NEWSY I WIDEO

Marek Papszun wybuchł w trakcie sparingu. „Wyszliście postać?” [WIDEO]

W trakcie poniedziałkowego sparingu Legii Warszawa Marek Papszun był bardzo aktywny przy linii bocznej. W pewnym momencie można było odczuć swego rodzaju zrezygnowanie w głosie trenera Legii.




Trwają przygotowania do rundy wiosennej. Legia Warszawa ma za sobą już 4 sparingi. Na początek Legioniści wygrali z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Następnie zremisowali z Puskas Academy i wygrali z Sigmą Ołumuniec. W poniedziałek rozegrali czwarty już sparing.

Poniedziałkowym rywalem Legii Warszawa była ukraińska Polissia Żytomierz. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Warto zaznaczyć, że niemal cały mecz Legia grała przewadze jednego zawodnika. Już w pierwszych minutach meczu jednym z piłkarzy ukraińskiego zespołu otrzymał czerwoną kartkę.

W trakcie meczu z Polissią było było usłyszeć liczne podpowiedzi Marka Papszuna do swoich piłkarzy. W pewnym momencie można było odczuć w jego głosie pewną bezsilność.

– Ruszcie się trochę! Aktywnie, press, podejdź wyżej, wyżej podejdź po co się cofasz? W dziesięciu grają… a wy się cofacie. Rusz się aktywnie trochę. Wyszliście postać? komentował Marek Papszun




Skandaliczny finał PNA. W tle zamieszki na stadionie i… próba kradzieży ręcznika [WIDEO]

Ten finał Pucharu Narodów Afryki miał jednego zwycięzcę, ale pozostawił wiele pytań. Senegal sięgnął po drugi tytuł w historii, jednak droga do triumfu prowadziła przez sędziowskie kontrowersje, zejście z boiska i karnego, który przejdzie do historii.

Minuty wstydu

Reprezentacja Senegalu po raz drugi w historii wygrała Puchar Narodów Afryki, pokonując w finale gospodarzy z Maroko 1:0 po dogrywce. Mecz rozegrany w Rabacie długo był zamknięty i pozbawiony klarownych sytuacji, ale jego końcówka przeszła do historii afrykańskiego futbolu, niestety w bardzo kontrowersyjnym tonie.

Przez ponad 90 minut bramki nie padły. Drużyny długo badały się nawzajem, dlatego emocji brakowało. Wszystko eksplodowało w doliczonym czasie gry.

Kongijski arbiter Jean-Jacques Ndala najpierw nie uznał gola dla Senegalu, dopatrując się faulu na Achrafie Hakimim, co wzbudziło ogromne zdziwienie ekspertów. Chwilę później podyktował rzut karny dla Maroka, a ta decyzja przelała czarę goryczy. Piłkarze Senegalu rozpoczęli gwałtowny protest i zeszli z boiska, nie zgadzając się z werdyktem sędziego.

Przerwa trwała kilkanaście minut, a sytuacja wymknęła się spod kontroli. Ostatecznie zawodnicy wrócili na murawę, głównie po interwencji lidera drużyny, Sadio Mane. Do wykonania jedenastki podszedł najlepszy strzelec turnieju, Brahim Diaz, jednak jego próba okazała się fatalna. Strzelił podcinką prosto w bramkarza, a Edouard Mendy bez trudu obronił uderzenie.

Po tej sytuacji sędzia zarządził dogrywkę, a w niej Senegal szybko przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. W 94. minucie potężnym strzałem popisał się Pape Gueye, który zapewnił „Lwom Terangi” złoty medal.

– Jesteśmy naprawdę rozczarowani z uwagi na wszystkich Marokańczyków. Kiedy w ostatniej minucie dostajesz rzut karny, zwycięstwo jest bardzo blisko, ale ostatecznie tak się nie stało – powiedział po meczu selekcjoner gospodarzy Walid Regragui.

Kontrowersje nie ograniczyły się jednak tylko do decyzji sędziego. W trakcie spotkania rezerwowy bramkarz Senegalu Yehvan Diouf musiał pilnować ręcznika stojącego w bramce Mendy’ego. Marokańscy piłkarze, podobnie jak wcześniej w półfinale z Nigerią, próbowali go zabrać. Dochodziło do przepychanek z zawodnikami, chłopcami do podawania piłek, a nawet oficjelami.

Najgoręcej było po podyktowaniu rzutu karnego dla Maroka. Wściekli senegalscy kibice próbowali wtargnąć na boisko, dlatego interweniowała policja, a tuż obok murawy doszło do starć. Na szczęście sytuację udało się opanować i mecz został dokończony.

Źródło: X, Super Express

Pietuszewski zachwycił portugalskie media. Co za słowa o Polaku

Oskar Pietuszewski nie potrzebował długiego wprowadzenia w nowy zespół. Już pierwsze minuty w barwach FC Porto ustawiły narrację. Debiut 17-latka był tak mocny, że portugalskie media natychmiast okrzyknęły go jednym z bohaterów meczu.

Świetne noty dla Pietuszewskiego

Na początku stycznia Oskar Pietuszewski zamienił Jagiellonię Białystok na FC Porto. Skrzydłowy obejrzał z ławki środowe starcie z Benficą w Pucharze Portugalii, jednak kilka dni później dostał swoją szansę w lidze.

W niedzielnym meczu portugalskiej ekstraklasy przeciwko Vitorii de Guimaraes Pietuszewski pojawił się na boisku w 72. minucie. Wszedł bez kompleksów, a jego wpływ na grę był natychmiastowy. Już w pierwszych minutach wywalczył rzut karny, który Alan Varela zamienił na jedynego gola spotkania. Porto wygrało 1:0, ale to wejście młodego Polaka stało się jednym z głównych tematów po meczu.

Portugalskie media nie kryły zachwytu. Dziennik „A Bola” ocenił występ 17-latka na „siódemkę”, natomiast portal ZeroZero przyznał mu notę 7,1, jedną z najwyższych w całej drużynie. Komentarze były jednoznaczne, bo debiut określano jako wymarzony.

– Co za debiut. 17-letni Polak był kluczową postacią zwycięskiego meczu. To on wywalczył rzut karny, który Varela zamienił na jedynego gola spotkania: po przyjęciu piłki na lewej stronie wpadł w pole karne i został sfaulowany przez Telmo Arcanjo. W doliczonym czasie gry doprowadził też do jego wykluczenia, pieczętując triumf swojej ekipy – napisała „A Bola”.

Równie entuzjastyczny ton pojawił się w ZeroZero, gdzie podkreślono nie tylko ofensywę, ale też pracę bez piłki.

– Przybył, zobaczył i pomógł. Już pierwszym kontaktem z piłką wywalczył rzut karny, a także znacząco przyczynił się do gry w obronie. Zanotował wymarzony debiut na trudnym boisku – czytamy.

FC Porto zajmuje pierwsze miejsce w lidze portugalskiej. Ekipa z północy Portugalii ma 52 punkty po osiemnastu kolejkach i siedem punktów przewagi nad drugim Sportingiem CP.

Źródło: A Bola, ZeroZero, Meczyki.pl

Niebywały wyczyn Polki. Jako pierwszy polski sportowiec weźmie udział w Letnich i Zimowych Igrzyskach Olimpijskich

Nie lada wyczynu za moment dokona polska sportsmenka. Klaudia Adamek, bo o niej mowa, wkrótce zostanie pierwszym polskim sportowcem, który weźmie udział zarówno w Letnich, jak i Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.




Klaudia Adamek będzie reprezentować Polskę na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich rozgrywanych we Włoszech w lutym tego roku. 26-latka weźmie udział w zawodach bobslejowych. Adamek wystąpi wraz z Lindą Weiszewski w konkurencji bobslejowych dwójek.

Tym samym Klaudia Adamek będzie pierwszym sportowcem z Polski, który wystąpi zarówno na Letnich, jak i Zimowych Igrzyskach Olimpijskich! W 2021 roku jako lekkoatletka wystąpiła w sztafecie 4×100 metrów. Wówczas Polki odpadły w eliminacjach, zajmując w nich 10. miejsce.





fot. Instagram

Przyszłość Arkadiusza Milika coraz bliżej rozwiązania. Juventus będzie rozmawiać z piłkarzem

Niebawem ma się wyjaśnić przyszłość Arkadiusza Milika. Polak rozmawia obecnie z Juventusem. W grę ma wchodzić rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron.




Przed Euro 2024 Milik po raz ostatni zagrał w piłkę w oficjalnym meczu. Od tamtej pory leczy kontuzję. Gdy pod koniec ubiegłego roku zdawał się wracać do zdrowia, ponownie doznał urazu.

Bez przyszłości

Już od dawna w mediach mówi się o zakończeniu tej współpracy. Choć kontrakt Milika obowiązuje jeszcze do końca 2027 roku, portal calciomercato.it uważa, że zostanie zerwany wcześniej. Strony mają rozmawiać o jego rozwiązaniu za porozumieniem stron już po zakończeniu bieżącego sezonu.

Konkretne negocjacje mają odbyć się w najbliższych miesiącach. Potencjalna decyzja zostanie najpewniej podjęta na wiosnę.




Nawet, gdyby Polak jednak został w Turynie, nie mógłby raczej liczyć na regularną grę. Pomijając problemy zdrowotne, Juventus dysponuje wieloma napastnikami. Dla „Starej Damy” wciąż grają choćby Dusan Vlahović czy Jonathan David. W odwodzie nadal pozostaje także Luis Openda, a klub ma się interesować Jeanem-Philippem Matetą.

Z Ekstraklasy do 1. Ligi! Wieczysta wyciąga podstawowego zawodnika Cracovii

Zdaje się, że niebawem będziemy świadkami ciekawej transakcji między dwoma krakowskimi klubami. Portal meczyki.pl podaje, że z Cracovii do Wieczystej ma trafić Mikkel Maigaard.




Duńczyk trafił do Cracovii zimą 2024 roku. Od tamtej pory rozegrał dla „Pasów” w sumie 68 meczów, w których strzelił 8 goli i dołożył 10 asyst. W bieżącym sezonie jest podstawowym piłkarzem Luki Elsnera, a w ostatnim czasie zakładał nawet opaskę kapitana.

Zaskakujący ruch

Tym bardziej zaskakujące wydają się doniesienia portalu meczyki.pl. Tomasz Włodarczyk pisze, że Maigaard otrzymał ofertę lukratywnego kontraktu od Wieczystej Kraków. Umowa z Cracovią obowiązuje tylko przez pół roku, wobec czego zdecydował się przyjąć propozycję od rywali.




– Transfer jest finalizowany na tureckiej ziemi. Negocjacje trwają od kilku dni i słyszymy, że są na ostatniej prostej. Wieczystej zależy, aby zawodnik trafił do klubu już teraz więc ostatnim etapem było wynegocjowanie kwoty odstępnego. Ma ona oscylować w granicach 300 tys. euro – pisze Włodarczyk.

Dla Cracovii może to być duże osłabienie w kwestii drugiej części sezonu. W mediach mówi się także o zainteresowaniu Filipem Stojilkoviciem i Oskarem Wójcikiem.

Szczytny gest Roberta Lewandowskiego. 37-latek ponownie wsparł WOŚP

Robert Lewandowski po raz kolejny wsparł WOŚP. W tym roku przekazał na aukcję wyjątkową koszulkę.




W tym roku odbędzie się już 34. edycja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Łączną kwotę uzbieraną w ramach tej charytatywnej akcji trzeba już liczyć w miliardach złotych. Tylko w ubiegłym roku ze wszystkich zbiórek uzbierano ponad 289 milionów złotych, co jest obecnym rekordem. W każdym roku ustalany jest cel, na jaki zbierane są środki – w tym roku jest to Gastroenterologia dziecięca.

Aukcja charytatywna

Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy od lat wspierają polscy sportowcy czy celebryci. Wśród nich jest również Robert Lewandowski. Polak od kilku lat wystawia na aukcję swoje koszulki. Nie inaczej jest i w tym roku. 37-latek przekazał do licytacji koszulkę, w której zagrał w ostatnim finale Superpucharu Hiszpanii przeciwko Realowi Madryt. Koszulka jest z jego autografem.

Opis aukcji:

„Na aukcję trafia oryginalna koszulka meczowa Roberta Lewandowskiego, w której wystąpił podczas finału Superpucharu Hiszpanii, rozegranego 11 stycznia 2026 r. w Arabii Saudyjskiej.

W tym prestiżowym spotkaniu FC Barcelona pokonała Real Madryt 3:2, sięgając po trofeum po emocjonującym i niezwykle intensywnym meczu. Jedną z bramek  zdobył Robert Lewandowski.

Koszulka to unikatowy przedmiot kolekcjonerski dla kibiców FC Barcelony, fanów Roberta Lewandowskiego oraz miłośników wielkich piłkarskich momentów.

Aukcja

Koszulkę Roberta Lewandowskiego można licytować do 16 lutego. Obecna cena wynosi ponad 30 tysięcy złotych. W ubiegłym roku koszulka Roberta Lewandowskiego została wylicytowana za 250 500 złotych. Aby przejść do aukcji tegorocznej koszulki wystarczy kliknąć TUTAJ.




Kibice wygwizdali piłkarzy Realu. Arbeloa odpowiedział [WIDEO]

Kibice Realu Madryt dali upust frustracji jeszcze przed pierwszym gwizdkiem dzisiejszego meczu. Po meczu z Levante trener Alvaro Arbeloa jasno wytłumaczył, jak „Królewscy” podchodzą do gwizdów z trybun.

Zdecydowana reakcja na Bernabeu

Ostatnie dni były dla Realu Madryt wyjątkowo trudne, ponieważ porażka z Barceloną w Superpucharze Hiszpanii zakończyła erę Xabiego Alonso na ławce trenerskiej. Jego następcą został Alvaro Arbeloa, ale debiut nie potoczył się po jego myśli. „Los Blancos” przegrali 2:3 z Albacete i pożegnali się z Pucharem Króla, dlatego napięcie wokół zespołu szybko wzrosło.

Kibice na Santiago Bernabeu nie zamierzali udawać, że nic się nie stało. Przed sobotnim spotkaniem z Levante wygwizdani zostali praktycznie wszyscy piłkarze, a reakcja trybun objęła także największe gwiazdy. Vinicius i Jude Bellingham również usłyszeli wyraźny sygnał niezadowolenia, mimo że w ostatnich sezonach stanowili filary zespołu.

Piłkarze Realu postarali się jednak odpowiedzieć tam, gdzie ma to największe znaczenie. Zespół zagrał dojrzale i odniósł spokojne zwycięstwo 2:0, co pozwoliło na chwilę oddechu. Po końcowym gwizdku Arbeloa został zapytany o zachowanie publiczności i nie unikał tego tematu.

– Zawsze odnosiłem się z wielkim szacunkiem do kibiców na Bernabeu. Ja też byłem często wygwizdywany, ale to, co czyni nas wyjątkowymi, to umiejętność traktowania tego z dystansem. Fani wiedzą, że stać nas na znacznie więcej, a my musimy sprostać tym oczekiwaniom – powiedział szkoleniowiec, cytowany przez „Marcę”.

Nowy trener Realu podkreślił, że presja jest naturalnym elementem gry w tym klubie, dlatego nie zamierza jej unikać ani łagodzić na siłę. Wręcz przeciwnie, uważa ją za paliwo napędowe dla zespołu.

– Wysokie oczekiwania publiczności tylko motywują zawodników, aby dawać z siebie wszystko. Nikt nie powinien zapominać o tym, czego dokonali ci piłkarze, co zrobił Vinicius dla tego klubu, jak niósł drużynę na barkach i zdobywał z nią trofea. Vini jest jednym z nas i pozostanie jeszcze przez długi czas – dodał Arbeloa.

Te słowa nie przeszły bez echa, ponieważ wielu odebrało je jako jasną deklarację w sprawie przyszłości Brazylijczyka. Kontrakt Viniciusa obowiązuje tylko do połowy przyszłego roku, dlatego temat jego przedłużenia wraca regularnie.

Real Madryt nie ma jednak czasu na długie analizy, ponieważ terminarz nie pozwala na chwilę spokoju. Już we wtorek „Królewscy” wrócą do gry w Lidze Mistrzów, gdzie zmierzą się z AS Monaco w siódmej kolejce fazy ligowej.

Źródło: Defcentral, MARCA, Meczyki.pl

Jagiellonia znalazła następcę Oskara Pietuszewskiego! Duma Podlasia pobije rekord transferowy

Jagiellonia szykuje się do pobicia swojego rekordu transferowego. Fabrizio Romano podał, że polski klub znalazł następcę dla Oskara Pietuszewskiego.




Kilka dni temu doszło do wielkiego transferu. Jeden z największych talentów polskiej piłki opuścił Ekstraklasę. Mowa oczywiście o Oskarze Pietuszewskim, który przeniósł się z Jagiellonii do FC Porto za 8 milionów euro. Dzięki bonusom kwota może wzrosnąć nawet do 10 mln.

Reinwestowanie

Fabrizio Romano podaje, że Jagiellonia zamierza wydać część zarobionej kwoty na nowego skrzydłowego. Uwaga polskiego klubu miała skupić się na Keyanie Vareli z Servette Genewa.

Włoski dziennikarz ustalił, że Jagiellonia zamierza wydać na następcę Pietuszewskiego milion euro. Kwota ma wzrosnąć w zależności od bonusów. Szwajcarzy mieli także zapewnić sobie procent od kolejnego transferu zawodnika.




Varela ma dopiero 19 lat i jest wychowankiem Servette. Choć urodził się w Genewie, reprezentuje Portugalię na szczeblu młodzieżowym. Rozegrał póki co 6 meczów w kadrze U19 oraz jeden w kadrze U20.

Ostatnio był co prawda kontuzjowany, jednak udało mu się uzbierać w sumie 15 występów w bieżącym sezonie. Zagrał także w eliminacjach do europejskich pucharów.

Jeżeli kwota podana przez Romano się potwierdzi, Jagiellonia pobije swój rekord transferowy. Dotąd najdrożej kupionym zawodnikiem przez „Dumę Podlasia” jest Ognej Mudrinski. Serb trafił do Białegostoku w 2019 roku za 600 tysięcy euro.

Fot. Screen – YouTube / Polsat Sport

Lech i Jagiellonia poznały rywali w Lidze Konferencji! Wyliczono szanse na awans

Lech Poznań i Jagiellonia Białystok poznały rywali w fazie play-off Ligi Konferencji. Wyliczono ich szanse na awans do 1/8 finału.




Jesienią w fazie zasadniczej Ligi Konferencji nasz kraj reprezentowały 4 kluby. Niestety, awansu do fazy pucharowej nie uzyskała Legia Warszawa. Pozostałe 3 kluby zakwalifikowały się dalej – Raków Częstochowa do 1/8 finału, a Lech Poznań i Jagiellonia Białystok awansowały do rundy barażowej.

W piątek odbyło się losowanie rundy barażowej o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Lech Poznań trafił na fiński KuPS. Kolejorz pierwszy mecz rozegra na wyjeździe. Z kolei Jagiellonia Białystok trafiła na Fiorentinę. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Białymstoku.

Piotr Klimek wyliczył szanse na awans polskich klubów do 1/8 finału. W przypadku Lecha Poznań jest to aż 81%. Z kolei Jagiellonia ma tylko 31% szans na awans.




Kamil Grosicki skomentował temat pożyczki od Lewandowskiego! Odpowiedział kapitanowi

Kamil Grosicki odniósł się do niedawnych doniesień pod swoim adresem. Kapitan Pogoni skomentował temat pożyczki od Roberta Lewandowskiego. Wyznał, że faktycznie miało to miejsce, ale już wiele lat temu.




Niedawno miała miejsca rozmowa Bogdana Rymanowskiego z Robertem Lewandowskim. W jej trakcie poruszono temat pożyczki, o którą miał poprosić „Lewego” jeden z reprezentantów Polski. Potwierdzono wówczas, że chodziło o Kamila Grosickiego.

– Kamil, nie pożyczę ci tych pieniędzy. Nie chodzi o to, że je mam albo mógłbym. Tylko ja wiem, że pożyczając ci te pieniądze, ja ci zaszkodzę – wyjawił wtedy Lewandowski.

„Między mną a Robertem”

Od tej wypowiedzi minęło już trochę czasu. Do tej pory Grosicki jej nie komentował. Na antenie „Kanału Sportowego” potwierdził jednak, że taka sytuacja faktycznie miała miejsce. Zaznaczył natomiast, że było to już dawno.




– Nie wiem, skąd wyszła kwestia tej pożyczki, bo to były rozmowy między mną a Robertem. 'Lewy’ może odgryzł się lekką szpileczką i odbił piłeczkę w moją stronę za wywiady czerwcowe, ale nie mam z tym problemu, bo to było parę lat temu, jeśli chodzi o tę kwestię. To był mój zły moment w życiu – wyznał.

– Szczerze nawet nie pamiętam mojej rozmowy z 'Lewym’. Wydaje mi się, że nie padło z moich ust 'weź mi pożycz’, ale mógł odczuć, że po to do niego przyszedłem. Ten temat jest zamknięty. Jak 'Lewy’ coś powie, to jest klikalne, wiadomo – podsumował Grosicki.

Widzew z kolejnym reprezentantem? Nowe nazwisko na stole

Widzew Łódź nie zamierza poprzestać na Bartłomieju Drągowskim, ponieważ w gabinetach przy Piłsudskiego trwają intensywne rozmowy o kolejnym reprezentancie Polski. Na stole leży nowe, zaskakujące nazwisko.

Bereszyński dołączy do Drągowskiego

Ostatnie tygodnie jasno pokazały, że Widzew chce wykorzystać zimowe okno transferowe, aby realnie wzmocnić skład. Sprowadzenie Bartłomieja Drągowskiego nie ma być jedynym ruchem z kategorii głośnych nazwisk, dlatego w klubie rozważane są kolejne opcje. Początkowo wszystko wskazywało na Przemysława Wiśniewskiego, ale sytuacja zaczęła się komplikować.

Gdy Drągowski zapytany na kanale Meczyki.pl, czy namawia Wiśniewskiego na przeprowadzkę do Łodzi, odpowiedział „pomidorem”, stało się jasne, że temat jest poważny. Niedługo później pojawiły się informacje, że obrońca Spezii rzeczywiście jest otwarty na powrót do Ekstraklasy, jednak jego transfer wciąż nie został przesądzony.

Powód jest prosty, ponieważ Igor Jovićević czeka na rozwój innego kierunku. Szkoleniowiec Widzewa monitoruje możliwość pozyskania piłkarza z północy Europy, dlatego rozmowy z Wiśniewskim nie mają jeszcze finału. To jednak nie oznacza, że w Łodzi nie pojawi się inny reprezentant Polski.

Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl przekazał, że Widzew rozważa sięgnięcie po Bartosza Bereszyńskiego. Obrońca występuje obecnie w Palermo na poziomie Serie B, a jego nazwisko pojawiło się w kontekście transferu do Łodzi jako realna alternatywa.

Taki ruch byłby sporym zaskoczeniem, ale jednocześnie logicznym wzmocnieniem. Bereszyński ma doświadczenie z gry w Serie A, występował między innymi w Sampdorii i Napoli. Mógłby więc wnieść do zespołu jakość oraz boiskowy spokój. Z drugiej strony nie wiadomo, jak poważne jest zainteresowanie i czy Widzew jest gotów na konkretną ofertę.

W trwającym sezonie Bereszyński zanotował 11 występów w barwach Palermo, a w listopadzie otrzymał powołanie od Jana Urbana. Co istotne, selekcjoner wcześniej nie korzystał z jego usług. Dlatego to powołanie było dla wielu sygnałem, że obrońca wraca do gry na poważnie.

Jeśli ten transfer doszedłby do skutku, Drągowski mógłby trenować w Łodzi z kolejnym kolegą z reprezentacji. Widzew buduje projekt ambitnie, ale jednocześnie ostrożnie. Wiele wskazuje więc na to, że okno transferowe w Łodzi jeszcze się nie skończyło.

Źródło: Meczyki.pl

Siemieniec rozpala Europę. Belgowie już pytają o trenera Jagiellonii

Adrian Siemieniec nie ogląda się za siebie i dalej wygrywa w Białymstoku, ale Europa zaczyna patrzeć w jego stronę. Zmiana agenta i świetne wyniki sprawiły, że pierwszy zagraniczny klub już ustawił się w kolejce po utalentowanego szkoleniowca.

Brugia patrzy na Jagę

Adrian Siemieniec od dawna przestał być tylko ciekawym trenerem z Polski, ponieważ jego praca w Jagiellonii Białystok budzi coraz większy respekt. Od 2023 roku konsekwentnie buduje zespół, sięgnął po mistrzostwo Polski i Superpuchar, a jego drużyna co sezon realnie walczy o najwyższe cele. Dlatego nie jest zaskoczeniem, że zainteresowanie rośnie, ale teraz przybrało ono bardzo konkretny wymiar.

Początek 2026 roku przyniósł informację, która wywołała spore poruszenie. Siemieniec zmienił agenta i dołączył do agencji SEG, tej samej, która reprezentuje między innymi Pepa Guardiolę czy Robina van Persiego. Dla wielu był to jasny sygnał, że trener Jagiellonii przygotowuje grunt pod kolejny krok, a tym krokiem ma być zagranica.

Tym bardziej że jego kontrakt wygasa po sezonie, choć klub zabezpieczył sobie opcję przedłużenia. To jednak nie uciszyło spekulacji, lecz wręcz je wzmocniło, ponieważ dobre wyniki i stabilny projekt działają na wyobraźnię zagranicznych skautów.

Jak poinformował Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl, jednym z klubów, które uważnie przyglądają się pracy polskiego szkoleniowca, jest Cercle Brugge. Belgowie notują słaby sezon i zajmują dopiero 15. miejsce w lidze, dlatego temat zmiany trenera pojawia się tam coraz częściej.

– Cercle Brugge, to jeden z klubów, który przygląda się Adrianowi Siemieńcowi. Nie zdziwiłbym się, gdyby trener Jagiellonii po tym sezonie poszukał pracy za granicą. Dzisiaj w cenie są tacy szkoleniowcy – przekazał Włodarczyk.

To zainteresowanie ma dodatkowy kontekst, ponieważ oba zespoły spotkały się już na europejskiej scenie. W 1/8 finału Ligi Konferencji Jagiellonia wygrała pierwszy mecz 3:0, a w rewanżu przegrała 0:2, jednak to drużyna Siemieńca awansowała dalej.

W obecnym sezonie Jaga znów jest w grze trofeum. Po rundzie jesiennej zajmuje trzecie miejsce w tabeli i traci tylko punkt do liderującej Wisły Płock, a do tego ma jedno spotkanie rozegrane mniej. Dlatego w Białymstoku nikt nie chce teraz słyszeć o rozstaniach, chociaż temat coraz wyraźniej wisi w powietrzu.

Najbliższy mecz Jagiellonia zagra 31 stycznia z Widzewem Łódź.

Źródło: Meczyki.pl

Nicola Zalewski ponownie zmieni klub? Chce go kolejny zespół z Serie A

Wkrótce Nicola Zalewski ponownie może zmienić klub. Jak donoszą włoskie media, 23-latek znalazł się na radarze kolejnego topowego zespołu z Serie A.




Nicola Zalewski jest wychowankiem z AS Romy. Zimą 2025 roku postanowił jednak zmienić otoczenie i dołączył do Interu – najpierw na zasadzie wypożyczenia, a pół roku później został wykupiony przez Nerazzurrich. W tym samym oknie transferowym Zalewski został sprzedany przez Inter do Atalanty Bergamo. Minęło pół roku, a we włoskich mediach pojawiły się kolejne plotki transferowe z Nicolą w roli głównej.

Zalewski został wykupiony przez Atalantę latem ubiegłego roku. Możliwe jednak, że jeszcze tej zimy ponownie zmieni klub. Włoska „la Repubblica” informuje, że Polak znalazł się na radarze SSC Napoli! Jak czytamy, neapolitańczycy starają się sprowadzić Polaka, a pierwsze kontakty w tej sprawie miały już zostać poczynione. Roma, Inter, Atalanta, Napoli w ciągu roku? Wygląda całkiem nieźle.

W tym sezonie Nicola Zalewski rozegrał łącznie 19 meczów we wszystkich rozgrywkach dla Atalanty Bergamo. W tym czasie strzelił 1 bramkę i zanotował 3 asysty.





źróło: la Repubblica

Kolejny transferowy hit Widzewa? Klub czeka na nowego piłkarza

Widzew Łódź jest coraz bliżej finalizacji hitowego transferu. Według portalu meczyki.pl, do klubu trafi niebawem Emil Konrvig. Duńczyk jest wyceniany na 3,5 mln euro.




Widzew miał przed sezonem ogromne aspiracje. Wiązało się to oczywiście z zastrzykiem gotówki. Na wzmocnienia przeznaczono masę środków, ale nie przełożyło się to na wyniki. Łódzki klub spędza zimę dopiero na 15. miejscu w tabeli.

Kolejny hit?

Wygląda jednak na to, że Widzew nie ma dość wydawania pieniędzy. Portal meczyki.pl podaje, że niebawem do Łodzi trafi kolejny piłkarz. Mowa o Emilu Kornvigu, za którego ofertę klub miał złożyć już jakiś czas temu.




Teraz „Meczyki” przedstawiają nowe informacje. Według nich Brann, gdzie gra Kornvig, chce, aby Duńczyk rozegrał jeszcze mecz Ligi Europy z Midtjylland 22 stycznia.

– Później pomocnik ma dostać zielone światło na transfer. Łodzianie przystali na ten warunek i czekają na 25-latka, który wkrótce powinien przenieść się do Polski – czytamy na portalu meczyki.pl.

Kornvig w bieżącym sezonie rozegrał 13 meczów i strzelił 3 gole. W poprzedniej kampanii pomocnik w samej lidze norweskiej wychodził na boisko 29 razy, przy czym ośmiokrotnie strzelał gola.

Źródło: meczyki.pl


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.