NEWSY I WIDEO

Spięcie w reprezentacji Nigerii na PNA! Osimhen chciał… odejść z kadry? [WIDEO]

Reprezentacja Nigerii awansowała w poniedziałek do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki. Rozbili przy tym Mozambik w 1/8 aż 4-0. Mimo wysokiego zwycięstwa nie obyło się bez kontrowersji.




Nigerii zabranie na mistrzostwach świata, które odbędą się w tym roku. Zdecydowanie lepiej radzą sobie natomiast w Pucharze Narodów Afryki. Po wygranej z Mozambikiem w ćwierćfinale zmierzą się z Algierią.

Kłótnia liderów

Dublet we wspomnianym meczu skompletował Victor Osimhen. Starł się przy okazji z Ademolą Lookmanem. To gra zespołowa, posłuchaj mnie krzyczał w kierunku kolegi z kadry Osimhen. – Ale ty strzeliłeś dwa gole! – odbijał Lookman.

Wokół spięcia narosła bardzo negatywna narracja. Według niej, Osimhen miał rozważać rezygnację z gry w kadrze. Doniesienia zdementował jednak rzecznik prasowy reprezentacji Nigerii.




– Główne przyczyny i następstwa boiskowej kłótni Victora Osimhena i Ademoli Lookmana podczas meczu z Mozambikiem zostały omówione wewnętrznie. Prosimy o zignorowanie medialnych doniesień, sugerujących coś innego – komentował Promise Efoghe.

Lewandowski znów w pierwszym składzie? Hiszpańskie media widzą zmianę u Flicka

Robert Lewandowski może odzyskać miejsce w wyjściowej jedenastce Barcelony. „Marca” i „Sport” informują, że Hansi Flick poważnie rozważa postawienie na Polaka w półfinale Superpucharu Hiszpanii z Athletic Club. Nie wszyscy jednak tak uważają. Według AS, Lewandowski może znów usiąść na ławce.

Statystyki stoją po stronie Polaka

W ostatnich tygodniach Hansi Flick rotował obsadą ataku, dlatego Lewandowski częściej zaczynał mecze na ławce rezerwowych. Teraz jednak sytuacja sprzyja Polakowi, ponieważ jest wypoczęty i ma za sobą bardzo dobre liczby w rozgrywkach o Superpuchar.

Tak przynajmniej twierdzą „Marca” i „Sport”, które wskazują go jako jednego z głównych kandydatów do gry od pierwszej minuty w środowym półfinale rozgrywanym w Arabii Saudyjskiej.

Hiszpańskie media podkreślają, że przewaga Lewandowskiego nad Ferranem Torresem wynika nie tylko z doświadczenia, ale też z historii jego występów w tych rozgrywkach. Od momentu dołączenia do Barcelony zagrał we wszystkich sześciu meczach Superpucharu. W pięciu z nich trafiał do siatki i dorzucił dwie asysty.

Zdobywał bramki w półfinałach edycji 2023 i 2024 z Betisem i Osasuną oraz w trzech finałach z Realem Madryt. Jedyny raz nie trafił przeciwko Athletic Club w styczniu 2025 roku, o czym przypomina „Marca”.

Rywal z Bilbao należy jednak do tych, przeciwko którym Polak czuje się pewnie. Lewandowski grał z Athletic Club osiem razy i strzelił sześć goli. To może dodatkowo wzmocnić jego argumenty przed nadchodzącym półfinałem.

Nic więc dziwnego, że „Sport” pisze o uprzywilejowanej pozycji kapitana reprezentacji Polski w wewnętrznej rywalizacji. Ciekawą kontrę stawia „AS”, który przewiduje, że Flick ponownie posadzi Lewandowskiego na ławce.

Statystyki turniejowe również działają na korzyść Polaka. Lewandowski zajmuje szóste miejsce w klasyfikacji strzelców wszech czasów Superpucharu Hiszpanii. Jego pięć goli daje mu pozycję za Leo Messim, Karimem Benzemą, Raulem, Hristo Stoiczkowem i Aitorem Begiristainem. Co istotne, w obecnej edycji rozgrywanej w Arabii Saudyjskiej nikt nie zdobył więcej bramek niż on.

W trwającym sezonie La Ligi Lewandowski ma na koncie dziewięć goli.

Źródło: Marca, Sport, AS, Przegląd Sportowy Onet

Boniek o szansach Polski na awans. „Teoretycznie jesteśmy faworytami”

Reprezentacja Polski nie zdołała wywalczyć bezpośredniego awansu na mundial, ale wciąż pozostaje w grze. O szansach Biało-Czerwonych w barażach wypowiedział się Zbigniew Boniek, który nie ukrywa umiarkowanego optymizmu. Były prezes PZPN w audycji „Radio Anch’io Sport” uznał Polaków za teoretycznych faworytów baraży.

Albania na start, potem wyjazd

Podopieczni Jana Urbana zajęli drugie miejsce w grupie G eliminacji mistrzostw świata 2026, dlatego o awans do turnieju w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych powalczą w dwustopniowych barażach. Pierwszym rywalem Polaków będzie Albania, a mecz półfinałowy zaplanowano na 26 marca.

O potencjalnej drodze Biało-Czerwonych mówił Zbigniew Boniek w audycji „Radio Anch’io Sport” na antenie Rai Radio. Jego słowa cytuje agencja ANSA.

– Mamy dwa wyrównane i trudne mecze: najpierw z Albanią u siebie, a potem ewentualnie ze Szwecją lub Ukrainą na wyjeździe – powiedział były prezes PZPN.

Boniek podkreślił, że zadanie nie będzie łatwe, ale widzi realne podstawy do wiary w sukces. Zaznaczył, że Polska teoretycznie powinna uchodzić za faworyta, podobnie jak reprezentacja Włoch w swojej ścieżce barażowej. Jednocześnie nie ukrywa, że piłka nożna często pisze nieprzewidywalne scenariusze.

Źródło: Rai Radio „Radio Anch’io Sport”, ANSA, Przegląd Sportowy Onet

Dzień wolny z powodu Mistrzostw Świata? Premier europejskiego państwa zapowiedział podjęcie kroków

Władze jednego z europejskich państw postanowiły wprowadzić dzień wolny od pracy. A wszystko to z powodu piłkarskich Mistrzostw Świata.

Największą piłkarską imprezą tego roku będą oczywiście Mistrzostwa Świata FIFA. Zostaną one rozegrane na przełomie czerwca i lipca w USA, Kanadzie oraz Meksyku. Po raz pierwszy w historii w turnieju udział weźmie aż 48 drużyn. O tym, czy wśród nich znajdzie się Polska, dowiemy się w marcu, kiedy zostaną rozegrane baraże.

Tegoroczny mundial rozgrywany za oceanem nie będzie sprzyjał kibicom z Europy. A wszystko to z uwagi na godziny rozgrywania meczów. Nie dość, że znaczna część meczów będzie rozgrywana w nocy, to w dodatku godziny spotkań są mocno nieregularne.

Ciężki terminarz mają chociażby Szkoci. W swoim pierwszym meczu grają oni z Haiti, a mecz odbędzie się o godzinie 3 czasu polskiego (w Szkocji będzie 2:00). Jednak tę nockę Szkoci będą mogli spokojnie zarwać. Wszystko dzięki ich premierowi, który zapowiedział podjęcie kroków ws. ustanowienia dnia wolnego od pracy.




Mecz Szkocja-Haiti odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę. Dniem wolnym ma jednak być również poniedziałek 15 czerwca. Ma to być uczczenie powrotu reprezentacji Szkocji na Mistrzostwa Świata.

– W tym roku chcemy jak najlepiej wykorzystać tę ogromną szansę dla Szkocji i zapewnić jak największej liczbie osób możliwość świętowania sukcesu drużyny – powiedział premier Szkocji, John Swinney.

– Dlatego podejmuję kroki, aby poniedziałek po naszym meczu otwarcia był państwowym dniem wolnym od pracy, tak abyśmy – bez względu na wynik spotkania – mogli się wszyscy spotkać i wspólnie świętować to wydarzenie – dodał.





źródło: www.gov.scot

Powrót Luquinhasa do Polski! Tym razem nie zagra w Legii

Polskie media informują o powrocie Luquinhasa do naszego kraju. Tym razem Brazylijczyk nie zagra jednak w Legii Warszawa.




Po raz pierwszy Luquinhas pojawił się w Polsce w 2019 roku. Po 3 latach odszedł do MLS, a Legia otrzymała za niego nieco ponad 3 miliony euro. Brazylijczyk wrócił do Legii w 2024 roku na zasadzie rocznego wypożyczenia z brazylijskiej Fortalezy. Po zakończeniu wypożyczenia nie został jednak wykupiony przez Legię.

Sytuacja Luquinhas

W trakcie letniego okna transferowego Luquinhas przeniósł się z Fortalezy do Santa Clary. W portugalskim klubie jest jednak jedynie rezerwowym. Brazylijczyk może jednak ponownie pojawić się w Polsce. Tym razem jednak nie ma to być już Legia, a inny ekstraklasowy klub, o czym informuje Szymon Janczyk.

Luquinhas trafi do Radomiaka

Zdaniem Szymona Janczyka, Luquinhas zostanie nowym piłkarzem Radomiaka Radom! 29-latek postanowił wybrać Radomiak pomimo zainteresowania ze strony kilku innych klubów Ekstraklasy. Na transfer miał nalegać Goncalo Feio, który współpracował z Luquinhasem w Legii Warszawa. Radomiak ma zapłacić za 29-latka zaledwie 60 tysięcy euro.





źródło: Weszło

Jeszcze jeden klub w karierze Wojciecha Szczęsnego? Polak może odejść z FC Barcelony

Wojciech Szczęsny może jeszcze raz zmienić klub przed swoją emeryturą. Choć brzmi to absurdalnie, to właśnie taka informacja pojawiła się w polskich mediach.




Około półtora roku temu Wojciech Szczęsny ogłosił przejście na emeryturę. Po kilku miesiącach wrócił jednak do gry, związując się z FC Barceloną. Początkowo Polak podpisał kontrakt tylko do końca sezonu 2024/2025. Ostatecznie jednak obie strony postanowiły przedłużyć współpracę o 2 kolejne sezony.

Wydawać by się mogło, że FC Barcelona będzie ostatnim klubem w karierze Wojciecha Szczęsnego. Mimo wszystko to jest wciąż najbardziej prawdopodobna opcja. Jednak Piotr Koźmiński przekazał, że polskim golkiperem interesuje się jeden z włoskich klubów. Konkretna nazwa niestety nie pada. Temat ma być na wstępnym etapie, jednak miał zostać potwierdzony w kilku źródłach. Do ewentualnego transferu miałoby dojść latem.





źródło: goal.pl

Przełom ws. Oskara Pietuszewskiego! Transfer coraz bliżej?

Wszystko wskazuje na to, że transfer Oskara Pietuszewskiego jest coraz bliżej finalizacji. Według najnowszych doniesień, Polak jest już w Portugalii.




Oskar Pietuszewski jest jednym z największych talentów w polskiej piłce ostatnich lat. Pomimo niespełna 18 lat, był on wiodącą postacią Jagiellonii Białystok w ostatnich miesiącach. Nic więc dziwnego, że wzbudził zainteresowaniu wielu europejskich klubów. Od dłuższego czasu mówiło się jednak najwięcej o ewentualnych przenosinach do FC Porto.

Negocjacje FC Porto i Jagiellonii

Jeszcze kilkanaście dni temu media donosiły, że transfer Oskara Pietuszewskiego do FC Porto jest niemal pewny. W ostatnich dniach nastąpiły jednak pewne zgrzyty pomiędzy klubami. Kością niezgody była oczywiście kwota odstępnego. Portugalczycy nie chcieli zgodzić się na wymagania Jagiellonii.

Pietuszewski już w Portugalii

Najnowsze wieści ws. Oskara Pietuszewskiego przekazały dziś portugalskie media. Według Mercado Azul, 17-latek przybył do Porto w poniedziałkowy poranek. Kluby miały zbliżyć się do porozumienia, stąd zezwolenie na podróż polskiego piłkarza.

Wciąż bez porozumienia

Na profilu Mercado Azul chwilę później pojawił się kolejny wpis w tej sprawie. Wynika z niego, że Porto i Jagiellonia wciąż nie osiągnęły porozumienia. Obie strony mają jednak pracować nad tym, aby Oskar już jutro dołączył do zespołu.




Legia wróciła do transferu napastnika. Wcześniej rywalizowała o niego z Rakowem

Legia Warszawa latem 2024 rywalizowała z Rakowem Częstochowa o transfer Lasse Nordasa. Norweg wybrał ostatecznie Luton Town, jednak jego temat powrócił. Wszystko przez nieudaną przygodę napastnika w Anglii.




Zarówno Legia, jak i Raków, półtora roku temu chciały ściągnąć tego samego napastnika. „Medaliki” były świeżo po sprzedaniu Ante Crnaca do Norwich City, więc klub z Częstochowy szukał następcy Chorwata.

Prowadzili negocjacje z Lasse Nordasem, który grał wówczas w Tromso. W podobnym okresie napastnikiem interesowała się także Legia Warszawa. Ostatecznie żadna z polskich drużyn nie przekonała 23-latka, a ten blisko rok temu odszedł do Luton Town.

Zmiana planów?

Temat transferu Nordasa do Ekstraklasy powrócił niespodziewanie na początku 2026 roku. Norweg nie ma za sobą najlepszego okresu w Luton. W bieżącym sezonie zanotował zaledwie 1 gola w 11 meczach League One.




Według Eirika Nesseta Hjelvika, Nordas chce odejść z Anglii. Marzyć ma mu się transfer do Holandii, konkretnie do SC Heerenveen. Negocjacje mają być zresztą zaawansowane.

Z kolei TV2 podaje, że Legia chciałaby wykorzystać okazję i ponownie spróbować nakłonić Norwega do przenosin na Łazienkowską. W grę także miałoby wchodzić wypożyczenie.

Fot. Screen – YouTube / Luton Town Football Club

Lewandowski wrócił do pięciu bramek z Wolfsburgiem. „Byłem wściekły na Pepa”

Ten wieczór przeszedł do historii futbolu, ale dla Roberta Lewandowskiego długo nie miał wyjątkowego znaczenia. Polski napastnik po latach ujawnił, że skala jego wyczynu z meczu z Wolfsburgiem dotarła do niego dopiero po kilku miesiącach.

Historyczny rekord Polaka

W 2015 roku Robert Lewandowski dokonał rzeczy bezprecedensowej, strzelając pięć goli w dziewięć minut w meczu Bayernu Monachium z Wolfsburgiem. Dziś ten występ uznaje się za jeden z największych wyczynów w historii piłki nożnej, ale sam zawodnik przez długi czas nie zdawał sobie z tego sprawy.

Lewandowski rozpoczął tamto spotkanie na ławce rezerwowych, co wywołało w nim ogromne emocje. Jak przyznał w rozmowie na kanale High Performance, w trakcie meczu towarzyszyła mu przede wszystkim złość, a nie euforia.

– Pamiętam, że w czasie meczu byłem wściekły na Pepa, ponieważ nie grałem, a mogłem, ponieważ nie miałem nawet drobnej kontuzji. Nie wiem, dlaczego, ale miałem w głowie, że powinienem grać od pierwszej minuty – przyznał Lewandowski.

Po wejściu na boisko Polak działał instynktownie i nie liczył kolejnych trafień. Skupiał się wyłącznie na następnym zadaniu, a reakcje otoczenia zupełnie do niego nie docierały.

– Nawet nie wiedziałem, co robię. Byłem tak skupiony, żeby strzelić pierwszego gola, później drugiego, jednego za drugim. Thomas Mueller popchnął mnie w kierunku kibiców, żebym z nimi celebrował. Dla mnie to nie była jednak niezwykła chwila. Odbierałem ten mecz jako po prostu cenne zwycięstwo. Całego zespołu, a nie moje. Nie wiedziałem, czego Thomas ode mnie chce – wspominał.

– Wiedziałem, że strzelam dużo goli, ale nie wiedziałem, jakie to osiągnięcie. W sumie strzeliłem 12 goli w czterech meczach i byłem cały czas skupiony na kolejnych zadaniach. Nie chciałem niczego czytać ani dowiadywać się o tych niesamowitych wynikach – dodał.

Dopiero po czasie Lewandowski uświadomił sobie, jak wyjątkowy był tamten występ. Stało się to podczas zimowej przerwy w rozgrywkach.

– To było w święta Bożego Narodzenia. Czułem się bardziej zrelaksowany z moją rodziną i zrozumiałem, co się stało. Pamiętam, że byłem przy stole i pomyślałem „o ku***, co ja zrobiłem?”. To było 2-3 miesiące od meczu – podsumował.

Źródło: High Performance, meczyki.pl

Skandal po meczu w Hiszpanii. Kibice zaatakowali klubowy autokar [WIDEO]

Po meczu Celty Vigo z Valencią doszło do ataku kibiców na autokar własnej drużyny. Wszystko za sprawą wysokiej porażki Nietoperzy.

Zaatakowali własny autokar

W sobotni wieczór Celta Vigo wysoko pokonała Valencia CF 4:1. Dzięki temu gospodarze awansowali na siódme miejsce w tabeli La Ligi. Z kolei Valencia zajmuje aktualnie 18. pozycję i musi walczyć o utrzymanie.

Kilka godzin po końcowym gwizdku piłkarze Valencii rozpoczęli podróż powrotną. Najpierw autokarem udali się na lotnisko w Redondeli, skąd polecieli na lotnisko Manises. Po lądowaniu zawodnicy ponownie wsiedli do klubowego pojazdu i pod eskortą policji ruszyli w stronę ośrodka treningowego.

Zanim drużyna dotarła na miejsce, na trasie pojawiła się grupa rozsierdzonych kibiców. Fani przywitali piłkarzy obraźliwymi okrzykami, a po chwili ruszyli w stronę autokaru. Nie zważając na obecność policji, zaczęli obrzucać pojazd różnymi przedmiotami.

W stronę autokaru poleciały butelki, kamienie oraz puszki. Na szczęście żaden z zawodników ani członków sztabu nie odniósł obrażeń. Nagrania z zajścia szybko trafiły do mediów społecznościowych.

Dzień po incydencie Valencia poinformowała, że w wyniku ataku doszło do uszkodzenia pojazdu. Klub opublikował krótkie oświadczenie, w którym odniósł się do wydarzeń.

„Valencia pragnie wyrazić swoje zrozumienie dla frustracji kibiców spowodowanej ostatnimi wynikami zespołu. Jednocześnie klub głęboko ubolewa nad incydentem, do którego doszło po przylocie drużyny na lotnisko. Rozbita została jedna z szyb w klubowym autokarze. Tego rodzaju akty przemocy mogą doprowadzić do wystąpienia obrażeń u graczy lub członków sztabu szkoleniowego. Klub stanowczo potępia wszelkie formy przemocy” – przekazano w komunikacie.

Obecny sezon pozostaje dla Valencii wyjątkowo trudny. Zespół zanotował dotąd trzy zwycięstwa, siedem remisów i osiem porażek. Pokonał jedynie Getafe, Athletic Bilbao oraz Levante. W następnej kolejce Nietoperze zagrają z Elche u siebie.

Źródło: X

Legia rusza na rynek transferowy! Chce kolejnego reprezentanta Polski

Zimą Legia Warszawa może dokonać wzmocnień kadry pierwszego zespołu. Na jej celowniku znalazł się aktualny reprezentant Polski.




Runda jesienna nie potoczyła się po myśli Legii Warszawa. Liga konferencji zakończyła się dla Legii już po fazie ligowej. Z kolei w Ekstraklasie Wojskowi znajdują się obecnie w strefie spadkowej. I to pomimo mocnego letniego okna transferowego, kiedy do Warszawy kilka naprawdę mocny nazwisk. Można tu wymienić takich piłkarzy jak Kacper Urbański, Damian Szymański czy Mileta Rajović, za którego Legia miała rzekomo zapłacić 3 miliony euro.

Po rundzie jesiennej Legię objął Marek Papszun. Tym samym kadrę pierwszego zespołu z pewnością będą czekać pewne roszady. Czy już zimą Legia zdecyduje się na ruchy transferowe? Wszystko wskazuje, że tak. Według doniesień greckiego „amna.gr” cytowanego przez „Legia.Net”, na celowniku stołecznego klubu znalazł się Bartłomiej Drągowski! Obecny klub Polaka ma za niego oczekiwać ok. 1,5 miliona euro. Panathinaikos jest jednak również otwarty na ewentualne wypożyczenia z opcją wykupu.

– Ubiegłoroczni zdobywcy Pucharu Polski są mocno zainteresowani „Drągowskim”. Panathinaikos zapłacił za niego półtora roku temu 1,5 mln euro, sprowadzając go ze Spezii na zasadzie transferu definitywnego. Klub z Aten oczekiwałby podobnej kwoty przy jego sprzedaży, pozostając jednocześnie otwartym nawet na wypożyczenie z opcją wykupu latem przyszłego roku – pod warunkiem spełnienia jego oczekiwań finansowych – pisze „amna.gr” cytowany przez „Legia.Net”.

Bartłomiej Drągowski jest obecnie piłkarzem Panathinaikosu Ateny. Najpierw trafił tam na zasadzie wypożyczenia, a następnie został wykupiony przez grecki klub za 1,5 mln euro. W ostatnim czasie stracił miejsce w składzie Panathinaikosu. Stąd pojawiły się plotki o jego możliwym odejściu. Polak ma ważny kontrakt do połowy 2028 roku.





źródło: amna.gr, Legia.Net

Reprezentacja Polski rozpoczyna grę w Kings World Cup Nations 2026! [Skład, zasady, terminarz]

Reprezentacja Polski zadebiutuje dziś na Kings World Cup Nations 2026. Będzie to już druga edycja międzykontynentalnego turnieju piłki nożnej 7-osobowej. Poza klasyczną rywalizacją na boisku, widowisko będzie opierać się o specjalne zasady.




W 2025 roku odbyła się pierwsza edycja Kings World Cup Nations. Wydarzenie spotkało się z ciepłym przyjęciem i ogromnym zainteresowaniem kibiców. Od 3 do 17 stycznia 2026 trwać będzie natomiast druga edycja. Spotkania odbywać się będą w Brazylii, w Sao Paoulo.

Polska debiutuje

Po raz pierwszy w historii tego formatu, swoją drużynę będziemy mieli także my. Reprezentacja Polski weźmie udział w turnieju, a jej kapitanami będą: Robert Lewandowski i Piotr „Izak” Skowyrski.

Pierwszego z panów nie trzeba przedstawiać, natomiast drugi jest doskonale znany w środowisku esportowym. „Izak” od wielu lat zajmuje się komentowaniem m.in. turniejów Counter Strike. Jest również popularnym streamerem.




Selekcjonerem „Biało-Czerwonych” będzie Klaudiusz Hirsch, znany z futsalu oraz socca. W karze znajdziemy wiele ciekawych nazwisk. Wśród nich pojawił się na przykład Roger Guerreiro. Kadrę uzupełnia jeden, nieogłoszony jeszcze zawodnik.

Kadra Polski na Kings World Cup 2025

  • Karol Bienias
  • Bartłomiej Dębicki
  • Roger Guerreiro
  • Jakub Hat
  • Norbert Jaszczak
  • Kamil Kucharski
  • Dawid Linca
  • Dominik Środa
  • Julien Tadrowski
  • Patryk Zapała
  • Oliver Zaręba
  • Dawid Ziobro „Zioberro”
  • *Secret Player*
 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Kings League World (@kingsleague)

Reprezentacja Polski na turnieju trafiła do grupy C. W niej zmierzy się z Włochami, Francją i Algierią. Już dziś (4 stycznia) zmierzy się z ostatnim z wymienionych rywali.

Zasady

Kings World Cup jest w założeniu klasyczną rywalizacją na arenie międzynarodowej. Zamiast 22 zawodników, na murawie znajduje się ich jednak 14 (7 vs 7). Mecze są dzięki temu znacznie krótsze i bardziej dynamiczne.

@superbetpl

Zasady na Kings World Cup Nations! Nowa odmiana piłki! #piłkanożna

♬ dźwięk oryginalny – Superbet Polska




Dodatkowo w grze pojawiają się specjalne karty czy interakcje z kibicami. Łączy to tym samym formułę klasycznego futbolu z esportowymi emocjami. Turniej będzie szeroko transmitowany za pośrednictwem DAZN, a także na Twitchu czy YouTube.

20 zespołów podzielono na 5 grup po 4 drużyny. Reprezentacje z pierwszych miejsc awansują bezpośrednio do ćwierćfinału. Ekipy z drugich miejsc oraz najlepsza z trzeciego, rozegrają mecze w ramach „Last chance” o pozostałe miejsca w ćwierćfinale.

Bogusław Leśnodorski o Żylecie: „To już jest zupełnie co innego, niż jeszcze 10 lat temu”

W jednym z ostatnich wywiadów Bogusław Leśnodorski wypowiedział się na temat „Żylety”. Były współwłaściciel Legii stwierdził, że obecnie jest to już całkiem co innego, niż kiedyś.




W piątek na łamach „Nowego Dziennika” wywiadu udzielił Bogusław Leśnodorski. Jednym z tematów tej rozmowy była oczywiście Legia Warszawa. 50-latek opowiedział o swoim obecnym postrzeganiu klubu. Poruszył również temat „Żylety”. Jak stwierdził, obecnie jest to całkiem co innego, niż kiedyś.

– Ostatnio byłem na Żylecie. I doszedłem do wniosku, że to już jest zupełnie co innego, niż jeszcze 10 lat temu. Teraz jest więcej dzieciaków, nastolatków, momentami miałem wrażenie, że jestem w środku jakiegoś happeningu hipsterskiego. Oczywiście Żyleta to ciągle Żyleta. Ale nie da się ukryć, że cała masa ludzi, którzy wychowali się na Żylecie – będących w twoim wieku, starszych, czy nawet sporo starszych ode mnie – przestała chodzić na mecze. Bo to przestało być przyjemne – skomentował Bogusław Leśnodorski.

Leśnodorski został zapytany o obecną sytuację Legii Warszawa. Stwierdził, że możliwy jest scenariusz, w którym Legia walczy o utrzymanie. Dodał jednak, że jego zdaniem Legia awansuje w przyszłym sezonie do europejskich pucharów.

– Taki scenariusz jest możliwy. Chociaż gdybym miał stawiać dzisiaj, to uważam, że Legia zagra w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Marek Papszun jest moim zdaniem na tyle mądrym gościem, że nie będzie tam robił rewolucji, postawi jednak na ewolucję. Przez rok, albo przez dwa lata Legia będzie drużyną z górnego środka tabeli. A to oznacza, że będzie biła się o puchary, bo ta liga jest mega spłaszczona – wystarczy spojrzeć na obecną tabelę Ekstraklasy. Wisła Płock w ostatnich pięciu kolejkach nie wygrała ani jednego meczu, a jest liderem ligi – ocenił Bogusław Leśnodorski.

– Więc mimo że Legia jest w kryzysie, mimo że zajmuje miejsce w strefie spadkowej i już dawno powinna mieć kompletnie przegrany sezon, to i tak bardzo wiele rzeczy Legii sprzyja. Wydaje mi się, że zwycięży pragmatyczne podejście i w kolejnym sezonie zagramy w tych pucharach – uzupełnił





źródło: Nowy Dziennik

Robert Lewandowski otrzymał… „etykietkę” w Barcelonie. Raczej nie będzie z niej zadowolony

FC Barcelona szykuje się do pierwszego meczu w 2026 roku. Jej rywalem będzie Espanyol. Hiszpańskie media przewidują, jaki skład wystawi Hansi Flick na derby.




Blaugrana zakończyła rok na pozycji lidera LaLigi. Po 18 kolejkach ma cztery punkty przewagi nad Realem Madryt, a także aż dziewięć nad Atletico.

Jaki skład na derby?

Mistrzowie Hiszpanii szykują się do powrotu do ligowego grania. Pierwszym rywalem Barcelony w 2026 roku będzie Espanyol. Ekipa Manolo Gonzaleza gra niespodziewanie dobrze i zajmuje 5. miejsce w tabeli.




Nadchodzące derby Katalonii zapowiadają się tym samym bardzo ekscytująco. „Sport” ustalił, jaki skład na to spotkanie ma wystawić Hansi Flick. Zarówno Wojciech Szczęsny, jak i Robert Lewandowski, zaczną mecz na ławce rezerwowych.

– Na środku ataku, przynajmniej na ten moment, Ferran Torres wydaje się mieć przewagę nad Polakiem. Wygląda na to, że Lewandowski został z etykietką zawodnika wchodzącego w drugich połowach. Na razie ustępuje Torresowi w walce o miejsce w podstawowym składzie – pisze „Sport”.

„Mundo Deportivo” również opublikowało potencjalny skład Barcelony. Mimo kilku różnic, względem „Sportu”, obaj Polacy także znaleźli się wśród rezerwowych.

Świetna postawa Krzysztofa Ratajskiego na MŚ w Darcie. Tyle zarobił za dotarcie do ćwierćfinału

Krzysztof Ratajski zaprezentował się ze świetnej strony podczas Mistrzostw Świata w Darcie. Wiemy, ile zarobił za dotarcie do ćwierćfinału.




Dart podbija Polskę

Głównym tematem w polskich mediach sportowych ostatnich dni jest Dart. A wszystko za sprawą trwających Mistrzostw Świata. Bardzo wielu polskich kibiców zakochało się w tej dyscyplinie. Dart staje się w naszym kraju coraz bardziej popularny. A pomaga w tym również świetna postawa polskiego zawodnika, Krzysztofa Ratajskiego.

Ćwierćfinał Ratajskiego

Mistrzostwa Świata w Darcie wkraczają w decydującą fazę. Do ćwierćfinału tych rozgrywek dotarł nasz reprezentant, Krzysztof Ratajski. Niestety, Polak nie zdołał awansować do półfinału. 49-latek poległ w starciu z faworyzowanym Lukiem Littlerem.

Ile zarobił Krzysztof Ratajski?

Łączna pula nagród trwających Mistrzostw Świata w Darcie wynosi 5 milionów funtów. Jest to rekordowa kwota w historii tych rozgrywek. Pula nagród systematycznie rośnie, jeszcze rok temu było to „zaledwie” 2,5 miliona funtów. W tym roku zwycięzca zgarnie okrągły milion. Ile za dotarcie do ćwierćfinału zarobił Krzysztof Ratajski? Polak wywalczył 100 tysięcy funtów. W przeliczeniu na naszą walutę jest to około 480 tysięcy złotych.





TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.