NEWSY I WIDEO

Oto faworyci do zdobycia Złotej Piłki. Spadek Roberta Lewandowskiego

Redakcja międzynarodowego portalu „goal.com” zaktualizowała swój ranking faworytów do zdobycia Złotej Piłki za sezon 2024/2025. Nieznaczny spadek zanotował Robert Lewandowski. Mimo to nadal znajduje się on w ścisłej czołówce.

Sezon 2024/2025 w piłce klubowej zaczyna wkraczać w decydującą fazę. Za nami półmetek zmagań w topowych ligach. Ostateczne rozstrzygnięcia zapadną w najbliższych tygodniach. Pierwsza część Ligi Mistrzów (faza ligowa) także jest już zakończona. Przed kilkoma dniami poznaliśmy drabinkę fazy pucharowej tych rozgrywek. 1/8 finału startuje już w przyszłym tygodniu. Zwycięzcę poznamy 31 maja, gdyż to wtedy ma się odbyć wielki finał Champions League.

W tym sezonie nie mamy żadnego turnieju reprezentacyjnego. Tym samym na końcowy rezultat Złotej Piłki kluczowy wpływ będą miały wyniki rozgrywek klubowych, a także osiągnięcia indywidualne. Póki co ewentualne predykcje można opierać głównie o występy indywidualne zawodników, gdyż – jak wspomnieliśmy – sezon dopiero zaczyna wkraczać w decydującą fazę, a kluczowe rozstrzygnięcia zapadną wiosną.




Faworyci do zdobycia Złotej Piłki

Serwis „goal.com” regularnie publikuje swój ranking sił do zdobycia Złotej Piłki. Zestawienie jest regularnie aktualizowane. Ostatni update nastąpił w poniedziałek. Kto jest obecnie faworytem do sięgnięcia po tę nagrodę? Bez zmian jest to wciąż Mohamed Salah. Awans na 2. miejsce uzyskał z kolei Kylian Mbappe. Podium uzupełnia Raphinha, który zanotował spadek względem poprzedniego zestawienia.

Robert Lewandowski

Wśród faworytów znajduje się oczywiście Robert Lewandowski. Pod koniec października zajmował on nawet 1. miejsce! Obecnie jest to 5. lokata. Portal przytacza osiągnięcia Polaka w tym sezonie – Superpuchar Hiszpanii, 33 gole, 5 asyst.




Ranking faworytów do zdobycia Złotej Piłki wg „goal.com” (stan na 24.02.2025)

  1. Mohamed Salah
  2. Kylian Mbappe
  3. Raphinha
  4. Lamine Yamal
  5. Robert Lewandowski
  6. Vinicius Junior
  7. Jude Bellingham
  8. Harry Kane
  9. Florian Wirtz
  10. Jamal Musiala
  11. Ousmane Dembele
  12. Antoine Griezmann
  13. Lautaro Martinez
  14. Julian Alvarez
  15. Pedri
  16. Virgil van Dijk
  17. Erling Haaland
  18. Michael Olise
  19. Alexander Isak
  20. Viktor Gyokeres

źródło: goal.com

Gigantyczna burza w Turcji. Jose Mourinho oskarżony o rasizm! „Przekroczył granicę”

Jose Mourinho rozpętał burzę w Turcji po derbach Stambułu. Galatasaray nie zamierza odpuścić Portugalczykowi. Klub zamierza zaskarżyć szkoleniowca za domniemane, rasistowskie wypowiedzi.




W poniedziałek doszło do hitowego starcia na szczycie ligi tureckiej. Galatasaray podejmowała Fenerbahce. Derby zakończyły się bezbramkowym remisem, co pozwoliło utrzymać się gospodarzom na pozycji lidera z sześciopunktową przewagą.

Rasizm i oskarżenia

Turecki hit prowadził Słoweniec, Slavko Vincić. Mourinho po zakończeniu spotkania nie ukrywał, że był zadowolony z wyboru sędziego. Otwarcie przyznał, że ma obiekcje, co do umiejętności tureckich arbitrów.




– Sędzia zaprezentował najwyższy poziom. Dzięki niemu oglądaliśmy wspaniałe widowisko. Po meczu poszedłem do szatni sędziów. Był w niej też czwarty arbiter, Turek. Najpierw podziękowałem Vinciciowi, a potem odwróciłem się do czwartego sędziego. Powiedziałem mu, że gdyby on prowadziłby ten mecz, to byłaby katastrofa – podkreślił „The Special One”.

– Znowu muszę podziękować sędziemu. Gdyby to był Turek, to po takiej symulce i tym, jak osoby z ławki Galatasaray skakały jak małpy, to młody piłkarz dostałby żółtą kartkę, a po pięciu minutach musiałbym go zmienić – odpowiedział z kolei na pytanie o kontrowersje z początku meczu.

Wypowiedzi Mourinho wywołały w Turcji ogromną burzę. Trener Fenerbahce został oskarżony przez media o rasizm względem narodu tureckiego. Galatasaray otwarcie potępia zachowanie Portugalczyk i zapowiada dalsze kroki.




– Mourinho od momentu rozpoczęcia pracy w Fenerbahce nieustannie wygłasza obraźliwe komentarze pod adresem narodu tureckiego. W poniedziałek jego wypowiedzi przekroczyły granice moralności i przybrały formę nieludzkiej retoryki – pisze Galatasaray w oświadczeniu.

– Oficjalnie ogłaszamy zamiar wszczęcia postępowania karnego w związku z rasistowskimi wypowiedziami Mourinho oraz zgłoszenia oficjalnych skarg do UEFA i FIFA. Ponadto z uwagą będziemy obserwować stanowisko Fenerbahce – klubu deklarującego przywiązanie do „wzorcowych wartości moralnych” – wobec skandalicznego zachowania ich trenera – dodaje klub.

Kamil Grosicki dostanie pożegnalny mecz w reprezentacji! Wiadomo, kiedy to nastąpi

Kamil Grosicki latem rozegra ostatni, pożegnalny mecz w reprezentacji Polski. Portal sport.pl podał, kiedy dokładnie ma do tego dojść.




Po zakończeniu mistrzostw Europy w Niemczech, Grosicki poinformował, że zamierza zrobić miejsce dla młodszych. Pożegnał się tym samym z reprezentacją. Wydawało się jednak kwestią czasu, aż zorganizowany zostanie dla niego oficjalny pożegnalny mecz.

Last Dance

Według portalu sport.pl wiadomo już, kiedy ma to nastąpić. Mowa konkretnie o spotkaniu towarzyskim z Mołdawią, zaplanowanym na 6 czerwca. Mecz odbędzie się na Stadionie Śląskim w Chorzowie i to właśnie tam z kibicami pożegna się „Grosik”.

Na razie nie ma konkretnych informacji odnośnie planu na pożegnanie 36-latka. Wstępne ustalenia zakładają, że piłkarz Pogoni Szczecin spędzi na murawie 11 minut, co nawiązuje do jego wieloletniego numeru na koszulce.

Grosicki to kolejny piłkarz „starej gwardii”, który pożegna się z reprezentacją Polski. Wcześniej zrobili to już między innymi Jakub Błaszczykowski, Łukasz Piszczek czy Łukasz Fabiański. Po Euro z gry w kadrze zrezygnował też Wojciech Szczęsny.




W sumie „Grosik” uzbierał imponująca liczbę 94 występów z orzełkiem na piersi. Strzelił łącznie 17 goli i zaliczył 24 asysty. Zagrał przy tym na dwóch turniejach mistrzostw świata (2018 i 2022) oraz na trzech turniejach mistrzostw Europy (2012, 2016 i 2024).

Kataloński dziennikarz chwali Wojciecha Szczęsnego. Barcelona przedłuży z nim kontrakt?

Kataloński dziennikarz, Toni Juanmarti, w samych superlatywach wypowiedział się na temat Wojciecha Szczęsnego. Jego zdaniem Polak powinien bronić do końca tego sezonu, nawet jeśli do zdrowia wróci Marc-Andre ter Stegen. Co więcej, według jego informacji władze FC Barcelony myślą o przedłużeniu kontraktu z polskim golkiperem.

Po nie najlepszym początku przygody w FC Barcelony Wojciech Szczęsny przeżywa teraz relatywnie dobry okres. Polak zagrał w 11 z 13 meczów Barcy w tym roku. Blaugrana z Wojtkiem w bramce jeszcze nie przegrała. Dodatkowo w 6 z 11 meczów notował czyste konto.




Pochwała Szczęsnego

Przez pierwsze tygodnie w Barcelonie Szczęsny w ogóle nie grał. Kiedy Hansi Flick na niego postawił, to nie zachwycał on swoją formą w pierwszych meczach. Dopiero ostatnie kilka spotkań pokazało, że Polak wrócił do formy i że jest lepszym bramkarzem niż Inaki Pena. Wojtek jest szeroko chwalony nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Bardzo pochlebnie na jego temat wypowiedział się także Toni Juamarti. Dziennikarz katalońskiego „Sportu” udzielił wywiadu na łamach „TVP Sport”.

–  Dla mnie jest to oczywiste, że zaczął grać. Na początku nie było tak dobrze, jak mogliśmy się spodziewać. Ważne jednak, aby drużyna wygrywała nawet wtedy, gdy popełniasz błędy. Wojtek dostał przez to „dodatkowe życie”. Teraz widać, że poprawia się z meczu na mecz – skomentował Toni Juanmarti.

– Ogromną wartością jest doświadczenie i bezpieczeństwo, jakie daje drużynie. (…) On jest zawsze zrelaksowany, ponieważ przeżył wiele w swojej karierze. Miał do czynienia z niesamowitą presją. Tak nie było w przypadku Inakiego – dodał hiszpański dziennikarz.

Powrót ter Stegena

Niedawno do treningów wrócił Marc-Andre ter Stegen. Jego rekonwalescencja potrwa jeszcze kilka tygodni. W hiszpańskich mediach pojawiła się jednak informacja, wedle której niemiecki golkiper mógłby wrócić do gry jeszcze w tym sezonie. Jeśli taki scenariusz by się ziścił, to Toni Juanmarti i tak dalej stawiałby na Szczęsnego.

–  Tak, moim zdaniem powinien być numerem jeden do końca sezonu. Nawet, jak Ter Stegen wróci do zdrowia i może być gotowy na maj, a Szczęsny będzie grał dobrze, to Hansi powinien zostawić go w bramce. Ciężko powiedzieć, jak Flick się zachowa, ale wiem, że ciężko jest wrócić po kontuzji do najwyższej formy, jeżeli cały sezon nie grasz – ocenił Toni Juanmarti.




Przedłużenie kontraktu?

Szczęsny trafił do Barcelony jako zastępca ter Stegena. W związku z tym podpisał kontrakt tylko do końca tego sezonu. Od jakiegoś czasu w mediach mówi się o możliwym przedłużeniu kontraktu Wojtka z Barcą. Zdaniem Juanmartiego taki wariant jest bardzo możliwy.

– Informowałem o tym jako pierwszy w „Sporcie”, że Barcelona myśli o przedłużeniu kontraktu ze Szczęsnym. Myślę, że on jest otwarty na pozostanie w klubie. Obie strony podejmą decyzję w najbliższych miesiącach. Nic nie jest jeszcze przesądzone, ponieważ Barca chce zobaczyć kolejne mecze Wojtka. Wszystko mogłoby się zmienić, gdyby zaczął popełniać błędy. Teraz moim zdaniem najbardziej prawdopodobną opcją jest to, że Szczęsny zostanie w Barcelonie na kolejny sezon – przyznał Juanmarti.

źródło: tvp sport

Robert Lewandowski poza składem na Atletico Madryt? Zaskakujące doniesienia z Hiszpanii

Już we wtorek FC Barcelona podejmie Atletico Madryt w półfinale Pucharu Króla. Hiszpańskie media wieszczą sensacyjną decyzję Flicka. Robert Lewandowski ma to spotkanie na ławce rezerwowych.




36-latek jest najlepszym strzelcem w tym sezonie w lidze hiszpańskiej. Strzelił w niej 20 goli dla Barcelony, często ratując punkty Blaugranie. Ponadto w dorobku ma kolejne 9 trafień w Lidze Mistrzów, 1 w Superpucharze i 2 w Pucharze Króla.

Nieobecny?

Okazuje się, że „Lewy” może mieć trudności z poprawieniem swojego dorobku w tych ostatnich rozgrywkach. Według „AS”, Hansi Flick ma rozważać posadzenie swojego najlepszego strzelca na ławce.




Polak spisał się niezbyt dobrze przeciwko Las Palmas w ostatnim meczu. To jednak nie to miało wzbudzić u Niemca wątpliwości. Po Lewandowskim ma być widać oznaki zmęczenia. „AS” typuje, że przeciwko Atletico Madryt od pierwszych minut zobaczymy Ferrana Torresa.

Świetna frekwencja nie tylko na trybunach. Tyle osób oglądało mecz Ruch-Wisła w telewizji

Ostatni mecz między Ruchem Chorzów a Wisłą Kraków cieszył się w całej Polsce ogromną popularnością. Na trybunach zasiadła rekordowa liczba kibiców. W telewizji również osiągnięto świetną oglądalność.

W miniony weekend doszło do hitu na poziomie I Ligi. Na Stadionie Śląskim spotkały się ze sobą dwie duże marki – Ruch Chorzów i Wisła Kraków. Niespodziewanie spotkanie okazało się mocno jednostronne. Po zdecydowane zwycięstwo sięgnęła Biała Gwiazda, która wygrała aż 5:0.




Przez kilka ostatnich tygodni Ruch i Wisła robiły wszystko, by zbudować wokół ich pojedynku ogromne zainteresowanie. I to też im się udało. „Mecz Mistrzów” oglądało z trybun 53 293 kibiców! Taka liczba fanów zgromadzonych na trybunach oznacza rekord frekwencji, jeśli chodzi o mecze piłki klubowej w Polsce w XXI wieku.

Co więcej, mecz Ruchu z Wisłą znalazł się w czołówce spotkań minionego weekendu z największą frekwencją w całej Europie. Pod tym względem polskie kluby zajęły 11. miejsce. Najwięcej kibiców zasiadło na trybunach stadionu Borussii Dortmund. Jeśli jednak chodzi o mecze z drugiego poziomu rozgrywkowego w danym kraju, to więcej fanów obejrzało tylko mecz HSV Hamburg – FC Kaiserslautern.

Jeśli chodzi o oglądalność w telewizji, to Ruch i Wisła również mają się czym chwalić. „TVP Sport” poinformowało, że omawiany mecz oglądało średnio 374 431 osób (telewizja + internet). W szczytowym momencie w samej telewizji oglądalność wynosiła 406 642 widzów.




Zbigniew Boniek zareagował na słowa Goncalo Feio. „Game over”

Gonçalo Feio po raz kolejny znalazł się na świeczniku. Szkoleniowiec Legii Warszawa w programie „Liga+ Extra” zasugerował, że arbitrzy są pod naciskiem, by go ukarać. Jego słowa odbiły się szerokim echem, a występ w telewizji krótko skomentował Zbigniew Boniek. Były prezes napisał tylko wymowne „Game over”.

Feio niesłusznie karany?

Portugalczyk znalazł się na cenzurowanym po ostatnim meczu Legii z Radomiakiem Radom (1:3), w którym otrzymał czerwoną kartkę. W protokole sędziowskim zapisano, że skierował do arbitra Łukasza Kuźmy obraźliwe słowa: „Ty pajacu je**ny.

Nie zamierzał jednak kończyć tematu. W niedzielnym programie „Liga+ Extra” starał się odpierać zarzuty i podkreślać, że nie jest najgorzej komunikującym się trenerem w lidze.

– Ja święty nie jestem. Ale przynajmniej trzech sędziów przed meczem mówiło mi: „Panie trenerze, jest duży nacisk na to, by pana skrzywdzić, by pana ukarać”. I ja to słyszę przed meczem – stwierdził Feio.

Portugalczyk skrytykował także ogólną postawę arbitrów w Ekstraklasie.

– Sędziowie powinni być niewidoczni. Wielu z nas odnosi wrażenie, że do sędziego nie można nic powiedzieć, a oni mogą nas karać, jak chcą. Co tydzień mamy tu ewidentne tendencyjne bronienie sytuacji, które są nie do obronienia. Im nie można nic powiedzieć, a oni mają prawo na nas krzyczeć i do nas wymachiwać – dodał.

W trakcie programu Feio wdał się także w ostrą wymianę zdań z Adamem Lyczmańskim, byłym sędzią i obecnym ekspertem. Szkoleniowiec Legii próbował argumentować swoje stanowisko, jednak spotkał się z mocnym sprzeciwem.

Jego słowa nie przeszły bez echa. W sieci pojawiło się wiele komentarzy, a jednym z nich był wpis Zbigniewa Bońka. Były prezes PZPN krótko podsumował telewizyjny występ Portugalczyka. – „Game over” – napisał na platformie X.

Trener Legii nie ma ostatnio najlepszej passy. Oprócz konfliktów z sędziami musi zmierzyć się także z niezadowalającymi wynikami zespołu. W czterech meczach rundy wiosennej jego drużyna zdobyła zaledwie cztery punkty i oddala się od walki o mistrzostwo.

W środę 26 lutego Legia zagra arcyważne spotkanie w ćwierćfinale Pucharu Polski z Jagiellonią Białystok. Natomiast do ligowej rywalizacji warszawianie wrócą 2 marca, gdy podejmą Śląsk Wrocław. Feio nie poprowadzi jednak zespołu z ławki – z powodu kartek będzie musiał oglądać mecz z trybun.

Źrodło: CANAL+ Sport

Goncalo Feio uderza we władze Legii. Poszło o Josue

Legia Warszawa rozstała się latem z Josue, uznając, że czas na nowy rozdział. Decyzja ta od początku budziła emocje, a teraz otwarcie skrytykował ją Goncalo Feio. Portugalczyk już wcześniej kwestionował ruchy transferowe klubu. Teraz wprost przyznał, że odejście byłego kapitana było złym posunięciem.

Legia bez lidera

Trudno było wyobrazić sobie Legię bez Josue. Portugalczyk przez dwa sezony był nie tylko kapitanem, ale i sercem drużyny. Potrafił poderwać zespół, brał na siebie ciężar gry, a jego statystyki mówiły same za siebie – 29 goli i 35 asyst w 130 meczach.

Mimo to Legia uznała, że czas na zmiany. Klub tłumaczył się chęcią budowy zespołu w inny sposób, ale nie bez znaczenia były też wymagania finansowe i silny charakter zawodnika. Dla wielu kibiców decyzja ta do dziś pozostaje niezrozumiała.

W programie „Liga+ Extra” na antenie CANAL+ SPORT Feio został zapytany o odejście Josue. Nie zastanawiał się długo. Odparł krótko „nie”, dając jasno do zrozumienia, co myśli na ten temat.

To nie pierwszy raz, kiedy Portugalczyk wbija szpilkę w swoich przełożonych. Już wcześniej otwarcie wyrażał niezadowolenie z polityki transferowej Legii. Co więcej, kiedy do klubu trafił Ruben Vinagre, Feio szybko przypisał sobie zasługi za ten transfer.

Stołeczny klub nie ma najlepszego startu w rundzie wiosennej. Strata do lidera wynosi już osiem punktów, a w środę Legia zmierzy się z Jagiellonią Białystok w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Źródło: CANAL+ Sport

Władze Manchesteru United obwiniają Fergusona o problemy klubu. Chcą zerwać z przeszłością

Dość zaskakujące informacje przekazują angielskie media. Szefowie INEOS, akcjonariusza Manchesteru United, mają mieć pretensje do… Sir Alexa Fergusona.




Działacze z czerwonej części Manchesteru szukają oszczędności, gdzie się tylko da. Nie szczędzono przy tym także legendarnego Sir Alexa Fergusona. Szkoleniowiec wciąż jest dyrektorem niewykonawczym w klubie, ale rozwiązano z nim umowę dotyczącej pracy jako ambasador.

Wina Fergusona?

Na tym jednak nie koniec. „The Mirror” podaje, że szefowie INEOS mają dość słuchania o triumfach Fergusona z lat 90 i początku XXI wieku. Mają wręcz mieć do 83-latka spore pretensje.




– Niektórzy najważniejszych ludzi w Manchesterze United podobno obwiniają Fergusona za to, że klub po jego odejściu w 2013 roku popadł stagnację. Według nich spowodowała ją niechęć słynnego menedżera do przyjęcia nowych metod w zakresie treningu i skautingu – pisze „The Mirror”.

Dziennikarz dodają, że obecne władze klubu mają mieć wręcz obsesję, na punkcie zerwania z przeszłością. Nie chcą mieć nic wspólnego z sukcesami, które odnosił Szkot lata temu.

Katalońskie media dobitnie o pozycji Szczęsnego w Barcelonie. „Pan i władca”

Wojciech Szczęsny rozegrał kolejny mecz w barwach FC Barcelony. Katalońskie media nieustannie komentują występy Polaka. „Mundo Deporivo” nazwało go nawet „panem i władcą”.




W sobotę FC Barcelona wygrała z Las Palmas 2-0. Wojciech Szczęsny dopisał tym samym na swoje konto kolejny występ i kolejne czyste konto. Podtrzymał także passę bez porażki. Z Polakiem Blaugrana wygrała 10 meczów, zaś jeden zremisowała.

„Pan i władca”

Szczęsny nieustannie znajduje się pod lupą katalońskich mediów. Polak zebrał za występ z Las Palmas poprawne oceny, ale ciekawie wypowiedział się o nim Mario Rios z „Mundo Deportivo”.




– Po kilku miesiącach aklimatyzacji Szczęsny stał się panem i władcą bramki Barcelony – podkreślił dziennikarz.

Kolejny występ Szczęsnego może mieć miejsce już we wtorek. FC Barcelona podejmie w Pucharze Króla Atletico Madryt. Będzie to pierwszy mecz półfinałowy.

Cristiano Ronaldo nie wytrzymał. Kamery nagrały wybuch Portugalczyka [WIDEO]

Cristiano Ronaldo nie wytrzymał po decyzji sędziego w ostatnim meczu Al-Nassr z Al-Ettifaq (2-3). Portugalczyk był wściekły i dał upust swoim emocjom.

Mimo 40 lat na karku, Ronaldo wciąż rywalizuje na wysokim poziomie. W bieżącym sezonie rozegrał już 28 meczów, w których strzelił 24 gole i zanotował 4 asysty.

Wybuch

W piątek ponownie wybiegł na boisko, tym razem przeciwko Al-Ettifaq. Jego Al-Nassr przegrało jednak 2-3, a sam Ronaldo nie wpisał się tym razem na listę strzelców. Mało tego, po jednej z decyzji sędziego wręcz wybuchł.

Chodzi konkretnie o sytuację, w której arbiter zdecydował się na wyrzucenie z boiska Jhona Durana. Kolumbijczyk w okolicy 90. minuty klepnął delikatnie w potylicę jednego z rywali. Ten natomiast momentalnie runął na murawę. W efekcie sędzia pokazał Duranowi czerwoną kartkę i posłał go do szatni.

Ronaldo już wtedy zdecydowanie protestował i pokazywał, że nie zgadza się z tą decyzją. Z kolei gdy piłka była już gotowa na środku boiska, dał upust swoim emocjom. Portugalczyk podszedł do niej i z całej siły kopnął ją w trybuny. Nie został za to jednak ukarany.

Dawid Janczyk trafi do kolejnego klubu? Pojawił się na treningu drużyny z IV Ligi

Dawid Janczyk może ponownie zmienić klub. Według portalu infoilawa.pl, napastnik miał pojawić się na zajęciach Jezioraka Iława. Wkrótce powinniśmy dostać więcej informacji.




Janczyk wielokrotnie zmieniał kluby, zmagając się przy tym ze swoimi problemami. W sumie w swojej karierze miał okazję grać między innymi dla Sandecji Nowy Sącz, Legii Warszawa, CSKA Moskwa Koronie Kielce. 37-latek wielokrotnie zmieniał kluby. Ostatnio tułał się jednak po niższych ligach.

Nowa szansa?

Ostatnią drużyną, w której występował był GKS Racibor. Portal infoilawa.pl sugeruje jednak, że może dojść do kolejnej zmiany. Tym razem napastnik miałby trafić do Jezioraka Iława.




Co prawda portal podkreślił, że dłuższa współpraca nie została jeszcze przesądzona. Janczyk miał się natomiast pojawić na treningu siłowym drużyny. Wkrótce powinno dojść jednak do pewnych decyzji i oficjalnych informacji w kwestii 37-latka.

Jeziorak na co dzień gra w warmińsko-mazurskiej IV lidze. Radzi sobie jednak dość słabo. Na 15 meczów zespół wygrał zaledwie dwukrotnie. Poza tym zanotował także dwa remisy i aż jedenaście porażek.

Tak pobito rekord frekwencji w polskiej piłce klubowej. Świetna atmosfera na Stadionie Śląskim [WIDEO]

Podczas dzisiejszego meczu I Ligi między Ruchem Chorzów a Wisłą Kraków pobito rekord frekwencji w polskiej piłce, jeśli chodzi o rozgrywki klubowe. Kibice zgromadzeni na Stadionie Śląskim stworzyli niesamowitą atmosferę.

Komplet kibiców

Dziś o 14:30 rozpoczął się mecz I Ligi między Ruchem Chorzów. Oba kluby od dłuższego czasu starały się wytworzyć niesamowitą aurę wokół tego meczu. I to się udało. Spotkanie okrzyknięto „Meczem Mistrzów”. Wydarzenie wzbudziło ogromne zainteresowanie. Ruch poinformował o komplecie kibiców na tym wydarzeniu.

Rekord

Już wczoraj Ruch Chorzów poinformował, że na mecz z Wisłą Kraków wyprzedano wszystkie możliwe bilety. Pojemność Stadionu Śląskiego wynosi 54 378 miejsc. Można zatem zakładać, że taka też frekwencja była podczas dzisiejszego meczu. A to oznacza, że pobito rekord frekwencji w polskiej piłce klubowej! Do tej pory najwyższy wynik należał do meczu Ruch Chorzów – Widzew Łódź z kwietnia 2024 roku.

Świetna atmosfera

Podczas transmisji można było zaobserwować świetną atmosferę na trybunach Stadionu Śląskiego. W mediach społecznościowych także pojawiło się wiele filmów oraz zdjęć z tego wydarzenia. Poniżej zamieszczamy część z nich.

Wyliczono szanse Legii i Jagiellonii na ćwierćfinał Ligi Konferencji! Dobra sytuacja polskich klubów

Legia i Jagiellonia poznały wczoraj swoich rywali w 1/8 finału Ligi Konferencji. Piłkarscy statystycy wyliczyli szanse polskich klubów na awans do poszczególnych faz rozgrywek. Ćwierćfinał dla obu drużyn jest bardzo realny.




Losowanie

Wczoraj odbyło się losowanie fazy pucharowej Ligi Konferencji. Ustalona już została cała drabinka aż do samego finału. Swoich rywali w 1/8 finału poznały Jagiellonia Białystok i Legia Warszawa. Polskie zespoły mogły trafić na siebie. Ostatecznie wylosowały jednak rywali z Belgii i Norwegii. Legia i Jagiellonia znajdują się teraz po obu stronach drabinki, co oznacza, że mogą na siebie trafić dopiero w finale.

Rywale Legii i Jagiellonii

W wyniku losowania Jagiellonia trafiła na Cercle Brugge. Belgowie zajęli 8. miejsce w fazie ligowej, dzięki czemu trafili bezpośrednio do 1/8 bez konieczności gry w 1/16. Z kolei Legia wylosowała Molde. Norwegowie zakończyli fazę ligową na 23. miejscu. W 1/16 z trudem pokonali irlandzkie Shamrock Rovers.

Szanse na awans

W mediach społecznościowych pojawiły się także wyliczenia szans poszczególnych drużyn na awans co ćwierćfinału Ligi Konferencji. Według profilu „Football Meets Data” Legia ma 56% szans na pokonanie Molde. Z kolei prawdopodobieństwo wygranej Jagiellonii nad Cercle Brugge ocenia się na 45%.




Szanse na półfinał

Jak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o kolejne etapy Ligi Konferencji? Na półfinał Legia ma 9% szans, a Jagiellonia 13%. Skąd większe szanse dla Jagi? A to dlatego, że Legia w półfinale potencjalnie może zmierzyć się ze zwycięzcą pary Kopenhaga-Chelsea, a Jagiellonia z lepszym z pary Real Betis-Vitoria Guimaraes.

Prawdopodobieństwo wygranej

Szanse na finał obu polskich klubów są już tylko iluzoryczne. W przypadku Legii jest to 5%, a w przypadku Jagiellonii 3%. Zwycięstwo całych rozgrywek? Legia 2%, Jagiellonia 1%. Największe szanse na wygraną w całym turniej ma Chelsea (49%).

Cyrk w Serie A. Kosta Runjaić ukarał piłkarza za… wykorzystanie rzutu karnego [WIDEO]

Do niebywałej sytuacji doszło w trakcie piątkowego meczu Serie A. Trener Udinese, Kosta Runjaić, ściągnął z boiska swojego zawodnika po tym, jak ten wykorzystał rzut karny.




W piątkowy wieczór zainaugurowano 26. kolejkę Serie A. Lecce podejmowało na własnym obiekcie Udinesie Calcio. Spotkanie zakończyło się wygraną gości. Zespół dowodzony przez Kostę Runjaicia wygrał 1:0.

To, co jednak najciekawsze, wydarzyło się w pierwszej połowie. Około 30. minuty gry Udinese otrzymało rzut karny. W szeregach zespołu Kosty Runjaicia zapanowała nerwowa atmosfera. Zawodnicy zaczęli się sprzeczać o to, kto powinien wykonać „jedenastkę”. Ostatecznie na swoim postawił Lorenzo Lucca, najlepszy strzelec Udinese w tym sezonie Serie A. I to właśnie on ostatecznie wykonał rzut karny.

Lorenzo Lucca zdołał zamienić rzut karny na bramkę. Co jednak ciekawe, żaden z jego kolegów nie pobiegł do niego, by wspólnie świętować bramkę na 1-0. To jednak nie koniec! Zachowanie 24-latka nie spodobało się nie tylko jego kolegom, ale także jego trenerowi, Koście Runjaiciowi! Szkoleniowiec postanowił niejako ukarać swojego podopiecznego i… ściągnął go z boiska! Przypomnijmy, była dopiero 36. minuta gry. Po tej zmianie Lucca zbił jednak piątkę z Runjaiciem.





TROLLNEWSY I MEMY