NEWSY I WIDEO

Mateusz Bogusz zmiażdżony w Meksyku. Były piłkarz ostro o Polaku po opuszczeniu treningów

Były meksykański piłkarz, Carlos Hermosillo, ostro skrytykował Mateusza Bogusza. Polakowi oberwało się przede wszystkim za absencję podczas ostatnich treningów Cruz Azul.




Bogusz nie zaliczy minionego roku do udanych. Na początku 2025 przeszedł do meksykańskiego Cruz Azul z Los Angeles FC za 8,5 mln euro. Ruch wydawał się naturalny, bo w MLS jego kariera nabierała rozpędu.

„Bezużyteczna”

Finalnie okazał się jednak kompletnie nietrafionym posunięciem. Bogusz w sumie rozegrał 39 meczów dla nowej drużyny, strzelając trzy gole i notując siedem asyst, ale ostatnie miesiące zdają się przekreślać jego przyszłość w klubie.




Polak ponoć chciałby namówić władze Cruz Azul do jego sprzedaży. W ostatnim czasie nie stawił się na dwóch treningach, co odebrano jako próbę wymuszenia transferu. Zebrał za to ostrą krytykę od byłego meksykańskiego piłkarza, Carlosa Hermosillo.

– Uważam za bardzo nieprofesjonalne, że mimo obowiązującego kontraktu Bogusz nie pojawił się na treningach. Zawsze mówię, że osoba, która nie czuje się dobrze w pracy, jest bezużyteczna. Tym bardziej dla drużyny, która walczy o tytuł – ocenił Hermosillo.

Niepokojące wieści o Roberto Carlosie. Legenda przeszła pilną operację serca

Roberto Carlos trafił do szpitala z poważnymi problemami zdrowotnymi. 52-letni Brazylijczyk przeszedł pilną operację serca, a lekarze przez kilka godzin walczyli o powodzenie zabiegu.

Problemy wykryto przypadkiem

Roberto Carlos przebywa obecnie w szpitalu po pilnej interwencji medycznej. Jak informuje hiszpański dziennik „AS”, były piłkarz przebywał na wakacjach w Brazylii, gdy zgłosił się do lekarza na rutynowe badania nogi.

Podczas diagnostyki lekarze wykryli niewielki skrzep krwi, dlatego zdecydowali się na rozszerzone badania. Rezonans magnetyczny całego ciała wykazał jednak znacznie poważniejszy problem, ponieważ serce byłego obrońcy nie pracowało prawidłowo. Medycy natychmiast skierowali go do szpitala.

Carlos przeszedł pilną operację, podczas której lekarze zakładali cewnik. Zabieg okazał się bardziej skomplikowany, niż początkowo zakładano. Zamiast planowanych 40 minut trwał aż trzy godziny z powodu występujących powikłań. Na szczęście operacja zakończyła się pomyślnie, a stan Brazylijczyka jest stabilny.

Sam zainteresowany potwierdził, że czuje się dobrze.

– Teraz czuję się dobrze i jestem pod ścisłą obserwacją – powiedział Roberto Carlos, cytowany przez „AS”.

Były obrońca przez lata stanowił filar reprezentacji, z którą sięgnął po mistrzostwo świata w 2002 roku. Ogromną popularność przyniosły mu także występy w barwach Real Madryt, gdzie zdobył między innymi cztery mistrzostwa Hiszpanii.

Źródło: AS, Polsat Sport

Papszun rusza z przebudową Legii. 700 tysięcy euro transfer nie wystarczyły

Marek Papszun rozpoczął porządki przy Łazienkowskiej, a Legia Warszawa aktywnie szuka wzmocnień. Na liście życzeń pojawił się lewy obrońca ze Słowenii, jednak stanowisko jego klubu okazuje się jednoznaczne.

Olimpija mówi „nie” na konkretną ofertę

Legia Warszawa sprawdzała możliwość sprowadzenia lewego obrońcy z ligi słoweńskiej. Na radarze stołecznego klubu znalazł się Jost Urbancić, 24-letni zawodnik Olimpijii Lublana. Piłkarz jesienią wywalczył miejsce w podstawowym składzie i zebrał dobre recenzje za swoją grę.

Według informacji portalu planetnogomet.si Legia złożyła ofertę opiewającą na 600–700 tysięcy euro. Jednak odpowiedź ze Słowenii okazała się stanowcza. Olimpija nie planuje sprzedaży obrońcy w trakcie sezonu.

Słoweńskie media podkreślają, że Urbancić pełni ważną rolę w drużynie i klub nie chce osłabiać składu w kluczowym momencie rozgrywek. Władze Olimpiji jasno dały do zrozumienia, że rozmowy mogą ruszyć wyłącznie przy ofercie znacznie przekraczającej rynkowe realia. Takie informacje przekazali również tamtejsi dziennikarze.

Legia jednak nie rezygnuje z planów wzmocnień. Marek Papszun oczekuje zmian w kadrze, dlatego analiza rynku trwa. Wszystko wskazuje na to, że zimowe okno transferowe przyniesie przy Łazienkowskiej konkretne ruchy, choć w tym przypadku stołeczny klub raczej musi obejść się smakiem.

Źródło: planetnogomet.si

Marek Papszun sprząta w Legii Warszawa! Pierwsze zmiany w sztabie pierwszego zespołu

Marek Papszun rozpoczyna porządki w Legii Warszawa. Według doniesień mediów, w sztabie szkoleniowym pierwszego zespołu Legii dojdzie do przetasowań.




Po wielu tygodniach negocjacji Legia i Raków doszły do porozumienia w sprawie transferu Marka Papszuna. Koniec końców wszystkie strony dogadały się, by 51-latek objął Legię w zimowej przerwie między rundami. Oficjalna prezentacja Papszuna jako trenera Legii miała miejsce 19 grudnia.

Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem Marka Papszuna jako nowego trenera Legii Warszawa mówiło się, że będzie on chciał ze sobą zabrać kilku współpracowników z Rakowa Częstochowa. Media informowały wówczas o 4 osobach: Artur Węska (asystent), Michał Garnys (trener przygotowania fizycznego), Paweł Frelik (trener mentalny) oraz Łukasz Cebula (analityk). Ponadto padła informacja o byłym pracowniku Rakowa, Macieju Kowalu (trener bramkarzy).

W związku z powyższymi ruchami, Legię mają opuścić dwaj trenerzy, informują Meczyki. Mowa o Arkadiuszu Malarzu, który pełnił rolę trenera bramkarzy, oraz o Grzegorzu Mokrym, który był asystentem.





źródło: Meczyki

Bednarek i Kiwior ponownie zachwycili Portugalię! Polski duet wychwalany po wygranej Porto

Jakub Kiwior i Jan Bednarek ponownie chwaleni w Portugalii. FC Porto z polskim duetem wygrało kolejny mecz.




Latem FC Porto zasiliło dwóch Polaków. Najpierw do Portugalii trafił Jan Bednarek, a w ślad z kolegą z kadry powędrował Jakub Kiwior. Obaj z miejsca stali się filarami defensywy „Smoków”.

Polski mur

W poniedziałek duet ponownie zameldował się na murawie. Porto wygrało 2-0 z AVS Futebol, a obaj Polacy zostali wysoko ocenieni. O ich występie pisze „A Bola”, gdzie obaj otrzymali „siódemki” w dziesięciostopniowej skali.




– Coraz wyraźniej staje się szefem defensywy Porto, wybranym przez trenera, ale też zaakceptowanym przez kolegów z drużyny. Aves SAD jest ostatnie w tabeli, ale przeciwko bezpośredniemu konkurentowi w walce o mistrzostwo wyglądałoby to dokładnie tak samo – napisali dziennikarze o Bednarku.

– Zanotował świetną interwencję na Pereirze (23. minuta). Zamknął Kolumbijczykowi drogę do bramki na cztery spusty, a ten do teraz pewnie nie wie, jak to się stało – uzupełniono.

– Niepozorny, poruszający się cicho i miękko, wykorzystał dekoncentrację Tunde, odebrał mu piłkę i zapoczątkował pierwszego gola Porto. Poza walorami defensywnymi bardzo lubi (i potrafi) budować grę od tyłu, co jest ogromnym atutem dla dużej drużyny, która często musi mierzyć się z bardzo głęboko cofniętą defensywą rywala – napisano z kolei o Kiwiorze.

4-ligowiec obok Jagiellonii, Rakowa czy Widzewa. „Zebrali część środków we własnym zakresie”

Polskie kluby szykują się do wznowienia rozgrywek ligowych. Część z nich wyjedzie na obozy przygotowawcze za granicę. Wśród nich nieoczekiwanie znalazł się… 4-ligowiec.




Na przełomie stycznia i lutego w Polsce wrócą ligowe zmagania. Obecnie kluby szykują się do wyjazdów na obozy przygotowawcze. Duża część pojedzie do Turcji, niemal jak co roku.

4-ligowiec wśród „śmietanki”

Do Belek wyjadą m.in. Jagiellonia Białystok, Widzew Łódź czy Raków Częstochowa. W Turcji pojawią się także ekipy z 1. Ligi. Wśród nich zobaczymy przedstawicieli krakowskiego podwórka – Wisłę i Wieczystą.




Co ciekawe, na obóz w Turcji zdecydował się także Oskar Przysucha. To przedstawiciel piątego poziomu rozgrywkowego. Obecnie występuje w grupie mazowieckiej Decathlon IV Ligi. W Larze będą przebywać od 31 stycznia do 7 lutego.

– Ten wyjazd nie byłby możliwy bez uprzejmości i wsparcia sponsorów, którzy pozwalają klubowi rozwijać się i realizować ambitne plany. Swoje zrobili też sami zawodnicy, którzy zebrali część środków we własnym zakresie. Niewielka część pochodzi z budżetu klubowego. Żeby była jasność – nikt z samorządów nie „ufundował” całego wyjazdu. To efekt pracy, determinacji i odpowiedzialnego planowania. Całość organizacyjnie spiął jeden z naszych zawodników, który podjął się roli koordynatora wyjazdu, dopilnował wielu szczegółów logistycznych i skontaktował się z lokalnymi przedsiębiorcami, aby uzupełnić brakujące środki – napisał klub w oświadczenia.

Fot. Screen – Facebook / SKS Oskar Przysucha

Adrian Siemieniec może opuścić Polskę! Obserwują go kluby z zachodu

Adrian Siemieniec może wkrótce otrzymać propozycję przenosin na zachód. Jego sytuację obserwują kluby z jednej z topowych lig w Europie.




W ostatnich latach w polskiej piłce objawiło się kilka dużych talentów trenerskich. Wśród nich można wymienić takie postacie jak Goncalo Feio, Dawid Szwarga, Dawid Szulczek czy Mateusz Stolarski. Największe sukcesy odniósł jednak Adrian Siemieniec, który od 2023 roku prowadzi Jagiellonię Białystok.

Na zachodzie próżno szukać polskich trenerów prowadzących europejskie kluby. Impas wkrótce może przerwać Adrian Siemieniec. Zdaniem Tomasza Włodarczyka, szkoleniowiec Jagiellonii znalazł się na radarze klubów z Belgii! 33-latek miałby otrzymać pracę w którymś z klubów od tego lata.

– Transferem w najbliższym miesiącach to może być Adrian Siemieniec. Z tego co słyszę, kluby z Belgii bardzo mocno przyglądają się temu trenerowi i jest brany pod uwagę jako poważna opcja do przejęcia latem któregoś z klubów – ujawnił Tomasz Włodarczyk.

– Jest praca nad tym, żeby spróbować następnego kroku za granicą po sezonie. Jest mocno obserwowany, także na podstawie tego, co Jagiellonia robiła w Europie, a tutaj zdaje egzamin – dodał.

Jagiellonia jest pierwszym klubem, w którym Adrian Siemieniec pracuje jako pierwszy trener. Wcześniej pracował jedynie jako asystent. Pierwszą drużynę Jagi Siemieniec objął w kwietniu 2023 roku. Jego obecny kontrakt obowiązuje do końca tego sezonu. Włodarczyk wskazuje jednak, że Jaga ma opcję przedłużenia kontraktu o rok.

– Jagiellonia ma opcję przedłużenia kontraktu z trenerem o rok, ale myślę, że gdyby pojawiła się bardzo dobra propozycja dla Adriana Siemieńca, to po tym, co zrobił dla klubu, jest ta ludzka strona: siadasz, dogadujesz się i dajesz komuś szansę. Nie sądzę, że tu byłby problem. Fajnie, gdyby taki trener pojawiłby się na Zachodzie – powiedział Tomasz Włodarczyk.





źródło: Meczyki

Miał trafić do Lecha Poznań. Teraz jest blisko ukraińskiego klubu

Swetosław Wucow przez moment pojawiał się w kontekście Lecha Poznań, jednak temat szybko upadł. Bułgarskie media informują, że bramkarz Lewskiego Sofia może obrać zupełnie inny kierunek i przenieść się do Metalista Charków.

Konkretna oferta z Ukrainy

Lech Poznań faktycznie pojawił się w medialnych spekulacjach dotyczących Swetosława Wucowa, ale tylko na chwilę. Część źródeł błędnie połączyła mistrza Polski z bułgarskim bramkarzem. W rzeczywistości chodziło o Plamena Andreewa, co szybko wyjaśniło całe zamieszanie. Według doniesień Dawida Dobrasza z Meczyków, to właśnie od trafi do Poznania.

Wucow już na początku listopada znalazł się na radarze Lecha, jednak obecnie wszystko wskazuje na inny scenariusz. Portal topsport.bg informuje, że dziesięciokrotny reprezentant Bułgarii może trafić do Metalista Charków. Ukraiński klub przygotowuje ofertę opiewającą na 1,8 miliona euro.

Metalist chce przekonać zawodnika nie tylko kwotą transferu, ale także wysoką pensją. Według bułgarskich mediów Wucow mógłby zarabiać nawet 20 tysięcy euro miesięcznie. Kwota nie obejmuje premii za czyste konta ani zwycięstwa. Byłaby to wyraźna podwyżka względem warunków, które ma obecnie w Lewskim Sofia.

Metalist plasuje się aktualnie na siódmym miejscu w ukraińskiej ekstraklasie. Z powodu wojny klub nie gra na własnym stadionie i występuje w Żytomierzu. Kwestie bezpieczeństwa mogą mieć duże znaczenie przy podejmowaniu decyzji, nawet przy bardzo atrakcyjnej ofercie finansowej.

23-letni bramkarz wyróżnia się w bułgarskiej lidze. W trwającym sezonie zanotował dwanaście czystych kont w 27 meczach. Nic więc dziwnego, że wzbudza zainteresowanie poza krajem.

Źródło: topsport.bg, meczyki.pl

Chciał kończyć karierę, a zagra w Lidze Mistrzów. Niebywała historia niemieckiego napastnika

Czas w piłce jest wartością umowną. Czasami w kilka miesięcy sytuacja niektórych piłkarzy potrafi zmienić się diametralnie, a rok, to już zupełna epoka w tym świecie. Idealny przykład na tę tezę pojawił się w Niemczech.




24 listopada Marcin Borzęcki opublikował wpis w serwisie X, w którym przybliża sytuację Younesa Ebnoutaliba. Wówczas kariera 22-latka zaczęła zupełnie niespodziewanie nabierać rozpędu.

Po odrzuceniu go przez Perugię, postanowił wrócić do Niemiec. Myśląc o zakończeniu kariery w bardzo młodym wieku, podpisał kontrakt z 4-ligowym FC Giessen, skąd trafił do Elversberga.

Z 4. ligi do Ligi Mistrzów

Transfer do 2. Bundesligi okazał się dla Ebnoutaliba zbawienny. Jego kariera zdaje się rozpędzać na dobre. Dla Elversberga strzelił w bieżącym sezonie 12 goli, co przełożyło się na zainteresowanie klubów z niemieckiej ekstraklasy.




Borzęcki informował w listopadzie, że monitorować go mają konkretnie Werder i Eintracht. Nieco po miesiącu dziennikarz przekazał, że Eintracht dopiął transfer. Tym samym 22-latek wkrótce będzie miał szansę zagrać w Lidze Mistrzów.

Źródło: Marcin Borzęcki

3 polskie kluby w TOP10 rankingu „Ultras World” za 2025 rok!

Koniec roku klasycznie przynosi różnego rodzaju rankingi. Nie inaczej jest w przypadku „Ultras World”, który skupia najlepsze grupy kibicowskie. W 2025 roku z Polski najwyżej sklasyfikowano kibiców Widzewa Łódź, którzy zajęli 6. miejsce.




„Ultras World” jak co roku przygotował ranking, zrzeszający najlepszych kibiców kończącego się roku. Z polskiego podwórka pojawiło się trzech reprezentantów: Widzew Łódź, Legia Warszawa oraz Lech Poznań.

Niewielkie pocieszenie

W 2024 roku cały ranking wygrali sympatycy Slavii Praga. Czechom udało się obronić miejsce i ponownie zajęli 1. miejsce. Z kolei Legia Warszawa, która poprzednio uplasowała się na 2. pozycji, spadła na 7.




Spośród polskich kibiców, najwyżej sklasyfikowano Widzew Łódź (6.). Nasze podwórko reprezentują także fani Lecha Poznań, którzy zamykają topową „dziesiątkę”.

Ranking Ultras World za rok 2025:

  1. Slavia Praga (Czechy)
  2. Raja Casablanca (Maroko)
  3. Hajduk Split (Chorwacja)
  4. Wydad Casablanca (Maroko)
  5. Crvena zvezda Belgrad (Serbia)
  6. Widzew Łódź
  7. Legia Warszawa
  8. Olympique Marsylia (Francja)
  9. Sparta Praga (Czechy)
  10. Lech Poznań

„Bitwa płci” zakończona. Liderka rankingu WTA pokonana przez zawodnika nr 671

Nick Kyrgios pokonał Arynę Sabalenkę w meczu pokazowym. A wszystko to przy wprowadzeniu kilku zasad sprzyjających najlepszej tenisistce świata.




W niedzielę w Arabii Saudyjskiej odbyło się tenisowe wyzwanie nazwane „Bitwą płci”. Główymi postaciami tego przedsięwzięcia byli Nick Kyrgios i Aryna Sabalenka, którzy zmierzyli się ze sobą w meczu pokazowym. Białorusinka jest obecnie liderką rankingu WTA. Z kolei Australijczyk zajmuje obecnie 671. lokatę w rankingu ATP. Należy jednak brać pod uwagę, że Kyrgios w szczytowym momencie kariery zajmował 13. miejsce (w 2016 roku).

Do meczu między Kyrgiosem a Sabalenką wprowadzono kilka zasad specjalnych. Miały one na celu wyrównanie szans. Najważniejsza dotyczyła zmiany powierzchni kortu – Pole Sabalenki było o 9% mniejsze od pola Kyrgiosa.

Pomimo niesprzyjających zasad Nick Kyrgios i tak zdawał się nie grać na 100% swoich możliwości. Gołym okiem można było dostrzec, że niejednokrotnie nie wkłada w swoje uderzenia pełnej siły. Ostatecznie Australijczyk pokonał Białorusinkę wynikiem 2:0 (6:3, 6:3).




Tomasz Hajto proponował Papszuna niemieckiemu klubowi. „Przedstawiałem go trzy godziny”

Tomasz Hajto przyznał, że widziałby Marka Papszuna w Niemczech. Osobiście miał proponować jego kandydaturę jednemu z niemieckich klubów.




W grudniu zakończyła się saga z Markiem Papszunem. Oficjalnie odszedł z Rakowa i został przedstawiony jako nowy trener Legii Warszawa. Zakończył tym samym drugi pobyt w Częstochowie, który trwał tym razem półtora roku.

Proponowany w Niemczech

Między pierwszą a drugą kadencją Papszuna w Rakowie, przez rok pozostawał bez pracy. W tamtym okresie łączono go z wieloma klubami. Tomasz Hajto przyznał, że proponował go nawet swojemu byłemu klubowi.




– Zaproponowałem go do klubu. (…) Po prostu chciałem dobrze dla mojego byłego klubu. Uważałem, że potrzebują trenera, który wprowadzi jakieś szyny – zdradził w programie „Polsatu Sport”.

– Przedstawiałem go przez trzy godziny, tłumaczyłem dyrektorowi sportowemu jakie ma podejście, jak gra, jaki ma mental. Wszyscy się jednak boją, czy ten trener będzie potrzebował dużo czasu, żeby się wgryźć w tę ligę – rozwinął.

– Papszun i Siemieniec mają zupełnie inny warsztat, spojrzenie na piłkę. Papszun ma sznyt zrobiony pod Niemcy i Anglię. Siemieniec bardziej pod Francję, Hiszpanię, może Portugalię – zakończył.

Hajto mógł mieć na myśli Schalke, MSV Duisburg lub Nuernberg. W trakcie swojej piłkarskiej kariery z tymi niemieckimi klubami był związany. Nie podał jednak dokładnie, o który mu chodziło.

Przyszłość Lewandowskiego pod znakiem zapytania. Kibice Barcelony wyrazili swój głos

Wciąż nie wiadomo, jak potoczy się przyszłość Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie. Według większości ankietowanych kibiców Blaugrany, klub nie powinien przedłużać umowy z Polakiem.

Ankieta bez litości

Ostatnie miesiące przyniosły wiele spekulacji dotyczących przyszłości kapitana reprezentacji Polski w Katalonii. Trwający sezon różni się od poprzednich, ponieważ polski napastnik zmagał się z dwoma urazami i spędzał na boisku mniej czasu niż wcześniej. To odbiło się także na jego liczbach, choć wciąż pozostają one solidne.

Lewandowski wystąpił dotąd w 18 spotkaniach, w których strzelił osiem bramek i zanotował dwie asysty. Jednocześnie jego kontrakt z Barceloną wygasa po zakończeniu obecnej kampanii, dlatego temat ewentualnego przedłużenia lub rozstania wraca regularnie w mediach.

W przestrzeni medialnej pojawiały się informacje o potencjalnych kierunkach, jeśli Polak zdecydowałby się na zmianę klubu. Najczęściej wymieniano Milan, choć przewijały się także wątki związane z Chicago Fire czy ligą turecką. W tle pozostaje również Arabia Saudyjska, która od dawna interesuje się piłkarzami o wielkich nazwiskach.

Teraz głos zabrali kibice Barcelony. Dziennik „Mundo Deportivo” przeprowadził ankietę wśród 300 socios klubu, pytając ich o przyszłość Lewandowskiego. Wyniki pokazują wyraźny podział, ale większość opowiedziała się za rozstaniem. Aż 59,33 procent ankietowanych, czyli 178 osób, uznało, że klub powinien pożegnać Polaka latem. Za jego pozostaniem zagłosowało 31,66 procent, czyli 95 socios, a 3,66 procent badanych wybrało odpowiedź „nie wiem”.

Na razie są to jednak wyłącznie opinie kibiców, a klub nie wydał żadnego oficjalnego komunikatu w sprawie przyszłości napastnika. Według krążących plotek sam Lewandowski skłania się ku pozostaniu w Katalonii, choć ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.

Źródło: Mundo Deportivo

fot. FC Barcelona

Przemysław Wiśniewski może wrócić do Ekstraklasy! Oferta od klubu z czołówki

Być może w Ekstraklasie zobaczymy wkrótce ponownie Przemysława Wiśniewskiego. Według „Il Secolo XIX”, ofertę za reprezentanta Polski złożyła Jagiellonia Białystok.




27-latek wyjechał z Polski w 2022 roku. Trafił wówczas do Venezii, odchodząc z Górnika Zabrze. Obecnie gra natomiast w Spezii, do której przeszedł dwa lata temu. Jako jej gracz zadebiutował również w reprezentacji Polski za kadencji Jana Urbana.

Fortuna za Wiśnie

Według „Il Secolo XIX”, wkrótce Wiśniewski może ponownie zagrać na boiskach Ekstraklasy. Spezia miała otrzymać za swojego defensora ofertę, opiewającą na blisko dwa miliony euro.

Choć Łukasz Masłowski słynie z oszczędnego modelu finansowego, nie może zignorować takich informacji. Tym bardziej, że niebawem z Białegostoku do FC Porto może odejść Oskar Pietuszewski za zawrotne 10 milionów.




Kwota blisko dwóch milionów za reprezentanta Polski jest dość realistyczna. Portal transfermarkt.de wycenia go na 1,5 mln. Jagiellonia miała dorzucić do oferty także procent od przyszłej sprzedaży.

Fot. Screen – YouTube / Meczyki

Kucharski ma kompleks Lewandowskiego? Mocne słowa kapitana reprezentacji Polski

Relacja Roberta Lewandowskiego i Cezarego Kucharskiego od lat istnieje już tylko na sali sądowej. Kapitan reprezentacji Polski w długiej wypowiedzi wrócił do kulis rozstania z byłym menadżerem i wyjaśnił, co najbardziej go w tej historii zabolało.

Sąd zamiast współpracy i gorzkie słowa kapitana

Robert Lewandowski i Cezary Kucharski przez kilka lat tworzyli jeden z najmocniejszych duetów w polskim futbolu. Kucharski jako menadżer brał udział w transferach Lewandowskiego do Borussii Dortmund i Bayernu Monachium, ale od dawna panowie nie współpracują. Dziś łączy ich wyłącznie wieloletni spór sądowy.

W ostatnich latach temat relacji tej dwójki wraca głównie w kontekście zarzutów dotyczących rzekomego szantażu. Kucharski miał domagać się od Lewandowskiego 20 milionów euro w zamian za milczenie. Sam były agent w rozmowie z Weszło TV twierdził: „Lewandowski dostarczył prokuraturze, co mu pasowało. Nie ma początku, nie ma końca”.

Do tej historii Lewandowski wrócił w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, który przytoczył jedną z wypowiedzi Kucharskiego.

– Gdyby on był Twoim menadżerem, to Złota Piłka na pewno byłaby Twoja, bo on by nie pozwolił, żebyś nie przedłużył kontraktu z Nike i żebyś nie podpisał kontraktu z Coca Colą. Ma rację? – zapytał dziennikarz.

– Jeśli chodzi o Czarka, to powiem tak: można stracić zawodnika z kontraktu, ale nie stracisz go z kompleksów. To jest złożony temat. Wiadomo, że nie mamy żadnych relacji. W sądzie to już trwa z sześć lat. Mogę wyjaśnić jedną rzecz: z Czarkiem już w 2017 r. nasze relacje nie były na tym poziomie, co wcześniej – odpowiedział Lewandowski.

Kapitan reprezentacji Polski przyznał także, że myślał o zmianie menadżera jeszcze przed podpisaniem kontraktu w 2016 roku.

– Jak podpisywałem kontrakt w 2016 r., to już wcześniej się zastanawiałem nad zmianą menadżera. Ta lojalność mnie zgubiła totalnie. Mówię: dobra, tyle lat współpracujemy z Czarkiem, wszyscy piłkarze odeszli od niego, ja byłem pierwszy, ale jestem do końca i chcę być lojalny – dodał.

Lewandowski podkreślił, że wiedział, jaką pozycję ma na rynku i jaką umowę może dostać od Bayernu, ale mimo to postawił na lojalność.

– Z jednej strony wiedziałem, ile mogę zarabiać i jaki kontrakt mogę otrzymać od Bayernu. Z drugiej strony walczyłem z myślami, czy to jest czas na zmianę, ale powiedziałem, że lojalność i Czarek sobie jeszcze zarobi – tłumaczył.

Najwięcej emocji wzbudził jednak wątek medialnych działań byłego menadżera.

– Jedyne, czego nie rozumiem albo co mnie boli, że przez dwa lata Czarek przygotowywał się medialnie na plan, jak zniszczyć mnie i moją rodzinę – stwierdził Lewandowski.

– Jakbyśmy się pokłócili o coś, to bym powiedział: Czarek, Ty masz swoje A, ja mam swoje B, idźmy do sądu i niech on to rozstrzygnie – dodał.

Napastnik Barcelony zaznaczył też, dlaczego przez długi czas unikał publicznych komentarzy.

– Nigdy o Czarku się nie wypowiadam, bo mam wrażenie, że to nie jest ze mną wojna, tylko z otoczeniem ludzi wokół mnie. Po tylu latach nie jest to dla mnie ważna osoba – podsumował.

– Jest jednak tyle nieścisłości i manipulacji w tej historii, że chciałem tylko powiedzieć, jak to wygląda. Po co to medialnie zostało zrobione? – zakończył.

Źródło: Rymanowski Live, Sport.pl


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.