NEWSY I WIDEO

Widzew w alarmującej sytuacji. „Nie dokończy sezonu”

Widzew Łódź znalazł się w jednym z najtrudniejszych momentów ostatnich lat, a coraz więcej głosów sugeruje, że Igor Jovićević może nie dotrwać do końca sezonu. Według Marcina Borzęckiego z Kanału Sportowego to właśnie on może zostać niedługo zwolniony z klubu Ekstraklasy.

Droga kadra, mizerne punkty i pękająca cierpliwość

Sytuacja Widzewa Łódź staje się coraz bardziej niepokojąca. Zespół, który został zbudowany za grube miliony, zajmuje aktualnie przedostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Po zimowym obozie drużyna nie zrobiła kroku do przodu, a wręcz przeciwnie. Pod wieloma względami wygląda gorzej niż jesienią.

Runda wiosenna rozpoczęła się fatalnie. Widzew przegrał najpierw z Jagiellonią Białystok, a następnie uległ GKS-owi Katowice. Te porażki sprawiły, że wszelkie plany walki o górną część tabeli można dziś włożyć między bajki. Cel numer jeden to utrzymanie w Ekstraklasie, bo sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli.

Klub finansowany przez Roberta Dobrzyckiego punktuje obecnie najgorzej w lidze, ex aequo z Legią Warszawa i Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. Przy Piłsudskiego narasta frustracja, a głównym adresatem krytyki jest Igor Jovićević. Chorwat miał czas na wdrożenie swoich pomysłów, ale liczby są bezlitosne.

W jedenastu spotkaniach pod jego wodzą Widzew wygrał tylko cztery razy, raz zremisował i aż sześć razy przegrał. Średnia 0,78 punktu na mecz w Ekstraklasie nie przystaje do skali inwestycji i oczekiwań, dlatego coraz częściej słychać, że misja 52-latka może zakończyć się przedwcześnie.

Jednym z najmocniejszych głosów w tej sprawie był Marcin Borzęcki, który w programie „Moc Futbolu” w Kanale Sportowym nie pozostawił złudzeń.

– Moim zdaniem to nie dokończy sezonu. Zacznie się zaraz palić Widzewowi w czterech literach. Jak może dobrze funkcjonować zespół, jak masz takiego Frana Alvareza, który jest piłkarzem na Ekstraklasę co najmniej dobrym, może nawet bardzo dobrym. Jesienią robił świetne liczby. Taki Alvares siedzi sobie w szatni i widzi, że w trakcie zimowego okienka sprowadzani są piłkarze za pięć milionów euro i dostaną ekstra pensje. […] Nie siedzę w tej szatni, ale nietrudno się domyślić, że tam ta hierarchia jest zaburzona – tłumaczył.

Jeszcze ostrzej sytuację ocenił Wojciech Kowalczyk w programie „Liga Minus”. Były piłkarz zasugerował, że decyzja może zapaść błyskawicznie.

– Wcale się nie zdziwię, jak za godzinę, dwie, dostaniemy informację, że szkoleniowca Widzewa już nie ma. A jak nie to jutro w okolicach południa będziemy wiedzieli, że nie ma szkoleniowca Widzewa. Właściciel nie będzie się patyczkował z gościem, któremu naściągał zawodników. On tutaj musi mieć punkty. Nie może być tak, że pykanko, pykanko, jeden celny strzał na bramkę oddaje w kierunku Drągowskiego rywal i jest gol. A ty oddajesz w ciągu 90 minut jeden celny strzał na bramkę i nie ma gola – mówił były reprezentant Polski.

Umowa Igora Jovićevicia obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku. Jeśli łodzianie dalej będą tak punktować, to jego pobyt może szybciej dobiec końca.

Źródło: Kanał Sportowy, Weszlo.com, Transfery.info

Wspaniały gest Wojciecha Szczęsnego! Zaprosił chorego chłopca na mecz Barcelony

Wojciech Szczęsny ponownie pokazał, że ma wielkie serce. Na jego zaproszenie, mecz FC Barcelony z trybun obejrzał poważnie chory chłopiec. Spełniło się tym samym jego marzenie.




FC Barcelona wygrała w weekend z Mallorcą (3-0). Jedną z bramek strzelił Robert Lewandowski, a wszystko z trybun mógł oglądać specjalny gość, który pojawił się na meczu na zaproszenie Wojciecha Szczęsnego.

Spełnione marzenie

Mowa konkretnie o Wojtku Feliksie. Młody chłopiec choruje na dysplazję kręgosłupowo-nasadową. Jest to bardzo rzadka wada wrodzona, która wpływa na rozwój kości i kręgosłupa.




Chłopiec marzył o spotkaniu ze Szczęsnym. Jego mama, Patrycja, opowiedziała w rozmowie z PAP, jak w ogóle doszło do tej sytuacji.

Jak mój Wojtek wyszedł ze szpitala, po wizycie kontrolnej, to nagrałam filmik. Na nim syn okazuje ogromną radość, że ma już proste nogi, może uprawiać sport. Na nim powiedział o swoim marzeniu, że chciałby się spotkać z Wojciechem Szczęsnym, jak i Robertem Lewandowskim. 24 godziny później zobaczyliśmy komentarz tego pierwszego, że zaprasza do przyjazdu do Barcelony i na meczmówiła mama Wojtka.

Chłopiec do Barcelony przyleciał z mamą oraz dziadkami, rodzicami pani Patrycji. Koszty pobytu oraz przelotu opłacił osobiście Szczęsny.

Dostaliśmy zgodę, aby zostać na całych zajęciach. Nie mogłam tylko cały czas nagrywać filmików, aby ewentualnie nie zdradzić taktyki. Mój Wojtek przywitał się ze wszystkimi zawodnikami, a nawet zatańczył z Lamine Yamalem. Od trenera Hansiego Flicka otrzymał piłkę, na której podpisali się zawodnicy, a od Wojciecha Szczęsnego koszulkę Barcelony, także z autografami graczyopowiedziała pani Patrycja.

Źródło: TVP Sport | PAP

Kamil Grosicki zareagował na gwizdy kibiców. W środku nocy wstawił nagranie na story [WIDEO]

Kibice Pogoni Szczecin stracili cierpliwość do swojej drużyny. Oberwało się nawet Kamilowi Grosickiego, którego do tej pory omijały słowa krytyki. Reprezentant Polski postanowił zareagować w wymowny sposób w mediach społecznościowych.




„Portowcy” minionej niedzieli kolejny raz zawiedli oczekiwania. Pogoń zaledwie zremisowała (1-1) z walczącą o utrzymanie Termalicą. Tym samym ekipa ze Szczecina ma już tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.

„Będziecie tego mogli żałować”

Kibice Pogoni już od dawna wylewają swoją frustrację. Zazwyczaj omijała ona jednak Kamila Grosickiego. Tym razem było inaczej. Kapitan „Portowców” został wygwizdany, gdy schodził z boiska.

– Kibice mają prawo wylewać frustrację. Po ostatnich miesiącach i tym, co się działo, spodziewałem się, że tak może być. Nie spodziewałem się jednak, że nastąpi to tak szybko – komentował po meczu.




Dołożył do tego jeszcze jeden komentarz, ale nie własnego autorstwa. W środku nocy Grosicki wstawił do mediów społecznościowych fragment programu „Liga+ Extra”. W udostępnionym nagraniu na temat 37-latka wypowiadał się Marek Jóźwiak.

– Kamil w każdej sytuacji jest główną postacią, ale on potrzebuje gości w polu karnym, którzy będą kończyć jego akcje. Byłem zdziwiony, bo usłyszałem po raz pierwszy gwizdy, kiedy Kamil schodził z boiska, co mi się bardzo nie podobało. Mam radę dla kibiców: cieszcie się Kamilem Grosickiem, póki jeszcze gra, bo później będziecie tego mogli bardzo mocno żałować, kiedy zakończy karierę – mówił.

Piotr Zieliński bez gola i asysty, a Włosi i tak zachwyceni. Co za słowa o Polaku! „Na zupełnie innym poziomie”

Kapitalny czas w Interze Mediolan przeżywa obecnie Piotr Zieliński. Choć w miniony weekend nie strzelił gola ani nie zanotował asysty, włoskie media nie mogą się nachwalić jego gry.




Inter minionej niedzieli przejechał się po Sassuolo i wygrał aż 5-0. Zieliński spędził na murawie 63 minuty, ale tym razem pozostawał w cieniu. Polak zszedł z boiska, nie mając na koncie ani gola, ani asysty.

Jak w zegarku

Choć „Zielu” nie dopisał sobie kolejnych liczb do statystyk, włoskie media i tak były pod wrażeniem jego występu. Dziennikarze kolejny raz podkreślili, jak ważny jest Polak w układance Christiana Chivu.




– Zwykła, czysta i esencjonalna reżyseria, bez zbędnych dodatków. To architekt, który nie znosi baroku i rysuje jasne, proste linie. Z „Zielo” jest przyszłość – pisze „La Gazzetta dello Sport”, która przyznała pomocnikowi „7”.

– Zawsze podejmuje trafne decyzje, nigdy nie popełnia błędów przy podaniu. Kontroluje grę z elegancją, która nigdy nie jest celem samym w sobie. Z nim Inter gra jak w zegarku – dodaje „TuttoMercatoWeb”.

– Wiedzieliście, że potrafi grać jako rozgrywający z głębi pola? I to jak! Jest na poziomie najlepszego Calhanoglu. Jego technika zawsze była cudowna, ale kondycja fizyczna, pewność siebie i wizja gry, jaką prezentuje w tym roku, są na zupełnie innym poziomie – podkreśla portal fcinter1908, oceniając Zielińskiego na „ósemkę”.

Ostatnie miesiące są dla Zielińskiego fenomenalne. Dziennikarze chwalą go niemal co każdy mecz, a jego formę potwierdzają także noty, które otrzymuje. W bieżącym sezonie rozegrał 21 meczów dla Interu, w których strzelił 5 gole i dołożył 2 asysty.

Robert Lewandowski opuści FC Barcelonę? Jest oferta spoza Europy!

Jeden z włoskich dziennikarzy poinformował o ofercie, jaką otrzymał Robert Lewandowski. Propozycja pochodzi spoza Europy.




Robert Lewandowski trafił do FC Barcelony latem 2022 roku. Wkrótce jego przygoda w katalońskim klubie może jednak dobiec końca. Umowa polskiego napastnika wygasa wraz z końcem tego sezonu. Póki co ciężko ocenić, czy obie strony zdecydują się na przedłużenie współpracy.

Plotki transferowe

W ostatnim czasie media łączyły Roberta Lewandowskiego z różnymi klubami. Polak był łączony chociażby z AC Milan. Mówiło się również o potencjalnych przenosinach do Arabii Saudyjskiej.

Nowe doniesienia

Najnowsze wieści ws. Roberta Lewandowskiego dostarczył Nicolo Schira. Jego zdaniem, nacisk na polskiego napastnika wywiera Chicago Fire! Polak miał otrzymać 2-letni kontrakt z „bardzo wysokim wynagrodzeniem”. Umowa miałaby obowiązywać od lipca.

Nicolo Schira informuje, że Robert Lewandowski nie dał jeszcze zielonego światła dla Chicago Fire. Wynika to m.in. z tego, że Polak miał również otrzymać inne propozycje z Europy oraz Arabii Saudyjskiej.




Mocna wypowiedź Mikaela Ishaka. „Dostanę największą karę finansową w historii Ekstraklasy, jeśli…”

Mikael Ishak w mocnych słowach wypowiedział się po ostatnim meczu Lecha Poznań w Ekstraklasie. Kapitan Kolejorza zdawał się być mocno niezadowolony z pracy arbitra.




W sobotę odbyło się jedno z najciekawszych spotkań tego weekendu w PKO BP Ekstraklasie. Górnik Zabrze podejmował na własnym obiekcie Lecha Poznań. Spotkanie zakończyło się wygraną Kolejorza 1:0. Jedynego gola zdobył Mikael Ishak.




Po meczu Mikael Ishak udzielił krótkiego wywiadu przed kamerami Canal+. Poruszonych zostało kilka tematów. Ishak dał jednak wyraz swojego niezadowolenia, ironicznie mówiąc o swojej „wspaniałej żółtej kartce”, którą otrzymał w pierwszej połowie. Przez to Szwed nie zagra w kolejnym meczu.

– Niestety, przez moją „wspaniałą” żółtą kartkę od sędziego nie zagram w kolejnym meczu – skomentował Mikael Ishak.

Na powyższą wypowiedź Ishaka dziennikarz odpowiedział, że w takim razie nie będzie dopytywał o tę żółtą kartkę. Kapitan Lecha Poznań stwierdził, że jeśli by skomentował pracę arbitra, to otrzymały największą karę finansową w historii naszej ligi.

– Proszę, nie. Dostanę wtedy największą karę finansową w historii Ekstraklasy, jeśli zapytasz o sędziego – stwierdził Ishak.

Internauta obrażał piłkarza Cracovii. Glik i Klich stanęli za nim murem

Jedna obraźliwa wiadomość w mediach społecznościowych wystarczyła, aby wywołać stanowczą reakcję dwóch uznanych polskich piłkarzy. Oskar Wójcik z Cracovii został zaatakowany na portalu X, ale jego koledzy z boiska szybko pokazali, że nie jest sam.

Hejt na Wójcika

W piątkowy wieczór piłkarze Cracovii rozegrali wymagające spotkanie z Lechią Gdańsk, które zakończyło się remisem 1:1. „Pasy” wywalczyły punkt w trudnych okolicznościach, ponieważ przez całą drugą połowę grały w osłabieniu po czerwonej kartce dla Karola Knapa. Mimo to zespół zachował organizację i dowiózł wynik do końca.

Pełne 90 minut na boisku spędził Oskar Wójcik. 22-letni defensor po meczu stał się jednak bohaterem nie sportowych analiz, lecz przykrego incydentu w mediach społecznościowych. Jeden z użytkowników dopuścił się obraźliwego komentarza pod adresem zawodnika, co szybko spotkało się z reakcją.

W obronie młodszego kolegi stanął były reprezentant Polski Kamil Glik. Jego odpowiedź była krótka, ale bardzo wymowna.

– Na tego ***** będziesz przychodził na Narodowy – napisał Glik, jasno sugerując, że widzi w Wójciku przyszłego kadrowicza.

Na wpis stopera odpowiedział także inny były reprezentant kraju, Mateusz Klich, który dorzucił swoje trzy grosze.

– Koszulka z nr 15 już czeka – skomentował pomocnik.

W obecnym sezonie obrońca jest jednym z filarów Cracovii. Wystąpił już w 22 spotkaniach, z czego aż 20 na poziomie Ekstraklasy. Zespół z Krakowa zajmuje obecnie piąte miejsce w ligowej tabeli i pozostaje w grze o europejskie puchary.

Kolejnym rywalem „Pasów” będzie Jagiellonia Białystok, która znajduje się na podium Ekstraklasy.

Źródło: X

Nowy pracownik w FC Barcelonie. Zatrudniono specjalistę od snu

FC Barcelona pozyskała nowego specjalistę. Ma on odpowiadać za odpowiedni sen u piłkarzy.




Specjalista ds. snu został zatrudniony w FC Barcelonie na prośbę Hansiego Flicka. Niemiec traktuje sen jako jeden z kluczowych elementów regeneracji. Przy tak dużym natężeniu meczów regeneracja, w ty sen, ma ogromne znaczenie.

Nowy pracownik FC Barcelony ma odpowiadać za analizę i optymalizację snu u piłkarzy. Mają zostać wprowadzone nowe zasady dotyczące higieny snu. Wśród nich: ograniczenie czasu przed ekranem, kontrola spożywania kofeiny oraz zadbanie o warunki w sypialniach piłkarzy.





źródło: fcbarca.com, Mundo Deportivo

Dziennikarz ujawnił rzekomy zapis kontraktu piłkarza Ekstraklasy. Szybka riposta

Sebastian Staszewski ujawnił rzekomy zapis kontraktu zawodnika Motoru Lublin. Sam zainteresowany szybko zripostował dziennikarza.

W czwartek Sebastian Staszewski na swoim Twitterze opublikował informacje transferowe związane z Motorem Lublin. Dziennikarz przekazał, Mbaye Ndiaye zostanie w Motorze na dłużej z uwagi na zawartą w kontrakcie klauzulę przedłużenia umowy o 2 lata.

Doniesienia dziennikarza

Dodatkowo Staszewski poinformował, że na mocy podobnych klauzul mają zostać przedłużone również umowy Sergiego Sampera oraz Jakuba Łabojko. W ich przypadku kontraktu miałyby zostać przedłużone o rok.




Odpowiedź piłkarza

Niedługo później do doniesień ustosunkował się osobiście Jakub Jabojko. Z jego wypowiedzi jasno wynika, że takiego zapisu nie ma w jego kontrakcie. Staszewski potwierdził, że ktoś musiał go wprowadzić w błąd.




Kto ubierze reprezentację Polski po MŚ? PZPN dostał bardzo ciekawe oferty

Reprezentacja Polski wkrótce ma zmienić sponsora technicznego. Na razie nie wiadomo, kto dostarczy nowe stroje dla „Biało-Czerwonych”. Według medialnych informacji, PZPN ma mieć natomiast oferty od trzech firm – w tym jednej polskiej.




Już od osiemnastu lat za stroje dla reprezentacji Polski odpowiada Nike. To właśnie w trykotach od Amerykanów zagramy mecze barażowe o mistrzostwa świata. W przypadku wywalczenia awansu, na sam turniej także pojedziemy w strojach od Nike.

Idzie nowe

Po MŚ historia tej współpracy może się jednak zakończyć. Kontrakt między firmą a PZPN wygasa jeszcze w tym roku. Federacja ma mieć obecnie trzy opcje, które są obecnie sondowane w gabinetach pod kątem przyszłości.




Pierwszym scenariuszem jest przedłużenie umowy z Nike i kontynuowanie współpracy. Propozycja od Amerykanów ma być już zresztą na stole. Propozycja miała się także pojawić ze strony innego giganta – Adidasa, który niedawno stracił współpracę z rodzimą reprezentacją Niemiec.

Jak przekazuje „TVP Sport”, do gry miała nieoczekiwanie wejść polska firma. Mowa konkretnie o marce Keeza, należącej do Tomasza Szulca. Obecnie działa ona aktywnie w piłkarskim świecie i jest sponsorem technicznym wielu wojewódzkich związków. Od stycznia współpracuje także z Polskim Związkiem Hokeja na Lodzie i reprezentacją.

Keeza to mała firma w porównaniu do Nike czy Adidasa, która dopiero buduje swoją pozycję. Jeśli miałaby zostać sponsorem reprezentacji oczywiste jest, że musiałaby zaproponować dużo wyższą stawkę, bo przecież byłaby to dla nich forma promocjicytuje jednego z pracowników PZPN, portal sport.tvp.pl.




Inne medialne doniesienia sugerują, że do gry chciałaby wkroczyć jeszcze jedna polska firma. Mowa konkretnie o 4F. Potencjalnie do stołu mieliby także zasiąść działacze Pumy i Macron.

Źródło: TVP Sport

Ostra dyskusja Mateusza Borka! „Chłopie, Ty mi nie będziesz mówił…”

Mateusz Borek wdał się w relatywnie ostrą dyskusję na Twitterze. W pewnym momencie ekspert Kanału Sportowego został zaatakowany, na co postanowił odpowiedzieć.

W ostatnich dniach polskie media zaczęły mówić o potencjalnym transferze Kajetana Szmyta. 23-latek miałby zamienić Zagłębie Lubin na Jagiellonię Białystok. W czwartek szczegółowe informacje przekazał Tomasz Włodarczyk, według którego Jaga ma pobić klubowy rekord transferowy.

Doniesienia Tomasza Włodarczyka postanowił skomentować Mateusz Borek. Dziennikarz wyraził swoje zdanie na temat Kajetana Szmyta oraz jego ewentualnego transferu do Jagiellonii. Zdaniem Borka, jest to logiczny ruch ze strony Jagi.

Na komentarz Mateusz Borka odpowiedział znany na Twitterze „FootballScout”. Komentarz nie należy do najprzyjemniejszych. „FootballScout” nie zgodził się z opinią Borka i stwierdził, by ten zostawił innym ocenę zawodników.

Mateusz Borek nie pozostawił tego bez odpowiedzi. Stwierdził, że nie wie kim jest odpowiadająca mu osoba. Dodał również, że prowadzi on rozmowę z Tomaszem Włodarczykiem, a nie z nim.

Pelle znowu w Ekstraklasie? Może dojść do bardzo niespodziewanego powrotu

Kilka lat temu w Cracovii grał Pelle van Amersfoort. Obecnie Holender gra w Katarze, jednak możliwe, że ponownie zobaczymy go w Ekstraklasie.




Amersfoort był solidnym napastnikiem, gdy grał w Cracovii. W sumie na przestrzeni 110 meczów strzelił dla „Pasów” 27 goli i dołożył 11 asyst.

Powrót do Polski?

Obecnie Holender gra w Katarze. Od 2024 roku jest zawodnikiem tamtejszego Al-Shahania. W obecnie trwającym sezonie strzelił trzy gole w 14 występach.




Niewykluczone, że wkrótce ponownie zobaczymy Holendra w Ekstraklasie, tym bardziej że jego kontrakt wygasa w czerwcu. Piotr Koźmiński podał, że sytuację Amersfoorta monitorują nasi ligowcy. Większość z nich byłaby nawet w stanie zapłacić kwotę odstępnego, żeby przyspieszyć transfer.

– Trzeba by zapłacić kwotę odstępnego, choć nie są to jakieś wielkie pieniądze. W zasadzie takie, na które mogłoby sobie pozwolić większość naszych ligowców – przekazał dziennikarz.

Nie wiadomo, które kluby dokładnie byłyby zainteresowane 29-latkiem. W tym gronie mogłaby się jednak z pewnością znaleźć Legia Warszawa, która ma gigantyczne problemy ze strzelaniem bramek.

Fot. Screen / YouTube – Ekstraklasa TV | źr. Piotr Koźmiński

Lata temu odchodził z Porto za wielką kasę. Dziś ma rady dla Pietuszewskiego. „Im szybciej zrozumie, tym lepiej”

Nazwisko Oskara Pietuszewskiego budzi obecnie wielkie emocje w świecie piłki nożnej. Transfer do FC Porto tylko podkręcił zainteresowanie młodzieżowym reprezentantem Polski. Radę dla 17-latka ma jednej z byłych piłkarzy „Smoków”.




Pietuszewski zimą odszedł z Jagiellonii i trafił do FC Porto. Portugalczycy zapłacili za niego około 8-9 mln euro. W sumie kwota może wzrosnąć i zbliżyć się do 10 mln.

„Im szybciej zrozumie, tym lepiej”

Skrzydłowy ma już za sobą debiut w barwach „Smoków”. Zagrał kilka minut przeciwko Vitorii Guimaraes i wywalczył rzut karny, a za faul na nim z boiska wyleciał jeden z rywali. Zebrał przy tym masę pochlebnych opinii.




Bacznie poczynania Pietuszewskiego śledzi Eliaquim Mangala. Lata temu Francuz odchodził z Porto do Manchesteru City za 45 mln euro. O swoich odczuciach co do umiejętności Polaka, wypowiedział się dla „Weszło”.

– Widziałem jego debiut z Vitorią. Bardzo obiecujący piłkarz, który pokazuje na boisku dużo ochoty do gry. Wiem, że choć jego kariera w Portugalii się dopiero zaczyna, to kibice już reagują na niego z dużym entuzjazmem – ocenił Mangala.

– Biorąc pod uwagę jego wiek, on ma wszystko, żeby się rozwinąć i żeby rosnąć. To już jest ekscytujące. Nie lubię porównywać piłkarzy. Każdy ma swój zestaw cech i Pietuszewski ma jeszcze wiele do poprawy. Szczerze mu życzę, żeby czerpał się przyjemność ze swojego doświadczenia i rozwijał się w Porto. Często oglądam ich mecze – dodał.

– Nie pracowałem nigdy z Francesco Fariolim, więc tutaj się nie wypowiem, ale poza boiskiem, to zdecydowanie moja droga, czyli zrozumienie specyfiki FC Porto i wymagań tego środowiska. Im szybciej Pietuszewski zrozumie, o co w tym klubie chodzi, tym lepiej. To mu ogromnie pomoże w przyszłości – podsumował.

Źródło: Weszło

Peszko zdradził szczegóły ws. Jamesa Rodrigueza. Pensja przeważyła

James Rodriguez zimą był oferowany polskim klubom, ale rozmowy zakończyły się szybciej, niż się zaczęły. Sławomir Peszko ujawnił kulisy i kwotę, która skutecznie ostudziła entuzjazm w Krakowie.

Wielkie nazwisko, ale jeszcze większe oczekiwania

James Rodriguez to jedna z największych gwiazd mundialu w Brazylii w 2014 roku. Kolumbijczyk pozostaje obecnie wolnym zawodnikiem, dlatego jego agenci aktywnie szukali dla niego nowego klubu. Jak się okazuje, jednym z kierunków była Polska, a konkretnie Kraków.

Najpierw informacje w tej sprawie przekazał Dawid Dobrasz na kanale Meczyki. Dziennikarz z Poznania ujawnił, że ofertę zatrudnienia Rodrigueza otrzymała Cracovia.

Niedługo później wyszło na jaw, że agenci piłkarza skontaktowali się także z Wieczystą Kraków. Oba kluby miały poznać warunki finansowe, które szybko ostudziły ewentualne rozmowy.

Szczegóły ujawnił Sławomir Peszko w Kanale Sportowym. Były reprezentant Polski potwierdził, że temat był realny, ale kluczowa okazała się pensja, jakiej domagał się Kolumbijczyk.

– To były pieniądze w granicach tego, co podaje się, że zarabia Andi Zeqiri – powiedział Peszko.

Oznacza to około 1,2 miliona euro brutto rocznie, czyli kwotę całkowicie poza zasięgiem realiów większości klubów Ekstraklasy, a tym bardziej projektów budowanych w niższych ligach.

Nawet jeśli nazwisko Rodrigueza wciąż elektryzuje kibiców, to jego aktualna forma i wiek nie uzasadniają takiego wydatku w oczach działaczy. Peszko jasno zaznaczył, że polskie kluby coraz częściej odchodzą od strategii opierającej się wyłącznie na głośnych nazwiskach z przeszłości.

– Takim tropem to i ja mógłbym jeszcze podpisać kontrakt jako piłkarz, bo przecież ja też grałem na mistrzostwach świata – stwierdził były piłkarz.

Rodriguez po odejściu z Realu Madryt nie zdołał już wrócić na światowy top. Ostatnio występował w Meksyku, jednak jego kariera od lat nie rozwija się zgodnie z oczekiwaniami, jakie pojawiły się po transferze do Hiszpanii.

Źródło: Kanał Sportowy, meczyki.pl

Legia mogła mieć napastnika wartego 23 miliony euro. Wybrali Szkurina

Legia Warszawa od miesięcy rozgląda się za klasowym napastnikiem, ale okazuje się, że jeden z nich był na wyciągnięcie ręki już rok temu. Klub z Łazienkowskiej odrzucił ofertę piłkarza, który dziś kosztuje fortunę i gra w Premier League.

Przegapiona szansa

Problemy Legii Warszawa z obsadą pozycji numer dziewięć nie są tajemnicą, ponieważ kadra Marka Papszuna wciąż wygląda skromnie pod względem napastników. Obecnie szkoleniowiec ma do dyspozycji jedynie Miletę Rajovicia i Antonio Colaka. Do zdrowia wraca również Jean-Pierre Nsame. W przestrzeni medialnej jednak regularnie pojawia się nazwisko Karola Świderskiego. Okazuje się, że problem ten mógł się rozwiązać wcześniej.

Według Piotra Koźmińskiego z Goal.pl rok temu „Wojskowym” oferowano usługi napastnika, który tej zimy został bohaterem transferu wartego aż 23 miliony euro. Chodzi o Pablo Felipe.

Brazylijczyk niedawno podpisał kontrakt z West Ham United, jednak wcześniej występował w portugalskim Gil Vicente. Jego początki w Portugalii były trudne, ponieważ jesienią 2024 roku nie zdobył ani jednej bramki. To właśnie w tamtym okresie jego nazwisko trafiło na biurko władz Legii.

 

Koźmiński podkreśla, że kandydatura Pablo Felipe miała nawet poparcie ówczesnego trenera „Wojskowych”, Goncalo Feio. Klub jednak nie zdecydował się na ten ruch, uznając, że Brazylijczyk nie jest właściwą opcją na wzmocnienie ataku. W efekcie postawiono na inny kierunek i zakontraktowano Ilję Szkurina.

Decyzja ta z perspektywy czasu wygląda bardzo niekorzystnie. Pablo Felipe w kolejnych miesiącach odblokował się strzelecko w Portugalii, a jego forma przyciągnęła uwagę klubów z najmocniejszych lig. Efektem był transfer do Premier League za wspomnianą wcześniej kwotę.

Źródło: Goal.pl


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.