NEWSY I WIDEO

Kibice wygwizdali piłkarzy Realu. Arbeloa odpowiedział [WIDEO]

Kibice Realu Madryt dali upust frustracji jeszcze przed pierwszym gwizdkiem dzisiejszego meczu. Po meczu z Levante trener Alvaro Arbeloa jasno wytłumaczył, jak „Królewscy” podchodzą do gwizdów z trybun.

Zdecydowana reakcja na Bernabeu

Ostatnie dni były dla Realu Madryt wyjątkowo trudne, ponieważ porażka z Barceloną w Superpucharze Hiszpanii zakończyła erę Xabiego Alonso na ławce trenerskiej. Jego następcą został Alvaro Arbeloa, ale debiut nie potoczył się po jego myśli. „Los Blancos” przegrali 2:3 z Albacete i pożegnali się z Pucharem Króla, dlatego napięcie wokół zespołu szybko wzrosło.

Kibice na Santiago Bernabeu nie zamierzali udawać, że nic się nie stało. Przed sobotnim spotkaniem z Levante wygwizdani zostali praktycznie wszyscy piłkarze, a reakcja trybun objęła także największe gwiazdy. Vinicius i Jude Bellingham również usłyszeli wyraźny sygnał niezadowolenia, mimo że w ostatnich sezonach stanowili filary zespołu.

Piłkarze Realu postarali się jednak odpowiedzieć tam, gdzie ma to największe znaczenie. Zespół zagrał dojrzale i odniósł spokojne zwycięstwo 2:0, co pozwoliło na chwilę oddechu. Po końcowym gwizdku Arbeloa został zapytany o zachowanie publiczności i nie unikał tego tematu.

– Zawsze odnosiłem się z wielkim szacunkiem do kibiców na Bernabeu. Ja też byłem często wygwizdywany, ale to, co czyni nas wyjątkowymi, to umiejętność traktowania tego z dystansem. Fani wiedzą, że stać nas na znacznie więcej, a my musimy sprostać tym oczekiwaniom – powiedział szkoleniowiec, cytowany przez „Marcę”.

Nowy trener Realu podkreślił, że presja jest naturalnym elementem gry w tym klubie, dlatego nie zamierza jej unikać ani łagodzić na siłę. Wręcz przeciwnie, uważa ją za paliwo napędowe dla zespołu.

– Wysokie oczekiwania publiczności tylko motywują zawodników, aby dawać z siebie wszystko. Nikt nie powinien zapominać o tym, czego dokonali ci piłkarze, co zrobił Vinicius dla tego klubu, jak niósł drużynę na barkach i zdobywał z nią trofea. Vini jest jednym z nas i pozostanie jeszcze przez długi czas – dodał Arbeloa.

Te słowa nie przeszły bez echa, ponieważ wielu odebrało je jako jasną deklarację w sprawie przyszłości Brazylijczyka. Kontrakt Viniciusa obowiązuje tylko do połowy przyszłego roku, dlatego temat jego przedłużenia wraca regularnie.

Real Madryt nie ma jednak czasu na długie analizy, ponieważ terminarz nie pozwala na chwilę spokoju. Już we wtorek „Królewscy” wrócą do gry w Lidze Mistrzów, gdzie zmierzą się z AS Monaco w siódmej kolejce fazy ligowej.

Źródło: Defcentral, MARCA, Meczyki.pl

Jagiellonia znalazła następcę Oskara Pietuszewskiego! Duma Podlasia pobije rekord transferowy

Jagiellonia szykuje się do pobicia swojego rekordu transferowego. Fabrizio Romano podał, że polski klub znalazł następcę dla Oskara Pietuszewskiego.




Kilka dni temu doszło do wielkiego transferu. Jeden z największych talentów polskiej piłki opuścił Ekstraklasę. Mowa oczywiście o Oskarze Pietuszewskim, który przeniósł się z Jagiellonii do FC Porto za 8 milionów euro. Dzięki bonusom kwota może wzrosnąć nawet do 10 mln.

Reinwestowanie

Fabrizio Romano podaje, że Jagiellonia zamierza wydać część zarobionej kwoty na nowego skrzydłowego. Uwaga polskiego klubu miała skupić się na Keyanie Vareli z Servette Genewa.

Włoski dziennikarz ustalił, że Jagiellonia zamierza wydać na następcę Pietuszewskiego milion euro. Kwota ma wzrosnąć w zależności od bonusów. Szwajcarzy mieli także zapewnić sobie procent od kolejnego transferu zawodnika.




Varela ma dopiero 19 lat i jest wychowankiem Servette. Choć urodził się w Genewie, reprezentuje Portugalię na szczeblu młodzieżowym. Rozegrał póki co 6 meczów w kadrze U19 oraz jeden w kadrze U20.

Ostatnio był co prawda kontuzjowany, jednak udało mu się uzbierać w sumie 15 występów w bieżącym sezonie. Zagrał także w eliminacjach do europejskich pucharów.

Jeżeli kwota podana przez Romano się potwierdzi, Jagiellonia pobije swój rekord transferowy. Dotąd najdrożej kupionym zawodnikiem przez „Dumę Podlasia” jest Ognej Mudrinski. Serb trafił do Białegostoku w 2019 roku za 600 tysięcy euro.

Fot. Screen – YouTube / Polsat Sport

Lech i Jagiellonia poznały rywali w Lidze Konferencji! Wyliczono szanse na awans

Lech Poznań i Jagiellonia Białystok poznały rywali w fazie play-off Ligi Konferencji. Wyliczono ich szanse na awans do 1/8 finału.




Jesienią w fazie zasadniczej Ligi Konferencji nasz kraj reprezentowały 4 kluby. Niestety, awansu do fazy pucharowej nie uzyskała Legia Warszawa. Pozostałe 3 kluby zakwalifikowały się dalej – Raków Częstochowa do 1/8 finału, a Lech Poznań i Jagiellonia Białystok awansowały do rundy barażowej.

W piątek odbyło się losowanie rundy barażowej o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Lech Poznań trafił na fiński KuPS. Kolejorz pierwszy mecz rozegra na wyjeździe. Z kolei Jagiellonia Białystok trafiła na Fiorentinę. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Białymstoku.

Piotr Klimek wyliczył szanse na awans polskich klubów do 1/8 finału. W przypadku Lecha Poznań jest to aż 81%. Z kolei Jagiellonia ma tylko 31% szans na awans.




Kamil Grosicki skomentował temat pożyczki od Lewandowskiego! Odpowiedział kapitanowi

Kamil Grosicki odniósł się do niedawnych doniesień pod swoim adresem. Kapitan Pogoni skomentował temat pożyczki od Roberta Lewandowskiego. Wyznał, że faktycznie miało to miejsce, ale już wiele lat temu.




Niedawno miała miejsca rozmowa Bogdana Rymanowskiego z Robertem Lewandowskim. W jej trakcie poruszono temat pożyczki, o którą miał poprosić „Lewego” jeden z reprezentantów Polski. Potwierdzono wówczas, że chodziło o Kamila Grosickiego.

– Kamil, nie pożyczę ci tych pieniędzy. Nie chodzi o to, że je mam albo mógłbym. Tylko ja wiem, że pożyczając ci te pieniądze, ja ci zaszkodzę – wyjawił wtedy Lewandowski.

„Między mną a Robertem”

Od tej wypowiedzi minęło już trochę czasu. Do tej pory Grosicki jej nie komentował. Na antenie „Kanału Sportowego” potwierdził jednak, że taka sytuacja faktycznie miała miejsce. Zaznaczył natomiast, że było to już dawno.




– Nie wiem, skąd wyszła kwestia tej pożyczki, bo to były rozmowy między mną a Robertem. 'Lewy’ może odgryzł się lekką szpileczką i odbił piłeczkę w moją stronę za wywiady czerwcowe, ale nie mam z tym problemu, bo to było parę lat temu, jeśli chodzi o tę kwestię. To był mój zły moment w życiu – wyznał.

– Szczerze nawet nie pamiętam mojej rozmowy z 'Lewym’. Wydaje mi się, że nie padło z moich ust 'weź mi pożycz’, ale mógł odczuć, że po to do niego przyszedłem. Ten temat jest zamknięty. Jak 'Lewy’ coś powie, to jest klikalne, wiadomo – podsumował Grosicki.

Widzew z kolejnym reprezentantem? Nowe nazwisko na stole

Widzew Łódź nie zamierza poprzestać na Bartłomieju Drągowskim, ponieważ w gabinetach przy Piłsudskiego trwają intensywne rozmowy o kolejnym reprezentancie Polski. Na stole leży nowe, zaskakujące nazwisko.

Bereszyński dołączy do Drągowskiego

Ostatnie tygodnie jasno pokazały, że Widzew chce wykorzystać zimowe okno transferowe, aby realnie wzmocnić skład. Sprowadzenie Bartłomieja Drągowskiego nie ma być jedynym ruchem z kategorii głośnych nazwisk, dlatego w klubie rozważane są kolejne opcje. Początkowo wszystko wskazywało na Przemysława Wiśniewskiego, ale sytuacja zaczęła się komplikować.

Gdy Drągowski zapytany na kanale Meczyki.pl, czy namawia Wiśniewskiego na przeprowadzkę do Łodzi, odpowiedział „pomidorem”, stało się jasne, że temat jest poważny. Niedługo później pojawiły się informacje, że obrońca Spezii rzeczywiście jest otwarty na powrót do Ekstraklasy, jednak jego transfer wciąż nie został przesądzony.

Powód jest prosty, ponieważ Igor Jovićević czeka na rozwój innego kierunku. Szkoleniowiec Widzewa monitoruje możliwość pozyskania piłkarza z północy Europy, dlatego rozmowy z Wiśniewskim nie mają jeszcze finału. To jednak nie oznacza, że w Łodzi nie pojawi się inny reprezentant Polski.

Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl przekazał, że Widzew rozważa sięgnięcie po Bartosza Bereszyńskiego. Obrońca występuje obecnie w Palermo na poziomie Serie B, a jego nazwisko pojawiło się w kontekście transferu do Łodzi jako realna alternatywa.

Taki ruch byłby sporym zaskoczeniem, ale jednocześnie logicznym wzmocnieniem. Bereszyński ma doświadczenie z gry w Serie A, występował między innymi w Sampdorii i Napoli. Mógłby więc wnieść do zespołu jakość oraz boiskowy spokój. Z drugiej strony nie wiadomo, jak poważne jest zainteresowanie i czy Widzew jest gotów na konkretną ofertę.

W trwającym sezonie Bereszyński zanotował 11 występów w barwach Palermo, a w listopadzie otrzymał powołanie od Jana Urbana. Co istotne, selekcjoner wcześniej nie korzystał z jego usług. Dlatego to powołanie było dla wielu sygnałem, że obrońca wraca do gry na poważnie.

Jeśli ten transfer doszedłby do skutku, Drągowski mógłby trenować w Łodzi z kolejnym kolegą z reprezentacji. Widzew buduje projekt ambitnie, ale jednocześnie ostrożnie. Wiele wskazuje więc na to, że okno transferowe w Łodzi jeszcze się nie skończyło.

Źródło: Meczyki.pl

Siemieniec rozpala Europę. Belgowie już pytają o trenera Jagiellonii

Adrian Siemieniec nie ogląda się za siebie i dalej wygrywa w Białymstoku, ale Europa zaczyna patrzeć w jego stronę. Zmiana agenta i świetne wyniki sprawiły, że pierwszy zagraniczny klub już ustawił się w kolejce po utalentowanego szkoleniowca.

Brugia patrzy na Jagę

Adrian Siemieniec od dawna przestał być tylko ciekawym trenerem z Polski, ponieważ jego praca w Jagiellonii Białystok budzi coraz większy respekt. Od 2023 roku konsekwentnie buduje zespół, sięgnął po mistrzostwo Polski i Superpuchar, a jego drużyna co sezon realnie walczy o najwyższe cele. Dlatego nie jest zaskoczeniem, że zainteresowanie rośnie, ale teraz przybrało ono bardzo konkretny wymiar.

Początek 2026 roku przyniósł informację, która wywołała spore poruszenie. Siemieniec zmienił agenta i dołączył do agencji SEG, tej samej, która reprezentuje między innymi Pepa Guardiolę czy Robina van Persiego. Dla wielu był to jasny sygnał, że trener Jagiellonii przygotowuje grunt pod kolejny krok, a tym krokiem ma być zagranica.

Tym bardziej że jego kontrakt wygasa po sezonie, choć klub zabezpieczył sobie opcję przedłużenia. To jednak nie uciszyło spekulacji, lecz wręcz je wzmocniło, ponieważ dobre wyniki i stabilny projekt działają na wyobraźnię zagranicznych skautów.

Jak poinformował Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl, jednym z klubów, które uważnie przyglądają się pracy polskiego szkoleniowca, jest Cercle Brugge. Belgowie notują słaby sezon i zajmują dopiero 15. miejsce w lidze, dlatego temat zmiany trenera pojawia się tam coraz częściej.

– Cercle Brugge, to jeden z klubów, który przygląda się Adrianowi Siemieńcowi. Nie zdziwiłbym się, gdyby trener Jagiellonii po tym sezonie poszukał pracy za granicą. Dzisiaj w cenie są tacy szkoleniowcy – przekazał Włodarczyk.

To zainteresowanie ma dodatkowy kontekst, ponieważ oba zespoły spotkały się już na europejskiej scenie. W 1/8 finału Ligi Konferencji Jagiellonia wygrała pierwszy mecz 3:0, a w rewanżu przegrała 0:2, jednak to drużyna Siemieńca awansowała dalej.

W obecnym sezonie Jaga znów jest w grze trofeum. Po rundzie jesiennej zajmuje trzecie miejsce w tabeli i traci tylko punkt do liderującej Wisły Płock, a do tego ma jedno spotkanie rozegrane mniej. Dlatego w Białymstoku nikt nie chce teraz słyszeć o rozstaniach, chociaż temat coraz wyraźniej wisi w powietrzu.

Najbliższy mecz Jagiellonia zagra 31 stycznia z Widzewem Łódź.

Źródło: Meczyki.pl

Nicola Zalewski ponownie zmieni klub? Chce go kolejny zespół z Serie A

Wkrótce Nicola Zalewski ponownie może zmienić klub. Jak donoszą włoskie media, 23-latek znalazł się na radarze kolejnego topowego zespołu z Serie A.




Nicola Zalewski jest wychowankiem z AS Romy. Zimą 2025 roku postanowił jednak zmienić otoczenie i dołączył do Interu – najpierw na zasadzie wypożyczenia, a pół roku później został wykupiony przez Nerazzurrich. W tym samym oknie transferowym Zalewski został sprzedany przez Inter do Atalanty Bergamo. Minęło pół roku, a we włoskich mediach pojawiły się kolejne plotki transferowe z Nicolą w roli głównej.

Zalewski został wykupiony przez Atalantę latem ubiegłego roku. Możliwe jednak, że jeszcze tej zimy ponownie zmieni klub. Włoska „la Repubblica” informuje, że Polak znalazł się na radarze SSC Napoli! Jak czytamy, neapolitańczycy starają się sprowadzić Polaka, a pierwsze kontakty w tej sprawie miały już zostać poczynione. Roma, Inter, Atalanta, Napoli w ciągu roku? Wygląda całkiem nieźle.

W tym sezonie Nicola Zalewski rozegrał łącznie 19 meczów we wszystkich rozgrywkach dla Atalanty Bergamo. W tym czasie strzelił 1 bramkę i zanotował 3 asysty.





źróło: la Repubblica

Kolejny transferowy hit Widzewa? Klub czeka na nowego piłkarza

Widzew Łódź jest coraz bliżej finalizacji hitowego transferu. Według portalu meczyki.pl, do klubu trafi niebawem Emil Konrvig. Duńczyk jest wyceniany na 3,5 mln euro.




Widzew miał przed sezonem ogromne aspiracje. Wiązało się to oczywiście z zastrzykiem gotówki. Na wzmocnienia przeznaczono masę środków, ale nie przełożyło się to na wyniki. Łódzki klub spędza zimę dopiero na 15. miejscu w tabeli.

Kolejny hit?

Wygląda jednak na to, że Widzew nie ma dość wydawania pieniędzy. Portal meczyki.pl podaje, że niebawem do Łodzi trafi kolejny piłkarz. Mowa o Emilu Kornvigu, za którego ofertę klub miał złożyć już jakiś czas temu.




Teraz „Meczyki” przedstawiają nowe informacje. Według nich Brann, gdzie gra Kornvig, chce, aby Duńczyk rozegrał jeszcze mecz Ligi Europy z Midtjylland 22 stycznia.

– Później pomocnik ma dostać zielone światło na transfer. Łodzianie przystali na ten warunek i czekają na 25-latka, który wkrótce powinien przenieść się do Polski – czytamy na portalu meczyki.pl.

Kornvig w bieżącym sezonie rozegrał 13 meczów i strzelił 3 gole. W poprzedniej kampanii pomocnik w samej lidze norweskiej wychodził na boisko 29 razy, przy czym ośmiokrotnie strzelał gola.

Źródło: meczyki.pl

Rybus wraca na polskie boisko. Zagra charytatywnie

Maciej Rybus po latach znów zagra w Polsce, ale jego powrót wywołał mieszane reakcje. Były reprezentant wystąpi w turnieju charytatywnym, a organizator wydarzenia jasno odniósł się do pojawiających się wątpliwości.

Powrót po rosyjskich latach

Maciej Rybus przez dwanaście lat był związany z rosyjskimi klubami. Reprezentował Terek Grozny, Lokomotiw Moskwa, Spartak Moskwa i Rubin Kazań, dlatego jego nazwisko przez długi czas nie pojawiało się w kontekście polskiej piłki.

Po rozstaniu z Rubinem nie znalazł nowego klubu, ale nie zdecydował się na zakończenie kariery. Przez wiele miesięcy grał w zespole FC 10 w rosyjskiej Media Football League, jednak później znów zniknął z boisk. Od pewnego czasu pozostawał bez aktywności, dlatego informacja o jego powrocie była zaskoczeniem.

36-letni obrońca weźmie udział w turnieju charytatywnym Gwiazdy na Gwiazdkę. W przeszłości był współtwórcą i patronem tego wydarzenia, ale po ataku Rosji na Ukrainę przestał się w nim pojawiać. Teraz, mimo trwającej wojny, znów zagra w Polsce, a to wywołało sporo komentarzy.

Organizator turnieju Krystian Cipiński nie unikał trudnych pytań i jasno podkreślił, że decyzja należała do samego piłkarza.

– Maciek podjął tę decyzję po kilku rozmowach. Jest dla nas bardzo ważną postacią i jego wola przyjazdu nas ucieszyła. Pierwsze edycje tego wydarzenia organizowaliśmy wspólnie. Mamy nadzieję, że obecność Maćka będzie początkiem jego powrotu na stałe do składów – powiedział w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.

Turniej odbędzie się w nadchodzącą sobotę, a cały dochód z wejściówek trafi na leczenie Marcelinki Muchy, która zmaga się z poważnymi problemami neurologicznymi.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Zimny prysznic dla Ziółkowskiego. Włosi nie zostawili na nim suchej nitki

Jan Ziółkowski dostał szansę od pierwszej minuty w meczu Romy z Torino, ale boisko opuścił już w przerwie. Włoskie media są zgodne i podkreślają, że był to bardzo trudny wieczór dla polskiego obrońcy.

Bezlitosne oceny

Jan Ziółkowski wyszedł w podstawowym składzie Romy na wtorkowe starcie z Torino, jednak nie był to występ, który będzie wspominał z dumą. Polak miał ogromne problemy w pojedynkach z Giovannim Simeone, dlatego trener zdecydował się na zmianę już po pierwszej połowie.

Włoskie portale nie miały wątpliwości, że młody stoper nie radził sobie z tempem i ruchem rywala. Forzaroma.info ocenił jego występ na 4,5 w dziesięciostopniowej skali, wskazując przede wszystkim na braki w ustawieniu i koncentracji.

– Trzeba jeszcze zdjąć z niego sporo surowości i zachować większą czujność, zwłaszcza gdy rywal rusza zza jego pleców. Przez pierwsze pół godziny radził sobie z tym z wyraźnym trudem, co widać szczególnie w akcji, gdy nie utrzymał linii spalonego przy próbie Simeone – napisano.

Nieco wyżej, bo na „piątkę”, ocenił go serwis laroma24.it, jednak ton komentarza był równie krytyczny.

– Ależ trudności z napastnikami w Serie A. Ciągle w tarapatach, Gasperini jest zmuszony do zmiany – podkreślono.

Podobne wnioski pojawiły się także w innych mediach, chociaż niektóre były odrobinę łaskawsze, przyznając Ziółkowskiemu notę 5,5. Mimo to wszędzie przewijał się jeden motyw, czyli problemy w pojedynkach i spóźnione reakcje. Eurosport zwrócił uwagę na kluczową sytuację przy golu.

– Niefortunna interwencja przy strzale Adamsa, po której piłka trafia do siatki Svilara. Simeone często wprowadzał go w błąd i zmuszał do pustych reakcji – czytamy.

Dziennikarze Calciomercato również nie mieli litości i jasno wskazali na błąd przy trafieniu rywali.

– Zostawił zbyt dużo miejsca Adamsowi przy uderzeniu zakończonym golem. Podobnie jak Rensch, został oceniony negatywnie i zmieniony – zaznaczyli.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Trener FC Porto mówi o Oskarze Pietuszewskim. Debiut Polaka już wkrótce?

Trener FC Porto wypowiedział się na temat Oskara Pietuszewskiego. Z jego wypowiedzi wynika, że Polak wkrótce może powalczyć o debiut w nowej drużynie.




Przed kilkoma dniami potwierdzono transfer Oskara Pietuszewskiego. Nowym klubem 17-latka zostało FC Porto. Portugalczycy zapłacili za niego ok. 10 milionów euro. Polak związał się z portugalskim klubem 3-letnią umową. W kontrakcie została zawarta klauzula odstępnego na poziomie 60 milionów euro.

Transfer Oskara Pietuszewskiego ogłoszono już kilka dni temu, jednak dopiero dziś 17-latek odbył pierwszy trening z nową drużyną. Mimo to już jutro może się on pojawić w kadrze meczowej FC Porto. W środę „Smoki” zagrają w 1/4 finału Pucharu Portugalii z Benfiką. O szczegółach opowiedział trener Porto, Francesco Farioli.

– Pietuszewski miał dziś rano pierwszy trening z grupą i możliwe, że jutro będzie w kadrze. To bardzo utalentowany zawodnik, ale musi się zaadaptować w nowym kraju. Nawet jeśli masz wielki talent, to normalne, że potrzebujesz trochę czasu – skomentował trener FC Porto.




W jakiej reprezentacji zagrałby syn Rogera? Ojciec nie ma złudzeń

Roger Guerreiro nie kryje dumy, gdy mówi o 11-letnim synu. Lorenzo stawia pierwsze kroki na boisku, a według jego ojca, piłkarskie marzenia syna coraz wyraźniej kierują się w stronę reprezentacji Polski. Były piłkarz Legii Warszawa opowiedział o swoim potomku w Kanale Sportowym podczas rozmowy z Dominikiem Piechotą.

Piłkarskie DNA i polski wybór

Roger Guerreiro w przeszłości 26 razy zakładał koszulkę z Orłem na piersi, dlatego temat reprezentacji Polski jest mu wyjątkowo bliski. Dziś podobne emocje zaczynają towarzyszyć jego synowi, który coraz śmielej radzi sobie na murawie, choć wciąż jest na początku drogi.

Lorenzo doskonale zna historię ojca, a niedawno przeżył moment, który mocno zapadł mu w pamięć. Otrzymał koszulkę i gadżety reprezentacji Polski od Klaudiusza Hirscha, selekcjonera kadry na Kings World Cup Nations 2026, które odbyły się w Brazylii. Ten gest zrobił na chłopcu ogromne wrażenie, ponieważ poczuł się częścią większej piłkarskiej historii.

– Jak teraz go zapytasz, dla kogo chciałby zagrać w przyszłości, to zdecydowanie wybrałby Polskę tak jak tata. Bardzo się cieszył z tego prezentu. Aż oczy mu się zaświeciły – przyznał Roger w rozmowie z Kanałem Sportowym.

Były pomocnik Legii Warszawa podkreśla jednak, że w domu nie ma presji, choć pasja do piłki jest wyraźna. Rodzice pozwalają Lorenzo rozwijać się naturalnie, ponieważ radość z gry jest dla nich ważniejsza niż szybkie sukcesy.

– Nie naciskamy na niego. Bardzo się cieszy grą w piłkę, a stylem gry jest podobny do mnie. To zostaje w DNA. Nie jest może tak szybki, ale wykazuje się dużą inteligencją na boisku. Dużo widzi, a poza tym może grać obiema nogami w przeciwieństwie do mnie.

Guerreiro porównuje również syna do siebie z tego samego wieku, chociaż robi to bez nadmiernych oczekiwań. Przyznaje, że Lorenzo już teraz prezentuje wyższy poziom, dlatego widzi w nim spory potencjał.

– Gdy porównam siebie z tego samego okresu, co Lorenzo, to uważam, że mój syn jest lepszy. Jest duży potencjał – dodał były reprezentant.

Źródło: Kanał Sportowy, Przegląd Sportowy Onet

Zwrot akcji w sprawie kontraktu Lewandowskiego? Wszystko przez słowa Deco

Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na rozstanie, ale teraz sytuacja Roberta Lewandowskiego w Barcelonie nabiera nowych barw. Po finale Superpucharu Hiszpanii i słowach dyrektora sportowego Deco temat przedłużenia kontraktu znów jest otwarty.

Nowe otwarcie ws. kontraktu?

Przyszłość Roberta Lewandowskiego od tygodni elektryzuje kibiców, ponieważ kontrakt Polaka wygasa w czerwcu, a jasnej deklaracji ze strony klubu długo brakowało. Sygnały płynące z Katalonii sugerowały, że to ostatni sezon napastnika w Barcelonie, jednak ostatnie wydarzenia zmieniły ton dyskusji.

Finał Superpucharu Hiszpanii okazał się punktem zwrotnym, ponieważ Lewandowski zdobył ważną bramkę i pokazał, że wciąż potrafi decydować o losach meczów. To sprawiło, że katalońskie media zaczęły mówić o zmianie nastawienia władz klubu.

Decydujący głos zabrał dyrektor sportowy Barcelony. Deco w rozmowie z radiem Cadena SER podkreślił, że przyszłość Polaka nie jest przesądzona. Wiele również zależy od samego zawodnika.

– Robert powinien cieszyć się czasem spędzonym w Barcelonie. To jeden z najlepszych napastników ostatnich lat, kluczowy dla nas. To będzie zależało od niego. Będzie z nami jeszcze do końca sezonu. Nie wiemy jeszcze, jakie ma plany – zapewnił Portugalczyk.

Te słowa wyraźnie kontrastują z wcześniejszymi spekulacjami, dlatego wśród kibiców pojawiła się nadzieja na kontynuację współpracy. Deco zdradził także, że klub planuje rozmowy z Lewandowskim, choć nie chce robić tego w najgorętszym momencie sezonu.

– Będziemy musieli usiąść i wszystko omówić. Skupiamy się teraz na najważniejszych momentach sezonu, więc nie sądzę, żeby to był odpowiedni moment – dodał dyrektor sportowy.

Sytuacja Polaka jest o tyle interesująca, że mimo 37 lat na karku wciąż pozostaje ważną postacią zespołu. W bieżących rozgrywkach ma już 10 bramek i dwie asysty w 20 spotkaniach, a to liczby, które trudno zignorować. Barcelona potrzebuje doświadczenia, ale jednocześnie musi patrzeć w przyszłość, dlatego decyzja nie będzie prosta.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet, Cadena SER

Nagrano zachowanie Lewandowskiego wobec Viniciusa. Komiczna sytuacja po El Clasico [WIDEO]

Kamery nagrały zachowanie Roberta Lewandowski wobec Viniciusa, po wygranej FC Barcelony w finale Superpucharu Hiszpanii. Polak potraktował rywala w rozbrajający sposób.




W niedzielę odbyło się El Clasico w finale Superpuchar Hiszpanii. Trofeum wpadło w ręce FC Barcelony. Blaugrana wygrała z Realem Madryt 3-2. Jednego z goli zdobył Robert Lewandowski.

Wyciągnięty za ucho

Emocji nie brakowało na murawie zarówno w trakcie meczu, jak i po jego zakończeniu. W transmisji telewizyjnej zabrakło jednak sytuacji, z której nagranie opublikowano w mediach społecznościowych.




Widać na nim spięcie między Viniciusem i Raphinhą. Obok Brazylijczyków znalazł się Robert Lewandowski, który postanowił zainterweniować. Polak odciągnął gwiazdora „Królewskich” od kolegi z zespołu… pociągając go za ucho.

Vini spojrzał na Lewandowskiego pretensjonalnym wzrokiem. Konflikt jednak nie eskalował. Wręcz przeciwnie, Brazylijczyk zrezygnował z dalszych przepychanek i ostatecznie odszedł od graczy Barcelony.

Strzelił w tym sezonie 25 goli – trafi do Legii? Marek Papszun może otrzymać bramkostrzelnego napastnika

Legia Warszawa zbroi się przed wznowieniem rozgrywek. Na celowniku „Wojskowych” znalazł się nowy napastnik. W bieżącym sezonie strzelił 25 goli.




Legia odbyła póki co dwa sparingi. W pierwszym pokonała 3-2 Pogoń Grodzisk Mazowiecki, a ostatnio zremisowała z Puskas Academy (1-1).

Nowy snajper

Były to także pierwsze mecze Marka Papszuna, jako trenera ekipy z Łazienkowskiej. Szkoleniowiec miał już okazję przyjrzeć się składowi i powoli szykuje drużynę na wznowienie rozgrywek Ekstraklasy. Być może otrzyma bramkostrzelnego napastnika.




Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl podał, że Legia interesuje się Franko Kovaceviciem. Chorwat rozgrywa świetny sezon w barwach NK Celje. Wystąpił w 28 meczach i strzelił w nich aż 25 goli.

– Legia faktycznie interesuje się tym zawodnikiem NK Celje. W tym sezonie ma znakomite statystyki, rozegrał już 28 meczów i zdobył 25 bramek. Jest to piłkarz, który wzbudza zainteresowanie w naszym regionie. Lista klubów, które go obserwują, jest bardzo długa – opisał sytuację Włodarczyk.

Źródło: meczyki.pl


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.