Arkadiusz Milik skomentował swój powrót na boisko. „Nie jestem gotowy na rozegranie 8 meczów z rzędu”

Arkadiusz Milik wziął udział w konferencji prasowej przed czwartkowym meczem Ligi Europy pomiędzy Lazio Rzym a Olympique Marsylia. Reprezentant Polski odniósł się do swojego stanu zdrowia po ostatniej kontuzji.

W czwartek o godzinie 18:45 rozpocznie się mecz trzeciej kolejki fazy grupowej Ligi Europy pomiędzy Lazio Rzym a Olympique Marsylia. Klub z Włoch dotychczas uzbierał 3 punkty (0:1 vs Galatasaray, 2:0 vs Lokomotiw Moskwa), z kolei Les Olympiens mają na swoim koncie dwa „oczka” (1:1 vs Lokomotiw Moskwa, 0:0 vs Galatasaray).

Powolny powrót do gry

Arkadiusz Milik nabawił się kontuzji 23 maja, w ostatniej kolejce Ligue 1, tuż przed rozpoczęciem zgrupowania reprezentacji Polski. 27-latek do gry wrócił dopiero 30 września, kiedy zagrał 31 minut przeciwko Galatasaray. Kilka dni później rozegrał 45 minut przeciwko Lille w lidze francuskiej, a w miniony weekend rozegrał pełne 90 minut przeciwko Lorient, któremu zdołał nawet strzelić jednego gola.

Odczucia po powrocie

Kontuzje nie opuszczają Arka Milika przez całą karierę i teraz już wie, że nie należy zbytnio przemęczać miejsc, w których odniósł daną kontuzję. Na konferencji prasowej przed meczem z Lazio w Lidze Europy Polak przyznał, że kolano pracuje dobrze, jednak musi on uważać, by go nie przeciążyć.

– Byłem wyłączony z gry przez kilka miesięcy, ale teraz trenuję z zespołem od września. Fizycznie czuję się dobrze. Nie jestem gotowy na rozegranie ośmiu meczów z rzędu, ale moje kolano jest w porządku. Cieszę się, że wygraliśmy z Lorient i zdobyłem bramkę. W czwartek czeka nas kolejne ważne spotkanie – skomentował Arkadiusz Milik.

– Podczas leczenia kontuzji bardzo dużo czasu spędzałem na fizykoterapii. Czuję się dobrze, ale nie jestem jeszcze gotowy, by grać co trzy dni po 90 minut – zaznaczył.

– Potrzebuję jeszcze kilku występów. Słucham swojego ciała i muszę wykazać się cierpliwością. Tuż po kontuzji nie mogłem pogodzić się z faktem, że nie zagram na Euro, ale teraz jest już lepiej – dodał.

źródło: tvp sport, sport.pl

Michał Budzich