NEWSY I WIDEO

Czesław Michniewicz wraca do afery premiowej. „Premier dzwonił do mnie”

Czesław Michniewicz po raz kolejny poruszył temat afery premiowej. W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem ujawnił, że dzwonił do niego z przeprosinami sam premier.




Mistrzostwa Świata w Katarze kojarzą się polskim kibicom przede wszystkim z dwiema rzeczami – awansem reprezentacji Polski do fazy pucharowej oraz aferę premiową. Choć nie wiadomo, czy przypadkiem afera premiowa i jej pokłosie nie przyćmiła sukcesu polskich piłkarzy.

O aferze premiowej po Mistrzostwach Świata 2022 powiedziano już niemal wszystko. Temat ciągnął się przez wiele miesięcy, jednak od dłuższego czasu nikt go nie poruszał. Ciszę przerwał Czesław Michniewicz. Były selekcjoner reprezentacji Polski jeszcze raz poruszył ten temat, tym razem w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem na łamach RMF FM.

We wspomnianej rozmowie Czesław Michniewicz ujawnił, że po wybuchu całej afery dzwonił do niego sam Mateusz Morawiecki. Ówczesny premier miał przepraszać Michniewicza za całe zamieszanie. Morawiecki miał stwierdzić, że to przez tę aferę Michniewicz stracił pracę w reprezentacji.

– My ręki do premiera po premię nie wyciągaliśmy. To nie był nasz pomysł. To był pomysł premiera – wspomina Czesław Michniewicz.

– Premier dzwonił do mnie, gdy okazało się, że kontrakt nie zostanie przedłużony. Przepraszał mnie za to całe zamieszanie. Mówił, że ta premia wpłynęła negatywnie i przez to straciłem pracę, a on uważa, że nie powinienem – powiedział Michniewicz.





źródło: RMF FM

Kulisy zwolnienia Moreno z Rosji. Nadużywał czatu GPT. Piłkarze mieli według planu… nie spać 28 godzin

Robert Moreno został zwolniony z FK Soczi już kilka miesięcy temu. Dopiero teraz na jaw wyszły kulisty tej decyzji. Jak się okazało, Hiszpan nadużywał sztucznej inteligencji, za pomocy której miał nawet ustawiać skład.




Moreno rozpoczął prace w Rosji pod koniec 2023 roku. Z kolei we wrześniu ubiegłego roku stracił tę posadę. W tamtym momencie decyzję tłumaczono przede wszystkim słabymi wynikami, które notowała drużyna.

Nadużywanie AI

Już po kilku miesiącach ujawniono prawdziwe powody zwolnienia Moreno. Jak się okazało, Hiszpan nadużywał sztucznej inteligencji w wielu obszarach swojej pracy. Wykorzystywał czat GPT, jako jedno z głównych narzędzi w kwestii planowania sportowego i logistycznego.




Miało nawet dojść do tego, że z pomocą AI, Hiszpan ustalał wyjściowy skład. Oficjalnie potwierdził to były dyrektor FK Soczi, Andriej Orłow. Przytoczył przy tym kilka absurdalnych sytuacji.

Najbardziej kuriozalna miała miejsce podczas planowania wyjazdu do Chabarowska. Moreno miał zapewniać, że z pomocą czatu GPT plan podróży jest przygotowany. Szybko okazało się jednak, że taka rozpiska oznaczałaby dla piłkarzy brak snu przez 28 godzin. Po interwencji Orłowa zmieniono parametry w aplikacji i tym razem wszystko się zgadzało.




Moreno miał także wykorzystać AI do analizy potencjalnych transferów. Gdy Soczi zastanawiało się nad zakupem jednego napastnika spośród: Władimira Pisarskiego, Pawła Mieleszyna oraz Artura Szuszenaczewa, Hiszpan wrzucił ich dane z Wyscouta do czatu. Ten uznał, że Szuszenaczew jest najlepszym wyborem. Okazał się jednak całkiem nietrafiony.

Źródło: beinsports.com | fot. Screen – YouTube / Coaches’ Voice

Legia zainteresowana liderem rewelacji 1. Ligi! To będzie nowy napastnik Papszuna?

Legia Warszawa przygotowuje się do wznowienia rozgrywek. „Wojskowi” nadal szukają wzmocnienia linii ofensywnej. Według medialnych doniesień, klub z Łazienkowskiej ma być zainteresowany napastnikiem Pogoni Grodzisk Mazowiecki.




Marek Papszun przygotowuje Legię do powrotu po przerwie zimowej. Już w niedzielę „Wojskowi” wrócą do gry. Przy Łazienkowskiej podejmą Koronę Kielce.

Z 1. Ligi do Ekstraklasy?

Choć liga wraca już w przyszły weekend, Legia wciąż nie wzmocniła swojego potencjału ofensywnego. Nadal głównymi napastnikami w drużynie są Mileta Rajović i Antonio Colak. Do tego należy doliczyć też Nsame, jednak ten leczy kontuzję.




Według medialnych informacji, na celowniku stołecznej drużyny miał pojawić się Rafał Adamski. Napastnik Pogoni Grodzisk Mazowiecki ma za sobą świetną rundę. W 19 meczach 1. Ligi strzelił 10 goli i dołożył 11 asysty.

Na Adamskiego uwagę zwróciła masa klubów, także z zagranicy. Sytuację zawodnika mają monitorować głównie ekipy z 2. Bundesligi. Legia ma jednak przewagę w postaci bliskiej współpracy z Pogonią.

Fot. Screen – YouTube / Betclic 1 Liga

Przemysław Wiśniewski trafi do Ekstraklasy? „Sprawa jest na finiszu”

Przemysław Wiśniewski może wkrótce trafić do Ekstraklasy! Najnowsze szczegóły przekazał Mateusz Borek.




Od dłuższego czasu mówi się o potencjalnym transferze Przemysława Wiśniewskiego do PKO BP Ekstraklasy. W tym kontekście łączono Wiśniewskiego z Widzewem Łódź. I faktycznie, coś jest na rzeczy. Według Mateusza Borka sprawa jest już na finiszu. Twierdzi, że jest to już tylko kwestia kilku dni.

– Sprawa jest na finiszu. Chociaż w ostatnich godzinach lekko wyhamowała – chodzi o kwotę odstępnego. Zerka też w jego stronę kilka klubów walczących o utrzymanie w Serie A. Zgłosiło się Getafe, ale nie stać ich – przekazał Mateusz Borek.

 Myślę, że to kwestia dwóch, trzech, czterech dni i wszystko będzie dogadane. To będzie pewnie czteroletnia umowa. To byłby transferowy hit. To byłaby gigantyczna historia dodał.

Mateusz Borek ujawnił, że Wiśniewskim interesują się również inne włoskie kluby. Przeszkodą są jednak wymagania finansowe Spezii co do kwoty odstępnego. W tym kontekście Borek wymienił takie marki jak Lecce, Pisa, Fiorentina czy Cremonese.

Spezia dziś oczekuje między trzy a cztery miliony euro, ale to wciąż jest duża kwota dla włoskich klubów, które bronią się przed spadkiem. One chciałaby ściągnąć Polaka z opcją wykupu, jeśli się utrzymają w Serie A. Jednak tej opcji nie chce ani Spezia, ani piłkarz, który nie chce ryzykować, że za pół roku wróciłby do Spezii i znowu byłby w punkcie wyjścia – ujawnił Mateusz Borek.





źródło: Kanał Sportowy

Komiczna sytuacja w Turcji. Sędziowie rzucili piłką w śnieg, żeby przekonać się, że nie da się rozegrać meczu [WIDEO]

W tureckiej 3. lidze doszło wczoraj do komicznej sytuacji. Z powodu zalegającego śniegu odwołano mecz. Sędziowie do podjęcia tej decyzji potrzebowali jednak przeprowadzenia testu.




Media społecznościowe obiegła kuriozalna sytuacja z Turcji. W tamtejszej 3. lidze odwołano spotkanie z powodu śniegu, zalegającego na murawie.

Choć ewidentnie widać było, że boisko nie nadaje się do rozegrania meczu, sędziowie nie byli przekonani. Musieli samodzielnie przeprowadzić test, polegający na… rzuceniu piłką w śnieg.




Dopiero po tym, gdy futbolówka utknęła – podjęli decyzję o odwołaniu spotkania.

Bochniewicz porównał Polskę z Holandią i rozwalił. „Ku**a, jaki Feyenoord?”

Paweł Bochniewicz wrócił do Ekstraklasy. Po pięciu latach gry w Holandii, obrońca został piłkarzem Górnika Zabrze. Na antenie „Meczyków” w pewnym momencie rozbroił, mówią o Feyenoordzie.




29-latek grał w Górniku już kilka lat temu. W 2018 roku trafił do Zabrza na wypożyczenie z Udinese, natomiast półtora roku później – w ramach transferu definitywnego. Niedługo później wyjechał do Heerenveen.

„Jaki Feyenoord?”

W Holandii Bochniewicz miewał kilka bardzo dobrych okresów. Ostatnie miesiące spędził natomiast na powrocie do zdrowia po poważnej kontuzji. Kilka tygodni temu powrócił do gry po zerwaniu więzadeł.




Teraz ponownie będziemy mogli zobaczyć 29-latka na boiskach Ekstraklasy. Po ogłoszeniu powrotu Bochniewicza do Zabrza, na antenie „Meczyków” pojawiła się z nim rozmowa.

W jej trakcie defensor nie zamierzał kryć się w język. Zaznaczył, że siła holenderskich klubów jest w naszym kraju zdecydowanie zawyżana. Za przykład podał Feyenoord.

– W Holandii mówią o Feyenoordzie, że gdy wychodzi się na murawę to przez doping kibiców nogi drżą. Mówię: „ku***, jaki Feyenoord?”. W Polsce mamy takie stadiony i takich kibiców, że Feyenoord to jest nic – ocenił Bochniewicz.

Źródło: meczyki.pl | fot. Screen – YouTube / Meczyki

Lewandowski został wybrany piłkarzem roku i mówił o końcu kariery. „Nie ma co ukrywać”

Wczoraj odbył się coroczny plebiscyt Tygodnika „Piłka Nożna”. Robert Lewandowski bez zaskoczenia został wybrany Piłkarzem Roku po raz 13. w karierze. Wprost z Hiszpanii połączył się z widzami i opowiedział m.in. o swojej przyszłości.




Statuetkę na gali „Piłki Nożnej” odebrała za Lewandowskiego jego siostra. Kapitan reprezentacji Polski był w tym czasie w Barcelonie, skąd połączył się na żywo.

„Bliżej mi końca, niż dalej”

Na starcie Lewandowski przywitał się ze zgromadzoną publicznością. Podziękował za przyznaną nagrodę oraz wyróżnił trenerów, kolegów z drużyny czy rodzinę.

– Dobry wieczór Państwu. Czyli mogę powiedzieć: stary człowiek, a może. Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim za tę nagrodę. Bardzo się cieszę, wiadomo, że ta praca, którą ciągle wykonuję, pomimo mojego wieku staram się dawać to, co mam najlepszego – zaczął „Lewy”.

– Chciałbym też podziękować wszystkim trenerom, zawodnikom, osobom, które mnie wspierają na co dzień. Rodzinie – to osoby, które wiedzą, ile kosztuje wysiłku życie piłkarza, trenera, czy w ogóle funkcjonowaniu w całym środowisku piłkarskim. Że nie jest to łatwy kawałek chleba – dodał.

Lewandowski zapewnił też, że nie wie jeszcze, kiedy zakończy karierę. Ku smutku wielu kibiców zaznaczył jednak, że na pewno bliżej mu do jej końca, niż dalej. Póki co skupia się natomiast na wyzwaniach, które ma przed sobą jeszcze w bieżącym sezonie.




– Osobiście staram się cieszyć się z tego, co robię. W perspektywie czasu, lat, wiem, że kiedyś to się skończy. Nie pytajcie kiedy, bo sam nie wiem, myślę, że przyjdzie ten moment i wtedy sam będę widział, że to ten moment. Na razie mam jeszcze trochę przed sobą, przede wszystkim jutrzejszy mecz i kolejne mecze w Lidze Mistrzów, La Liga i wiadomo, marcowe baraże. Mam nadzieję, że ten sezon będzie jeszcze z takiego wysokiego topu – przyznał Lewandowski.

– Dopóki mam radość z gry i przede wszystkim fizycznie czuję się dobrze, to jestem taką osobą, że jak coś robię, to chcę to robić dobrze. I dopóki to będę robił, to będę widział w tym wszystkim sens. Ale nie ma co ukrywać, że bliżej mi końca, niż dalej. Niech inni się chwilkę wstrzymają, a przyjdzie na nich kolej – podsumował.

Fot. Screen – Polsat Sport

Ponad milion euro za gwiazdę I Ligi! Jasne stanowisko Wisły Kraków

Wisła Kraków otrzymała bardzo wysoką ofertę za swoją gwiazdę. Stanowisko klubu jest jednak jasne, a decyzja została podjęta natychmiastowo.




Według doniesień „Meczyków”, Wisła Kraków otrzymała ofertę za Angela Rodado. Propozycję transferu miał złożyć Tallares de Cordoba. Argentyński klub miał zaproponować za Rodado 1,3 miliona euro.

Jeśli Wisła zgodziłaby się na ten transfer, to byłaby to jedna z najwyższych sprzedaży w historii I Ligi. Obecny rekord, to sprzedaż Wiktora Bogacza za 2 miliony euro. Jednak według „Meczyków”, Wisła odrzuciła ofertę za Rodado.

Angel Rodado jest absolutnie największą gwiazdę I Ligi. Jesienią był kluczową postacią świetnie spisującej się Białej Gwiazdy. W 19 meczach strzelił 17 bramek i jest zdecydowanie najlepszy strzelcem zaplecza Ekstraklasy.





źródło: Meczyki

Jan Tomaszewski kontrowersyjnie o Hansim Flicku. „On musi, powtarzam, musi wygrać Ligę Mistrzów”

Jan Tomaszewski skomentował obecną sytuację w FC Barcelonie. Zdaniem byłego reprezentanta Polski, Hansi Flick musi wygrać w tym sezonie Ligę Mistrzów.




W tym sezonie FC Barcelona radzi sobie całkiem nieźle. Po 20 rozegranych meczach w LaLiga FC Barcelona jest liderem całych rozgrywek. Po 7 kolejkach Ligi Mistrzów Barca jest 9. w tabeli fazy ligowej i wystarczy jej zwycięstwo w ostatnim meczu, by awansować do 1/8 finału. Ponadto podopieczni Hansiego Flicka awansowali już do ćwierćfinału Pucharu Hiszpanii oraz wygrali Superpuchar Hiszpanii.

Tomaszewski ostro o Barcelonie

Na łamach Super Expresu sytuację FC Barcelony skomentował Jan Tomaszewski. Były reprezentant Polski nie przebierał w słowach i bardzo krytycznie ocenił postawę Katalończyków w obecnym sezonie. Najbardziej oberwało się Hansiemu Flickowi, którego Tomaszewski obwinia za „zajechanie” drużyny.

– Oni po prostu są zajechani. Flick robi dobrą minę do złej gry. Ma samograj, który niestety gra na 40-50% swoich możliwości. Proszę sobie przypomnieć, 9 zawodników było kontuzjowanych, ale nie w bezpośrednim starciu, tylko po prostu nie wytrzymywali – ocenił Jan Tomaszewski.




Obowiązek wygrania Ligi Mistrzów

Zdaniem Jana Tomaszewskiego obowiązkiem FC Barcelony dowodzonej przez Hansiego Flicka jest wygranie Ligi Mistrzów. Stwierdził, że niemiecki szkoleniowiec nie nadaje się do Blaugrany a ze swoich podopiecznych zrobił „pół-zawodników”.

– On musi, powtarzam, musi wygrać Ligę Mistrzów. Jeśli nie wygra, to powinni go wychusteczkować, bo on się po prostu do tej drużyny nie nadaje. On z nich zrobił po prostu pół-zawodników – skomentował Jan Tomaszewski.

30 milionów złotych dla Śląska Wrocław! Ochotnicze Straże Pożarne dostaną 375 razy mniej

Śląsk Wrocław ma otrzymać 30 milionów złotych ze środków publicznych. Dla przykładu Ochotnicze Straże Pożarną mają otrzymać 0,3% tej kwoty.




W zeszłym sezonie Śląsk Wrocław pożegnał się z PKO BP Ekstraklasą. Obecnie Wojskowi występują na poziomie I Ligi. Po rundzie jesiennej Śląsk zajmuje 7. miejsce w ligowej tabeli. Do miejsca dającego bezpośredni awans Śląsk traci 4 punkty.

Wiosną Śląsk z pewnością będzie walczył o awans do Ekstraklasy. Może im w tym pomóc dofinansowanie z miejskich funduszy. Jak podał Marcin Torz, Śląsk ma otrzymać od miasta 30 milionów złotych! Zdaniem dziennikarza, środki te mają oznaczać wzmocnienia jeszcze w trakcie tego okna transferowego.

30 milionów złotych to gigantyczna kasa jak na warunki polskiego klubu, szczególnie takiego, który nawet nie występuję w Ekstraklasie. Jak prezentują się inne dofinansowania Miasta Wrocław? Przykładowe przedstawił na Twitterze Karol Michalak. Różnice są kolosalne. Z jego wpisu wynika, że Ochotnicze Straże Pożarne mają otrzymać 80 tysięcy złotych, a pomoc socjalna dla uczniów ma wynieść 26 tysięcy złotych. Nieco więcej mają otrzymać schroniska dla zwierząt (7 milionów złotych), jednak wciąż jest to zdecydowanie mniej niż Śląsk.




Kolejna kontuzja w reprezentacji Szwecji! Rosną problemy potencjalnych rywali Polaków w finale baraży

Reprezentacja Szwecji może powoli zacząć się martwić marcowymi barażami. Portal fotbollskanalen.se przekazał, że kolejny kadrowicz doznał kontuzji. Tym razem mowa o zawodniku Tottenhamu, Lucasie Bergvallu.




Szwecja ma za sobą katastrofalne eliminacje do mistrzostw świata. Na sześć meczów nie wygrali żadnego. Zdobyli przy tym zaledwie dwa punkty. W grupie mieli z kolei Szwajcarię, Kosowo oraz Słowenię, czyli rywali na dość zbliżonym poziomie.

Zdziesiątkowani

Tylko dzięki wynikom w Lidze Narodów, Szwedzi zapewnili sobie ostatnią szansę na awans na mundial. W marcu przystąpią do meczów barażowych. Pierwszym rywalem będzie Ukraina, natomiast dalej czekać będzie ktoś z dwójki Polska – Albania.




Portal fotbollskanalen.se podaje natomiast, że wątpliwe wydaje się, aby w barażach wystąpił Lucas Bergvall. Piłkarz Tottenhamu doznał kontuzji, która wyklucza go z gry nawet na trzy miesiące.

Warto zaznaczyć, że to nie jedyny piłkarz, którego występ stoi pod znakiem zapytania. Od dawna kontuzję leczy również Dejan Kulusevski. Dodatkowo, dość pechowo, urazu doznał także Aleksander Isak.

Jakub Kiwior podsumował debiut Pietuszewskiego w Porto. „Nie pokazał jeszcze wszystkiego”

Oskar Pietuszewski ledwie został ogłoszony zawodnikiem FC Porto, a już otrzymał okazję do debiutu. Skrzętnie ją wykorzystał, bo kibice byli nim zachwyceni. Jakub Kiwior przekonuje, że jego młodszy kolega nie pokazał jeszcze pełni możliwości.




Na początku stycznia końca dobiegła saga związana z Pietuszewskim. 17-latek ostatecznie odszedł z Jagiellonii za 8-9 mln euro (+bonusy). Wybrał FC Porto, więc wydawało się, że na debiut będzie musiał trochę poczekać.

„Nie pokazał wszystkiego”

Francesco Farioli postanowił jednak zaskoczyć. Postanowił dać Pietuszewskiemu szansę w miniony weekend przeciwko Victorii Guimaraes. Wprowadził 17-latka w 73. minucie, a ten odwdzięczył się wywalczonym rzutem karnym, który dał Porto zwycięstwo.




Kolejne rajdy Pietuszewskiego zaowocowały dodatkowo wyrzuceniem jednego z rywali z boiska. Za faul na Polaku drugą żółtą kartkę otrzymał Telmo Arcanjo. Jakub Kiwior w rozmowie z „A Bola” przekonuje, że to ledwie cząstką umiejętności nastolatka.

– Debiut Oskara był fantastyczny. A nie pokazał jeszcze wszystkiego, co potrafi. W kolejnych meczach będzie miał więcej czasu, aby się zaprezentować – uważa Kiwior.

Pietuszewski na pewno nie zagra w czwartkowym meczu Porto z Victorią Pilzno. 17-latek nie został zgłoszony do rozgrywek Ligi Europy.

Wspólnie przeciwko rakowi. Świetna akcja Slavii Praga i FC Barcelony

Przy okazji meczu w Lidze Mistrzów, FC Barcelona oraz Slavia Praga przygotowały specjalną akcję charytatywną. Jej celem ma być wsparcie osób walczących z rakiem.




W środowy wieczór Slavia Praga podejmie na własnym terenie FC Barcelonę. Obie drużyny zmierzą się ze sobą w ramach meczu 7. kolejki fazy zasadniczej Ligi Mistrzów. Po 6 meczach Slavia ma 3 punkty, a Barca 10.

Przed środowym meczem Slavia Praga opublikowała specjalny spot. Jego głównymi postaciami byli dwaj chłopcy chorzy na raka. Obaj spotkają się z zawodnikami oraz przedstawicielami obu klubów przy okazji środowego spotkania. Celem całej akcji jest dodanie otuchy wszystkich osobom chorującym na raka. W oficjalnym komunikacie Slavii czytamy również, że oba kluby opierają się na tych samych wartościach i przekonaniach – że piłka nożna ma siłę wykraczającą poza sport i może wywierać realny wpływ społeczny.

– Ponieważ rak nie wybiera. Mecz Slavii z Barceloną nie będzie tylko kwestią wyniku na boisku. Będzie równie dotyczył nadziei, solidarności i siły wspólnego przesłania. Będzie dotyczył futbolu stającego po stronie najbardziej bezbronnych – przekazała Slavia Praga.





źródło: Slavia Praga

Jagiellonia znalazła nowego napastnika. Wcześniej chciały go Raków i Legia

Jagiellonia chce ściągnąć nowego napastnika. Według portalu meczyki.pl, działaczom wpadł w oko piłkarz Realu Zaragoza. Niedawno starał się o niego także Raków Częstochowa.




„Duma Podlasia” niedawno była blisko pozyskania Keyana Vareli. Skrzydłowy Servette Genewa miał zastąpić w Białymstoku Oskara Pietuszewskiego. W związku z trudną przeszłością zawodnika, zdecydowano się jednak zerwać negocjacje.

Nowy napastnik

To nie sprawiło, że Jagiellonia przestała szukać wzmocnień ofensywy. Według portalu meczyki.pl, na oku działaczy znalazł się Samed Bazdar. 21-latek jest napastnikiem Realu Zaragoza, w dodatku dobrze znany na polskim rynku.




Wcześniej Bazdarem interesowali się Raków Częstochowa oraz Legia Warszawa. Pierwsza z ekip mocno zabiegała o jego transfer. Tomasz Włodarczyk informuje, że jeśli nie dojdzie do niczego zaskakującego – napastnik trafi do drużyny Adriana Siemieńca.

– Są już sprawdzane dokumenty, a piłkarzowi kupiono bilet do Turcji, gdzie Jagiellonia szykuje się do powrotu rozgrywek ligowych. Jeżeli wszystko będzie w porządku, Bazdar od razu dołączy do nowego zespołu. 21-latek ma pojawić się w Belek jeszcze środowego wieczora – czytamy na portalu meczyki.pl.

Bośniak gra Saragossie od lipca 2024 roku. W bieżącym sezonie strzelił jednego gola oraz dołożył jedną asystę w dziewięciu meczach.

Źródło: meczyki.pl | fot. Screen – TikTok / Partizan Belgrad

Przemysław Wiśniewski zdecydował ws. transferu do Widzewa Łódź!

Przemysław Wiśniewski był łączony z powrotem do Ekstraklasy i transferem do Widzewa Łódź. Jak przekazał Dariusz Adamczuk – tak się jednak nie stanie. Reprezentant Polski zdecydował o kontynuowaniu zagranicznej kariery.




Widzew, podobnie jak latem, jest aktywny w czasie zimowego okna transferowego. Ogłoszono już choćby ściągnięcie Bartłomieja Drągowskiego. Obok niego do Łodzi miał trafić także inny reprezentant Polski – Przemysław Wiśniewski.

Wybrał zagranicę

27-latek obecnie gra w Spezii, gdzie walczy o utrzymanie w Serie B. Defensor zyskał sympatię kibiców po udanym debiucie w reprezentacji Polski. Jan Urban postawił na niego już na samym początku swojej kadencji.




Niedawno w mediach pojawiły się informacje, że Wiśniewskim mocno zainteresował się Widzew Łódź. Okazuje się jednak, że do takiego ruchu na pewno nie dojdzie. 27-latek nie ma zamiaru wracać jeszcze do Ekstraklasy, co jasno zakomunikował Dariusz Adamczyk.

– Ciężki temat. Jest stoperem reprezentacji Polski, który chce kontynuować karierę za granicą. Powroty do Polski, przynajmniej w tym oknie, to nie są łatwe tematy – zaznaczył działacz dla „Przeglądu Sportowego Onet”.


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.