecz to duża różnica. Kuba na razie nie brał udziału w spotkaniach – dodał.

W marcu reprezentacja Polski zmierzy się z Albanią w półfinale baraży o wyjazd na mistrzostwa świata. Jeśli „Biało-Czerwoni” wygrają, o swój bilet do Ameryki Północnej, powalczą bezpośrednio ze zwycięzcą pary Ukraina – Szwecja.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Sroga zima uderzy po raz kolejny. Co ze wznowieniem Ekstraklasy?

W weekend mamy być świadkami kolejnego ataku zimy. Co ze wznowieniem PKO BP Ekstraklasy? Przedstawiciel rozgrywek ujawnił szczegóły.




Powrót Ekstraklasy

Na nadchodzący weekend zaplanowano powrót PKO BP Ekstraklasy. Rozgrywki wracają po ponad miesięcznej przerwie. Ostatnie ligowe mecze zostały rozegrane 14 grudnia, po czym nastała przerwa zimowa. W ostatnim czasie polskie kluby przygotowywały się do powrotu rozgrywek ligowych głównie poza granicami naszego kraju. Nadszedł jednak czas, by sprawdzić, kto najlepiej wykorzystał tę kilkutygodniową przerwę.

Niesprzyjająca pogoda

Tegoroczna zima w Polsce jest wyjątkowo sroga. Kolejny atak mrozów ma nastąpić w najbliższych dniach. W nadchodzący weekend nocą miejscami temperatura może zbliżyć się do około -20 °C. W ciągu dnia temperatura ma głównie oscylować w granicach od -5 do -10 °C. Temperatury mogą się jednak różnić w zależności od miejsca nawet o kilkanaście stopni.

Podejście władz rozgrywek

Jak niesprzyjająca pogoda może rzutować na powrót rozgrywek PKO BP Ekstraklasy? Szczegóły w rozmowie z WP Sportowe Fakty przedstawił Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA. Z jego wypowiedzi dowiadujemy się, że Ekstraklasa nie zamierza przekładać całej kolejki, a jedynie poszczególne mecze

– Na dziś zdecydowana większość klubów stoi na stanowisku, że jeżeli da się rozegrać mecz, to należy to zrobić. Na pewno nie będziemy przekładać kolejki w całości, tylko reagować punktowo – jak zapowiadaliśmy – w zależności od sytuacji – przekazał Marcin Stefański.

– Nie widzę zagrożenia dla meczów piątkowych, natomiast niedzielne… musimy pamiętać, że z każdym dniem będzie coraz zimniej. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało, natomiast trzeba spojrzeć na to w szerszej perspektywie, nie tylko najbliższej kolejki. Prognozy pogody na luty i początek marca są ciężkie – może być sporo opadów – uzupełnił dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.

Kluby są gotowe

Na ten moment wszystkie kluby pełniące rolę gospodarza meczów najbliższej kolejki miały zadeklarować gotowość do rozegrania meczu. Wydaje się zatem, że powrót Ekstraklasy nie powinien być aż tak bolesny. Należy jednak brać poprawkę na to, że pogoda i jej prognozy mogą się nagle zmienić. Z wypowiedzi Marcina Stefańskiego wynika, że problemem nie są bardzo niskie temperatury, a nagłe i intensywne opady śniegu.

– Natomiast podkreślę, że w tym momencie wszystkie kluby, które w tej kolejce są gospodarzami, zgłosiły gotowość organizacji meczu, wiedząc jaka może być temperatura – przekazał Marcin Stefański.

– Bardziej boję się intensywnych opadów tuż przed meczem niż samego mrozu, bo to mogłoby doprowadzić do sytuacji, którą mieliśmy jesienią, gdzie przekładaliśmy mecz z powodu zalania lub zasypania boiska. Zdarza się to, zdarzało i będzie się zdarzać. Jeżeli przełożymy jakikolwiek mecz, to nie będzie to ani pierwszy, ani ostatni taki przypadek w historii Ekstraklasy – dodał.





źródło: WP Sportowe Fakty

Adriel Ba Loua kontynuuje swoje przygody. Tym razem zapomniał wyrobić paszport

Po raz kolejny Adriel Ba Loua przypomniał o sobie polskim kibicom. Tym razem zapomniał wyrobić nowy paszport. To opóźniło jego powrót do klubu.




Adriel Ba Loua występował w Lechu Poznań w latach 2021-2025. W tym czasie wystąpił w 91 meczach Kolejorza, strzelił w nich 6 goli, a do tego dołożył 7 asyst. Zimą 2025 roku przeniósł się do francuskiego SM Caen. Po zaledwie pół roku zdecydował się na kolejną zmianę klubu, tym razem trafił do azerskiego FK Qabala.

Po transferze do Azerbejdżanu Adriel niemal z miejsca stał się podstowowym zawodnikiem FK Qabala. Iworyjczyk rozegrał 18 meczów, w których strzelił 3 bramki i zanotował 4 asysty. Liczby wyglądają całkiem solidnie, gorzej jest jednak, kiedy spojrzymy na tabelę – zespół Adriela zajmuje obecnie przedostatnią pozycję w lidze.

W miniony weekend liga azerska wróciła do gry. Niestety, w składzie FK Qabala na próżno szukać byłego piłkarza Lecha Poznań. Dlaczego 29-latek nie rozpoczął rundy wiosennej? A no dlatego, że zapomniał wyrobić nowy paszport. Przez to Iworyjczyk opuścił nie tylko pierwszą kolejkę ligową w 2026 roku, ale również pierwsze tygodnie treningów w nowym roku. W trakcie przerwy zimowej Adriel miał wyjechać na urlop, kiedy jednak chciał wrócić, to okazało się, że jego dokument stracił ważność.




Zachwyca formą w Niemczech – zadebiutuje w reprezentacji Polski? Żukowski nie ukrywa swoich ambicji

Mateusz Żukowski ma za sobą kapitalny okres. W ostatnich tygodniach spisywał się znakomicie, występując w barwach Magdeburga. Nie ukrywa przy tym swoich ambicji i wprost mówi, że marzy mu się powołanie do reprezentacji Polski.




Żukowski już w przeszłości uchodził za dość duży talent. Nie prowadził sobie jednak w Glasgow Rangers i wrócił do Ekstraklasy. Obecnie znów próbuje swoich sił w zagranicznych wojażach, grając na zapleczu Bundesligi.

Wysokie ambicje

Ofensywny zawodnik we wrześniu trafił ze Śląska Wrocław do Magdeburga. Z powodu kontuzji stracił sporą część sezonu, jednak od powrotu w listopadzie zachwyca formą. Rozegrał do tej pory siedem meczów na poziomie 2. Bundesligi, w których strzelił aż sześć goli i dołożył asystę.

Sam Żukowski uważa, że kontuzja paradoksalnie mu… pomogła. W czasie powrotu do zdrowia mógł poukładać sobie pewne rzeczy w głowie. To miało finalnie wyjść mu na dobre, a efekty mamy właśnie widzieć.




– Kontuzja pomogła uporządkować mi głowę. W treningu pokazywałem umiejętności, ale w meczu nie. Pracowałem mocno nad mentalem. Kilka lat temu pracowałem z psychologiem, dziś nie. Ale bardzo pomagają mi rozmowy z żoną – przyznał 24-latek na antenie „Kanału Sportowego”.

Żukowski nie ukrywa również swoich ambicji. Zdecydowanie mówi, że chciałby zadebiutować w reprezentacji Polski przy okazji meczów barażowych do mistrzostw świata. Zdaje sobie jednak sprawę, że czeka go wciąż daleka droga.

– Jest to na pewno mój cel i jedno z marzeń, które chciałbym spełnić. Ale do meczów barażowych jest jeszcze trochę czasu. Chcę utrzymać dobrą formę i dać trenerom do myślenia – podsumował.

Źródło: Kanał Sportowy | Fot. Screen – X / Kanał Sportowy

Kuriozalne wejście do szatni Cezarego Kuleszy po meczu Polska-Argentyna. „Kto wygrał mecz!?” [WIDEO]

Czesław Michniewicz opowiedział ciekawą anegdotę z Mistrzostw Świata w Katarze. Dotyczy ona wydarzenia tuż po meczu z Argentyną.




W poniedziałek na antenie RMF BRO pojawił się wywiad Grzegorza Krychowiaka z Czesławem Michniewiczem. Były selekcjoner reprezentacji Polski dużo mówił o Mistrzostwach Świata w Katarze. Szczególną popularność zdobyła anegdota selekcjonera przedstawiająca zachowanie Cezarego Kuleszy po meczu Polska – Argentyna.

W fazie grupowej Mistrzostw Świata 2022 reprezentacja Polski mierzyła się z Meksykiem, Arabią Saudyjską oraz Argentyną. W dwóch pierwszych meczach Biało-Czerwoni zdobyli 4 punkty, więc ostatni mecz z Argentyną decydował o awansie – lub jego braku – do fazy pucharowej. Polacy co prawda przegrali z Albicelestes, jednak wynik „tylko” 0:2 dał awans Biało-Czerwonym.

Po meczu z Argentyną w szatni reprezentacji Polski pojawił się Cezary Kulesza. Całą historię przytoczył Czesław Michniewicz. Uradowany Kulesza miał wejść do szatni, krzycząc: „Kto wygrał mecz!?”. Na to miał mu odpowiedzieć Kamil Grosicki, że przecież Argentyna.




Czesław Michniewicz wraca do afery premiowej. „Premier dzwonił do mnie”

Czesław Michniewicz po raz kolejny poruszył temat afery premiowej. W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem ujawnił, że dzwonił do niego z przeprosinami sam premier.




Mistrzostwa Świata w Katarze kojarzą się polskim kibicom przede wszystkim z dwiema rzeczami – awansem reprezentacji Polski do fazy pucharowej oraz aferę premiową. Choć nie wiadomo, czy przypadkiem afera premiowa i jej pokłosie nie przyćmiła sukcesu polskich piłkarzy.

O aferze premiowej po Mistrzostwach Świata 2022 powiedziano już niemal wszystko. Temat ciągnął się przez wiele miesięcy, jednak od dłuższego czasu nikt go nie poruszał. Ciszę przerwał Czesław Michniewicz. Były selekcjoner reprezentacji Polski jeszcze raz poruszył ten temat, tym razem w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem na łamach RMF FM.

We wspomnianej rozmowie Czesław Michniewicz ujawnił, że po wybuchu całej afery dzwonił do niego sam Mateusz Morawiecki. Ówczesny premier miał przepraszać Michniewicza za całe zamieszanie. Morawiecki miał stwierdzić, że to przez tę aferę Michniewicz stracił pracę w reprezentacji.

– My ręki do premiera po premię nie wyciągaliśmy. To nie był nasz pomysł. To był pomysł premiera – wspomina Czesław Michniewicz.

– Premier dzwonił do mnie, gdy okazało się, że kontrakt nie zostanie przedłużony. Przepraszał mnie za to całe zamieszanie. Mówił, że ta premia wpłynęła negatywnie i przez to straciłem pracę, a on uważa, że nie powinienem – powiedział Michniewicz.





źródło: RMF FM

Kulisy zwolnienia Moreno z Rosji. Nadużywał czatu GPT. Piłkarze mieli według planu… nie spać 28 godzin

Robert Moreno został zwolniony z FK Soczi już kilka miesięcy temu. Dopiero teraz na jaw wyszły kulisty tej decyzji. Jak się okazało, Hiszpan nadużywał sztucznej inteligencji, za pomocy której miał nawet ustawiać skład.




Moreno rozpoczął prace w Rosji pod koniec 2023 roku. Z kolei we wrześniu ubiegłego roku stracił tę posadę. W tamtym momencie decyzję tłumaczono przede wszystkim słabymi wynikami, które notowała drużyna.

Nadużywanie AI

Już po kilku miesiącach ujawniono prawdziwe powody zwolnienia Moreno. Jak się okazało, Hiszpan nadużywał sztucznej inteligencji w wielu obszarach swojej pracy. Wykorzystywał czat GPT, jako jedno z głównych narzędzi w kwestii planowania sportowego i logistycznego.




Miało nawet dojść do tego, że z pomocą AI, Hiszpan ustalał wyjściowy skład. Oficjalnie potwierdził to były dyrektor FK Soczi, Andriej Orłow. Przytoczył przy tym kilka absurdalnych sytuacji.

Najbardziej kuriozalna miała miejsce podczas planowania wyjazdu do Chabarowska. Moreno miał zapewniać, że z pomocą czatu GPT plan podróży jest przygotowany. Szybko okazało się jednak, że taka rozpiska oznaczałaby dla piłkarzy brak snu przez 28 godzin. Po interwencji Orłowa zmieniono parametry w aplikacji i tym razem wszystko się zgadzało.




Moreno miał także wykorzystać AI do analizy potencjalnych transferów. Gdy Soczi zastanawiało się nad zakupem jednego napastnika spośród: Władimira Pisarskiego, Pawła Mieleszyna oraz Artura Szuszenaczewa, Hiszpan wrzucił ich dane z Wyscouta do czatu. Ten uznał, że Szuszenaczew jest najlepszym wyborem. Okazał się jednak całkiem nietrafiony.

Źródło: beinsports.com | fot. Screen – YouTube / Coaches’ Voice

Legia zainteresowana liderem rewelacji 1. Ligi! To będzie nowy napastnik Papszuna?

Legia Warszawa przygotowuje się do wznowienia rozgrywek. „Wojskowi” nadal szukają wzmocnienia linii ofensywnej. Według medialnych doniesień, klub z Łazienkowskiej ma być zainteresowany napastnikiem Pogoni Grodzisk Mazowiecki.




Marek Papszun przygotowuje Legię do powrotu po przerwie zimowej. Już w niedzielę „Wojskowi” wrócą do gry. Przy Łazienkowskiej podejmą Koronę Kielce.

Z 1. Ligi do Ekstraklasy?

Choć liga wraca już w przyszły weekend, Legia wciąż nie wzmocniła swojego potencjału ofensywnego. Nadal głównymi napastnikami w drużynie są Mileta Rajović i Antonio Colak. Do tego należy doliczyć też Nsame, jednak ten leczy kontuzję.




Według medialnych informacji, na celowniku stołecznej drużyny miał pojawić się Rafał Adamski. Napastnik Pogoni Grodzisk Mazowiecki ma za sobą świetną rundę. W 19 meczach 1. Ligi strzelił 10 goli i dołożył 11 asysty.

Na Adamskiego uwagę zwróciła masa klubów, także z zagranicy. Sytuację zawodnika mają monitorować głównie ekipy z 2. Bundesligi. Legia ma jednak przewagę w postaci bliskiej współpracy z Pogonią.

Fot. Screen – YouTube / Betclic 1 Liga

Przemysław Wiśniewski trafi do Ekstraklasy? „Sprawa jest na finiszu”

Przemysław Wiśniewski może wkrótce trafić do Ekstraklasy! Najnowsze szczegóły przekazał Mateusz Borek.




Od dłuższego czasu mówi się o potencjalnym transferze Przemysława Wiśniewskiego do PKO BP Ekstraklasy. W tym kontekście łączono Wiśniewskiego z Widzewem Łódź. I faktycznie, coś jest na rzeczy. Według Mateusza Borka sprawa jest już na finiszu. Twierdzi, że jest to już tylko kwestia kilku dni.

– Sprawa jest na finiszu. Chociaż w ostatnich godzinach lekko wyhamowała – chodzi o kwotę odstępnego. Zerka też w jego stronę kilka klubów walczących o utrzymanie w Serie A. Zgłosiło się Getafe, ale nie stać ich – przekazał Mateusz Borek.

 Myślę, że to kwestia dwóch, trzech, czterech dni i wszystko będzie dogadane. To będzie pewnie czteroletnia umowa. To byłby transferowy hit. To byłaby gigantyczna historia dodał.

Mateusz Borek ujawnił, że Wiśniewskim interesują się również inne włoskie kluby. Przeszkodą są jednak wymagania finansowe Spezii co do kwoty odstępnego. W tym kontekście Borek wymienił takie marki jak Lecce, Pisa, Fiorentina czy Cremonese.

Spezia dziś oczekuje między trzy a cztery miliony euro, ale to wciąż jest duża kwota dla włoskich klubów, które bronią się przed spadkiem. One chciałaby ściągnąć Polaka z opcją wykupu, jeśli się utrzymają w Serie A. Jednak tej opcji nie chce ani Spezia, ani piłkarz, który nie chce ryzykować, że za pół roku wróciłby do Spezii i znowu byłby w punkcie wyjścia – ujawnił Mateusz Borek.





źródło: Kanał Sportowy


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.