Raków chce dokonać wzmocnienia. Na celowniku objawienie tego sezonu Ekstraklasy

Niewykluczone, że Raków Częstochowa dokona jeszcze jakiegoś wzmocnienia na finiszu letniego okna transferowego. Na celowniku tego klubu znalazł się zawodnik, który jest absolutnym objawieniem tego sezonu PKO BP Ekstraklasy.




Z informacji Piotra Koźmińskiego z „goal.pl” wynika, że na celowniku Rakowa Częstochowa znalazł się Jan Grzesik z Radomiaka Radom. Władze częstochowskiego klubu chętnie widziałyby tego zawodnika u siebie, a temat był już sondowany. Radomiak nie zamierza jednak sprzedawać swojej gwiazdy, przez co transfer wydaje się być trudny do zrealizowania.

Jan Grzesik od kilku lat występuje na poziomie Ekstraklasy. Ten sezon jest jednak absolutnie topowy w jego wykonaniu. 30-latek wystąpił we wszystkich 7 meczach tego sezonu, w każdym grając po 90 minut. W dotychczasowych występach strzelił 4 bramki i zanotował 1 asystę.





Foto: Jakub Ziemianin / Raków Częstochowa
źródło: goal.pl

FC Porto wygrywa w hicie ligi portugalskiej! Kibice zachwyceni Janem Bednarkiem. „Jesteś szefem”

Jan Bednarek świetnie rozpoczął przygodę w FC Porto. Kibice portugalskiego klubu są zachwyceni postawą polskiego obrońcy.




Latem tego roku Jan Bednarek zdecydował się na zmianę klubu. Po 8 latach Polak opuścił Southampton. Jego nowym klubem zostało FC Porto, które zapłaciło za transfer 7,5 miliona euro. 29-latek podpisał 4-letni kontrakt.

Bednarek błyskawicznie zadomowił się w wyjściowym składzie FC Porto. W tym sezonie zagrał w każdym z 4 meczów ligi portugalskiej. Za każdym razem wychodził w podstawowym składzie.

Pierwsze mecze Jana Bednarka w Porto wyglądały naprawdę obiecująco. Jednak pierwszy poważny sprawdzian miał miejsce dopiero w sobotę, kiedy „Smoki” mierzyły się w hitowym starciu ze Sportingiem Lizbona. Mecz zakończył się wygraną Porto 2:1.




Jan Bednarek już po pierwszych meczach był bardzo chwalony przez kibiców FC Porto. Jednak po wczorajszym zwycięstwie nad Sportingiem pochwały się jeszcze bardziej nasiliły. Po meczu 29-latek zamieścił wpis w mediach społecznościowych, pod którym znalazło się mnóstwo pozytywnych komentarzy ze strony kibiców. Poniżej cytujemy wybrane z nich.

„Dzięki Bednarek. Świetny mecz. Jesteś szefem.”

„Świetny mecz, szefie. Dziękuję bardzo.”

„Świetny obrońca. Dziękuję za wzmocnienie naszej obrony. Jesteś materiałem na kapitana. Pewnego dnia będziesz dumnie nosił opaskę kapitańską na lewym ramieniu.”

„Świetny mecz, Świetna postawa.”

Oto przewidywana tabela Ligi Konferencji! Wszystkie polskie kluby faworytami do awansu

Niezawodny Piotr Klimek przesymulował, jak może zakończyć się faza ligowa Ligi Konferencji. Z jego wyliczeń wynika, że wszystkie cztery polskie kluby powinny wywalczyć awans.

Zgodnie z oczekiwaniami wszystkie cztery polskie kluby awansowały do fazy zasadniczej Ligi Konferencji. Lech Poznań, Legia Warszawa, Raków Częstochowa i Jagiellonia Białystok poznały już swoich rywali w fazie ligowej. Każdy z zespołów na tym etapie rozgrywek rozegra po 6 meczów. Czołowe 8 zespołów fazy ligowej awansuje bezpośrednio do 1/8 finału. Drużyny z miejsc 9-24 zagrają między sobą w barażu o 1/8 finału. Kluby, które zakończą rywalizację na miejscach 25-36 odpadną z rozgrywek.

Legia Warszawa

Z wyliczeń Piotra Klimka wynika, że Legia Warszawa ma największe szanse na sukcesy w fazie ligowej. Przewiduje się, że Legioniści zajmą 8. lokatę. Szanse na zakończenie rywalizacji w TOP 8 wynoszą 40,4%. Awans do fazy pucharowej poprzez zajęcie miejsca w TOP 24 wycenia się na aż 94,5%.




Raków Częstochowa

Przewidywania wskazują, że Raków Częstochowa zajmie 9. lokatę w fazie ligowej. Szanse na TOP 8 wynoszą 40,1%. Zakończenie rywalizacji w TOP 24 to z kolei 94,2%.

Lech Poznań

Z wyliczeń wynika, że Lech Poznań zakończy fazę ligową na 10. pozycji. Szanse na zajęcie miejsca w TOP 8 wynoszą 32,7%. TOP 24 to 92%.

Jagiellonia Białystok

Statystycznie Jagiellonia ma najmniejsze szanse na sukcesy w fazie ligowej, choć i tak są one dość spore. Przewiduje się, że Jaga zajmie 15. lokatę. Zajęcie miejsca w TOP 8 wycenia się na 18,3%. Z kolei miejsce w TOP 24 to aż 88%.

Skandal po triumfie Majchrzaka. Kibic wyrwał czapkę przeznaczoną dla dziecka [WIDEO]

Kamil Majchrzak przeżył jeden z największych momentów w swojej karierze. Po pięciosetowej batalii pokonał dziewiątego tenisistę świata, Karena Chaczanowa, i awansował do trzeciej rundy US Open. Radość szybko jednak przyćmił niesmaczny incydent z udziałem jednego z kibiców.

Historyczne zwycięstwo Polaka

Mecz Majchrzaka z Chaczanowem trwał aż 4 godziny i 35 minut. Polak zwyciężył w emocjonującym super tie-breaku 10:5, odnosząc największy sukces w karierze. Po raz pierwszy ograł rywala z czołowej dziesiątki rankingu ATP.

Po spotkaniu 28-latek, wdzięczny za doping, podszedł do fanów, aby rozdawać autografy i pozować do zdjęć. W geście sympatii zdjął czapkę i podał ją młodemu kibicowi stojącemu przy barierkach. Chłopiec ledwie zdążył ją złapać, gdy nagle obok stojący mężczyzna wyrwał mu ją z rąk i schował do torby.

Kolekcjoner zamiast kibica

Zachowanie mężczyzny wywołało powszechne oburzenie. Ten sam człowiek wcześniej poprosił Majchrzaka o podpis na piłce, a później próbował jeszcze wręczyć mu bidon do autografu. Wiele wskazuje na to, że nie był to zwykły fan, lecz tzw. „łowca pamiątek”. Całe zajście zostało nagrane i szybko obiegło media społecznościowe, gdzie spotkało się z falą krytyki.

Fala komentarzy i reakcja firmy

Okazało się, że mężczyzna jest znanym przedsiębiorcą z Polski. Internauci błyskawicznie zalali profil jego firmy negatywnymi komentarzami. W odpowiedzi przedsiębiorstwo wystosowało oficjalne ostrzeżenie prawne, domagając się usunięcia krytycznych wpisów.

W komunikacie, podpisanym przez pełnomocnika prawnego, znalazły się zapowiedzi kierowania sprawy do sądu oraz możliwość żądania odszkodowań sięgających nawet 100 tysięcy złotych za każdy negatywny komentarz. Taka reakcja wywołała jeszcze większe emocje i dyskusje w sieci.

Wyjaśnienie prawnika

Wobec narastających komentarzy dotyczących incydentu z czapką podczas meczu Kamila Majchrzaka na US Open 2025, prawnik reprezentujący przedsiębiorcę przedstawił zupełnie inne spojrzenie na sprawę. Podkreślił, że działania pana Szczerka nie miały charakteru bezprawnego ani nagannego, a wręcz można je odczytać jako gest wychowawczy wobec młodego kibica.

W opinii prawnika czapka była przedmiotem codziennego użytku, nie przedstawiała dużej wartości, a finalnie i tak trafiła do dziecka. Samo chwilowe odebranie miało służyć jako forma nauki szacunku dla podarowanych rzeczy i uświadomienie, że nawet drobne pamiątki mogą mieć znaczenie. Całą sytuację przedstawiono więc nie jako zabranie, lecz jako lekcję odpowiedzialności i wdzięczności.

Według pełnomocnika takie ujęcie zdarzenia nadaje mu charakter symbolicznego wychowania poprzez doświadczenie, a ukazywanie go w negatywnym świetle jest jego zdaniem krzywdzące i niezgodne z rzeczywistością.

Kolejny mecz Majchrzaka

Choć incydent przykrył sportowe święto, sam Majchrzak skupia się już na kolejnym rywalu. W trzeciej rundzie US Open zmierzy się z Leandro Riedim. Spotkanie zaplanowano na sobotę 30 sierpnia o godzinie 17:00.

Źródło: Gowork, Eurosport

Kibole Miedzi pobili 15-letniego kibica Wisły Kraków. Skandal podczas meczu 1. Ligi

Podczas meczu 1. Ligi wybuchł skandal. Kibole Miedzi Legnica pobili zaledwie 15-letniego kibica Wisły Kraków.




To nie był dobry dzień dla „Białej Gwiazdy”. Wisła Kraków po świetnej serii doznała pierwszej porażki w sezonie 2025/26. Miedź Legnica pokonała faworytów na własnym boisku 2-0.

Skandal

Jeszcze w trakcie spotkania doszło do skandalicznej sytuacji. Kibole Miedzi pobili 15-letniego kibica Wisły. Chłopak miał doznać krwawienia z nosa.

Według tłumaczeń, powodem spięcia była prowokacja ze strony młodego kibica. Pojawić miał się on na trybunie gospodarzy, ubrany w koszulkę Wisły.




Ze zdjęć w internecie widać jednak, że miał na sobie także szalik Miedzi. Dodatkowo, na meczu był w towarzystwie dwóch innych osób, które mają być kibicami legnickiego klubu.

Rooney broni Amorima. „Kto chciałby dziś prowadzić Manchester United?”

Po kompromitującej porażce Manchesteru United w Pucharze Ligi Angielskiej pojawiły się spekulacje na temat przyszłości Rúbena Amorima. Portugalczyk w ostrych słowach skrytykował swoich zawodników, co tylko dolało oliwy do ognia. W obronie menedżera stanął Wayne Rooney.

Amorim pod ostrzałem

Manchester United w letnim oknie transferowym sięgnął po głośne wzmocnienia. Sprowadzono Bryana Mbeumo, Benjamina Šeško i Matheusa Cunhę. Cała trójka znalazła się w wyjściowej jedenastce na mecz z czwartoligowym Grimsby Town, ale nawet to nie uchroniło Czerwonych Diabłów przed blamażem.

Po remisie 2:2 i dramatycznej serii rzutów karnych drużyna Amorima odpadła już w drugiej rundzie rozgrywek. Po meczu portugalski szkoleniowiec stwierdził, że jego zespół przypomina raczej grupę indywidualności niż prawdziwą drużynę. Angielskie media natychmiast zaczęły spekulować, że dni 40-latka na Old Trafford są policzone.

Rooney o presji i realiach United

Wayne Rooney postanowił odnieść się do całej sytuacji. Były napastnik United, który w barwach klubu zdobył 253 bramki i zanotował 142 asysty, nie tylko częściowo usprawiedliwił menedżera, ale także zwrócił uwagę na trudną rzeczywistość pracy na Old Trafford.

– Jego słowa były druzgocące dla zawodników. Jeśli menedżer mówi takie słowa, to coś nie działa. Zapominamy jednak, że Amorim ma dopiero 40 lat. Jest młodym menedżerem. Manchester United jest innym klubem, niż te, w których pracował do tej pory – zauważył Rooney.

– W Manchesterze United jest presja, której nie czuł nigdzie wcześniej. Kiedy nie wygrywasz meczów, to może cię to dotknąć i wyglądało to tak, jakby był u kresu sił – dodał.

Zdaniem Rooneya prawdziwy problem United to nie tylko wyniki, ale i to, że dziś praca na Old Trafford wcale nie jest aż tak kusząca.

– Problem, który mamy, jest taki, że kto chciałby podjąć się tutaj pracy? To szaleństwo mówić takie rzeczy, bo to jeden z największych klubów na świecie. Inny trener może siedzieć i myśleć sobie… nie w tym momencie. Wszystko zmieniło się bardzo szybko – podkreślił były kapitan United.

Źródło: BBC Sport

Atak na autokary Jagiellonii w Tiranie. Groźny incydent po meczu z Dinamem

Powrót Jagiellonii Białystok z meczu w Albanii zakończył się niebezpiecznym incydentem. Autokary wiozące piłkarzy i kibiców polskiego klubu zostały obrzucone racami przez chuliganów Dinama Tirana.

Spokojny mecz i niespokojny wyjazd

W rewanżowym starciu eliminacji Ligi Konferencji Jagiellonia zremisowała z Dinamem 1:1, co wystarczyło do awansu po wcześniejszym zwycięstwie 3:0 w Białymstoku. Choć na boisku nic nie wskazywało na problemy, te pojawiły się już po końcowym gwizdku.

Podczas powrotu na drużynę i fanów z Podlasia czekała grupa miejscowych chuliganów. W stronę przejeżdżających autokarów poleciały odpalone race. Wszystko uwieczniono na nagraniach, które trafiły do mediów społecznościowych.

Potwierdzenie klubu

— Na pewno taka sytuacja miała miejsce. Na pewno te autokary zostały zaatakowane – przekazał w rozmowie z WP SportoweFakty rzecznik Jagiellonii, Kamil Świrydowicz.

Na razie nie ma informacji o osobach poszkodowanych.

Źródło: WP Sportowe Fakty, X

Wielki czwartek dla polskiego sportu. Ogromna oglądalność. Świątek i Legia skradli show

28 sierpnia mieliśmy wieczór bogaty w sportowe emocje dla polskiego sportu. Zapisał się on w historii pod kątem oglądalności. Opublikowano dokładne statystyki.




W czwartek Lech, Legia, Jagiellonia i Raków rozgrywały rewanże w eliminacjach europejskich pucharów. Dodatkowo na US Open, zwycięstwa zanotowały Iga Świątek i Magdalena Fręch. Wygraną zanotował także Kamil Majchrzak, a polscy koszykarze pokonali Słowenię na otwarcie EuroBasket 2025.

Znakomite statystyki

Mariusz Wójcicki zgromadził statystyki oglądalności wszystkich wspomnianych wydarzeń z minionego czwartku. Najwięcej widzów przed telewizorami zgromadził pojedynek Świątek z Suzan Lemenc (668 tysięcy). Drugie w kolejności znalazło się starcie Legii Warszawa z Hibernian (663 tys.).

W dalszej kolejności widzowie wybierali mecz Rakowa z Ardą (447 tys.) oraz inaugurację EuroBasketu (288 tys.). Nieco mniejszą popularnością, ale wciąż wysoką, cieszył się Majchrzak (270 tys.).




Najmniejszą oglądalnością cieszyły się mecze Lecha i Jagiellonii. Rywalizację „Kolejorza” z Genkiem oglądało zaledwie 113 tysięcy widzów. Z kolei Jagiellonię śledziło 182 tys.

Jakub Kiwior rozchwytywany! Kolejny klub chce ściągnąć Polaka i ubiec FC Porto

Jakub Kiwior budzi ogromne zainteresowanie na rynku transferowym. O Polaka walczy nieustannie FC Porto, ale w grze pojawił się ponoć kolejny gracz. Matteo Moretto mówi o Milanie.




W bieżącym sezonie Kiwior nie rozegrał jeszcze ani minuty. Stoper nie podniósł się z ławki rezerwowych w meczu przeciwko Leeds, a teraz Mikel Arteta nie wpisał go do kadry na spotkanie z Manchesterem United.

Łakomy kąsek

Nic dziwnego, że sporo mówi się o potencjalnej zmianie klubu przez reprezentanta Polski. Od dłuższego czasu pojawiają się doniesienia o zainteresowaniu ze strony FC Porto. Na razie na taki ruch nie ma jednak zielonego światła ze strony Arsenalu.




Tymczasem Matteo Moretto podaje, że do gry dołączył AC Milan. „Rossoneri” chcieliby ściągnąć Kiwiora na finiszu okna transferowego. Na celowniku mają jednak także Manuela Akanjiego z Manchesteru City.

Polskie kluby walczą o europejskie puchary! Relacja bramkowa ze wszystkich spotkań [WIDEO]

Dziś wyjaśni się, ile polskich klubów zagra w fazie ligowej europejskich pucharów. W poniższym tekście będziemy na bieżąco relacjonować wydarzenia z każdego z czterech spotkań polskich zespołów.

W ubiegłym tygodniu rozegrano pierwsze mecze IV rundy eliminacji europejskich pucharów. Dziś zostaną rozegrane mecze rewanżowe Ligi Europy i Ligi Konferencji, po których poznamy komplet drużyn w fazie ligowej tych rozgrywek. O awans powalczą Lech Poznań (Liga Europy) oraz Legia Warszawa, Raków Częstochowa i Jagiellonia Białystok (Liga Konferencji).

Wyniki pierwszych meczów

Lech Poznań jako jedyny walczy jeszcze o coś więcej, niż Liga Konferencji. W pierwszym meczu IV rundy eliminacji Ligi Europy doznał jednak bolesnej porażki z belgijskim Genk aż 1:5. Natomiast wszystkie 3 polskie zespoły walczące o Ligę Konferencji wygrały swoje mecze. Jagiellonia pokonała Dinamo Tirana 3:0, Legia wygrała z Hibernian 2:1, a Raków odniósł zwycięstwo nad Ardą Kyrdżali 1:0.

Rewanże

Lech i Raków swoje mecze rozpoczną o godzinie 20:00. Jako kolejna na plac boju wkroczy Jagiellonia, która zacznie swoją rywalizację o 20:45. Z kolei Legia przystąpi do rywalizacji o 21:00. To oznacza, że przez pewien czas wszystkie cztery polskie kluby będą grać jednocześnie. Tym samym postaramy się poniżej relacjonować wydarzenia ze wszystkich tych spotkań. Polecamy regularnie odświeżać stronę (F5).

KRC Genk 1:2 Lech Poznań (dwumecz 6:3) – mecz zakończony!

Gol na 1-0:

Gol na 1-1:

Gol na 1-2:

Arda Kyrdżali 1:2 Raków Częstochowa (dwumecz 1:3) – mecz zakończony!

Gol na 0-1:

Gol na 1-1:

Gol na 1-2:

Dinamo Tirana 1:1 Jagiellonia Białystok (dwumecz 1:4) – mecz zakończony!

Gol na 1-0:

Gol na 1-1:

Legia Warszawa 3:3 Hibernian (dwumecz 5:4) – mecz zakończony!

Gol na 1-0:

Gol na 1-1:

Gol na 1-2:

Gol na 1-3:

Gol na 2-3:

Gol na 3-3:


Foto: Jakub Ziemianin / Raków Częstochowa

Były talent Benfiki blisko Wisły Płock. Lider Ekstraklasy szykuje transferowy hit

Wisła Płock nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Według portalu Weszło.com, do zespołu Mariusza Misiury może dołączyć Tomas Tavares. To były zawodnik Benfiki Lizbona i uczestnik Ligi Mistrzów.

Tavares na celowniku Nafciarzy

Benfica od lat słynie z akademii, która regularnie wypuszcza piłkarzy na najwyższy europejski poziom. Jednym z jej wychowanków jest Tomas Tavares, prawy obrońca, który w pierwszej drużynie Orłów rozegrał 26 spotkań.

Dziś 24-latek pozostaje bez klubu, co otworzyło drogę do jego potencjalnego transferu do Polski. Według najnowszych doniesień Tavares ma wkrótce zasilić Wisłę Płock, a dla Nafciarzy byłby to wolny transfer.

Od Ligi Mistrzów do poszukiwania nowego startu

Portugalczyk ma za sobą ciekawą, choć nieco wyboistą karierę. W sezonie 2019/20 regularnie występował w Lidze Mistrzów, rozgrywając pięć z sześciu meczów fazy grupowej w pełnym wymiarze czasowym. Benfica zajęła wówczas trzecie miejsce i trafiła do Ligi Europy, gdzie także stawiano na Tavaresa.

Później losy obrońcy potoczyły się różnie. Trafił m.in. do Zenita Sankt Petersburg, który w styczniu 2023 roku zapłacił za niego dwa miliony euro, a także do FC Basel. Ostatni sezon spędził jednak w portugalskim Avs FS, gdzie zanotował jedenaście występów i jedną asystę. Latem 2025 roku rozstał się z klubem i od tamtej pory pozostaje wolnym zawodnikiem.

Portal Transfermarkt wycenia go obecnie na 800 tysięcy euro. Dla Wisły Płock sprowadzenie Tavaresa oznaczałoby już ósmy transfer w tym okienku. Drużyna Mariusza Misiury jest prawdziwą rewelacją sezonu i sensacyjnie przewodzi tabeli Ekstraklasy.

Źródło: Weszło

Kolejny kryzys w Manchesterze United. „Piłkarze wysłali jasny sygnał”

Manchester United zaliczył jedną z największych kompromitacji ostatnich lat. Czerwone Diabły odpadły z Pucharu Ligi Angielskiej już w drugiej rundzie, przegrywając po serii rzutów karnych z czwartoligowym Grimsby. Po meczu trener Ruben Amorim w mocnych słowach odniósł się do postawy swoich zawodników.

Upokorzenie w Pucharze Ligi

Spotkanie na boisku Grimsby zakończyło się remisem 2:2 w regulaminowym czasie gry, a w serii jedenastek lepsi okazali się gospodarze (12:11). Dla United oznaczało to najwcześniejsze pożegnanie z rozgrywkami od 2014 roku.

Amorim nie krył frustracji, wskazując, że jego drużyna oddała mecz rywalowi grającemu na czwartym poziomie rozgrywkowym.

– Wygrał lepszy zespół, który gra w czwartej lidze. To niedopuszczalne i takie spotkania musimy rozstrzygać na swoją korzyść – mówił w rozmowie ze Sky Sports.

Tajemnicza sugestia trenera

Najwięcej emocji wywołała jednak inna wypowiedź Portugalczyka. Amorim podkreślił, że „piłkarze bardzo wyraźnie pokazali, czego chcą”, dodając, że widać to było od pierwszych minut meczu. Według niego brakowało intensywności, agresji w pressingu i pomysłu na grę.

Brytyjskie media natychmiast zasugerowały, że szkoleniowiec mógł dać do zrozumienia, iż część szatni gra przeciwko niemu i wcale nie jest przeciwna ewentualnej zmianie trenera.

Przeprosiny dla kibiców

Amorim przeprosił kibiców United, którzy mimo kryzysu wspierali drużynę. Jak zaznaczył, problem nie leży w indywidualnych błędach, lecz w podejściu całej drużyny.

– Z całym szacunkiem, kiedy przegrywasz mecz z czwartoligowcem, to nie możemy mówić o słabej postawie bramkarza. Chodzi o wszystko, o to jak podchodzimy do rozgrywek. Wiemy, że w tym momencie ludzie będą zwracać uwagę na wszystko i każdy detal będzie ważny. Coś musi się zmienić, ale nie mogę nagle zmienić 22 zawodników. Myślę, że to przesada. W tej chwili musimy skupić się na weekendzie, a potem będziemy mieli czas na przemyślenia – przyznał.

Trzeci mecz bez zwycięstwa

Porażka z Grimsby była kolejnym ciosem dla Manchesteru United, który w lidze wcześniej przegrał u siebie z Arsenalem (0:1) i zremisował na wyjeździe z Fulham (1:1). To oznacza trzeci kolejny mecz bez zwycięstwa w nowym sezonie.

W sobotę Czerwone Diabły czeka kolejne wyzwanie. Na Old Trafford zmierzą się z Burnley. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 16:00.

Źródło: Sky Sports

Oto najwyżej ocenieni zawodnicy w FC 26! Robert Lewandowski poza TOP 10 [PRZECIEKI]

W sieci pojawiły się przecieki co do ocen zawodników w EA FC 26. Niestety, w TOP 10 nie znalazło się miejsce dla Roberta Lewandowskiego.

Zbliżamy się do premiery EA FC 26. Nowa odsłona legendarnego symulatora piłki nożnej pojawi się na sklepowych półkach 26 sierpnia. Istnieje możliwość rozpoczęcia gry tydzień wcześniej, oczywiście za dodatkową opłatą.

Oceny EA FC 26

W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiły się przecieki dotyczące ocen zawodników w EA FC 26. Według profilu „FUT LATEST” najwyższą oceną w grze ma być 91 i mają ją posiadać Kylian Mbappe, Mohamed Salah, Rodri, Alexia Putellas oraz Aitana Bonmati. Poza nimi w TOP 10 mają się znaleźć ocenieni na 90: Jude Bellingham, Raphinha, Pedri, Erling Haaland i Caroline Graham Hansen.

Robert Lewandowski w FC 26

Tym samym w TOP 10 zabraknie miejsca dla Roberta Lewandowskiego. Polak ma otrzymać ocenę 88. Taką samą miał w EA FC 25.

Grzegorz Krychowiak wciąż bez klubu. Otrzymał oferty z egzotycznych kierunków

Letnie okno transferowe dobiega końca, a Grzegorz Krychowiak wciąż pozostaje bez klubu. 35-latek otrzymał jednak oferty z mocno egzotycznych kierunków.




Ostatni sezon Grzegorz Krychowiak spędził na Cyprze. 35-latek grał tam w barwach Anorthosisu. Współpraca między stronami trwała jednak zaledwie rok. Tym samym Polak od lipca jest wolnym zawodnikiem. Okno transferowe powoli dobiega końca, a kluby wkrótce dopną swoje kadry na nowy sezon.

Egzotyczne oferty

Już wkrótce sierpień dobiegnie końca, a Grzegorz Krychowiak wciąż jest bez klubu. 35-latek otrzymał jednak w ostatnim czasie kilka ofert, o czym opowiedział sam zainteresowany na łamach „TVN-u”. Były reprezentant Polski stwierdził jednak, że nie otrzymał w pełni satysfakcjonującej go oferty.

– Nie znalazłem jeszcze oferty, która jakby w stu procentach mi odpowiadała, a dostawałem naprawdę telefony z różnych miejsc. Tak jak patrzyłem na kierunki, to zastanawiałem się, czy nadal jestem piłkarzem, bo to była Australia, Izrael, Iran, Irak. Naprawdę takie zaskakujące kierunki piłkarskie, ale nie zdecydowałem się – wyznał Grzegorz Krychowiak.




Koniec kariery?

Przyszłość Grzegorza Krychowiaka powinna wyjaśnić się w ciągu najbliższych tygodni. Niewykluczone, że postanowi on zakończyć karierę. Z jego wypowiedzi wynika, że nie chciałby grać w miejscu, gdzie nie czułby się w pełni szzczęśliwy.

– Jeżeli dzisiaj bym skończył grę w piłkę, to byłbym bardzo spełnionym piłkarzem, szczęśliwym i mógłbym robić inne rzeczy, dlatego, tak jak wcześniej, rok temu grałem na Cyprze, gdzie było to połączenie piłki nożnej z ładną pogodą, ale jeszcze takiej oferty nie dostałem, więc nie wykluczam, że po prostu zakończę karierę jeszcze w tym sezonie – ujawnił 35-latek.

– W mojej głowie już taka decyzja zapadła, ale jeszcze nigdy nie wiadomo, jak to się wszystko potoczy, bo w poprzednim sezonie podpisałem kontrakt na koniec września, więc wszystko jest możliwe, zwłaszcza w piłce nożnej, ale w mojej głowie już ten koniec zbliża się dużymi krokami – uzupełnił.

źródło: TVN

Niepokojące informacje ws. transmisji Ligi Mistrzów. Kibice nie będą zadowoleni

Telewizja Polska prawdopodobnie nie pokaże w tym sezonie meczów Ligi Mistrzów. Jak przyznał w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet dyrektor TVP Sport Jakub Kwiatkowski, publicznego nadawcy zwyczajnie nie stać na zakup sublicencji.

Koniec współpracy z Canal+?

W minionym sezonie widzowie mogli oglądać jedno spotkanie w każdej kolejce Champions League na antenie TVP. Było to możliwe dzięki sublicencji wykupionej od Canal+. Umowa obowiązywała jednak tylko przez rok, a jej przedłużenie w obecnych warunkach wydaje się nierealne.

– Na tę chwilę mogę powiedzieć, że wiele wskazuje na to, że niestety Ligi Mistrzów w TVP nie będzie. Nie stać nas na nią. Prawa do Ligi Mistrzów należą do jednych z najdroższych na rynku. Jest to absolutny top, jeśli chodzi o koszty zakupu – wyjaśnił Kwiatkowski.

Dyrektor dodał, że Telewizja Polska otrzymuje obecnie znacznie mniejsze środki z rezerwy budżetowej niż w poprzednich latach, co praktycznie zamyka możliwość inwestycji w tak drogie prawa.

Obrona poprzedniego rozwiązania

W zeszłym sezonie TVP miała prawo do tzw. drugiego wyboru środowego meczu, co wywoływało pewne kontrowersje. Jednak Kwiatkowski bronił tej formuły, przypominając, że na antenie pokazywano starcia z udziałem największych klubów Starego Kontynentu.

– W fazie pucharowej, wliczając finał, czterokrotnie pokazywaliśmy spotkania z udziałem późniejszego triumfatora – PSG. Transmisje meczów jak RB Lipsk – Liverpool, Inter – Arsenal czy Juventus – Manchester City to absolutny top europejskiej piłki i trudno je uznać za spotkania drugiej kategorii – podkreślił.

Misja kontra finanse

Publiczny nadawca chciałby oczywiście mieć prawo do pierwszego wyboru. Ale jak zaznaczył Kwiatkowski, oznaczałoby to wydatek znacznie przewyższający możliwości finansowe TVP.

Kwiatkowski podkreślił, że priorytetem dla TVP nie było transmitowanie najgłośniejszych hitów Ligi Mistrzów z udziałem Barcelony czy Realu Madryt, lecz zapewnienie, by samo rozgrywki były dostępne w otwartym kanale.

Jak zaznaczył, dzięki temu wielki futbol mogli oglądać również ci kibice, którzy nie mają możliwości wykupienia płatnych pakietów telewizyjnych. W jego ocenie właśnie na tym polega misja publicznego nadawcy, aby docierać z najważniejszymi wydarzeniami sportowymi do jak najszerszej widowni.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.