NEWSY I WIDEO

Nagrano zachowanie Lewandowskiego wobec Viniciusa. Komiczna sytuacja po El Clasico [WIDEO]

Kamery nagrały zachowanie Roberta Lewandowski wobec Viniciusa, po wygranej FC Barcelony w finale Superpucharu Hiszpanii. Polak potraktował rywala w rozbrajający sposób.




W niedzielę odbyło się El Clasico w finale Superpuchar Hiszpanii. Trofeum wpadło w ręce FC Barcelony. Blaugrana wygrała z Realem Madryt 3-2. Jednego z goli zdobył Robert Lewandowski.

Wyciągnięty za ucho

Emocji nie brakowało na murawie zarówno w trakcie meczu, jak i po jego zakończeniu. W transmisji telewizyjnej zabrakło jednak sytuacji, z której nagranie opublikowano w mediach społecznościowych.




Widać na nim spięcie między Viniciusem i Raphinhą. Obok Brazylijczyków znalazł się Robert Lewandowski, który postanowił zainterweniować. Polak odciągnął gwiazdora „Królewskich” od kolegi z zespołu… pociągając go za ucho.

Vini spojrzał na Lewandowskiego pretensjonalnym wzrokiem. Konflikt jednak nie eskalował. Wręcz przeciwnie, Brazylijczyk zrezygnował z dalszych przepychanek i ostatecznie odszedł od graczy Barcelony.

Strzelił w tym sezonie 25 goli – trafi do Legii? Marek Papszun może otrzymać bramkostrzelnego napastnika

Legia Warszawa zbroi się przed wznowieniem rozgrywek. Na celowniku „Wojskowych” znalazł się nowy napastnik. W bieżącym sezonie strzelił 25 goli.




Legia odbyła póki co dwa sparingi. W pierwszym pokonała 3-2 Pogoń Grodzisk Mazowiecki, a ostatnio zremisowała z Puskas Academy (1-1).

Nowy snajper

Były to także pierwsze mecze Marka Papszuna, jako trenera ekipy z Łazienkowskiej. Szkoleniowiec miał już okazję przyjrzeć się składowi i powoli szykuje drużynę na wznowienie rozgrywek Ekstraklasy. Być może otrzyma bramkostrzelnego napastnika.




Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl podał, że Legia interesuje się Franko Kovaceviciem. Chorwat rozgrywa świetny sezon w barwach NK Celje. Wystąpił w 28 meczach i strzelił w nich aż 25 goli.

– Legia faktycznie interesuje się tym zawodnikiem NK Celje. W tym sezonie ma znakomite statystyki, rozegrał już 28 meczów i zdobył 25 bramek. Jest to piłkarz, który wzbudza zainteresowanie w naszym regionie. Lista klubów, które go obserwują, jest bardzo długa – opisał sytuację Włodarczyk.

Źródło: meczyki.pl

Kulisy zwolnienia Xabiego Alonso. „Niektórzy piłkarze świętowali”

W mediach społecznościowych pojawiają się kolejne informacje ws. odejścia Xabiego Alonso z Realu Madryt. Według niektórych doniesień, część piłkarzy miała się cieszyć z odejścia Hiszpana.




W niedzielę Real Madryt poległ w finale Superpucharu Hiszpanii z FC Barceloną (2:3). Dzień po tym meczu ogłoszono odejście Xabiego Alonso. Według klubowego komunikatu obie strony rozstały się za porozumieniem stron. W kolejnych godzinach zaczęły się jednak pojawiać plotki, jakoby Alonso miał jednak zostać zwolniony przez władze Królewskich.

Z każdą godziną w mediach pojawia się coraz więcej ciekawych informacji odnośnie odejścia Xabiego Alonso. Jedna z nich podana przez Edu Aguirre mówi, że niektórzy piłkarze mieli świętować odejście z klubu hiszpańskiego trenera. Części piłkarzy miał nie podobać się sztab Alonso.




Inną ciekawą rzecz przekazali dziennikarze The Athletic. Według ich doniesień Xabi Alonso został zwolniony. Zarząd miał być niezadowolony z wyników, wizerunku drużyny oraz atmosfery wewnątrz zespołu. Redakcja The Athletic potwierdza niejako doniesienia Edu Aguirre, pisząc, że kilku zawodników nie było zadowolonych z zarządzania drużynom przez Alonso.

Papszun czyści szatnię Legii! Osobiście potwierdził skreślenie piłkarza

Marek Papszun przygotowuje się do startu rundy wiosennej Ekstraklasy w roli trenera Legii Warszawa. Szkoleniowiec rozpoczął porządki kadrowe. Potwierdził, że zgodę na poszukiwania nowego klubu otrzymał Claude Goncalves.




Tuż przed zakończeniem pierwszej części sezonu zakończyła się saga transferowa z Markiem Papszunem. Oficjalnie dopiero po jej zakończeniu rozstał się z Rakowem na rzecz Legii. Obecnie szykuje się do wznowienia rozgrywek, już przy Łazienkowskiej.

Skreślony

Legia ma za sobą kontrolny mecz z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. W sparingu zaledwie kilka minut otrzymał Claude Goncalves. Wygląda jednak na to, że Portugalczyk więcej dla „Wojskowych” nie zagra.




Sam Papszun potwierdził, że pomocnik otrzymał zgodę na poszukiwanie nowego klubu na własną rękę. Dał tym samym jasno do zrozumienia, że nie widzi dla niego miejsca w swojej układance.

– Właściwie wszyscy grają po równo, oprócz Claude’a Goncalvesa. Jego sytuacja jest trudna, bo mamy nadmiar środkowych pomocników i na dziś niełatwo będzie mu wywalczyć miejsce w składzie – cytuje Papszun portal legia.net.

– Mówiłem już o tym, że rywalizujemy na jednym froncie i na pewnych pozycjach jest za dużo zawodników, tym bardziej, że troszkę zmieniliśmy system i funkcjonowanie pewnych graczy na boisku. Claude ma wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu – dodał.

Goncalves trafił do Legii przed startem sezonu 2024/25 z Łudogorca. Podpisał trzyletni kontrakt i wiązano z nim wówczas duże nadzieje. Ostatecznie kompletnie ich nie spełnił. W ostatnim czasie coraz bardziej okopywał się w roli rezerwowego.

Szczegółowe wyniki głosowania na sportowca w roku w Polsce. Niespodziewana deklasacja

W miniony weekend poznaliśmy polskiego sportowca roku w plebiscycie organizowanym przez Przegląd Sportowy. Zwyciężczyni niepodziewanie zdeklasowała resztę stawki.

W sobotę odbyła się Gala Mistrzów Sportu organizowana przez Przegląd Sportowy. W trakcie wydarzenia poznaliśmy rozstrzygnięcia w plebiscycie na sportowca 2025 roku w Polsce. Po złoto sięgnęła Klaudia Zwolińska. Podium uzupełnili Iga Świątek oraz Wilfredo Leon. Na pozostałych miejscach w TOP 10 byli kolejno: Bartosz Zmarzlik, Robert Kubica, Maria Żodzik, Robert Lewandowski, Mateusz Ponitka, Aleksandra Mirosław i Miko Marczyk.





W poniedziałek na swoim koncie w mediach społecznościowych szczegółowe wyniki przedstawił Paweł Wołosik z Przeglądu Sportowego. Jak się okazuje, Klaudia Zwolińska wygrała z dużą przewagą, a już samo jej zwycięstwo dla wielu było niespodzianką. Różnica między pierwszym a drugim miejscem wyniosła ponad 100 tysięcy głosów. Ciekawie wygląda również sytuacja na miejscach 5-7, gdzie trzech zawodników zmieściło się w przedziale niespełna 400 głosów.

Wyniki Plebiscytu Przeglądu Sportowego:

  1. Klaudia Zwolińska – 442 735 głosów
  2. Iga Świątek – 346 491
  3. Wilfredo Leon – 323 081
  4. Bartosz Zmarzlik – 322 685
  5. Robert Kubica – 294 422
  6. Maria Żodzik – 294 370
  7. Rober Lewandowski 294 058
  8. Mateusz Ponitka – 286 958
  9. Aleksandra Mirosław – 274 179
  10. Miko Marczyk – 273 519

Grosicki podjął decyzję ws. przyszłości w Pogoni! Ważna informacja dla kibiców

Kamil Grosicki nie ma dość. Według informacji Mateusza Borka, kapitan Pogoni chce zostać na dłużej w Pogoni. Ma tym samym podpisać nowy kontrakt.




W 2021 roku Kamil Grosicki zdecydował się na długo wyczekiwany powrót do Ekstraklasy. Ponownie został piłkarzem Pogoni Szczecin. Obecnie 37-latek pełni rolę kapitana „Portowców” oraz potwierdza formę na boisku.

Nie ma dość!

W bieżącym sezonie „Grosik” rozegrał 20 meczów, w których strzelił siedem goli i dołożył cztery asysty. Nic dziwnego, że działacze Pogoni chcieli przedłużyć, wygasający w czerwcu kontrakt zawodnika.

Początkowo negocjacje jednak przebiegały kiepsko. Grosicki miał zażądać podwyżki, co spotkało się z odmową. Nie doprowadziło to jednak do załamania rozmów.




Mateusz Borek z „Kanału Sportowego” poinformował, że strony najwidoczniej doszły do porozumienia. Kapitan Pogoni ma niebawem podpisać nową umowę, obowiązująca na półtora roku, z opcją przedłużenia o kolejny rok.

Kibic chciał ratować Barcelonę z własnej kieszeni. Dał Laporcie pieniądze na transfery [WIDEO]

Finanse FC Barcelony wciąż budzą niepokój, a skala problemów jest tak duża, że do akcji wkroczyli nawet kibice. Jeden z fanów próbował wręczyć Joanowi Laporcie gotówkę na transfery.

Laporta nie chciał kasy na wzmocnienia

Sytuacja finansowa FC Barcelony pozostaje daleka od stabilności, ale w klubie liczą na stopniową poprawę. Letnie okno transferowe było tego najlepszym dowodem, ponieważ mistrz Hiszpanii wydał na wzmocnienia zaledwie 27 milionów euro. Do zespołu dołączyli Joan Garcia oraz Marcus Rashford, jednak Anglik trafił na Camp Nou tylko na zasadzie wypożyczenia z Manchesteru United.

W Barcelonie nie ukrywają, że ruchów kadrowych mogłoby być więcej, ale ograniczenia budżetowe skutecznie hamują zapędy działaczy. Klub nie może pozwolić sobie na transferowe szaleństwo, ponieważ w kasie wciąż brakuje środków.

Problemy są na tyle widoczne, że do sieci trafiło nagranie z niecodzienną sceną. Jeden z kibiców Barcelony próbował wręczyć Joanowi Laporcie kilka banknotów, ponieważ chciał pomóc w zakupie nowych piłkarzy. Prezes klubu zareagował natychmiast, podziękował za gest, ale zdecydowanie odmówił.

– Wiem, że w Barcelonie macie kłopoty z pieniędzmi, ale mam nadzieję, że sytuacja szybko się poprawi i będziecie mieć ich więcej. I chcę ci to dać na nowe transfery. Proszę, weź – powiedział fan.

– Jesteś bardzo uprzejmy, ale nie mogę tego przyjąć. Dziękuję ci bardzo – odpowiedział Laporta.

Źródło: X, Meczyki.pl

Fabiański zdecydowany ws. „jedynki” reprezentacji! Wskazał, na kogo powinien postawić Jan Urban

Łukasz Fabiański nie ma wątpliwości, kto powinien być nową „jedynką” reprezentacji Polski. Zdaniem byłego bramkarza reprezentacji Polski, Jan Urban powinien postawić na Łukasza Skorupskiego.




Fabiański przez lata rywalizował o miano pierwszego bramkarza kadry z Wojciechem Szczęsnym. Zazwyczaj przegrywał, jednak gdy już dostawał szansę – nie zawodził. „Fabian” wszedł do bramki między innymi na Euro 2016, gdzie wielokrotnie ratował naszą reprezentację.

Kto „jedynką”?

Obecnie ani Fabiański, ani Szczęsny nie są już w reprezentacji. Na ten moment nie wyklarował się jednak ich jednoznaczny następca. Rywalizacja głównie odbywa się między Łukaszem Skorupskim i Kamilem Grabarą.




W rozmowie z „TVP Sport”, Fabiański został zapytany o to, kto powinien być pierwszym wyborem Jana Urbana. Były bramkarz uznał, że na miejsce w bramce zasługuje jego imiennik – Łukasz Skorupski.

Był chyba jeszcze bardziej cierpliwy ode mnie, długo czekał na prawdziwą szansę i świetnie ją wykorzystał. Mam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia i będzie gotowy na barażeocenił.

Uważam, że kadra jest w bezpiecznych dłoniach i nie mamy problemu na tej pozycji. Kiedy w kadrze byłem ja i Wojtek rola „jedynki” i „dwójki” z reguły też była otwarta. Jedynie przy okazji wielkich imprez były podejmowane decyzje w tej kwestii, natomiast w trakcie eliminacji sporo się działo na tej pozycji. To było napędzanie rywalizacji, dzięki której podnosiliśmy swoje umiejętnościdodał.

Dziś też mamy bardzo dobrych bramkarzy. W marcu czekają nas baraże i jestem przekonany, że bramkarz – obojętnie, kto nim nie będzie – stanie na wysokości zadaniapodsumował Fabiański.

Źródło: TVP Sport.

Majdan w ulicznej awanturze. Starł się z rowerowym aktywistą [WIDEO]

Radosław Majdan znalazł się na ustach opinii publicznej po nagraniu z warszawskiej ulicy Konstancińskiej, które obiegło internet. Były piłkarz wdaje się tam w ostrą wymianę zdań z aktywistą prowadzącym kanał „Samochodoza”.

Rower kontra SUV

Radosław Majdan został jednym z bohaterów filmu opublikowanego na kanale „Samochodoza”. Materiał pokazuje ostrą konfrontację przy ulicy Konstancińskiej w Warszawie. Kanał prowadzi Wojciech Galeński, który dokumentuje nieprawidłowe parkowanie.

Skupia się na kierowcach, którzy łamią przepisy, jednak często reagują agresją, gdy ktoś zwraca im uwagę. Autor określa to zjawisko jako uzależnienie od samochodu, dlatego nagrania mają pokazywać objawy i metody leczenia objawowego.

W najnowszym filmie Galeński poruszał się na rowerze, a według jego relacji Majdan zaparkował w miejscu niedozwolonym, utrudniając przejazd. Aktywista złożył więc lusterka w samochodzie byłego piłkarza oraz w aucie innej kobiety, ponieważ tak reaguje, gdy widzi złamane przepisy. Ta czynność wywołała gwałtowną reakcję, a słowna potyczka szybko przerodziła się w serię wulgarnych okrzyków.

– Dawaj k**wa policję, niech frajer k**wa płaci – słychać z ust Majdana.

– To nie pierwszy raz, to nie pierwszy k**wa raz. Tu jest k** szkoła. Poje** cię? – krzyczała kobieta, która awanturowała się jeszcze bardziej.

– Jesteś k*** zje***nym łbem? Jeszcze nagrywa… zobacz k**wa, co za… – dodawał były bramkarz.

– K**wa, debil je**ny. I się śmieje k**wa, dalej, śmiej się kut*** jeb*** – odpowiadała kobieta.

Autor nagrania podkreślił, że kobieta nie była żoną Majdana, a sam nie rozpoznał znanego piłkarza, ponieważ nie interesuje się piłką. To o tyle istotne, że w materiale nie ma śladu celowego ataku na celebrytę, lecz to zwykła uliczna sprzeczka.

W drugiej części filmu Galeński wrócił na Konstancińską i wyjaśnił swoje zachowanie. Tłumaczył, że ulica jest jednokierunkowa, ale nie dotyczy to rowerów, dlatego ma prawo jechać pod prąd. Dodał też, że zaparkowane auta utrudniają przejazd, ponieważ rowerzysta musi przeciskać się między samochodami i nadjeżdżającymi pojazdami.

Źródło: Samochodoza, Weszło

Maurizio Sarri otrzymał piłkarza, którego nawet nie zna. „Nie wiem, co powiedzieć”

Lazio Rzym sprowadziło nowego zawodnika. Jak się jednak okazuje, o piłkarzu nic nie wie trener tego klubu.




Lazio wykorzystuje zimowe okno transferowe. W styczniu do rzymskiego klubu trafiło już 2 zawodników. Pierwszym z nich jest Kenneth Taylor z Ajaxu, za którego Lazio zapłaciło blisko 17 milionów euro. Drugim wzmocnieniem jest Petar Ratkov, który trafił z RB Salzburg za 13 milionów euro.

Na temat transferu Petara Ratkova wypowiedział się Maurizio Sarri. Włoski szkoleniowiec przyznał, że nie wie za wiele o Ratkovie. Dodał jednak, że to normalne zjawisko, gdyż po prostu nie ma czasu na oglądanie ligi austriackiej.

– Nie znam tego zawodnika. Inni ludzie pracujący w tym klubie prawdopodobnie znają go lepiej niż ja. Ale szczerze mówiąc, nie wiem, co o nim powiedzieć – skomentował Maurizio Sarri.

– Nie znam go i to normalne, bo nie mam czasu na oglądanie ligi austriackiej. To nie przypadek, że kluby mają 7 czy 8 skautów, którzy śledzą rozgrywki; w Chelsea było ich 30 – wyjaśnił włoski szkoleniowiec.




Ouma nie poleci z Lechem na obóz w ZEA! Wiadomo, czym podpadł

Lech Poznań 11 stycznia rozpocznie obóz przygotowawczy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Z drużyną nie poleci Timothy Ouma. Portal sportowy-poznan.pl wyjaśnił powody odsunięcia Kenijczyka.




Ekstraklasa powróci 30 stycznia. Polskie drużyny szykują się do wznowienia rozgrywek na obozach przygotowawczych. Część z nich wyleci w tym celu poza granice naszego kraju.

Dyscyplinarka

Lwia część ekstraklasowej śmietanki wybrała, jak niemal co roku, Turcję. Wyłamał się między innymi Lech Poznań. Drużyna „Kolejorza” wyleci 11 stycznia do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zabraknie jednak Timothy’ego Oumy, o czym poinformował Niels Frederiksen.

– Z naszymi rezerwami ćwiczyć będzie również Timothy Ouma. Zachował się niezgodnie z zasadami panującymi w drużynie, dlatego postanowiliśmy nie włączać go do kadry na obóz w Abu Zabi. Zostanie w kraju i będzie przygotowywał się do rundy wiosennej z rezerwami i tylko od jego postawy zależy, jaka przyszłość czeka go w naszym pierwszym zespole – oznajmił szkoleniowiec Lecha.

O powodach takiej decyzji poinformował portal sportowy-poznan.pl. Według ustaleń, problemem były spóźnienia piłkarza. Ouma nie po raz pierwszy nie stawił się w klubie w wyznaczonym terminie.




– Problemem były spóźnienia zawodnika oraz zbyt późny powrót do klubu po przerwie urlopowej. Przypomnijmy, że piłkarze Lecha mieli stawić się w klubie 6 stycznia. Timothy Ouma nie pojawił się jednak w wyznaczonym terminie i co istotne, nie informował na początku o swojej nieobecności. Według naszych informacji Kenijczyk miał zameldować się w Poznaniu dopiero w piątek, 9 stycznia. Tego dnia trenował indywidualnie na siłowni, a nie z resztą zespołu – czytamy.

Kenijczyk trafił do Lecha minionego lata w ramach wypożyczenia ze Slavii Praga. Do tej pory zanotował 24 występy. Na koncie nie ma jednak ani gola, ani asysty.

Źródło: sportowy-poznan.pl

Agent Pietuszewskiego potwierdza! Były rozmowy z FC Barceloną

Agent Oskara Pietuszewskiego potwierdził, że w sprawie 17-latka były prowadzone rozmowy z FC Barceloną. Katalończycy mieli obserwować i oglądać polskiego zawodnika.




Kilkutygodniowa saga z Oskarem Pietuszewskim przed kilkoma dniami dobiegła końca. Jeden z największych – o ile nie największy – talent w polskiej piłce wybrał klub, w którym będzie kontynuował swoją karierę. 17-latek postawił na FC Porto. Portugalczycy zapłacili za Polaka około 10 milionów euro.

Pietuszewski był obserwowany przez wiele klubów. W mediach co i rusz pojawiały się nazwy topowych marek w Europie. Nic w tym dziwnego, wszak rzadko kiedy 17-letni zawodnik odgrywa tak znaczącą rolę w relatywnie silnej lidze, jaką jest Ekstraklasa.

W pewnym momencie w mediach pojawiła się nawet informacja o zainteresowaniu ze strony FC Barcelona. Jak się okazuje, te plotki nie były wyssane z palca. Zainteresowania Barcy potwierdził agent Pietuszewskiego, Mariusz Piekarski, na łamach „Meczyków”.

– Mamy bezpośredni kontakt do Deco i szefa skautingu. Nie będę ukrywał, że gdzieś na początku października rozmawialiśmy bezpośrednio z Barceloną – potwierdził Mariusz Piekarski.

– Byliśmy w kontakcie, Oskar był na liście, oglądali go i tak dalej. Ale od tego jest jeszcze daleka droga do transferu, bo klubów na takim etapie było mnóstwo – uzupełnił agent Pietuszewskiego.





źródło: Meczyki

Xabi Alonso skomentował zachowanie Diego Simeone w kierunku Viniciusa. „To nieakceptowalne”

Minione derby Madrytu wciąż budzą wielkie emocje. Uwaga głównie skupia się na spięciu między Diego Simeone a Viniciusem. Zachowanie trenera Atletico ostro skomentował Xabi Alonso.




Simeone przez cały mecz próbował wytrącić gwiazdora Realu z równowagi. Krytyczny moment nadszedł, gdy Vini schodził z boiska. Próbował ruszyć w kierunku trenera rywali, ale sytuację udało się jakoś uspokoić.

„Nie spodobało mi się to”

Viniciusa rozwścieczyły słowa, które w jego kierunku wykrzykiwał Simeone. Argentyńczyk sugerował, że kibice mają go dość.

– Vini, Vini, posłuchaj tłumu! Buczą na Ciebie, posłuchaj! – krzyczał Simeone.

Zachowanie trenera Atletico nie spodobało się Xabiemu Alonso. W dosadnych słowach odniósł się do niego na pomeczowej konferencji.




– Słyszałem, co Simeone powiedział Viniemu i nie spodobało mi się to. Nie możesz tak mówić, niektóre rzeczy przekraczają granice. On nie może tak mówić do moich piłkarzy, to nieakceptowalne – podkreślił Alonso.

Simeone podsumował spięcie z Viniciusem. „Co dzieje się na boisku, zostaje na boisku”

W miniony czwartek w Superpucharze Hiszpanii odbyły się derby Madrytu. Jak zwykle, emocji w nich nie zabrakło. Doszło między innymi do spięcia Diego Simeone z Viniciusem, co trener komentował po meczu.




Real Madryt wyeliminował wczoraj Atletico z Superpucharu Hiszpanii i awansował do finału, gdzie zmierzy się z FC Barceloną. Od samego początku derbów emocji nie brakowało. Przez całe spotkanie Diego Simeone próbował wyprowadzić z równowagi Viniciusa.

„Co się działo na boisku, zostaje na boisku”

Szkoleniowiec Atletico wykrzykiwał w stronę gwiazdora Realu różne rzeczy. Doszło nawet do tego, że Brazylijczyk ruszył w stronę Simeone, gdy schodził z boiska.




Sytuacja została opanowana, ale wciąż budziła ogromne emocje. Argentyńczyk był pytany o spięcie na konferencji prasowej. Nie chciał jednak roztrząsać tego, co działo się na murawie.

– Nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie. Od początku mojej kariery piłkarskiej powtarzam, że to, co dzieje się na boisku, zostaje na boisku – stwierdził Simeone.

– Mam ogromny szacunek dla Daniego Carvajala i wszystkich piłkarzy Realu Madryt. Wyraźnie powiedziałem mu, jak to wygląda z zewnątrz – dodał.

Robert Podoliński ostro o obcokrajowcach w Polsce: „To jest mój kraj, będziesz funkcjonował tak, jak mi się podoba”

Robert Podoliński udzielił wywiadu na łamach Weszło. Były trener, a obecnie telewizyjny ekspert, poruszył kwestię obcokrajowców, pracujących w naszym kraju.

W przeszłości Robert Podoliński przez wiele lat pracował w polskiej piłce jak trener. Był w takich klubach jak Radomiak, Podbeskidzie czy Cracovia. Od wielu lat pracuje on już jednak tylko w telewizji, gdzie występuje jako ekspert.

Od dłuższego czasu Robert Podoliński jest kojarzony przez kibiców jako osoba promującą polskich piłkarzy i polskich trenerów. Wśród kibiców na ten moment zaczęły pojawiać się wręcz memy. Jeśli jednak pojawiają się w polskiej lidze obcokrajowcy, to Podoliński szybko wymaga od nich mówienia w języku polskim. O swoim podejściu do tych kwestii wypowiedział się w ostatnim wywiadzie na łamach Weszło. W swojej wypowiedzi Podoliński nie mówi tylko o piłkarzach, ale również o innych obcokrajowcach pracujących w naszym kraju.

– Jako Polak, płacący w złotówkach piłkarzom tu za pracę, nie mam prawa wymagać, żeby w moim kraju zawodnicy, kierowcy Bolta, sprzedawcy w sklepie mówili po polsku? To jest wyraz czego, mojej buty, nacjonalistycznych poglądów? – powiedział Robert Podoliński.

– Jesteś w tym kraju, to jest mój kraj, będziesz funkcjonował tak, jak mi się podoba. Zarabiasz tu pieniądze. Nie szanujesz tego, nie podoba ci się, to się pakuj chłopie. Przeszkadza ci bicie dzwonów, to się pakuj – skomentował 50-latek.

Robert Podoliński podzielił się również swoim nietypowym pomysłem. Jego zdaniem, piłkarze z zagranicy powinni mieć zapisany w kontrakcie obowiązek komunikacji w języku polskim.

– Ja bym to zastrzegał w kontraktach! Piłkarze z zagranicy muszą się komunikować w języku polskim. To dla nas powinno być ważne – ocenił Robert Podoliński.

Źródło: Weszło


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.