NEWSY I WIDEO

Jan Urban nie wyklucza wielkiego powrotu na baraże! „Wtedy dostaniemy odpowiedź”

Niewykluczone, że reprezentacja Polski na mecze barażowe MŚ 2026 zostanie solidnie wzmocniona. Jan Urban przekazał, że w kadrze ponownie może zagrać Jakub Moder. Wszystko zależy od jego dyspozycji po powrocie po kontuzji.




26-latek w bieżącym sezonie jeszcze nie rozegrał ani jednego meczu. Moder wraca do siebie po operacji kręgosłupa, któremu poddał się w minionym roku.

Duże wzmocnienie

Zapowiada się, że wkrótce pomocnik wróci na murawę w barwach Feyenoordu. W połowie stycznia Robin Van Persie przekazał na konferencji prasowej, że Polak znów trenuje z resztą drużyny. Powrót do gry wydaje się więc kwestią czasu.




To także dobre wieści dla reprezentacji Polski. Jan Urban w rozmowie z „WP Sportowe Fakty” zapewnił, że Moder pozostaje w orbicie zainteresowań kadry. Jeśli powrót do gry okaże się udany, to 26-latek może pomóc kolegom podczas marcowych baraży.

– Być może będziemy mogli skorzystać z Kuby w marcu, w barażach. Jeżeli będzie zdrowy, może zdążyć dojść do formy fizycznej. Zaczął już trenować z zespołem, ale musi wskoczyć na taki poziom, by mógł ćwiczyć na sto procent – zaznaczył Urban dla „WP Sportowe Fakty”.

– Wtedy dostaniemy odpowiedź, czy po kontuzji nie ma śladu, czy Kuba będzie odczuwał dyskomfort. Podejrzewam, że na dzień dzisiejszy nawet sam Kuba tego nie wie. Trening a mecz to duża różnica. Kuba na razie nie brał udziału w spotkaniach – dodał.

W marcu reprezentacja Polski zmierzy się z Albanią w półfinale baraży o wyjazd na mistrzostwa świata. Jeśli „Biało-Czerwoni” wygrają, o swój bilet do Ameryki Północnej, powalczą bezpośrednio ze zwycięzcą pary Ukraina – Szwecja.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Sroga zima uderzy po raz kolejny. Co ze wznowieniem Ekstraklasy?

W weekend mamy być świadkami kolejnego ataku zimy. Co ze wznowieniem PKO BP Ekstraklasy? Przedstawiciel rozgrywek ujawnił szczegóły.




Powrót Ekstraklasy

Na nadchodzący weekend zaplanowano powrót PKO BP Ekstraklasy. Rozgrywki wracają po ponad miesięcznej przerwie. Ostatnie ligowe mecze zostały rozegrane 14 grudnia, po czym nastała przerwa zimowa. W ostatnim czasie polskie kluby przygotowywały się do powrotu rozgrywek ligowych głównie poza granicami naszego kraju. Nadszedł jednak czas, by sprawdzić, kto najlepiej wykorzystał tę kilkutygodniową przerwę.

Niesprzyjająca pogoda

Tegoroczna zima w Polsce jest wyjątkowo sroga. Kolejny atak mrozów ma nastąpić w najbliższych dniach. W nadchodzący weekend nocą miejscami temperatura może zbliżyć się do około -20 °C. W ciągu dnia temperatura ma głównie oscylować w granicach od -5 do -10 °C. Temperatury mogą się jednak różnić w zależności od miejsca nawet o kilkanaście stopni.

Podejście władz rozgrywek

Jak niesprzyjająca pogoda może rzutować na powrót rozgrywek PKO BP Ekstraklasy? Szczegóły w rozmowie z WP Sportowe Fakty przedstawił Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA. Z jego wypowiedzi dowiadujemy się, że Ekstraklasa nie zamierza przekładać całej kolejki, a jedynie poszczególne mecze

– Na dziś zdecydowana większość klubów stoi na stanowisku, że jeżeli da się rozegrać mecz, to należy to zrobić. Na pewno nie będziemy przekładać kolejki w całości, tylko reagować punktowo – jak zapowiadaliśmy – w zależności od sytuacji – przekazał Marcin Stefański.

– Nie widzę zagrożenia dla meczów piątkowych, natomiast niedzielne… musimy pamiętać, że z każdym dniem będzie coraz zimniej. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało, natomiast trzeba spojrzeć na to w szerszej perspektywie, nie tylko najbliższej kolejki. Prognozy pogody na luty i początek marca są ciężkie – może być sporo opadów – uzupełnił dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.

Kluby są gotowe

Na ten moment wszystkie kluby pełniące rolę gospodarza meczów najbliższej kolejki miały zadeklarować gotowość do rozegrania meczu. Wydaje się zatem, że powrót Ekstraklasy nie powinien być aż tak bolesny. Należy jednak brać poprawkę na to, że pogoda i jej prognozy mogą się nagle zmienić. Z wypowiedzi Marcina Stefańskiego wynika, że problemem nie są bardzo niskie temperatury, a nagłe i intensywne opady śniegu.

– Natomiast podkreślę, że w tym momencie wszystkie kluby, które w tej kolejce są gospodarzami, zgłosiły gotowość organizacji meczu, wiedząc jaka może być temperatura – przekazał Marcin Stefański.

– Bardziej boję się intensywnych opadów tuż przed meczem niż samego mrozu, bo to mogłoby doprowadzić do sytuacji, którą mieliśmy jesienią, gdzie przekładaliśmy mecz z powodu zalania lub zasypania boiska. Zdarza się to, zdarzało i będzie się zdarzać. Jeżeli przełożymy jakikolwiek mecz, to nie będzie to ani pierwszy, ani ostatni taki przypadek w historii Ekstraklasy – dodał.





źródło: WP Sportowe Fakty

Adriel Ba Loua kontynuuje swoje przygody. Tym razem zapomniał wyrobić paszport

Po raz kolejny Adriel Ba Loua przypomniał o sobie polskim kibicom. Tym razem zapomniał wyrobić nowy paszport. To opóźniło jego powrót do klubu.




Adriel Ba Loua występował w Lechu Poznań w latach 2021-2025. W tym czasie wystąpił w 91 meczach Kolejorza, strzelił w nich 6 goli, a do tego dołożył 7 asyst. Zimą 2025 roku przeniósł się do francuskiego SM Caen. Po zaledwie pół roku zdecydował się na kolejną zmianę klubu, tym razem trafił do azerskiego FK Qabala.

Po transferze do Azerbejdżanu Adriel niemal z miejsca stał się podstowowym zawodnikiem FK Qabala. Iworyjczyk rozegrał 18 meczów, w których strzelił 3 bramki i zanotował 4 asysty. Liczby wyglądają całkiem solidnie, gorzej jest jednak, kiedy spojrzymy na tabelę – zespół Adriela zajmuje obecnie przedostatnią pozycję w lidze.

W miniony weekend liga azerska wróciła do gry. Niestety, w składzie FK Qabala na próżno szukać byłego piłkarza Lecha Poznań. Dlaczego 29-latek nie rozpoczął rundy wiosennej? A no dlatego, że zapomniał wyrobić nowy paszport. Przez to Iworyjczyk opuścił nie tylko pierwszą kolejkę ligową w 2026 roku, ale również pierwsze tygodnie treningów w nowym roku. W trakcie przerwy zimowej Adriel miał wyjechać na urlop, kiedy jednak chciał wrócić, to okazało się, że jego dokument stracił ważność.




Zachwyca formą w Niemczech – zadebiutuje w reprezentacji Polski? Żukowski nie ukrywa swoich ambicji

Mateusz Żukowski ma za sobą kapitalny okres. W ostatnich tygodniach spisywał się znakomicie, występując w barwach Magdeburga. Nie ukrywa przy tym swoich ambicji i wprost mówi, że marzy mu się powołanie do reprezentacji Polski.




Żukowski już w przeszłości uchodził za dość duży talent. Nie prowadził sobie jednak w Glasgow Rangers i wrócił do Ekstraklasy. Obecnie znów próbuje swoich sił w zagranicznych wojażach, grając na zapleczu Bundesligi.

Wysokie ambicje

Ofensywny zawodnik we wrześniu trafił ze Śląska Wrocław do Magdeburga. Z powodu kontuzji stracił sporą część sezonu, jednak od powrotu w listopadzie zachwyca formą. Rozegrał do tej pory siedem meczów na poziomie 2. Bundesligi, w których strzelił aż sześć goli i dołożył asystę.

Sam Żukowski uważa, że kontuzja paradoksalnie mu… pomogła. W czasie powrotu do zdrowia mógł poukładać sobie pewne rzeczy w głowie. To miało finalnie wyjść mu na dobre, a efekty mamy właśnie widzieć.




– Kontuzja pomogła uporządkować mi głowę. W treningu pokazywałem umiejętności, ale w meczu nie. Pracowałem mocno nad mentalem. Kilka lat temu pracowałem z psychologiem, dziś nie. Ale bardzo pomagają mi rozmowy z żoną – przyznał 24-latek na antenie „Kanału Sportowego”.

Żukowski nie ukrywa również swoich ambicji. Zdecydowanie mówi, że chciałby zadebiutować w reprezentacji Polski przy okazji meczów barażowych do mistrzostw świata. Zdaje sobie jednak sprawę, że czeka go wciąż daleka droga.

– Jest to na pewno mój cel i jedno z marzeń, które chciałbym spełnić. Ale do meczów barażowych jest jeszcze trochę czasu. Chcę utrzymać dobrą formę i dać trenerom do myślenia – podsumował.

Źródło: Kanał Sportowy | Fot. Screen – X / Kanał Sportowy

Kuriozalne wejście do szatni Cezarego Kuleszy po meczu Polska-Argentyna. „Kto wygrał mecz!?” [WIDEO]

Czesław Michniewicz opowiedział ciekawą anegdotę z Mistrzostw Świata w Katarze. Dotyczy ona wydarzenia tuż po meczu z Argentyną.




W poniedziałek na antenie RMF BRO pojawił się wywiad Grzegorza Krychowiaka z Czesławem Michniewiczem. Były selekcjoner reprezentacji Polski dużo mówił o Mistrzostwach Świata w Katarze. Szczególną popularność zdobyła anegdota selekcjonera przedstawiająca zachowanie Cezarego Kuleszy po meczu Polska – Argentyna.

W fazie grupowej Mistrzostw Świata 2022 reprezentacja Polski mierzyła się z Meksykiem, Arabią Saudyjską oraz Argentyną. W dwóch pierwszych meczach Biało-Czerwoni zdobyli 4 punkty, więc ostatni mecz z Argentyną decydował o awansie – lub jego braku – do fazy pucharowej. Polacy co prawda przegrali z Albicelestes, jednak wynik „tylko” 0:2 dał awans Biało-Czerwonym.

Po meczu z Argentyną w szatni reprezentacji Polski pojawił się Cezary Kulesza. Całą historię przytoczył Czesław Michniewicz. Uradowany Kulesza miał wejść do szatni, krzycząc: „Kto wygrał mecz!?”. Na to miał mu odpowiedzieć Kamil Grosicki, że przecież Argentyna.




Czesław Michniewicz wraca do afery premiowej. „Premier dzwonił do mnie”

Czesław Michniewicz po raz kolejny poruszył temat afery premiowej. W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem ujawnił, że dzwonił do niego z przeprosinami sam premier.




Mistrzostwa Świata w Katarze kojarzą się polskim kibicom przede wszystkim z dwiema rzeczami – awansem reprezentacji Polski do fazy pucharowej oraz aferę premiową. Choć nie wiadomo, czy przypadkiem afera premiowa i jej pokłosie nie przyćmiła sukcesu polskich piłkarzy.

O aferze premiowej po Mistrzostwach Świata 2022 powiedziano już niemal wszystko. Temat ciągnął się przez wiele miesięcy, jednak od dłuższego czasu nikt go nie poruszał. Ciszę przerwał Czesław Michniewicz. Były selekcjoner reprezentacji Polski jeszcze raz poruszył ten temat, tym razem w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem na łamach RMF FM.

We wspomnianej rozmowie Czesław Michniewicz ujawnił, że po wybuchu całej afery dzwonił do niego sam Mateusz Morawiecki. Ówczesny premier miał przepraszać Michniewicza za całe zamieszanie. Morawiecki miał stwierdzić, że to przez tę aferę Michniewicz stracił pracę w reprezentacji.

– My ręki do premiera po premię nie wyciągaliśmy. To nie był nasz pomysł. To był pomysł premiera – wspomina Czesław Michniewicz.

– Premier dzwonił do mnie, gdy okazało się, że kontrakt nie zostanie przedłużony. Przepraszał mnie za to całe zamieszanie. Mówił, że ta premia wpłynęła negatywnie i przez to straciłem pracę, a on uważa, że nie powinienem – powiedział Michniewicz.





źródło: RMF FM

Kulisy zwolnienia Moreno z Rosji. Nadużywał czatu GPT. Piłkarze mieli według planu… nie spać 28 godzin

Robert Moreno został zwolniony z FK Soczi już kilka miesięcy temu. Dopiero teraz na jaw wyszły kulisty tej decyzji. Jak się okazało, Hiszpan nadużywał sztucznej inteligencji, za pomocy której miał nawet ustawiać skład.




Moreno rozpoczął prace w Rosji pod koniec 2023 roku. Z kolei we wrześniu ubiegłego roku stracił tę posadę. W tamtym momencie decyzję tłumaczono przede wszystkim słabymi wynikami, które notowała drużyna.

Nadużywanie AI

Już po kilku miesiącach ujawniono prawdziwe powody zwolnienia Moreno. Jak się okazało, Hiszpan nadużywał sztucznej inteligencji w wielu obszarach swojej pracy. Wykorzystywał czat GPT, jako jedno z głównych narzędzi w kwestii planowania sportowego i logistycznego.




Miało nawet dojść do tego, że z pomocą AI, Hiszpan ustalał wyjściowy skład. Oficjalnie potwierdził to były dyrektor FK Soczi, Andriej Orłow. Przytoczył przy tym kilka absurdalnych sytuacji.

Najbardziej kuriozalna miała miejsce podczas planowania wyjazdu do Chabarowska. Moreno miał zapewniać, że z pomocą czatu GPT plan podróży jest przygotowany. Szybko okazało się jednak, że taka rozpiska oznaczałaby dla piłkarzy brak snu przez 28 godzin. Po interwencji Orłowa zmieniono parametry w aplikacji i tym razem wszystko się zgadzało.




Moreno miał także wykorzystać AI do analizy potencjalnych transferów. Gdy Soczi zastanawiało się nad zakupem jednego napastnika spośród: Władimira Pisarskiego, Pawła Mieleszyna oraz Artura Szuszenaczewa, Hiszpan wrzucił ich dane z Wyscouta do czatu. Ten uznał, że Szuszenaczew jest najlepszym wyborem. Okazał się jednak całkiem nietrafiony.

Źródło: beinsports.com | fot. Screen – YouTube / Coaches’ Voice

Legia zainteresowana liderem rewelacji 1. Ligi! To będzie nowy napastnik Papszuna?

Legia Warszawa przygotowuje się do wznowienia rozgrywek. „Wojskowi” nadal szukają wzmocnienia linii ofensywnej. Według medialnych doniesień, klub z Łazienkowskiej ma być zainteresowany napastnikiem Pogoni Grodzisk Mazowiecki.




Marek Papszun przygotowuje Legię do powrotu po przerwie zimowej. Już w niedzielę „Wojskowi” wrócą do gry. Przy Łazienkowskiej podejmą Koronę Kielce.

Z 1. Ligi do Ekstraklasy?

Choć liga wraca już w przyszły weekend, Legia wciąż nie wzmocniła swojego potencjału ofensywnego. Nadal głównymi napastnikami w drużynie są Mileta Rajović i Antonio Colak. Do tego należy doliczyć też Nsame, jednak ten leczy kontuzję.




Według medialnych informacji, na celowniku stołecznej drużyny miał pojawić się Rafał Adamski. Napastnik Pogoni Grodzisk Mazowiecki ma za sobą świetną rundę. W 19 meczach 1. Ligi strzelił 10 goli i dołożył 11 asysty.

Na Adamskiego uwagę zwróciła masa klubów, także z zagranicy. Sytuację zawodnika mają monitorować głównie ekipy z 2. Bundesligi. Legia ma jednak przewagę w postaci bliskiej współpracy z Pogonią.

Fot. Screen – YouTube / Betclic 1 Liga

Przemysław Wiśniewski trafi do Ekstraklasy? „Sprawa jest na finiszu”

Przemysław Wiśniewski może wkrótce trafić do Ekstraklasy! Najnowsze szczegóły przekazał Mateusz Borek.




Od dłuższego czasu mówi się o potencjalnym transferze Przemysława Wiśniewskiego do PKO BP Ekstraklasy. W tym kontekście łączono Wiśniewskiego z Widzewem Łódź. I faktycznie, coś jest na rzeczy. Według Mateusza Borka sprawa jest już na finiszu. Twierdzi, że jest to już tylko kwestia kilku dni.

– Sprawa jest na finiszu. Chociaż w ostatnich godzinach lekko wyhamowała – chodzi o kwotę odstępnego. Zerka też w jego stronę kilka klubów walczących o utrzymanie w Serie A. Zgłosiło się Getafe, ale nie stać ich – przekazał Mateusz Borek.

 Myślę, że to kwestia dwóch, trzech, czterech dni i wszystko będzie dogadane. To będzie pewnie czteroletnia umowa. To byłby transferowy hit. To byłaby gigantyczna historia dodał.

Mateusz Borek ujawnił, że Wiśniewskim interesują się również inne włoskie kluby. Przeszkodą są jednak wymagania finansowe Spezii co do kwoty odstępnego. W tym kontekście Borek wymienił takie marki jak Lecce, Pisa, Fiorentina czy Cremonese.

Spezia dziś oczekuje między trzy a cztery miliony euro, ale to wciąż jest duża kwota dla włoskich klubów, które bronią się przed spadkiem. One chciałaby ściągnąć Polaka z opcją wykupu, jeśli się utrzymają w Serie A. Jednak tej opcji nie chce ani Spezia, ani piłkarz, który nie chce ryzykować, że za pół roku wróciłby do Spezii i znowu byłby w punkcie wyjścia – ujawnił Mateusz Borek.





źródło: Kanał Sportowy

Komiczna sytuacja w Turcji. Sędziowie rzucili piłką w śnieg, żeby przekonać się, że nie da się rozegrać meczu [WIDEO]

W tureckiej 3. lidze doszło wczoraj do komicznej sytuacji. Z powodu zalegającego śniegu odwołano mecz. Sędziowie do podjęcia tej decyzji potrzebowali jednak przeprowadzenia testu.




Media społecznościowe obiegła kuriozalna sytuacja z Turcji. W tamtejszej 3. lidze odwołano spotkanie z powodu śniegu, zalegającego na murawie.

Choć ewidentnie widać było, że boisko nie nadaje się do rozegrania meczu, sędziowie nie byli przekonani. Musieli samodzielnie przeprowadzić test, polegający na… rzuceniu piłką w śnieg.




Dopiero po tym, gdy futbolówka utknęła – podjęli decyzję o odwołaniu spotkania.

Bochniewicz porównał Polskę z Holandią i rozwalił. „Ku**a, jaki Feyenoord?”

Paweł Bochniewicz wrócił do Ekstraklasy. Po pięciu latach gry w Holandii, obrońca został piłkarzem Górnika Zabrze. Na antenie „Meczyków” w pewnym momencie rozbroił, mówią o Feyenoordzie.




29-latek grał w Górniku już kilka lat temu. W 2018 roku trafił do Zabrza na wypożyczenie z Udinese, natomiast półtora roku później – w ramach transferu definitywnego. Niedługo później wyjechał do Heerenveen.

„Jaki Feyenoord?”

W Holandii Bochniewicz miewał kilka bardzo dobrych okresów. Ostatnie miesiące spędził natomiast na powrocie do zdrowia po poważnej kontuzji. Kilka tygodni temu powrócił do gry po zerwaniu więzadeł.




Teraz ponownie będziemy mogli zobaczyć 29-latka na boiskach Ekstraklasy. Po ogłoszeniu powrotu Bochniewicza do Zabrza, na antenie „Meczyków” pojawiła się z nim rozmowa.

W jej trakcie defensor nie zamierzał kryć się w język. Zaznaczył, że siła holenderskich klubów jest w naszym kraju zdecydowanie zawyżana. Za przykład podał Feyenoord.

– W Holandii mówią o Feyenoordzie, że gdy wychodzi się na murawę to przez doping kibiców nogi drżą. Mówię: „ku***, jaki Feyenoord?”. W Polsce mamy takie stadiony i takich kibiców, że Feyenoord to jest nic – ocenił Bochniewicz.

Źródło: meczyki.pl | fot. Screen – YouTube / Meczyki

Lewandowski został wybrany piłkarzem roku i mówił o końcu kariery. „Nie ma co ukrywać”

Wczoraj odbył się coroczny plebiscyt Tygodnika „Piłka Nożna”. Robert Lewandowski bez zaskoczenia został wybrany Piłkarzem Roku po raz 13. w karierze. Wprost z Hiszpanii połączył się z widzami i opowiedział m.in. o swojej przyszłości.




Statuetkę na gali „Piłki Nożnej” odebrała za Lewandowskiego jego siostra. Kapitan reprezentacji Polski był w tym czasie w Barcelonie, skąd połączył się na żywo.

„Bliżej mi końca, niż dalej”

Na starcie Lewandowski przywitał się ze zgromadzoną publicznością. Podziękował za przyznaną nagrodę oraz wyróżnił trenerów, kolegów z drużyny czy rodzinę.

– Dobry wieczór Państwu. Czyli mogę powiedzieć: stary człowiek, a może. Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim za tę nagrodę. Bardzo się cieszę, wiadomo, że ta praca, którą ciągle wykonuję, pomimo mojego wieku staram się dawać to, co mam najlepszego – zaczął „Lewy”.

– Chciałbym też podziękować wszystkim trenerom, zawodnikom, osobom, które mnie wspierają na co dzień. Rodzinie – to osoby, które wiedzą, ile kosztuje wysiłku życie piłkarza, trenera, czy w ogóle funkcjonowaniu w całym środowisku piłkarskim. Że nie jest to łatwy kawałek chleba – dodał.

Lewandowski zapewnił też, że nie wie jeszcze, kiedy zakończy karierę. Ku smutku wielu kibiców zaznaczył jednak, że na pewno bliżej mu do jej końca, niż dalej. Póki co skupia się natomiast na wyzwaniach, które ma przed sobą jeszcze w bieżącym sezonie.




– Osobiście staram się cieszyć się z tego, co robię. W perspektywie czasu, lat, wiem, że kiedyś to się skończy. Nie pytajcie kiedy, bo sam nie wiem, myślę, że przyjdzie ten moment i wtedy sam będę widział, że to ten moment. Na razie mam jeszcze trochę przed sobą, przede wszystkim jutrzejszy mecz i kolejne mecze w Lidze Mistrzów, La Liga i wiadomo, marcowe baraże. Mam nadzieję, że ten sezon będzie jeszcze z takiego wysokiego topu – przyznał Lewandowski.

– Dopóki mam radość z gry i przede wszystkim fizycznie czuję się dobrze, to jestem taką osobą, że jak coś robię, to chcę to robić dobrze. I dopóki to będę robił, to będę widział w tym wszystkim sens. Ale nie ma co ukrywać, że bliżej mi końca, niż dalej. Niech inni się chwilkę wstrzymają, a przyjdzie na nich kolej – podsumował.

Fot. Screen – Polsat Sport

Ponad milion euro za gwiazdę I Ligi! Jasne stanowisko Wisły Kraków

Wisła Kraków otrzymała bardzo wysoką ofertę za swoją gwiazdę. Stanowisko klubu jest jednak jasne, a decyzja została podjęta natychmiastowo.




Według doniesień „Meczyków”, Wisła Kraków otrzymała ofertę za Angela Rodado. Propozycję transferu miał złożyć Tallares de Cordoba. Argentyński klub miał zaproponować za Rodado 1,3 miliona euro.

Jeśli Wisła zgodziłaby się na ten transfer, to byłaby to jedna z najwyższych sprzedaży w historii I Ligi. Obecny rekord, to sprzedaż Wiktora Bogacza za 2 miliony euro. Jednak według „Meczyków”, Wisła odrzuciła ofertę za Rodado.

Angel Rodado jest absolutnie największą gwiazdę I Ligi. Jesienią był kluczową postacią świetnie spisującej się Białej Gwiazdy. W 19 meczach strzelił 17 bramek i jest zdecydowanie najlepszy strzelcem zaplecza Ekstraklasy.





źródło: Meczyki

Jan Tomaszewski kontrowersyjnie o Hansim Flicku. „On musi, powtarzam, musi wygrać Ligę Mistrzów”

Jan Tomaszewski skomentował obecną sytuację w FC Barcelonie. Zdaniem byłego reprezentanta Polski, Hansi Flick musi wygrać w tym sezonie Ligę Mistrzów.




W tym sezonie FC Barcelona radzi sobie całkiem nieźle. Po 20 rozegranych meczach w LaLiga FC Barcelona jest liderem całych rozgrywek. Po 7 kolejkach Ligi Mistrzów Barca jest 9. w tabeli fazy ligowej i wystarczy jej zwycięstwo w ostatnim meczu, by awansować do 1/8 finału. Ponadto podopieczni Hansiego Flicka awansowali już do ćwierćfinału Pucharu Hiszpanii oraz wygrali Superpuchar Hiszpanii.

Tomaszewski ostro o Barcelonie

Na łamach Super Expresu sytuację FC Barcelony skomentował Jan Tomaszewski. Były reprezentant Polski nie przebierał w słowach i bardzo krytycznie ocenił postawę Katalończyków w obecnym sezonie. Najbardziej oberwało się Hansiemu Flickowi, którego Tomaszewski obwinia za „zajechanie” drużyny.

– Oni po prostu są zajechani. Flick robi dobrą minę do złej gry. Ma samograj, który niestety gra na 40-50% swoich możliwości. Proszę sobie przypomnieć, 9 zawodników było kontuzjowanych, ale nie w bezpośrednim starciu, tylko po prostu nie wytrzymywali – ocenił Jan Tomaszewski.




Obowiązek wygrania Ligi Mistrzów

Zdaniem Jana Tomaszewskiego obowiązkiem FC Barcelony dowodzonej przez Hansiego Flicka jest wygranie Ligi Mistrzów. Stwierdził, że niemiecki szkoleniowiec nie nadaje się do Blaugrany a ze swoich podopiecznych zrobił „pół-zawodników”.

– On musi, powtarzam, musi wygrać Ligę Mistrzów. Jeśli nie wygra, to powinni go wychusteczkować, bo on się po prostu do tej drużyny nie nadaje. On z nich zrobił po prostu pół-zawodników – skomentował Jan Tomaszewski.

30 milionów złotych dla Śląska Wrocław! Ochotnicze Straże Pożarne dostaną 375 razy mniej

Śląsk Wrocław ma otrzymać 30 milionów złotych ze środków publicznych. Dla przykładu Ochotnicze Straże Pożarną mają otrzymać 0,3% tej kwoty.




W zeszłym sezonie Śląsk Wrocław pożegnał się z PKO BP Ekstraklasą. Obecnie Wojskowi występują na poziomie I Ligi. Po rundzie jesiennej Śląsk zajmuje 7. miejsce w ligowej tabeli. Do miejsca dającego bezpośredni awans Śląsk traci 4 punkty.

Wiosną Śląsk z pewnością będzie walczył o awans do Ekstraklasy. Może im w tym pomóc dofinansowanie z miejskich funduszy. Jak podał Marcin Torz, Śląsk ma otrzymać od miasta 30 milionów złotych! Zdaniem dziennikarza, środki te mają oznaczać wzmocnienia jeszcze w trakcie tego okna transferowego.

30 milionów złotych to gigantyczna kasa jak na warunki polskiego klubu, szczególnie takiego, który nawet nie występuję w Ekstraklasie. Jak prezentują się inne dofinansowania Miasta Wrocław? Przykładowe przedstawił na Twitterze Karol Michalak. Różnice są kolosalne. Z jego wpisu wynika, że Ochotnicze Straże Pożarne mają otrzymać 80 tysięcy złotych, a pomoc socjalna dla uczniów ma wynieść 26 tysięcy złotych. Nieco więcej mają otrzymać schroniska dla zwierząt (7 milionów złotych), jednak wciąż jest to zdecydowanie mniej niż Śląsk.





TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.